r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: kres postępu w procesorach już był. Na IFA Intel pokazał, że czas na regres

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

Podczas ostatniego Intel Developer Forum miałem okazję zobaczyć z bliska Skylake, procesory Core szóstej generacji. Było to jeszcze przed ich oficjalną premierą, więc nic dziwnego, że wszystkich swoich kart Intel na stół nie chciał wyłożyć – ale i tak zaprezentowane wówczas nowości zapowiadały się bardzo interesująco. Dla mnie najważniejszą było chyba wykorzystanie 128 MB pamięci eDRAM ze zintegrowanej grafiki Iris Pro, jako pomysłowo podpiętej pamięci podręcznej czwartego poziomu dla całego układu. Dopiero jednak z informacji od Xyrcon, która przewodziła naszej redakcyjnej wyprawie na berlińskie Internationale Funksausstellung dowiedziałem się, że nie mam nawet co zastanawiać się nad procesorem Skylake dla siebie – tego co bym chciał Intel w swojej ofercie po prostu nie ma.

Ta wrześniowa premiera Skylake pozostawia wrażenie, jakby coś nam mignęło przed nosem, nie pozostawiając po sobie praktycznie śladu. Pamiętacie, ile to szumu było wokół premiery Haswelli w 2013 roku? Dostaliśmy wtedy kompletną linię czipów, od Celeronów po Core i7, w różnych wariantach. W połowie 2014 roku doczekaliśmy się odświeżenia Haswelli, które przyniosło kilka nowych czipów dla lubiących podkręcanie, które jednak niczego nowego poza tym nie przyniosły. Kilka miesięcy później pojawiły się zaś pierwsze Broadwelle, opóźnione zwiastuny procesu 14 nm, które jednak przeznaczone były tylko do laptopów, i z którymi szczerze mówiąc, nie miałem zbyt wiele do czynienia (nie licząc chyba Lenovo Yogi 3 Pro, która przeszła testy w naszej redakcji).

I dopiero tej wiosny Intel pokazał dwa nowe procesory Broadwell dla desktopów, takie normalne, do zamontowania w gniazdku na płycie głównej – czipy i5-5675C oraz i7-5775C. W porównaniu do obfitości modeli czwartej generacji, to ubóstwo dostępnych Broadwelli było, przynajmniej dla mnie mocno zaskakujące. Najwyraźniej 5. generacja jedynie dopełniła generację 4., zamiast ją zastąpić, pojawiła się na chwilę – by zaraz zniknąć. Przyznam jednak, że to nowe i7 bardzo mnie zainteresowało, bo to właśnie w nim pojawiło się IrisPro 6200 z tym sławetnym 128 MB eDRAM, a mam pewną słabość do zintegrowanej grafiki, będącą pokłosiem słabości do miniaturowych desktopowych komputerków. Nie miałem tego Broadwella w ręce (Intel najwyraźniej zapomniał przysłać), ale miałem okazję przeczytać bardzo solidny test w Guru3D. Wyniki były fantastyczne – czip z TDP 65W był wyraźnie szybszy od Haswelli z TDP 95W, grafika GT3e pozwalała na uzyskanie w Tomb Raiderze 36 FPS w 1080p przy średniej jakości. Nagle okazało się, że zintegrowana grafika Intela może dorównywać zintegrowanej grafice w topowych czipach APU AMD. Kwestii ceny nie da się jednak przemilczeć, Intel wycenił w Europie swoje monstrum na ponad 400 euro, u nas za procesor ten zapłacimy ponad 1650 zł.

