r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Windows Server może okazać się najtańszą wersją „okienek” na pulpit

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Licencjonowanie produktów Microsoftu to dziedzina tak skomplikowana, że istnieją całe firmy, które zajmują się wyłącznie tą dziedziną, pomagając swoim instytucjonalnym klientom w optymalizacji wydatków na oprogramowanie i chroniąc ich przed zagrożeniami wynikającymi z nawet nieuświadomionego naruszenia warunków licencji. Niuansów jest po prostu zbyt wiele, a co gorsza, wiele z nich okazuje się zupełnie niezgodnymi z tzw. zdrowym rozsądkiem. Przekonuje o tym prezentacja Gunnara Bergera z firmy analitycznej Gartner, poświęcona kwestii wirtualizacji desktopów (VDI), w której wspomina on, że uruchomienie 1000 kopii Windows Servera kosztuje mniej, niż uruchomienie 1000 kopii klienckiego Windows.

Wirtualizacja pulpitów wygląda na świetny pomysł dla każdej dużej firmy. Zamiast męczyć się z utrzymaniem systemów i aplikacji na setkach czy nawet tysiącach stanowisk, możliwe staje się hostowanie pulpitów roboczych bezpośrednio z centrum danych, centralne zarządzanie nimi, aktualizowanie oprogramowania i kontrolowanie wykorzystania. Każdy taki wirtualny PC jest przy tym dla końcowego użytkownika nieodróżnialny od tego, co otrzymałby, gdyby pracował na systemie uruchamianym bezpośrednio na fizycznym komputerze – dostaje do pracy po prostu kompletne środowisko Windows.

Czemu jednak utrzymywać własne centrum danych? Coraz więcej firm próbuje zaoszczędzić na własnej infrastrukturze IT, „przesiadając się” na usługi i oprogramowanie w chmurze, zapewniane przez niezależnych dostawców. Czy dostawcy tacy nie mogliby zająć się wirtualizacją pulpitów dla swoich klientów? Pomysł na świadczenie usług Desktop-as-a-Service (DaaS) nie jest oczywiście nowy, już w 2010 roku analitycy byli przekonani, że może to być najlepsze zastosowanie technologii wirtualizacyjnych dla małych i średnich firm.

I pewnie tak by się stało, gdyby nie warunki licencjonowania Microsoftu. Każdy sprzęt, na którym działają instancje oprogramowania Microsoft (systemu czy aplikacji) musi być przeznaczony dla jednego klienta (…) Urządzenie SAN, na którym nie działa żadne oprogramowanie Microsoft, może być dzielone między różnymi klientami, podczas gdy serwer czy urządzenie SAN, na którym działa oprogramowanie Microsoft, może być używane tylko przez jednego klienta – wyjaśniał warunki licencjonowania wirtualnych desktopów gigant z Redmond. Dodatkowo, jak się okazało, użytkownicy chcący uruchamiać wirtualne pulpity, muszą nabyć licencje na każde urządzenie końcowe, z którego będą korzystali – nawet wówczas, jeśli urządzeniem tym jest normalny PC z OEM-ową licencją Windows.

Dla dostawców usług oznaczało to oczywiście same niedogodności: chcąc zaoferować swoim klientom usługę DaaS, musieli ponieść zarówno koszt dedykowanej infrastruktury, jak i z góry opłacić licencje Windows. Gunnar Berger pokazuje jednak, że można to wszystko zrobić taniej, oferując klientom zwirtualizowane pulpity na bazie teoretycznie znacznie przecież droższego Windows Servera.

Serwerowego systemu Microsoftu nie dotyczą bowiem ani ograniczenia dotyczące konieczności utrzymania wydzielanego dla poszczególnych klientów sprzętu, ani też kupowania dodatkowych licencji Windows dla komputerów, które kupiono wraz z licencją na Windows. W ten sposób można więc otrzymać wirtualny pulpit Windows Servera znacznie taniej, niż wirtualny pulpit na bazie Windows 7 czy 8.

To oczywiście tylko sprytny wybieg, możliwy zapewne tylko przez przeoczenie Microsoftu. Sam Berger uważa, że jakiś postęp w dziedzinie wirtualizacji desktopów będzie możliwy dopiero wtedy, kiedy wszyscy zrozumieją, że wirtualny desktop jest tańszy od desktopu fizycznego. By tak się jednak mogło stać, konieczna jest zmiana polityki w Redmond. Na razie jednak, jak donoszą redaktorzy The Register, którzy mieli już okazję porozmawiać z firmami zainteresowanymi świadczeniem usług DaaS, jeden z hosterów już coś takiego zrobił – aby uciec przed licencyjnym zamieszaniem, przygotował obrazy Windows Servera dostosowane do potrzeb zwykłych użytkowników i oferuje je swoim klientom jako wirtualne desktopy. Jak na to zareaguje Microsoft – czy urealni warunki licencjonowania dla wirtualizacji „zwykłych” Windows, czy też uzna, że taki sposób używania Windows Servera jest nadużyciem licencji – okaże się zapewne w najbliższej przyszłości.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.