r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Węgrzy nie chcą podatku od Internetu, wyszli na ulice

Strona główna AktualnościINTERNET

21 października węgierski Minister Gospodarki zapowiedział, że od przyszłego roku podatek telekomunikacyjny obejmie transmisję danych. Wściekli Węgrzy wyszli na ulice i dali rządowi dwa dni na zmianę założeń. Wczoraj wieczorem w Budapeszcie, przed siedzibą Ministerstwa, protestowało około 10 tysięcy osób.

Propozycja podatku zakłada, że operator miałby zapłacić 150 forintów (około 2 zł) za każdy gigabajt przesłanych danych. Dodatkowe koszty sieci zostałyby zapewne przeniesione na abonentów, co nie tylko podniosłoby ceny usług, ale też skutecznie zaburzyłoby swobodę korzystania z globalnej sieci. Zdaniem wielu osób podatek narusza swobody obywatelskie i jest jednym z wielu niedemokratycznych posunięć rządu Viktora Orbana. Organizatorzy protestu na Facebooku twierdzą, że w ten sposób rząd spycha Węgry na obrzeża Europy. Ponadto podatek uderzy w małe przedsiębiorstwa i dodatkowo powiększy już i tak głęboką przepaść, która dzieli Węgrów na zamożniejszych i biedniejszych także w Internecie.

Pod siedzibą Ministerstwa Gospodarki tysiące osób świeciło swoimi telefonami komórkowymi.

r   e   k   l   a   m   a

Poza Węgrami atmosfera również jest gorąca i martwi nie tylko lokalny rząd, ale też inne kraje i Unię Europejską. Do przyłączenia się do protestu lub wsparcia Węgrów w walce o wolność Internetu nawołuje Neelie Kroes, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej i komisarz europejski ds. agendy cyfrowej.

Kilkuset demonstrantów udało się pod siedzibę rządzącej partii Fidesz, gdzie zbudowali symboliczną barykadę ze starych komputerów. Aby politycy poczuli się bardziej odgrodzeni od reszty świata, obrzucili budynek częściami elektronicznymi.

Partia rządząca wyszła naprzeciw demonstrującym mieszkańcom stolicy. Ich pomysł na złagodzenie konfliktu to ustalenie górnej granicy podatku – 700 forintów (10 zł) od danych przesyłanych przez klientów indywidualnych i 5 tysięcy forintów (niecałe 70 zł) od danych przesyłanych przez firmy. Protestujący nie dają za wygraną i obiecali, że znów wyjdą na ulice, jeśli rząd nie zmieni planów w ciągu 48 godzin. Mają czas do jutra do 18:00.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.