Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wspomnień czar: Napster

Budził skrajne emocje. Metallica zeznawała przeciw niemu przed kongresem USA, ale Muzycy The Offspring weszli z nim w sojusz, choć początkowo czuli się okradani i zarobili w ramach zemsty parę dolarów na sprzedaży koszulek z jego logo. Chodzi o Napstera – program, dzięki któremu mogliśmy wymieniać się plikami muzycznymi z innymi użytkownikami sieci. Założyciel firmy 18-letni Shawn Fanning nic sobie nie robił z zamieszania jakie spowodował.

Na początku lat dziewięćdziesiątych luki w polskim prawie autorskim spowodowały, że kaseta z muzyką kosztowała tyle co bułka z serkiem topionym. W liceum kupowałem nawet 10 taśm w miesiącu. Potem luki uzupełniono a kasety zdrożały dziesięciokrotnie.

Daj posłuchać innym!

Jak działał Napster ? Trzeba było udostępnić zasoby swojego dysku wszystkim chętnym a w zamian mogliśmy skorzystać z piosenek innych poszukujących w sieci. Program można było ściągnąć ze strony Napstera (www.napster.com). Potem tylko instalacja i rejestracja naszych danych i mogliśmy szukać. Zacząłem od piosenek Zbigniewa Hołdysa – założyciela Perfectu. Jest „Molier” – rarytas dostępny tylko w Internecie, bo kontrowersyjny tekst spowodował, że został odrzucony przez rozgłośnie radiowe. 6 minut i jest był na moim dysku. Mogłem go odtworzyć w okienku Library (biblioteka). Równolegle ściągałem inne pliki. Tak jak rzadki koncert Deep Purple z festiwalu„California w 1974 r. Ściągało się go znacznie dłużej, około godziny. No cóż nigdy nie wydany na płycie występ, jest się na komputerze w Stanach Zjednoczonych a mi rzadko udawało się osiągnąć w połączeniach z Ameryką szybkości większą niż 3kB/s. Ale Napster to narzędzie dla wyrobionych i wytrwałych słuchaczy, na pewno nie spodobał by się dzisiejszej młodzieży.
Wprost od rockmana

To czego nie ma w Internecie, nie istnieje

Ta żartobliwa maksyma doskonale sprawdzała się w wypadku Napstera. Dzięki niemu można było dotrzeć do niemal wszystkiego co zostało wydane na płytach a nawet znaleźć znacznie więcej. Mnie szczególnie cieszył dostęp do serwerów należących do muzyków rockowych, będących zapalonymi internautami. Należali do nich m.in. gitarzysta Zbigniew Hołdys oraz basista Greg Smith - współpracujący m.in. z zespołem Rainbow. Od rockmanów właśnie można było pobrać prawdziwe rarytasy – nie wydane koncerty , lub odpady po sesjach nagraniowych.
 

Globalna wioska melomanów

Ponieważ w Napsterze mogliśmy znaleźć utwory umieszczone nie tylko na serwerach, ale i na małych komputerkach przeciętnych internautów istniało ryzyko, że transfer piosenki zostanie przerwany w połowie, np. gdy posiadający utwór Internauta wyłączył komputer. Dlatego warto było upatrzyć sobie stabilne serwery serwisów internetowych lub komputery zlokalizowane w firmach i korzystać z nich w godzinach pracy, biorąc pod uwagę poprawkę na różnice stref czasowych w wypadku USA. Upatrzyłem sobie amerykański serwer Jerry@work  (jerry w pracy).  Napster spowodował ponadto, że korzystałem z Internetu nawet gdy spałem. Zostawiałem komputer włączony a on samodzielnie ściągał moje ulubione piosenki.

Pogadaj z melomanem

Patrząc kiedyś w rosnące słupki podpisane procentami ściągniętych utworów zobaczyłem na monitorze okienko. Internauta ze Sieny uruchomił opcję Napstera „Chat. 38 letni Luca zainteresował się utworami Erica Claptona, znalezionymi na moim twardzielu.

 Czy to bezpieczne?

