r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wystarczy kilka zdjęć, aby oszukać czytnik linii papilarnych

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Identyfikacja użytkownika za pomocą analizy linii papilarnych okazuje się jeszcze mniej bezpieczna, niż dotychczas uważano. Grupa Chaos Computer Club, uważana za największe stowarzyszenie hakerów w Europie stwierdziła, że jest w stanie odtworzyć odciski palców za pomocą zdjęć przedstawiających palce konkretnego delikwenta.

Jak do tej pory wszystkie zabiegi mające na celu pozyskanie odcisków palców wymagały fizycznego kontaktu danej osoby z jakimś przedmiotem. Dzięki śladom pozostawianym na wszelkich urządzeniach i przedmiotach codziennego użytku możliwe jest ich odtworzenie, a także identyfikacja danej osoby, co wykorzystują np. organy ścigania. Jan Krissler znany również pod nickiem „Starbug” działający we wspomnianej grupie hakerów przyznał, że obecnie nie jest to już wcale potrzebne. Dzięki kilku sztuczkom i odpowiedniemu oprogramowaniu grupa była w stanie skopiować odcisk palca niemieckiej minister do spraw obrony narodowej, pani Ursuli von der Leyen.

Działanie to zostało zaprezentowane na tegorocznej konferencji Chaos Computer Club, jaka miała miejsce w Hamburgu. Krissler pracujący na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie i zajmujący się badaniami nad słabościami systemów biometrycznych wyjaśnił, że wystarczy kilka zdjęć zawierających palec danej osoby, aby przy pomocy oprogramowania VeriFinger odtworzyć linie papilarne i tym samym skopiować coś teoretycznie unikalnego. Odkrycie to może położyć jeszcze większy cień na czytniki stosowane w np. smartfonach – już rok temu niemieccy urzędnicy ostrzegali przed tymi, które są dostępne w urządzeniach Apple, teraz identyfikacja tego typu może być jeszcze bardziej krytykowana. Nie jest to pierwszy sukces Krisslera w walce z zaufaniem, jakim obdarza się biometrię: już w 2008 skopiował odcisk palca ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Wolfganga Schäuble, udało mu się przechytrzyć oprogramowanie do rozpoznawania twarzy, a także czujnik linii papilarnych w jaki został wyposażony iPhone.

r   e   k   l   a   m   a

Odkrycie to nie oznacza oczywiście, że identyfikacja za pomocą odcisków palców nie jest już niczego warta – użytkownicy powinni po prostu uważać na to, co robią. Wystarczy kilka zdjęć z przyjęcia, lub nawet selfie wrzucane później do sieci społecznościowych, aby atakujący mógł zdobyć dane pozwalające na podszycie się pod kogoś innego. Oczywiście nadal znacznie poważniejszym problemem jest naturalne pozostawianie odcisków na wszystkim, czego dotykamy. Przykład Samsunga Galaxy S5 pokazał, że odciski potrzebne do ataku można zebrać z samego smartfona. Czy w przyszłości czeka więc nas konieczność ciągłego ukrywania palców w odpowiednich rękawicach zabezpieczających? Ostatnie działania firmy Symantec polegające na wprowadzeniu specjalnych spodni ochronnych pokazują, że walka związana z bezpieczeństwem nie jest już jedynie domeną oprogramowania czy sprzętu. Teraz to także to, co mamy na sobie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.