
Wielka Brytania dołączyła właśnie do grona państw, w których
istnieją Partie Piratów - tego typu ugrupowania są obecne m.in. w
Szwecji, Polsce, Niemczech, Czechach, Francji i Hiszpanii. Angielscy
Piraci - co oczywiste - interesują się głównie kwestiami praw
autorskich i technologiami IT. Partia prawdopodobnie wystartuje w
przyszłorocznych wyborach i w swojej kampanii będzie akcentować
potrzebę reformy prawa patentowego, praw autorskich i wolności od
nadmiernego nadzoru elektronicznego.
Piraci chcą zezwolić obywatelom Wielkiej Brytanii na niekomercyjne
udostępnianie plików w sieci poprzez rozszerzenie stosownych
zapisów o dozwolonym użyciu. Założyciel angielskiej Partii Piratów,
Andrew Robinson uważa, że działania te mogą ochronić obywateli
przed represyjną polityką państwa. Rząd jest świadomy, że
blisko 7 mln osób w Wielkiej Brytanii nielegalnie udostępnia w
sieci pliki, a mimo to chce ich karać grzywną do 50 tys. euro.
Sytuacja, w której rząd chce doprowadzić do bankructwa 10% swojego
społeczeństwa wymusza na nas stworzenie ugrupowania politycznego,
które rozumie technologie IT - dodał Robinson.
Aktualnie liderzy partyjni skupiają się na pozyskiwaniu nowych
członków i zbieraniu funduszy na bieżącą działalność. Cały czas
pracują też nad swoja stroną, która nie jest
jeszcze w pełni ukończona. Niestety system dwupartyjny
funkcjonujący w Wielkiej Brytanii od lat sprawia, że angielska
Partia Piratów ma małe szanse na wprowadzenie swoich
przedstawicieli do Izby Gmin.