r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: czy umiesz jeszcze pisać bez klawiatury?

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

W ostatnich dniach oczy całego świata zwróciły się na Finlandię za sprawą określanego jako wielki postęp społeczny zalegalizowania związków homoseksualnych i przyznania im takich samych praw jak tradycyjnym małżeństwom. Burzliwa dyskusja zwolenników i przeciwników tego rozwiązania sprawiła, że przeoczono inną zmianę, której społeczne konsekwencje trudno dziś ocenić. Za kilkanaście-kilkadziesiąt lat Finowie nie będą już umieli sprawnie pisać – przynajmniej za pomocą pióra, bez dostępu do klawiatury.

Przez setki lat szkoły podstawowe poświęcały całe lata procesu edukacyjnego na ćwiczeniu uczniów w sprawnym zapisywaniu znaków atramentem czy tuszem na papierze. Umiejętność pisania stała się dla nas przezroczysta. Nawet jeśli spędzamy całe dnie przy klawiaturze, w razie potrzeby wciąż jesteśmy w stanie wyciągnąć pióro i papier, by szybko zapisać pomyślane słowa. Dla fińskich edukatorów umiejętność ta w komputerowej erze okazuje się zbyteczna. Ręczne pismo, relikt ery analogowej, może nie zniknie, ale zostanie dodane do zbioru archaicznych technik, takich jak prowadzenie auta z manualną skrzynią biegów. Nieliczni fani anachronizmów wciąż będą w stanie się przynajmniej podpisać, większość społeczeństwa pójdzie dalej, szybko pisząc na klawiaturze i mozolnie rysując litery na papierze, gdy ich do tego zmusisz.

Wyeliminowanie nauki ręcznego pisma ze szkół oznacza bowiem właśnie to – skazanie na mozolne rysowanie znaków. To co dziś przychodzi nam łatwo, okupiliśmy setkami ręcznie zapisanych zeszytów w czasie szkolnej nauki, gdy trudna, wymagająca nadzwierzęcej koordynacji ręki i oka umiejętność stawała się z czasem naszą drugą naturą, gdy umieliśmy już pisać nie myśląc o samym procesie, oddając sterowanie neurologicznym automatyzmom. Bez tych setek zapisanych dziecięcymi kulfonami zeszytów umiejętność odręcznego pisania nie jest w stanie się wykształcić.

r   e   k   l   a   m   a

I tę zmianę, z tego co za pomocą Google Translate można ustalić (fiński język trudny język) przedstawia się u naszego północnego sąsiada jako wielki postęp, podkreślając, jak wielkie korzyści przyniesie zastąpienie umiejętności odręcznego pisania przez kursy maszynopisania, efektywnego wykorzystania klawiatury. I może faktycznie coś w tym jest – nie mam kompetencji by merytorycznie ocenić posunięcie fińskiego ministerstwa edukacji – ale zarazem przypomina mi się pewne krótkie opowiadanie Isaaka Asimova z lat pięćdziesiątych, pt. The Feeling of Power. W skrócie to historia o wojnie między ludźmi a obcymi, prowadzonej za pomocą komputerowo sterowanych broni, w świecie, gdy nikt nie umie już „ręcznie” pomnożyć dwóch liczb. Pewien prosty technik odkrywa tam jednak starożytną umiejętność wykonywania operacji arytmetycznych za pomocą ołówka i kartki papieru – i umiejętność ta daje ludzkości strategiczną przewagę w tej wojnie. Opowiadanie kończy się introspekcją pewnego wysoko postawionego w hierarchii programisty. Dziewięć razy siedem, pomyślał z satysfakcją Shuman, to sześćdziesiąt trzy – i nie potrzebuję komputera by mi to powiedział. Komputer jest w mojej własnej głowie. Poczucie mocy, które mu to przyniosło, było cudowne.

Wielu z Was pomyśli, że znów folguję sobie w upodobaniu do futurologii. To prawda, jeszcze wiele czasu upłynie zanim społeczeństwa nasze nie będą umiały już samodzielnie liczyć i pisać. Ale pierwsze jaskółki już są. Pamiętacie ostatni z naszych programów na żywo, gdzie z Tomkiem Bryją rozmawialiśmy m.in. o maniakalnie uprawianej przez turystów fotografii? Większość ludzi nie umie dziś robić zdjęć, scedowali tę umiejętność na komputer, automatycznie ustawiający im wszystkie parametry. Efekty są jakie są, ale dzięki pojemności kart pamięci wśród tych setek zrobionych „małpą” zdjęć jakieś w miarę znośne się pojawią. Uczona niegdyś jeszcze na kółkach zainteresowań w socjalistycznych szkołach umiejętność klasycznej fotografii już trafiła do muzeum archaicznych technik. To samo dzieje się z ludźmi uprawiającymi sport, odzianymi w smartopaski, smartzegarki, smartkoszulki – coraz więcej ludzi nie umie nawet ocenić swojego tętna bez elektronicznego gadżetu.

Cóż, zmian powstrzymać się nie da, ale myślę, że można nimi kierować. Myślę też, że nie warto dać się całkiem scyfryzować. W zelektronizowanej przyszłości może okazać się, że tylko ci, którzy kultywowali swoje „analogowe” umiejętności, będą w stanie zachować swoją wolność.

A teraz czas przejść do spraw czysto cyfrowych. Najciekawszym tematem tego tygodnia będzie chyba jądro Linuksa, a przynajmniej to, co wyprawia z nim nasz zdolny Czytelnik e X t 7 3. Otrzymaliśmy do testów ulepszone przez niego jądra, by ostatecznie rozwiać wątpliwości w kwestii tego, czy to tylko placebo, czy też faktycznie optymalizacja może ze słabej maszyny zrobić wyścigówkę. Zapraszamy Was też do nowego konkursu, organizowanego wraz z Intelem i Asusem, w którym nagrody są nie do pogardzenia. A cała reszta? Mam nadzieję, że okaże się nie mniej ciekawa.

Zapraszam więc do lektury.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.