Napster wprawdzie otwierał innym Internautom drogę tylko do naszych plików MP3, ale sprytny haker z tak otwartej furtki mógł zrobić sobie bramę do reszty naszych zbiorów. Nie warto więc w komputerze na którym mieliśmy zainstalowany Napster było trzymać dokumentów. Założenie zabezpieczeń mogło z kolei uniemożliwić nam korzystanie nie tylko z Napstera ale i Internetu w ogóle. Ponieważ na początku korzystania z Napstera skanowany był nasz twardy dysk, gdy Napsterowi się to nie udało, nie zostaliśmy po prostu zarejestrowani. Nie stwierdzono nigdy natomiast przypadków zainfekowania komputerów wirusami przez Napstera lub zmodyfikowany genetycznie plik MP3. 

Napster do aresztu

Niestety po wielu procesach Napster został zamknięty latem 2001 roku, jego legenda na zawsze pozostanie żywa. To on pokazał prawdziwą potęgę internetu. 

oprogramowanie internet inne

Komentarze

0 nowych
  #1 13.10.2015 17:56

Mniej więcej wtedy podłączyłem się w domu do Internetu. Wtedy jeszcze przez modem. W gazetkach komputerowych wyczytałem o Napsterze i kilka nutek ściągnąłem. Ale jakoś za specjalnie fanem tej platformy nie byłem.
Natomiast trzeba przyznać, że Napster był jednym z ojców TPB i całej sceny wymiany plikami chronionymi prawami autorskimi. Nie zapomnimy ;v

  #2 13.10.2015 21:10

Potem dzika orgia na Audiogalaxy a dziś... SLSK <3

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #3 13.10.2015 21:25

NO jak miło się wspomina takie programy. Pamiętam, że kolega miał komputer specjalnie dla Napstea, gdzie tylko pobierał i udostępniał pliki.

En_der   9 #4 14.10.2015 07:53

Nawet fajny wpis.
PS.
Do diabła, masz nielichą pamięć. Ja na początku lat dziewięćdziesiątych wchodziłem w okres, kiedy stałem się dumnym posiadaczem dowodu osobistego, ale nawet gdyby od tego zależałoby moje życie - dzisiaj nie potrafiłbym podać ceny kasety magnetofonowej z nagraną na niej muzyką, a cena bułki z serkiem to... nie wtedy wolałem hot dogi z kempingowej budki przy chodniku. Czy data twoich urodzin w profilu, to taki żart? Jak nie, to tym bardziej gratuluję pamięci, początku lat 90-siątych.

Samurai   16 #5 14.10.2015 09:04

Jakoś nie pasuje mi twoja data urodzenia z profilu do okresu czasu, który opisujesz. Bo wychodzi na to, że w 2001 roku miałeś lat 9. Dodatkowo znalazłem takie coś: http://matysoss.w.interiowo.pl/MP3_NAPSTER.HTM

Więc albo to twój autorski tekst i data urodzenia jest błędna, albo po prostu jak to się mówi walisz w pręta i dopuściłeś się plagiatu.

bystryy   10 #6 14.10.2015 09:16

Napster kojarzy mi się z kiepską jakością - MP3 w 128 kbps.... do melomana i audiofila bardzo daleko - nigdy więcej.

W podobnym okresie koledzy używali SoulSeeka, Kazaa i tym podobnych wynalazków. Ja biegałem z dyskiem w kieszeni do kolegów w celu zapoznania się z samplami (128 kbps można traktować tylko jak sampla), a i tak najlepsze pozycje kupowałem w oryginałach na CD (ciężkie czasy, ceny za mniej popularne rzeczy były bardziej kosmiczne niż obecnie).

En_der   9 #7 14.10.2015 09:35

@Samurai: Mam nadzieję, że autor wpisu nie okaże się - tak jak kiedyś mój nauczyciel historii, człowiekiem zwanym potocznie mitomanem, który został zdemaskowany na jednej z lekcji - kiedy, to konfabulował, jak zdobywał Berlin, a ja zadałem mu pytanie, a ile miał pan wtedy lat? Płoną ze wstydu ... jak Berlin w 1945 kiedy szturmowali go sowieci ;) Nie, na pewno autor nie zawiedzie, ani czytelników, ani moderacji... Trzymam za niego kciuki, bo tematy historyczne jak najbardziej ciekawa sprawa.

