r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wezwanie do interoperacyjności Sieci nie wystarczy, by uratować Firefoksa przed dominacją Chrome

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Nawoływanie do software’owego egalitaryzmu wygląda na ostatnią nadzieję Mozilli w czasach, gdy coraz więcej twórców aplikacji webowych i serwisów internetowych przestaje zauważać cokolwiek poza Google Chrome – dziś bez żadnych już wątpliwości najpopularniejszą przeglądarkę planety. O co chodzi? Hasło twórców Firefoksa brzmi: Sieć powinna działać dla wszystkich tak samo. Tymczasem dzisiaj wciąż miliony stron mają problemy z kompatybilnością z różnymi przeglądarkami, co prowadzi do problemów w ich używaniu dla wielu użytkowników.

Jak za czasów chwały Internet Explorera, tylko bardziej

Problem miałby doskwierać dziś znacznie bardziej, niż w w końcówce lat 90, kiedy to różnice w rysowaniu stron pomiędzy pierwszymi wersjami Netscape i Internet Explorera były tak duże, że wielu tworzyło je wówczas pod konkretną przeglądarkę. Wtedy problem dotyczył co najwyżej 50 mln osób, korzystających z raptem miliona stron, dziś dotyczyć ma nawet trzech miliardów, uzyskujących dostęp do łącznie ponad miliarda witryn.

Tymczasem pomimo postępu w technikach programowania, pojawieniu się frameworków i toolkitów ukrywających problem interoperacyjności przed webdeweloperami, problem wciąż jest z nami. W najpopularniejszym serwisie z poradami dla programistów, StackOverflow, niemal 55 tysięcy pytań dotyczy właśnie przeglądarkowej interoperacyjności, a setki tysięcy pytań odnoszą się do tego, jak coś ma działać w danej przeglądarce.

r   e   k   l   a   m   a

I jak mogłoby być inaczej? Wraz z rozwojem tych narzędzi do interoperacyjności rośnie przecież też złożoność technologii webowych i możliwości tworzonych w nich aplikacji; do tej pory Konsorcjum WWW wyspecyfikowało ponad 12 tysięcy interfejsów programowania, jednak żadna przeglądarka nie implementuje ich wszystkich (najlepiej wypadają tu Chrome i Firefox, najgorzej Edge i Safari). Przy tym wszystkim rośnie liczba programistów o niewielkim doświadczeniu, którzy po prostu nie wiedzą, jak zadbać o interoperacyjność. A więc często nie dba – podobno 70% programistów używa dziś Google Chrome. Jeśli jednak będą oni budować strony i aplikacje tylko dla Chrome, zignorują nawet 43% internautów, twierdzi Mozilla, ponieważ popularność Chrome wśród zwykłych użytkowników jest znacznie mniejsza.

O ile do tego momentu można było się jeszcze z Mozillą w argumentacji zgodzić, to dalej napotykamy bardziej desperację i naciąganie faktów, niż racjonalne wnioskowanie. Globalny udział Firefoksa w rynku wg serwisu StatCounter wynosi dziś 14,15%. Rok temu wynosił 16,11%. Dwa lata temu 17,95%. Trzy lata temu 20,1%. Nie widać niczego, co mogłoby zahamować ten fatalny trend, Mozilla wikła się tylko w rozmaite projekty, które Firefoksowi najwyraźniej nie służą – a użytkownicy głosują nogami. A mimo to dzisiaj Justin Crawford z Mozilli potrafi powiedzieć, że użytkownicy nie zmieniają przeglądarek, użytkownicy zmieniają strony – strasząc webdeweloperów, że jeśli ich strona nie będzie dobrze działała w innych niż Chrome przeglądarkach, to użytkownicy sobie pójdą… na inną stronę.

Co potrafi zwykły użytkownik Firefoksa?

Być może pójdą… pobrać inną przeglądarkę. Fakt, człowiek Mozilli podpiera się statystykami firmy Akamai, z której wynikać ma, że 32% użytkowników, którzy mieli problem ze stroną, mniej chętnie przeprowadzi na niej transakcję online, 35% będzie miało gorszy wizerunek firmy, 45% mniej chętnie będzie na stronę wracało, zaś 22% zrezygnuje z niej na dobre. Pamiętać mamy też, że wielu ludzi nie wie, jak zainstalować nową przeglądarkę, a nawet nie wie co to jest przeglądarka, bo nie odróżnia przeglądarki, wyszukiwarki i strony internetowej.

Świetna argumentacja, gdyby tylko nie była tak nieprzydatna w tym wypadku. Prawdziwym problemem Mozilli jest to, że użytkownicy Firefoksa niemal na pewno wiedzą, jak zainstalować nową przeglądarkę. Oni to już kiedyś zrobili, instalując Firefoksa na Windowsie, by używać go zamiast Internet Explorera czy Edge, instalując Firefoksa na Maku, by używać go zamiast Safari, czy nawet (co jednak bardzo rzadko się zdarza), instalując Firefoksa na smartfonie z Androidem, by używać go zamiast Chrome czy domyślnej androidowej przeglądarki. Jedynie użytkownicy linuksowych dystrybucji najczęściej dostają Firefoksa domyślnie – ale czy ta nie umiejąca zmienić przeglądarki masa użytkowników instaluje sobie linuksowe dystrybucje?

Z argumentów Mozilli wynika więc coś zupełnie przeciwnego – webdeweloperze, przejmuj się Chrome, zadbaj o niegramotnych komputerowo użytkowników IE/Edge, pamiętaj o użytkownikach Maka… a jak ktoś z Firefoksem ma problem, to sobie uruchomi Chrome. Pewnie zresztą ma to Chrome już zainstalowane, jako drugą, rezerwową przeglądarkę.

To prawda, człowiek Mozilli słusznie mówi, że pisanie eleganckich, interoperacyjnych aplikacji webowych i stron jest oznaką kunsztu programisty. Tyle że dzisiejszy skomercjalizowany Web jest nastawiony na szybkie, rzemieślnicze rozwiązania, a nie dzieła sztuki, co widać zresztą po rosnącej liczbie tych niedoświadczonych programistycznych uczniów i czeladników. To grono ma poważniejsze problemy niż przedzieranie się przez dokumentację dotyczącą kompatybilności przeglądarek i uczenie się narzędzi pozwalających testować i poprawiać kod pod tym względem. To grono będzie dzisiaj zadowolone, jeśli zrobiony przez nich kod uruchomi się na najpopularniejszych przeglądarkach bez specjalnego dłubania w nim. A jak na innych nie będzie działać? No cóż, wydaje się, że spora część tych 14,15% użytkowników Firefoksa wcale nie zrezygnuje z atrakcyjnej okazji w sklepie internetowym, tylko dlatego, że slajdy obrazków u nich nie działają – tylko właśnie otworzy witrynę w Chrome czy Edge.

Na koniec ciekawostka. Webowa wersja Skype, stworzona przecież przez doświadczonych webdeweloperów Microsoftu, zapewnia już obsługę rozmów głosowych przez standardowy protokół WebRTC, ale tylko w Chrome/Chromium. W Firefoksie nie działa. Zmiana ciągu user-agent nie pomaga, po prostu implementacja WebRTC przez Mozillę nie jest kompatybilna z implementacją Google’a. Czy zdaniem pana Crawforda użytkownik Firefoksa w takiej sytuacji stwierdzi, że nie, on z webowego Skype korzystać nie będzie, czy też raczej zainstaluje przeglądarkę, w której webowe Skype działa?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.