r   e   k   l   a   m   a

Minęło kilka miesięcy i już Broadwelle mają odejść w niepamięć (a ile ich do tej pory sprzedano?) – na świeczniku mamy oto nową linię Skylake, drugie podejście Intela do litografii 14 nm. I co tu widzimy? Ponownie lista desktopowych procesorów jest dość krótka, przynajmniej w porównaniu do Haswella. Na jej czele stoi flagowy i7-6700K, który to został przetestowany przez serwis The Tech Report. Wyniki są, wybaczcie to „pudelkowe” sformułowanie, szokujące. W wielu wypadkach starszy procesor z TDP 65 W okazuje się sporo lepszy od nowego, z TDP 91 W. Najbardziej widać to w grach, ale też i w innych aplikacjach intensywnie korzystających z pamięci. Co poszło nie tak? Jak przeczytacie specyfikację topowego procesora Intela, wszystko staje się jasne – zapomniano o tej pamięci eDRAM, przeznaczona jest ona tylko do niektórych modeli mobilnych czipów Skylake. Z jakiegoś kompletnie niezrozumiałego powodu Intel zdecydował, że najlepsze desktopowe czipy nie potrzebują tego co najlepsze w Skylake – ulepszonej wersji znanej z Broadwelli pamięci L4. To prawda, teraz topowy Skylake jest tańszy od topowego Broadwella, ale przy tej cenie te 27 dolarów różnicy nie robi (sugerowana cena detalicza i7-6700K to 350 USD, zaś i7-5775C to 377 USD).

W tej sytuacji trudno powiedzieć entuzjastom, że wybór najsilniejszego Skylake ma sens. Wręcz przeciwnie, z mojej perspektywy lepiej wybrać oszczędniejszy, chłodniejszy i zazwyczaj wydajniejszy czip i dopłacić te sto złotych. To prawda, podobno Skylake dobrze się kręci, a Broadwell niekoniecznie, jednak pamiętajcie, że dobre kręcenie to wymóg dobrego chłodzenia, a to nas skazuje na często monstrualne wieże radiatorów, zamknięte w mało uroczych przepastnych obudowach gamingowych PC.

Z drugiej strony, kto Intelowi zabroni? Sytuacja na rynku procesorów dla komputerów osobistych jest więcej niż przykra. AMD nawet już nie udaje, że może konkurować wydajnością – optymalizuje jak może swoje zatrzymane w litografii 28 nm czipy x86 z odgrzewaną odmianą Bulldozera, dla niepoznaki zwaną Steamroller, a VIA to kompletna nisza. Swoje własne czipy Elbrus mają Rosjanie, ale ich wydajności wciąż sporo brakuje, a zużycie energii jest bardzo wysokie (cóż, starożytna litografia 65 nm swoje robi) – i raczej poza świat rosyjskojęzyczny one nie wyjdą.

Po Waszych komentarzach pod newsem dotyczącym nowych chińskich czipów MIPS z rodziny Loongson widać było, że nie tylko ja nie jestem zachwycony tym, co dzieje się na tym rynku komputerów osobistych. Jeśli faktycznie te chińskie procesory są w stanie zaoferować tak wielką wydajność (rzędu 192 GFLOPS), to być może właśnie to one wyrosną na realnego konkurenta dla czipów Intela, i to nie tylko na chińskim rynku. Chiny to nie Rosja, ich technika trafia wszędzie, chińskie mobilne mikroprocesory znajdziemy w sprzęcie sprzedawanym na całym świecie. A że taki realny konkurent dla Intela jest potrzebny, pokazuje historia z najmocniejszymi Broadwellami i Skylake – Chipzilla najwyraźniej poczuła się zbyt komfortowo na tym świecie, dyktując już nie tylko ceny, ale i definiując potrzeby konsumentów, tak by wpisały się w jej strategiczne plany rozwoju.

Na szczęście większości z nas wymiana procesora wcale nie jest potrzebna do szczęścia. Widzę, że z moim Haswellem popracuję jeszcze dobrych kilka lat – może do tego czasu pojawi się jakaś udana konstrukcja w procesie 10 nm. Może, bo przecież niewykluczone, że za te kilka lat desktopowe procesory w ogóle przestaną być przez Intela produkowane, pozostaną być może jedynie Xeony dla stacji roboczych. W końcu kto dziś pracuje na desktopie, skoro mamy takie piękne laptopy? Chyba tylko jakieś dinozaury.

Bez względu na to, czy czytacie nas na desktopie, laptopie, tablecie czy smartfonie, zapraszam do kolejnego tygodnia z dobrymiprogramami. Dla niektórych szkoła już się na dobre zaczęła, więc nic dziwnego, że będziemy te szkolne tematy dalej kontynuować. Skończyły się jednak też wakacje, a to dla wielu oznacza, że „siedzą” na gigabajtach wakacyjnych fotek i nagrań wideo. Jak to wszystko ogarnąć, skatalogować, wyselekcjonować to co najlepsze? Właśnie oprogramowaniu do takich zastosowań przyjrzymy się bliżej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.