En_der   9 #8 14.10.2015 09:40

@bystryy: CD - tanio nie było, ale np. Dire Straits z kasety, a z CD - dla słuchacza takiego jak ja - kosmos ;) Niezapomniane odczucia słuchowo - estetyczne, coś jak zapach w sklepach Pewex - raczej młodzież nie zna tych klimatów i nie pojmie tego.

bystryy   10 #9 14.10.2015 10:00

@En_der: "z CD - dla słuchacza takiego jak ja - kosmos ;) Niezapomniane odczucia słuchowo - estetyczne"

Jeszcze na początku lat '90 nie miałem własnego odtwarzacza CD, mimo iż płyty CD już posiadałem. Zgrywałem na kasety na sprzęcie kolegi. Jakość tak czy inaczej lepsza, niż kaseta po raz 10ty przegrana :)

Peweksy też pamiętam - jeszcze do połowy lat '90 jedyne miejsce, gdzie można było dobry sprzęt dostać.

En_der   9 #10 14.10.2015 10:11

@bystryy: Ja pierwsze odtwarzacze CD widziałem w prospektach, które przysyłali do nas z zachodu. kiedy się wysyłało na odpowiedni adres - kartkę pocztową z prośbą o takowy ( takie hobby dzieciaków na przełomie lat 80-87), a słuchałem na pożyczonym, chyba w 1991 ;)

wacek   17 #11 14.10.2015 10:19

@bystryy: W 1999 roku najpopularniejszym nośnikiem audio w Polsce były kasety magnetofonowe (płyty CD były drogie, a o discman-ie większość mogła pomarzyć - królowały walkman-y). Wiem wiem... - były (są) jeszcze winyle ale nie widziałem u nikogo jeszcze gramofonu na ramieniu i słuchawek na uszach :) W związku z tym twoja teoria o "kiepskości" mp3 128kbps jest nietrafiona (mp3 o niskim bit rate brzmi o niebo lepiej od kasety)

Autor edytował komentarz.
bystryy   10 #12 14.10.2015 10:21

@En_der: "wysyłało na odpowiedni adres - kartkę pocztową"

Standardowe hobby w podstawówce, wzór prośby po angielsku identyczny, zmieniało się tylko swoje imię i nazwisko ;) Teraz wstyd byłoby się tym zajmować, ale wtedy była to szansa na zobaczenie czegoś kolorowego w szarej rzeczywistości.

bystryy   10 #13 14.10.2015 10:25

@wacek: Kaseta zgrana z CD lub tzw. "oryginalna z książeczką" i tak miały lepszą jakość od MP3 128kbps, przynajmniej do czasu zajechania kasety na śmierć. Kasetowce żarły też mniej prądu od komputera.

Ja CD słuchałem i nadal słucham w domu, discmana nigdy nie miałem. W terenie lepiej obserwować otoczenie niż alienować się słuchawkami (i np. wpaść pod samochód ;))

En_der   9 #14 14.10.2015 10:26

@bystryy: ... a hitem był adres do Coca- coli i zajefajna plansza z naklejkami :)

bystryy   10 #15 14.10.2015 10:27

@En_der: Widzę, że nie tylko ja tu jestem staruszkiem ;)

WODZU   17 #16 14.10.2015 10:40

A czy ktoś z Was pamięta Audiogalaxy Satellite? :)
http://www2.uol.com.br/olinux/imagens/artigos/aplicativos/audiogalaxy.jpg
To był hit w czasach, gdy TP S.A. oferowała SDI, twierdząc że 115kbps to maksymalna prędkość, jaką da się uzyskać na parze miedzianych drutów :D

@Shaki81: W tamtych czasach "komputer specjalnie dla"? Burżuj :D

@wacek: Rozumiem że masz na myśli kasety nagrywane na jakimś dwukasetowym jamniku?

