r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Xbox One zniszczy rynek używanych gier? GameStop już odczuł konsekwencje

Strona główna Aktualności

Pewnie niejeden z naszych Czytelników uznał kiedyś, że płacenie kilkuset złotych za grę to za dużo – i lepiej poczekać, aż dany tytuł pojawi się w sklepach z „używkami”, w cenie co najwyżej kilkudziesięciu złotych. Atrakcyjna dla użytkowników alternatywa dla piractwa była jednak od lat solą w oku wydawców, niezadowolonych z tego, że wtórny rynek zmniejsza im sprzedaż. Na przykład Denis Dyack, szef studia Silicon Knights (m.in. Blood Omen: Legacy of Kain), twierdził że wysokie ceny oryginalnych gier to właśnie efekt rozwoju wtórnego rynku, niszczącego sprzedażowy „ogon” – obecnie niemal całość przychodów z gry uzyskuje się w ciągu pierwszych trzech miesięcy. To właśnie więc rynek wtórny ma być powodem, dla którego ceny gier na rynku pierwotnym są tak wysokie.

Wiele się może zmienić w branży za sprawą wejścia na rynek konsol nowej generacji, przede wszystkim Xboksa One Microsoftu. Oficjalnie w sprawie „używek” firma nic nie powiedziała, ale pojawia się coraz więcej doniesień, które sugerują że nowa konsola z Redmond sprawi, że wtórny rynek w jej wypadku straci sens. Mowa jest o horrendalnie wysokich (na poziomie 50 dolarów) opłatach aktywacyjnych dla używanych gier, lub też systemie licencji, który choć nie będzie wyznaczał cen na rynku wtórnym, to jednak na tyle zmieni jego strukturę, że sklepom przestanie się opłacać skupowanie i sprzedaż tytułów na Xboksa One – więcej zarobią na sprzedaży nowych gier.

Microsoft miałby więc śledzić kolejne aktywacje gier, które po odsprzedaży będą kasowane z konta dotychczasowego użytkownika. W praktyce zatem jedynym sposobem na wymianę między znajomymi będzie wymienianie się całymi kontami na Xbox Live. To rzecz do zrobienia między bliskimi znajomymi, ale niemal nie do zrealizowania między osobami postronnymi, które do tej pory mogły z łatwością wymieniać się grami. To też wyjaśnia, dlaczego nowa konsola, choć nie będzie potrzebowała stałego dostępu do Sieci (wbrew wcześniejszym deklaracjom), będzie musiała od czasu do czasu „dzwonić do domu” – prawdopodobnie będzie z serwerów Microsoftu otrzymywała klucze aktywacyjne dla zainstalowanych gier.

Decyzje menedżerów Microsoftu już uderzyły w GameStop, jedną z największych sieci sklepów gier. Od prezentacji Xboksa One jej akcje na nowojorskiej giełdzie straciły na wartości ponad 18% – tylko na podstawie plotek. Nie powinno to nikogo dziwić – 48% zysku sieci przynosił właśnie handel używanymi grami. I choć Sony deklaruje, że PS4 nie będzie stawiało sztucznych ograniczeń przed wtórnym rynkiem gier, a na Wii U można bez problemów uruchamiać używane gry, to jednak to Microsoft i Xbox są kluczowe dla rynku konsol w USA, i to decyzje Redmond wpływają głównie na politykę wydawców gier.

GameStop próbuje oczywiście robić dobrą minę do złej gry, przedstawiając pojawienie się nowej generacji konsol jako szansę na zwiększenie swojej sprzedaży. Powodem ma być brak wstecznej kompatybilności między konsolami. Tony Bartel, prezes GameStopu stwierdził: Ludzie przechodząc na PS3 sprzedawali swoje stare systemy i gry, co jest powodem dla którego Sony porzuciło wsteczną kompatybilność w kolejnych wersjach PS3. Dlatego właśnie model „kup, sprzedaj, wymień” tak dobrze działa – pozwala on ludziom kupować nowe gry, sprzedając stare tytuły. Spodziewamy się tego samego przy przejściu na PS4 i Xboksa One – wymiana pozwala na bezproblemowe przejście na nowe konsole.

Jak to faktycznie będzie z tymi opłatami aktywacyjnymi dowiemy się pewnie dopiero podczas konferencji E3, ale już wiadomo, że Microsoft chce osłodzić życie graczom ogromną paletą nowych gier, przygotowywanych dla nowej konsoli. Phil Spencer, wiceprezes Microsoft Game Studios mówi o 15 nowych tytułach, z których osiem będzie wydanych tylko na Xboksa One, utrzymując że nigdy jeszcze Microsoft nie miał jednocześnie tylu gier w przygotowaniu na swoją konsolę. Nic dziwnego – konkurencja dziś nie ogranicza się tylko do PS4: pojawienie się na rynku mitycznej już konsoli Valve, ze zintegrowanym klientem Steam, mogłoby diametralnie zmienić rynkową sytuację. Trzeba więc zarabiać na graczach póki jest to możliwe…

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.