r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zachomikowanie to też udostępnianie, bo cyberschowek nie wie co to deduplikowanie

Strona główna AktualnościINTERNET

Chomikuj.pl pozostaje jednym z najpopularniejszych polskich cyberschowków, korzysta z niego przynajmniej 5 mln osób miesięcznie. Zapewne znaczna część przechowywanych w nim plików to dystrybucje Linuksa, jednak nie sposób zaprzeczyć, że nie wszystkie znajdujące się tam pliki mogą być w świetle obowiązującego prawa swobodnie pobierane. Jak pokazuje wyrok Sądu Rejonowego w Olsztynie w sprawie o naruszenie praw autorskich wydawcy podręczników do nauki języków, nie tylko pobieranie może skończyć się wejściem w konflikt z prawem. Ryzyko ponoszą także ci, którzy skorzystają z funkcji „zachomikowania” pliku. Wszystkiemu winna architektura Chomikuj.pl.

Mechanizm „zachomikowania” pliku pozwala użytkownikowi, który znajdzie udostępniony w serwisie plik na przypisanie go do swojego konta, tak, że pojawia się on też na liście jego plików. Jeśli trafi do folderu publicznego, wówczas uzyskują do niego dostęp także inni użytkownicy serwisu. Takie właśnie „zachomikowanie” przydarzyło się internaucie, który znalazł w Chomikuj.pl podręcznik do nauki języka włoskiego „Italiano – Metodo Diretto – Libro 1” wydawnictwa DW Longpress, zapisany jako dokument Microsoft Worda.

Wydawnictwo monitoruje popularny cyberschowek pod kątem takich „udostępnień” i natychmiast zgłasza ich fakt do prokuratury. Jak podaje Dziennik: Gazeta Prawna, DW Longpress w ten sposób skierował wnioski o ściganie wielu użytkowników serwisu. Dzieje się tak, mimo że samo Chomikuj.pl oferuje możliwość wysłania zgłoszenia o naruszeniu praw autorskich do serwisu (tzw. notice and takedown) wskutek czego udostępnianie pliku zostaje zablokowane. Najwyraźniej praktyka ta jest znacznie mniej opłacalna, niż wejście na drogę sądową.

r   e   k   l   a   m   a

W sprawie, jaka toczyła się przed Sądem Rejonowym w Olsztynie w związku z „zachomikowaniem” podręcznika do nauki włoskiego, użytkownik serwisu tłumaczył się, że nie był świadomy, że chomikując plik .doc jednocześnie zaczął go rozpowszechniać. Sąd przyjął jego wyjaśnienia za dobrą monetę, jednak zauważył, że przestępstwo rozpowszechniania bez uprawnień cudzego utworu można popełnić także nieumyślnie. W uzasadnieniu wyroku sędzia Kruszewska-Sobczyk uznała, że (…) oskarżony, jak każdy użytkownik o przeciętnej wiedzy i doświadczeniu życiowym powinien zapoznać się z należytą starannością z poszczególnymi funkcjami dostępnymi na tym portalu i możliwymi konsekwencjami ich użycia.

I faktycznie, w swoim regulaminie Chomikuj.pl wyjaśnia, że zachomikowanie powoduje powstanie nowej, niezależnej kopii utworu, nie odsyłając do już istniejącej. Nie jest więc to proste zalinkowanie, które nie wiąże się z naruszeniem praw autorskich, tłumaczył dla Dziennika: Gazety Prawnej Jakub Kralka, prawnik prowadzący blog TechLaw.pl. Oznaczałoby to, że nawet przy uwzględnieniu trendów w prawie europejskim, dopuszczających publikowanie linków do materiałów chronionych prawem autorskim, w tym wypadku doszło do naruszenia prawa.

Sprawdźmy: faktycznie w punkcie III.6 Regulaminu zostało napisane, że funkcja „zachomikuj do własnego chomika" umożliwia skopiowanie pliku z jednego Konta w Serwisie na inne Konto, bez konieczności ściągania i ponownego ładowania pliku. Plik skopiowany w ten sposób jest samodzielnym Plikiem Hostowanym, niezwiązanym z oryginałem. Użytkownik Konta, z którego skopiowano plik w ten sposób, nie ma możliwości ingerowania w dalsze losy kopii, chyba że możliwość taką przewidują przepisy prawa lub niniejszego Regulaminu.

Gdyby nie przeczytać tego punktu w Regulaminie, aż trudno byłoby w coś takiego uwierzyć. W dużych rozproszonych systemach plików robi się wszystko co można, by zminimalizować zużycie pamięci masowej. Nowoczesne systemy, takie jak ZFS czy Btrfs oferują łatwą deduplikację danych, zarówno na poziomie plików jak i bloków. Racjonalne byłoby zakładanie, że „zachomikowanie” do już wgranego do Chomikuj.pl pliku powodowałoby jedynie utworzenie kolejnego linku do istniejącej treści. W przeciwnym wypadku wystarczyłoby, by te 5 milionów użytkowników serwisu zdecydowało się na wzajemne zachomikowanie od siebie np. Ubuntu Ultimate Edition (plik ISO o wielkości około 4 GB) – konieczność dokupienia kilkunastu petabajtów storage'u szybko zmusiłaby serwis do przemyślenia swojej polityki względem deduplikacji.

Nawet sugerowaną potrzebę odizolowania od siebie kopii tych plików hostowanych, tak by oryginalni właściciele nie mogli ingerować w losy kopii, można byłoby rozwiązać za pomocą plików różnicowych (delta). Wówczas można byłoby przedstawić proces „zachomikowania” jako zalinkowanie, redukując ryzyko prawne ponoszone przez użytkowników. Niestety najwyraźniej kwestia ta nie jest priorytetem dla popularnego serwisu. Dlatego pozostaje nam poradzić wszystkim, byście niczego nie chomikowali – na dobrą sprawę nie wiecie, czy chomikowana przez Was dystrybucja Linuksa nie okaże się akurat podręcznikiem do nauki włoskiego ze zmienioną dla niepoznaki nazwą.

W przeciwnym wypadku będziecie musieli zapłacić na rzecz Domu Wydawniczego Longpress co najmniej 3,5 tys. złotych. Taką właśnie karę orzekł Sąd Rejonowy w Olsztynie, i to tylko ze względu na przyznanie się do winy, nieznaczny stopień społecznej szkodliwości czynu i wcześniejszą niekaralność oskarżonego.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.