Autor edytował komentarz.
En_der   9 #17 14.10.2015 10:58

@WODZU: ...W tamtych czasach "komputer specjalnie dla"? Burżuj :D ... - może bardziej , jak na tamtą epokę pasowałoby określenie - syn badylarza ;) Zamiast burżuj :)

WODZU   17 #18 14.10.2015 11:19

@En_der: Racja :D Dzisiaj nazywałoby się to "bananowe dziecko" lub "zawód - syn swojego ojca" ;)

Autor edytował komentarz.
Cenobith   3 #19 14.10.2015 13:59

@bystryy: A nie korzystaliście z usług tzw "studia Nagrań" - zanosiło się czystą kasetę lub kupowało na miejscu (to było milej widziane) i z katalogu wybierało album - pan przegrywał materiał z CD. Można tam było tez wymienić się CD lub kupić - taki rodzaj komisu przy okazji. U mnie w mieście było takich punktów sporo. Był nawet jeden, który specjalizował się w muzyce HM/Punk - z tym, ze oni przegrywali z analogów.

Autor edytował komentarz.
bystryy   10 #20 14.10.2015 14:29

@Cenobith: Były takie dwa godne uwagi punkty w Gdańsku, jeden we Wrzeszczu, drugi na Garncarskiej i skorzystałem może ze 3 razy (nie słucham muzyki cieszącej się tak dużą popularnością, by sklepy chciały ją trzymać na półkach - wtedy byli to wirtuozi wiosła jak Jason Becker czy Tony MacAlpine).

En_der   9 #21 14.10.2015 14:36

@Cenobith: Miałem kolegę, który zbierał w szkole zamówienia na kasety z takiego studia, a że najbliższe było jakieś 150 km, to dorabiał parę groszy na kolegach ;) Przynajmniej zwracał mu się bilet PKP i jeszcze miał na pączki :)

PS.
Inny kolega robił wkładki do kaset z muzyką heavy metalową- metodą czarnobiałej fotografii - Komu dzisiaj chciałoby się coś takiego robić ;)

Autor edytował komentarz.
Cenobith   3 #22 14.10.2015 14:41

@bystryy: Ja tez raczej nie gustuję w komercji, acz parę kwiatków z takich miejsc wyrwałem. Było taniej niż kasety TAKT, Baron etc. Zamawiało się wkładki z firmy DECK i kolekcja kaset rosła.

Cenobith   3 #23 14.10.2015 14:43

@En_der: Musiał marnować sporo czasu w pociągach. :) 300 km drogi dla kasety - hmmm..nie chciałoby mi się :)))

En_der   9 #24 14.10.2015 20:47

@Cenobith: Wbrew pozorom, nie marnował dużo czasu. Często podróżowaliśmy razem, chociaż każdy z nas dorabiał w innej branży - Pospieszny pociąg, robił to w 2,5 h, a jako uczniowie mieliśmy od państwa 50% zniżki na bilety, czyli pięć godzin tam i z powrotem - A jakie przygody i jacy ludzie wtedy podróżowali koleją- tego dzisiaj nie doświadczysz.

macminik   16 #25 14.10.2015 20:55

@En_der: W Krakowie nagrana kaseta (oczywiście pirat z wydrukowaną okładką) to od 20-30 zł, a nagranie w studiu nagrań (czyli sklep kopiował na nasz lub swój nośnik) to około 10 zł do 20 zł. Za Iron Maidem - The Numer of ... płaciłem 18 zł ale tylko dlatego że miałem swoją kasetę TDK chrom :-). Na Śląsku drukowali takie fajne okładki - czarno białe jak fotografia na twardej tekturce. Długo wytrzymywały. Poźniej jak skończyło się piractwo to orygnalne kasety to od 40 zł się zaczynały (D.R.I. Trash Zone miałem kasetę do niedawna z naklejoną ceną i wychodziło 39 zł.)

macminik   16 #26 14.10.2015 20:58

@Samurai: Byaby to nie pierwsza i nie ostatnia próba przeklejania tekstu...

macminik   16 #27 14.10.2015 21:01

@En_der: Ja robiłem w domu listę (miałem modem 14.4) i z listą leciałem do pewnej redakcji która miała net 1 Mb/1 (kosmos). W dodatku chłopak z redakcji miał kumpla w Czechach który miał wypożyczalnię CD. Więc ściągali całe płyty po sieci i robiło się na szarym Power Macu G3 233 MHz mp3. W domu ściąganie na modemiku, gdy Telekomunikacja rozłączała jeszcze to było samobójstwo... zwłaszcza gdy rodzice rachunek zobaczyli.

