r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: nowoczesność w stylu retro

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

Od kilku dni testuję tablet Nexus 7 ze świeżym Androidem 5.0. Nowa wersja systemu, od kilku już miesięcy zachwalana przez Google i media branżowe jako przełomowa w historii „Andka”, faktycznie jest dobra. Przełomów jednak żadnych nie zauważyłem – ot po prostu tablet z Androidem stał się wreszcie tym, czym powinien być od początku. Pomysł z kompilowaniem kodu bajtowego w locie, z użyciem optymalizacji JIT nie wypalił, nowe środowisko uruchomieniowe ART uruchamia normalne, skompilowane już pliki ELF. Jednym posunięciem Google pozbyło się dziecięcej choroby systemu, wyrównało poziom do iOS-a, pozbawiło większych perspektyw wciąż żywe plany tworzenia GNU/Linuksów dla urządzeń mobilnych.

Na tym mainstreamowym rynku komputerowym stało się po prostu przeraźliwie ciasno. Istniejące produkty są kosztem grubych milionów włożonych w R&D dopracowane do granic możliwości. Te, które nie zaistniały, to te, które tych pieniędzy nie dostały. Innowacyjność (rozumiana po mojemu, a nie po Tomkowemu, czyli jako przyrostowe doskonalenie znanej techniki) stała się nieodłącznie związana z dostępem do źródeł finansowania. Niemałych źródeł finansowania. Jeszcze nigdy wymagania, by wejść do tego biznesu, nie były tak duże.

Co to wróży na przyszłość? U kresu historii komputerów 8-bitowych pojawiły się takie maszyny jak Amstrad CPC-6128 czy Commodore 128. Był to szczyt możliwości architektur tamtych czasów, wydawało się, że szczyt tego, co producenci mogą zaoferować domowemu użytkownikowi. Jak wiecie, ich panowanie było bardzo krótkie, w ciągu kilkunastu miesięcy pojawiły się Amigi i Atari ST, 16-bitowe maszyny, z którymi nawet takie cuda jak SAM Coupe konkurować nie mogły. Ustabilizowana branża producentów komputerów domowych została postawiona na głowie.

r   e   k   l   a   m   a

Ważne jest to, że pierwsza Amiga nie była produktem wielkiej korporacji. To co rozwijano pod nazwą kodową „Lorraine”, powstawało za śmieszne z perspektywy współczesnej Doliny Krzemowej pieniądze. Co prawda nie były to już czasy, gdy kilku nerdów robiło coś wspólnie w garażu, ale i tak te kilkaset tysięcy dolarów na prototyp kompletnego komputera o przełomowej wówczas architekturze to nic w porównaniu z dzisiejszymi dziesiątkami milionów, jakie wydawane są przez inwestorów na mniej lub bardziej innowacyjne startupy – które niczego równie przełomowego nie robią. W najlepszym razie ulepszają któryś z aspektów istniejącej techniki. Ci, którzy robią rzeczy naprawdę rewolucyjne, takie jak memrystorowe The Machine od HP, myślą już w skali wydatków sięgających setek milionów.

A co robią tacy ludzie, którzy w latach osiemdziesiątych byliby podobni Jayowi Minerowi, twórcy Amigi? Jeśli nie są w stanie przyłączyć się do wielkich korporacji (choćby ze względu na charakter), wracają do korzeni. Coraz więcej zabawy z maszynkami DIY, malinopodobnymi płytkami dla elektroników-majsterkowiczów, są nawet tacy, którzy wskrzeszają 8-bitowe systemy, budując je zgodnie z aktualną wiedzą i doświadczeniem. Znany fanom Linuksa Alan Cox, wieloletni opiekun jądra i drugi po Linusie człowiek w tym projekcie, w pewnym momencie zostawił branżę IT z powodów rodzinnych i zniknął na kilka lat. Niedawno wrócił, przynosząc mieszczącą się na jednej dyskietce niemal kompletną implementację Uniksa System 5... napisaną dla procesora Zilog Z80. Jądro zajmuje 40 kilobajtów pamięci. Taki sobie Unix dla komputerów pokroju Amstrada CPC-6128. Jeśli jesteście zainteresowani tym cudem, to zapraszam na GitHuba.

Czuję, że takich projektów będzie coraz więcej. Wczoraj oglądałem jakieś kanały gamingowe. Wcale nie Assasin's Creed: Unity był głównym ich bohaterem, lecz platformówki indie, wyglądające jak to, co pamiętamy z Amigi czy Atari ST, po prostu w wysokiej rozdzielczości i 24-bitowym kolorze. Retro żyje i ma się bardzo dobrze.

A co u nas, w przyjaznym retro-tematom portalu? Ode mnie – kolejna część zabaw z HTPC, tym razem software'owa, w której z gotowego już salonowego komputerka będziemy robić nie tylko urządzenie do filmów i muzyki, ale też do retro-gier. Łukasz przyjrzy się za to bliżej tak bardzo ciekawej nowej (a jednak retro) grze This War of Mine, na której zrobienie nie trzeba było wielkich milionów, a która jednak budzi wielkie emocje.

By nie było jednak, że zapomnieliśmy o korporacyjnej nowoczesności, przyjrzymy się też bliżej niskopoziomowemu interfejsowi grafiki od Microsoftu. Direct3D 12 zapowiada się na główny powód, dla którego warto będzie (przynajmniej dla graczy) pożegnać się z Windows 7. Jak się to jednak ma do już istniejącego Mantle od AMD? Sprawdzimy także, co faktycznie może dać Android 5.0 starszym urządzeniom.

Zapraszam na kolejny tydzień z portalem dobreprogramy.pl.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.