r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wstępniak na nowy tydzień: telewizory mają się świetnie, Linux też, za to kablówki… lepiej nie mówić

Strona główna AktualnościDOBREPROGRAMY

Nigdy jakoś nie zdołałem się zainteresować telewizją. W dzieciństwie czarnobiały telewizor i dwa kanały państwowej telewizji nie budziły ekscytacji, a jako tzw. młody dorosły telewizora wiele lat nie miałem. Gdy już sobie telewizor kupiłem, znalazł tylko jedno zastosowanie – zewnętrznego wyświetlacza do konsoli czy komputera. Tak jest do dzisiaj – choć na ścianie powiesiłem 42-calowy TV, żadnego sygnału „z anteny” do niego nie doprowadziłem. Wraz z moją lepszą połową po prostu nie umiemy telewizji. I już chyba się nigdy nie naumiemy, bo choć telewizory mają się świetnie, to normalna telewizja kończy na naszych oczach. Zobaczyliśmy to bardzo wyraźnie podczas tegorocznego CES-u.

W lawinie wiadomości z Las Vegas ta początkowo nie wydawała się szczególnie istotna. Ot Dish Network, druga co do wielkości amerykańska platforma telewizji cyfrowej ogłosiła, że uruchamia niebawem usługę internetowego streamingu Sling TV, który za stałą opłatą (ok. 20 dolarów miesięcznie) pozwoli oglądać na dowolnych urządzeniach programy z pakietu kilkunastu kanałów, do tej pory dostępnych tylko drogą satelitarną lub przez kablówki.

W listopadzie zeszłego roku decyzję o uruchomieniu własnej platformy internetowej dla kanału Showtime podjęło CBS – największa spośród amerykańskich stacji telewizyjnych. Analitycy tego rynku uznali, że była to odpowiedź na plany HBO, które miesiąc wcześniej boleśnie uderzyło we wszystkie kablówki i platformy satelitarne, ogłaszając, że uruchomi swoją usługę streamingową, ze wszystkimi najlepszymi programami i serialami.

r   e   k   l   a   m   a

Gdy w zasadzie wszystko, co warte jest oglądania w TV staje się dostępne w Internecie, a wszystkie smart-telewizory podłączamy przede wszystkim do Internetu, a nie do koncentrycznego kabla, los kablówek i komercyjnych platform telewizyjnych wydaje się przesądzony. Praktycznie wszystkie zaprezentowane podczas CES telewizory miały wbudowany komplet aplikacji do bezobsługowego streamingu popularnych usług wideo. Włącz i oglądaj to, na co masz ochotę, lub w przypadku co sprytniejszych modeli, co wybierze dla ciebie twój TV, kierując się rozpoznanymi wcześniej upodobaniami.

Jasne, to wszystko dotyczy Ameryki, ale trzeba pamiętać, że ojczyzna telewizji miała tak silny rynek kablówek jak żaden kraj w Europie. Jeśli tam Internet będzie w stanie zastąpić nic nie wnoszącego pośrednika, to czemu nie u nas? Dla producentów treści wycięcie kablówek czy platform satelitarnych to dodatkowe, niemałe pieniądze, tym razem bezpośrednio od klienta, podłączającego swój smart-telewizor do Internetu… być może oferowanego właśnie przez zmuszonego do zmiany profilu działalności dostawcy kablówki. Biznes dostawcy Internetu jest jednak dziś znacznie mniej lukratywny, niż posiadanie wyłączności na danym terenie na pakiety atrakcyjnych seriali i programów TV.

Dla wielu z Was zmiana ta będzie nieodczuwalna – już dziś jest spora grupa ludzi, która i tak wszystko co ogląda, ogląda z Internetu. Robimy sobie komputerki HTPC odpalając na nich Kodi czy inny odtwarzacz tego typu, a modne amerykańskie seriale oglądamy w godzinę po ich premierze za Wielką Wodą. W skali społeczeństwa tacy widzowie są jednak kroplą w morzu, ten typowy Kowalski wciąż kupuje abonament na platformę nc+, czy płaci za Vectrę czy inną kablówkę. Te zmiany, które zasygnalizowane zostały podczas CES dotkną właśnie jego. Gdy przyjdzie czas wymiany telewizorów, z ekranów FullHD pierwszej czy drugiej generacji sprzed paru lat na współczesne smart-TV, może bardzo szybko okazać się, że dostawcą atrakcyjnych treści będzie już nie osiedlowa kablówka, ale Samsung czy LG, które podpisały partnerskie umowy z producentami treści. A to tylko pierwszy krok na tej drodze. Być może telewizorów następnej generacji w ogóle już nie podłączymy do gniazda antenowego – z tyłu znajdziemy na nich tylko gniazdka DisplayPort/HDMI i Ethernetu.

Kablówki nie są jedynym przegranym tegorocznego CES-u, jeśli chodzi o telewizję. Drugim przegranym jest Microsoft. Wszystkie te premiery smart-TV pokazały, że firma z Redmond nie ma kompletnie nic producentom do zaoferowania. Praktycznie cały rynek smart-telewizji został zagarnięty przez… Linuksa, w przeróżnych jego mutacjach. Nie ma w tym przesady: Samsung stawia na tzw. Tizena, który wcale jakoś daleko od desktopowych GNU/Linuksów nie odbiega. LG ma swojego webOS-a, który też nie jest niczym innym jak Linuksem. Panasonic wszedł we współpracę z Mozillą, której Firefox OS bez Linuksa by nie zaistniał. Sony i Sharp wybrały Android TV, również system z linuksowego jądra korzystający. Jedyną chyba platformą SmartTV, która wykorzystuje rozwiązania Microsoftu, jest Ericsson Mediaroom – stareńki system na bazie Silverlighta, uruchamiany na settop boksach kilku dostawców telewizji cyfrowej.

Pozostaje nam więc przywitać rok Linuksa na telewizorze. Wszystkiego najlepszego z tej okazji!

Tymczasem w dobrychprogramach – przebijamy się przez Wasze odpowiedzi na ofertę współpracy z redakcją. Byliśmy zaskoczeni liczbą e-maili, jakie od Was otrzymaliśmy. Liczyliśmy, że zgłosi się co najwyżej kilka osób, tymczasem zgłosiła się ponad setka, wśród nich osoby spoza Polski. Obiecujemy odpisać na każde zgłoszenie, dajcie nam jednak chwilkę czasu. Osobiście dziękuję każdemu z Was, Pasjonaci.

Wszystkich zaś Czytelników zapraszam do lektury dobrychprogramów. Jako że CES się skończył, już tak sprzętowo w tym tygodniu nie będzie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.