r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: 20 lat Windows 95, ile jeszcze lat Windows?

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

Gdyby nie to, świat na pewno wyglądałby dzisiaj inaczej. Nie wiem czy lepiej, czy gorzej, ale trudno wskazać w historii IT wiele innych równie znaczących momentów, jak premiera 20 lat temu systemu Windows 95. Choć rodzina systemów Windows miała już wtedy swoje lata, choć wykorzystanie komputerów w domach było czymś normalnym, to jednak właśnie 24 sierpnia zaszło coś, co zdefiniowało wizję systemu operacyjnego dla PC. Mieliśmy do czynienia wtedy z rewolucją, zarówno pod względem technicznym jak i kulturowym.

Byłem wtedy osiemnastolatkiem, świeżo po migracji z Amigi na PC, więc przyznaję – Windows 95 nie zrobiło wówczas na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Amiga OS 3.1 z Workbenchem wciąż był wówczas systemem bardziej zaawansowanym, lepiej przemyślanym od strony architektury i interfejsu. Jednak czasy Amigi miały się ku końcowi, a Windows 95 udostępniał masom zalety otwartej architektury PC, ukrywał problemy ze sterownikami, konfiguracją czy zarządzaniem pamięcią, z którymi zmagali się użytkownicy PC w erze systemu MS DOS. Gdzie zresztą było Amidze do takiego rozgłosu, jaki wówczas towarzyszył premierze nowego systemu Microsoftu?

Do dziś niepotwierdzona jest kwota, jaką Microsoft zapłacił Rolling Stonesom za ścieżkę dźwiękową do oficjalnej reklamy Windows 95 – „Start Me Up” – ale mówią, że było to 8 mln dolarów. Ile trzeba było zapłacić za podświetlenie Empire State Building w Nowym Jorku czy wieży telewizyjnej w Toronto w barwach Microsoftu, ile za zorganizowanie na całym świecie wielkich imprez powitalnych? Inwestycja się jednak opłaciła. Choć trudno w to uwierzyć dziś, w czasach gdy Microsoft mimo wszelkich starań nie potrafi znów stać się modny, wtedy ludzie w krajach Zachodu ustawiali się w kolejkach po zakup nowego systemu operacyjnego, a u nas – płyty CD z Windows 95 były nie tylko przegrywane między znajomymi, ale i tłoczone przez różnych przedsiębiorców, oferujących je później choćby na słynnym Stadionie.

r   e   k   l   a   m   a

Windows 95 przyniósł ze sobą wielką popularyzację PC w domach – między 1995 a 2001 rokiem ich liczba globalnie wzrosła ponad czterokrotnie. Windows 95 przyniósł też ze sobą Internet Explorera, przeglądarkę, która dla większości ludzi w tamtych czasach była ich pierwszą przeglądarką – i która była dla zwykłego użytkownika programem lepszym od konkurencyjnego Netscape. Windows 95 był bowiem pierwszym systemem dla mas, który pozwolił na relatywnie łatwy dostęp do Internetu. Oczywiście i Windows 3.11 można było do Sieci podpiąć, ale samodzielna instalacja i konfiguracja stosu TCP/IP przekraczała umiejętności większości posiadaczy pecetów.

Niesprawiedliwością jednak byłoby powiedzieć, że sukces Windows 95 wziął się tylko z ogromnego marketingu. To naprawdę był dobrze pomyślany jak na tamte czasy system operacyjny. Wykorzystano architekturę rozwijaną wcześniej dla trybu rozszerzonego Windows for Workgroups, na najniższym poziomie systemu uruchamiając zestaw wirtualnych sterowników sprzętowych, działających w 32-bitowym trybie chronionym Intela 386 oraz wirtualne maszyny DOS działające w wirtualnym trybie 8086. Te wirtualne sterowniki były odpowiedzialne nie tylko za obsługę sprzętu, ale też za uruchamianie usług systemowych, zarządzanie pamięcią, obsługę przerwań czy planowanie wątków. Taka architektura pozwoliła też na ułatwienie obsługi sprzętu – monitorowanie zmian w konfiguracji sprzętowej na poziomie wirtualnych sterowników umożliwiło system Plug and Play, dzięki czemu użytkownicy nie musieli już wiedzieć, o co chodzi z kanałami DMA, portami I/O i przerwaniami IRQ. Wielką zaletą był też prosty interfejs graficzny. Metafora pulpitu z przyciskiem Start, paskiem zadań, zasobnikiem systemowym – to wszystko przetrwało do dzisiaj, dobrze wiemy, jak skończyła się próba odebrania ludziom tych elementów interfejsu w Windows 8.

