r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wzloty, upadki i wzloty Bitcoina: pochopni dwa razy tracą?

Strona główna Aktualności

Ostatnie kilka tygodni było jednymi z najdziwniejszych w historii kryptograficznej waluty, o której coraz częściej mówią już nie tylko specjalistyczne media, ale i najpopularniejsze portale internetowe. Bitcoin, którego kurs względem walut fiducjarnych (takich, których wartość bierze się z wiary w pewien porządek prawny) został wyniesiony w bardzo krótkim czasie do spektakularnych wartości, stał się szybko obiektem zainteresowania zarówno drobnych ciułaczy, jak i poważnych inwestorów. I nic dziwnego – jeśli jeden z najpopularniejszych dziennikarzy ekonomicznych BBC mówi, że dziś na świecie istnieją jedynie trzy „twarde” waluty: złoto, srebro i Bitcoin, to lękający się możliwości powtórki z Cypru ludzie, którzy praktycznie nic nie wiedzą o kryptografii czy sieciach, pójdą chętnie Bitcoina kupować, płacąc za niego z dnia na dzień coraz więcej.

Ostrożni krzyczeli – uwaga, to bańka spekulacyjna, która zaraz pęknie. Jeszcze miesiąc temu 1 bitcoina można było kupić w najpopularniejszych jego kantorach, takich jak Mt. Gox, za około 30 dolarów. Wczoraj cena zaczęła zbliżać się do 300 dolarów, a atmosferę podgrzewały doniesienia, że pojawili się inwestorzy, gotowi włożyć w kryptowalutę nawet miliard dolarów.

Dla nabywców tak wysokie ceny, nijak nie usprawiedliwione siłą bitcoinowej gospodarki (co by nie mówić bazującej przede wszystkim na spekulacjach, hazardzie, handlu narkotykami i drobnym handlu elektronicznym), okazały się jednak nie do przyjęcia. Nadszedł czas postrzyżyn tych, którzy na fali euforii w ostatnich dniach dokonali zakupów BTC, bo o Bitcoinie przeczytali w gazecie czy usłyszeli w telewizji.

Co się dokładnie stało – tego się chyba nie dowiemy, jednak z zewnątrz wyglądało to spektakularnie. Kilka godzin przed całą akcją doszło do dziwnego wydarzenia: jeden z użytkowników Reddita, który na zwyżce jego kursu zrobił fortunę i przybrał charakterystyczny nick Bitcoinbillionaire, rozdał jako napiwki 13 podobno losowo wybranym użytkownikom tego serwisu kilkadziesiąt BTC. Jeden z napiwków (aż 20 BTC) trafił do użytkownika, który założył wątek pt. Chcę by cena poleciała w dół, tłumacząc, że ta cała spekulacja kursem waluty paraliżuje handel – nikt przecież nie chce wydawać na zakupy waluty, która jutro będzie warta 30 procent więcej niż dziś. I wówczas się zaczęło.

Największe giełdy, w tym wspomniany MtGox, ale też BitInstant, Bitcoin-24 czy polski Bitcurex nagle stały się niedostępne, uginając się pod ogromnym ruchem i licznymi transakcjami na minimalne kwoty, realizowanymi najpewniej przez internetowe boty. Potem już tylko sprzedawano, po coraz niższych kwotach. W ciągu niespełna 8 godzin wartość 1 bitcoina na MtGox spadła z około 275 dolarów do około 105 dolarów.

MtGox tłumaczy, że żadnego ataku DDoS nie było, a giełda stała się ofiarą własnego sukcesu, nie będąc w stanie obsłużyć takiej liczby zleceń – podobno dziennie otwieranych jest 20 tysięcy kont w serwisie. Inni jednak nie są przekonani – to co się działo wygląda tak, jakby celowo podburzano „zielonych” inwestorów do wyprzedawania, sugerując że za chwilę stracą wszystko. Pojawiły się też teorie spiskowe – cała sprawa miała być akcją banków i rządów, wstępem do delegalizacji kryptograficznych walut. Pokazano by wówczas w TV płaczącego Joe Sixpacka, który kupił bitcoiny za pieniądze odłożone na edukację syna i stracił wszystko, by później rozpętać kampanię wzywającą władze do zakazania tych oszukańczych praktyk finansowych.

Na pewno historia potwierdziła, że jeśli ktoś bawi się w bitcoinowe inwestycje, to musi mieć stalowe nerwy – rynek jest płynny i podatny na zaburzenia w wielkim stopniu, wciąż zbytnio zależy od kilku węzłowych punktów, takich jak kantory online. Cierpliwość popłaca: wartość Bitcoina wzrosła już do poziomu 170 dolarów na MtGox, a w innych kantorach nawet jeszcze bardziej. Przy okazji jednak historia pokazała niezwykły poziom ignorancji mediów. Amerykańska prasa i serwisy internetowe pełne są dziś sensacyjnych historii, o tym jak ta pozbawiona rządowego nadzoru i podatna na ataki hakerów waluta, pozbawiona jakiegokolwiek realnego pokrycia, zaliczyła widowiskowy upadek. Oczywiście nie mówi się przy tym, że jeszcze tydzień temu kurs Bitcoina był kilkadziesiąt procent niższy niż dzisiaj, po tym wszystkim, co się stało.

Cóż, może to i dobrze. Bitcoin nie potrzebuje szalonych zmian kursów i chcących zbić fortunę inwestorów-spekulantów, lecz spokojnego wzrostu powiązanego ze wzrostem wykorzystującej go e-gospodarki. Tylko tak będzie mógł w przyszłości stać się silną alternatywą dla fiducjarnych walut.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.