r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Żałoba w czasach nowych mediów: relikt, przymus czy potrzeba?

Strona główna Aktualności

Nie mam żadnej wątpliwości, że prezydent postąpił słusznie, ogłaszając żałobę narodową, bo nie można moim zdaniem też łamać pewnego publicznego przywiązania, pewnej publicznej tradycji - tak premier Donald Tusk tłumaczył ogłoszenie dwudniowej żałoby narodowej po zderzeniu dwóch pociągów pod Szczekocinami. Czy jednak rzeczywiście istnieje jakiekolwiek „publiczne przywiązanie” lub „publiczna tradycja”? Fakt: w okresie 20-lecia międzywojennego ogłoszono cztery żałoby narodowe. W ciągu ostatnich 15 lat aż czternaście. Czy częstotliwość z jaką jest ona ogłaszana zamiast jednoczyć, raczej nie dzieli? Ale przede wszystkim: czy w czasach swobodnego dostępu do informacji, blogów, portali społecznościowych, dziennikarstwa obywatelskiego etc. takie wydarzenie może obyć się bez szerokiej dyskusji w Internecie? Co na ten temat sądzą sami Internauci?

Z badań Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że pomiędzy 4 marca a godziną 9:00 5 marca opublikowano ponad 1,2 tys. materiałów internetowych zawierających informacje na temat żałoby. Większość z nich, to co prawda teksty stricte informacyjne, jednak sporo ciekawego działo się na portalach społecznościowych. Zacząć należałoby chyba od listu anonimowego Artysty, umieszczonego na Facebooku (i skasowanego wkrótce potem), który wywołał lawinę komentarzy. To novum, gdyż do tej pory strony, które pojawiały się zaraz po jakiś znaczących wydarzeniach zawierały w sobie element sprzeciwu (np. Nie dla ACTA, Nie dla pochówku na Wawelu). Tym razem fanpage nazwany został ironicznie: „Żałoba Narodowa Artysty”. Wśród komentarzy pojawiały się te atakujące w jakiś sposób polityków, jak np. „wygląda na to, że obecny prezydent prawdopodobnie nie chciał być gorszy od poprzedniego i musiał ogłosić tę żałobę” czy „opary obłudy nad ludzką tragedią”, ale także dziennikarzy: „media workerzy ciągną ku padlinie, aby nieco zarobić”. Internauci zastanawiali się także czy odwołany zostanie mecz piłkarski między Lechem Poznań i Górnikiem Zabrze oraz czy zmieniony zostanie program telewizyjny. Dosyć często żałoba stawiana była obok słowa (sic!) lans, a także notowania. Dosyć dosadnie opinię swoją wyrazili Internauci w sondzie na stronie se.pl. Śladów zadumy i głębokiego przeżywania nie zauważono.

Chciałbym wierzyć, że wprowadzenie żałoby przez prezydenta Bronisława Komorowskiego nie było podyktowane wyłącznie czystą kalkulacją. Że istniało takie społeczne zapotrzebowanie. Że prezydent, jak każdy polityk, będąc osobą medialną, swojej decyzji nie podejmował mając na uwadze ogromne zainteresowanie katastrofą mediów. Że nie myślał kategoriami ocieplania wizerunku i reelekcji. Żałoba, owszem, powinna być momentem skupienia i przemyśleń, ale każdy powinien odnaleźć raczej własną ku temu drogę. Nie można zmusić nikogo wydając kolejne zakazy czy nakazy. Czy ogłoszenie żałoby od poniedziałku oznaczało, że w niedzielę można było ze spokojem i czystym sumieniem wybrać się na koncert? I wreszcie - miałem nadzieję, że fakt katastrofy i żałoby nie zostanie chociaż użyty w kontekście tzw. walki politycznej. Buuum, reality check.

r   e   k   l   a   m   a

Zbyt pochopna decyzja o wprowadzeniu żałoby narodowej przypominać może także nieco reakcje niektórych osób, którzy minutę po pierwszych informacjach „zapalają” znicze na facebookowej ścianie oraz tych, którzy klikają „Lubię to!” pod nimi. Stare chińskie przekleństwo głosi: „Oby przyszło ci żyć w ciekawych czasach!". Bezsprzecznie przyszło nam żyć w takich czasach. Jednak czy musi to koniecznie wiązać się z bezrefleksyjnym konformizmem i bezmyślnością?

Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru wylewać na podjętą przez prezydenta decyzję jadu. Tak samo jak nie wylewałem łez. Samą instytucję żałoby uważam za słuszną, jednak kryteria jej ogłaszania i przebiegu powinny się zmienić. W przeciwnym razie dojdzie do jej dewaluacji. Zarezerwujmy ją po prostu dla wydarzeń naprawdę ważkich. W przeciwnym wypadku zamiast żałoby narodowej, będziemy mieli narodową żałość. Gdy w 1997 roku, w katastrofie kolejowej w Reptowie zginęło 12 osób, aby uczcić pamięć ofiar w miejscu wypadku postawiono pamiątkowy obelisk. Być może czas na powrót do starych zwyczajów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.