Microsoftowi nowy system przyniósł bezprecedensowe bogactwo. Dziś media się ekscytują kapitalizacją Apple, ale warto pamiętać, że to firma z Redmond była przez pewien czas najwięcej wartą firmą w historii ludzkości. 27 grudnia 1999 roku jej wartość przekroczyła 613 mld dolarów, po uwzględnieniu inflacji to ponad 873 mld we współczesnych amerykańskich pieniądzach. Nic w tym zaskakującego – świat IT końca lat 90 zamienił się w monokulturę Microsoftu. Konkurenci Windows, tacy jak OS/2 Warp czy BeOS szybko odeszli w niebyt, Linux nadawał się na desktop jedynie najbardziej srogich nerdów, a pogrążone w kryzysie Apple nie bardzo wiedziało, czym zastąpić przestarzałego dość Mac OS-a.

Tak udanej rewolucji Microsoft już nigdy więcej nie zdołał przeprowadzić. Oczywiście, to Windows XP było największym systemem w historii firmy, przynosząc odejście od 16-bitowych pozostałości DOS-a, spójną platformę abstrakcji sprzętowej dla twórców gier (DirectX pojawiło się wraz z drugą edycją Windows 95, ale nie odgrywało jeszcze wtedy takiej roli) oraz Internet Explorera 6, którego atuty i wady definiowały Internet przez wiele kolejnych lat, ale dla zwykłych użytkowników Windows 95 czy 98, XP żadną rewolucją nie był. Rewolucją próbował być Windows 8, ale jednak chyba nie o taką rewolucję ludziom chodziło. Ponownie rewolucją ma być Windows 10, ale i tu nie ma śladu tej ekscytacji, jaka towarzyszyła Windows 95, więcej słyszy się narzekań związanych z telefonowaniem do domu przez ten system czy niespójnością interfejsu, niż głosów podziwu wobec jego nowych możliwości.

Na mnie też te dwadzieścia lat później nowy Windows nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia. Nie jest to jakieś odosobnione podejście – podczas zakończonej w zeszłym tygodniu konferencji Intela widać było, że najpopularniejszym PC był tam MacBook, a największe zainteresowanie programistów budziło programowanie na Androida. Z rozmów z innymi uczestnikami dało się odczuć, że Windows kompletnie utraciło swoje mojo, dla firm z Doliny Krzemowej staje się platformą, której co prawda nie można zignorować ze względu na popularność – ale nie jest to coś, co się kocha. Jeśli zaś w Dolinie Krzemowej Windows 10 nie kochają, to gdzie mają kochać? W Chinach? W Rosji? Spotkałem się nawet z takimi opiniami, że stopniowo zastosowania „okienek” będą się kurczyć, do specjalistycznego oprogramowania na stacje robocze, oraz do grania na PC, ale nawet i te nisze nie są wcale pewne. Podczas swojej sesji gamingowej przedstawiciele Intela zaczęli od zapewnień, że dla nich najważniejsza jest multiplatformowość, że będą wspierać co się da, tzn. Androida, Chrome OS-a, OS-a X, Steam OS-a oraz Windows 10. Jeśli tak dzisiaj mówi Intel, niegdyś przecież nieodłączny partner Microsoftu, to co Intel będzie mówił za dwadzieścia lat?

Zapraszam tymczasem, już z Polski, do kolejnego tygodnia z naszym portalem. Dla miłośników retro przygotowaliśmy bardzo interesujący (naszym zdaniem) materiał o nowym oprogramowaniu na stary sprzęt. Przyjrzymy się też bliżej realnym możliwościom tzw. „sticków” – komputerków z Atomami i Windows robionych przez Intela oraz ich licznych klonów. Użytkowników Maków zachęcam zaś do odwiedzenia nowo uruchomionej sekcji z oprogramowaniem dla ich maszyn – dział Programy Mac już działa na pełnych obrotach, gromadzimy tam najciekawsze narzędzia dla systemu OS X. Liczymy, że ta baza oprogramowania pomoże szczególnie tym wszystkim, którzy dopiero przesiedli się z PC na Maka i nie bardzo jeszcze wiedzą, jak się w tym nowym świecie odnaleźć. A już niebawem, dla wszystkich naszych utalentowanych plastycznie Czytelników, nowy, bardzo ciekawy konkurs!

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.