r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wiosenne porządki: Microsoft szykuje swój sklep na premierę Windows 10

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Zbliżająca się premiera Windows 10 spowodowała, że Microsoft postanowił nieco uporządkować swój sklep z aplikacjami. Oprócz zmian technologicznych polegających na ujednoliceniu platformy, w której kupimy aplikacje uniwersalne, przyszedł czas na zmiany w regulaminach. Mają one na celu wyczyszczenie sklepu ze śmieci i programów próbujących wykorzystać łatwowierność użytkowników.

Korporacja poinformowała, że zamierza rozwiązać kilka poważnych problemów. Pierwszy to oczywiście bałagan w sklepie – podobne aplikacje, ikony mylące użytkowników, a także zupełnie oderwane od rzeczywistości opisy, które nie przekazują informacji o prawdziwym przeznaczeniu programu. Teraz aplikacje będą musiały się od siebie odróżniać, niedopuszczalne jest korzystanie z np. znaków innych marek i wprowadzanie użytkowników w błąd. Firma zastrzega ponadto, że będzie usuwała te programy, które nie oferują, jak to ujęto, „unikalnej treści” – setka programów do uruchamiania latarki? Nie ma mowy, choć nie wytłumaczono, na czym będzie polegała sprawiedliwość szeryfów z Redmond.

Bardzo ciekawe nowości są związane z polityką cenową. Oczywiście wielkość opłaty za aplikację nadal będzie ustalał deweloper, ale według wytycznych Microsoftu powinna być ona adekwatna do możliwości aplikacji i porównywalna z innymi, podobnymi programami. Za zbyt wysokie ceny, które mogą budzić w użytkownikach mylne poczucie tworu lepszej jakości, aplikacja może zostać ze sklepu usunięta. Jak będzie to dokładnie weryfikowane? Tego nie wiadomo, choć takiego podejście już teraz wróży wiele problemów i sporów związanych z wyceną aplikacji. Problem pozostaje także wolność wyboru osób tworzących oprogramowanie – dlaczego zakazywać komuś sprzedaży prostego kalkulatora za 100 zł? Dla autora jego kod może mieć wręcz wartość sentymentalną, a to, czy ktoś zdecyduje się na tak absurdalny zakup, jest zupełnie inną kwestią. To zresztą wolny wybór kupujących.

r   e   k   l   a   m   a

Kolejną kwestią jaką postanowił zająć się Microsoft są tzw. aplikacje informacyjne. W sklepie możemy natknąć się na np. płatne poradniki do gier, które są opisywane tak, aby użytkownik myślał, iż kupuje grę. Na coś takiego firma nie będzie już pozwalać, wszelkie opisy, samouczki czy poradniki mają być odpowiednio opisywane i oznaczane, w przeciwnym razie zostaną ze sklepu usunięte. Podobnie ma się sprawa z tytułami i słowami kluczowymi: deweloperzy nie mogą ich nadużywać w celu mylenia użytkowników lub wpływania na wyniki wyszukiwania. Niektóre zmiany zapowiadają się dobrze, choć wiele zależy od tego, czy naprawdę będą konsekwentnie respektowane. Lepiej, aby w Windows 10 sklep był przyjemniejszy w obsłudze i bardziej funkcjonalny, jest to bowiem jeden z fundamentów nowej strategii firmy.

Bałagan w sklepie z aplikacji nie jest niczym nowym i Microsoft nie stał się jego pierwszą ofiarą. Z podobnymi problemami boryka się choćby Google, zarówno w przypadku androidowego sklepu Play, jak i Chrome Web Store, a którym znajdziemy rozszerzenia i aplikacje dla przeglądarki tej firmy. Niezależnie od firmy, użytkownicy korzystający ze sklepów z aplikacjami powinni czuć się bezpieczni, teraz nie zawsze tak jest - programy instalowane z tych, wydawać by się mogło zaufanych źródeł, bywają niekiedy szkodliwym oprogramowaniem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.