r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wśród usług muzycznych bardziej przestronnie, zniknie Rdio

Strona główna AktualnościINTERNET

Zmiany, jakie zaszły na rynku internetowych usług muzycznych w ciągu ostatnich miesięcy, doprowadziły do spadku popularności, a nawet konieczności zamknięcia, kilku pomniejszych serwisów, które nie przetrwały próby konkurencji ze Spotify czy Apple Music. Najprawdopodobniej do tego grona dołączy wkrótce uruchomione w 2010 roku Rdio.

Biorąc pod uwagę mechanizm funkcjonowania Rdio, trudno porównywać je z tym, jak dziś postrzegamy internetowe usługi muzyczne. Jak wskazuje bowiem sama nazwa, usługa dużo więcej miała wspólnego z internetowym radiem. Biblioteka złożona z blisko 35 mln utworów była uporządkowana na listy i stacje z podziałem na artystów i gatunki, a kontrola użytkownika nad tym, czego w danym momencie słucha, sprowadzała się w zasadzie do możliwości pominięcia danego utworu w uruchomionej stacji.

Taki model wcale nie jest jednak skazany na porażkę, czego przykładem może być Pandora. Nierzadko przeciętny użytkownik chętnie posłucha bliżej nieokreślonej muzyki bez konieczności żmudnego przedzierania się przez tysiące albumów i list odtwarzania. Fakt ten nie uchronił jednak Rdio przed nieuchronnym pikowaniem w stronę bankructwa. Jakiś czas temu stało się jasne, że Rdio zostanie przejęte przez Pandorę, dziś natomiast wiemy już, że w najbliższym czasie Rdio zniknie z mapy internetowych usług muzycznych.

r   e   k   l   a   m   a

Na razie jednak twórcy serwisu wydali utrzymane w uspokajającym tonie oświadczenie. Mowa w nim między innymi o tym, że w najbliższej, niesprecyzowanej, przyszłości użytkownicy Rdio będą mogli nadal korzystać z usługi. O wszelkich zmianach będą zaś informowani na bieżąco. W komunikacie znalazła się także wzmianka o Pandorze, która w najbliższym czasie będzie dążyć do zaadaptowania niektórych funkcji Rdio we własnej usłudze.

Można się zatem spodziewać, że po wyłączeniu Rdio, konta jego użytkowników zostaną automatycznie przeniesione do Pandory, podobnie jak było w przypadku WiMP-a i Tidala. Problem może stanowić jednak fakt, że Pandora jest dostępna jedynie dla internautów z USA, Australii i Nowej Zelandii. Oczywiście obejście geograficznych restrykcji nie stanowi większego problemu, niemniej taki stan rzeczy może zachęcić lojalnych użytkowników Rdio do migracji. A chętnych na przyjęcie ich z otwartymi ramionami nie brakuje.

Sytuacji, w której pomniejsi gracze na rynku będą zmuszeni do zaciekłej walki o pozostanie na nim, można było się spodziewać od momentu, gdy korporacje jak Google czy Apple uświadomiły sobie jak wielki potencjał drzemie w strimingach. Wygląda na to, że jedynym sposobem przetrwania zdaje się być dla mniejszych firm konsolidacja, czego przykład może stanowić Rdio. Być może w końcu dochodzi do sytuacji, w której zamiast zwiększającej się z miesiąca na miesiąć liczby podobnych usług, będzie ich coraz mniej.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.