  #28 14.10.2015 21:11

@Cenobith: Brak netu i dostępu do wolności.pamiętajcie,że to była do lat 90 czerwona kurtyna.To tak jak dzisiaj próbujecie dowiedzieć się czegoś o Korei Północnej.Tam tak samo kwitnie przemyt z Zachodu,bo ludzie chcą coś lepsze i nieocenzurowane zobaczyć

  #29 14.10.2015 21:47

kiedy to było...parafrazując dzięki napsterowi powstało p2p

En_der   9 #30 14.10.2015 22:30

@macminik: Dzięki za przypomnienie cen - Kasety TDK chrom, a to pamiętam takie wielopaki w Pewex można było kożystnie kupić. W sumie to były dobre kasety i te logo- to nie Stilon Gorzów ;)

bystryy   10 #31 14.10.2015 23:32

Też używałem TDK, ale żelazowych, bo mój Kasprzak tylko żelazówki obsługiwał - potem wprawdzie skok na Technicsa, ale żelazówki z przyzwyczajenia. Na półce jeszcze archiwalne Sony EF widzę i czerwone BASFy, ale nie mam już czym ich sprawdzić, ostatni domowy kaseciak wyzionął ducha ponad 10 lat temu.

Autor edytował komentarz.
olmeca   12 #32 15.10.2015 10:09

@WODZU: Korzystałem z tego jak i moi znajomi, później przesiadłem się na Soulseek.
Jak na tamte czasy to SDI i tak dawało sporą prędkość i nieliczni mogli sobie na nie pozwolić. Większość nadal siedziała w kawiarenkach lub korzystała z modemów. Sdi miało jeden plus - stałe IP.

  #33 15.10.2015 14:58

@Samurai: Faktycznie tekst przepisany!!

  #34 15.10.2015 15:23

@bystryy: "ostatni domowy kaseciak wyzionął ducha ponad 10 lat temu."

ja tam decka jeszcze mam sprawnego i podłączonego i to Polski Radmor;) kolekcja kaset w piwnicy zalega...szkoda mi wyrzucić...toć to historia..

macminik   16 #35 15.10.2015 21:44

@En_der: Rzecz w tym, że nasze magnetofony nie specjalnie raziły sobie z tymi kasetami ze względu na głowice. Do chromówek były jakieś nieco inne głowice i u nas brzmiały gorzej te chromowe niż zwykłe... ale wszyscy twierdzili, że są super :-) Bo takie amerykańckie

En_der   9 #36 15.10.2015 22:41

@macminik: Owszem, zgadzam się - sam byłem wtedy mocno za amerykańcami- Chociaż żadnego nie znałem osobiście. Pewnie duży wpływ na to miało amerykańskie kino akcji. Pamiętam jak, z nad morza, kiedy wróciłem z wakacji. Gdzieś tak 1985 rok, zamiast muszelek- przywiozłem sobie, bierznik i podkładki na stolik, z wzorem stu dolarowego banknotu, a reklamówki w kolorze Marlboro- z niczym innym nie wychodziłem po zakupy do zieleniaka :)

En_der   9 #37 16.10.2015 20:08

@Bubu:-D To jak jest z tym tekstem? Napisałeś, czy skopiowałeś z Internetu ;) Bo w razie konkursu nie będę wiedział jak zagłosować :P

En_der   9 #38 17.10.2015 13:37

Ok. niechcesz się ustosunkować co do własności tekstu- Zapytam mailowo autora, czyli Marcina M. podsyłając mu link do tego wpisu.