Przeskocz

Orange stworzy domy kultury XXI wieku?

09.02.2012 15:53, Autor: Kamil Cybulski (Cebula), Kategoria: News

Ciekawą akcję społeczną zaproponował operator sieci komórkowych Orange. W ramach akcji w 50 miejscowościach, liczących do 20 tys. mieszkańców, powstaną Pracownie Orange.

Pracownie Orange mają umożliwić stworzenie społecznościom lokalnym wyjątkowego miejsca, w którym mieszkańcy będą mogli realizować swoje pasje, uczyć się i organizować życie publiczne.

Kto może liczyć na Pracownie Orange w swoim mieście? Przede wszystkim Ci którzy wykażą się aktywnością albo mają szczęście mieć aktywnych sąsiadów. Od 13 lutego każdy może za pośrednictwem strony internetowej zgłosić do programu swoją miejscowość. Zgłaszający powinien uzasadnić dlaczego taka pracownia powinna się w jego mieście pojawić i jaki jest jego pomysł na jej wykorzystanie. Ma być przede wszystkim kreatywny. Na stronie projektu przeczytamy, że Orange szuka osób aktywnych i zaangażowanych w życie społeczności. Najlepiej jeśli zgłaszający, wspólnie z przyjaciółmi, przygotuje koncepcję na wykorzystanie Pracowni Orange z myślą o mieszkańcach i o jej całorocznym aktywnym wykorzystaniu. Pokażcie nam Wasze plany i marzenia, zaangażujcie innych mieszkańców i stwórzcie to miejsce wspólnie - zarówno na etapie wstępnych pomysłów, jak i później na etapie przygotowania Pracowni - zachęca na stronie akcji Orange.

Każda Pracownia Orange będzie wyposażona w stanowiska komputerowe z bezpłatnym dostępem do Internetu, konsolę do gier oraz telewizor LCD z zaawansowanymi funkcjami umożliwiającymi m.in. wyświetlanie prezentacji i materiałów szkoleniowych. Poza dostępem do internetu, Orange zadba o wsparcie techniczne Pracowni i zabezpieczenia antywirusowe sprzętu komputerowego przez pierwsze 2 lata jej działalności. Dodatkowo, każda Pracownia Orange zostanie wyremontowania i komfortowo umeblowana.

Docelowo Pracownie Orange mają służyć mieszkańcom jako otwarta i dostępna dla każdego przestrzeń sprzyjająca spontanicznej wymianie pomysłów, zachęcająca do wspólnego spędzania czasu i współdziałania. O ostatecznym przeznaczeniu Pracowni decydować mają sami mieszkańcy zgodnie z aktualnymi potrzebami swojej społeczności. To od nich będzie zależeć, czy Pracownia posłuży jako miejsce rozrywki, centrum edukacji, interaktywna biblioteka czy po prostu ośrodek działań twórczych. Do końca czerwca Orange zrealizuje 50 najciekawszych projektów.

Niewątpliwie akcja Orange ma charakter promocyjny, ale fajnie, że przy okazji cel jest szczytny i potencjalnie niesie sporo korzyści dla zwycięzców zabawy, zwykle zamiast sensownych pomysłów w dużych korporacjach kończy się na 2 mln długopisików i milionie czapeczek... Tym razem pomysł jest znacznie lepszy, warto więc chyba pomyśleć czy nie powalczyć :)

r   e   k   l   a   m   a
Przeskocz

DNA jako ponadczasowa dyskietka

09.02.2012 15:29, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton
NewsImage

Przechowywanie danych jest jedną z ważniejszych obecnie dziedzin nauki i tematem intensywnych badań, które nierzadko wpływają bezpośrednio na nasze życie. Podczas gdy jedni, na przykład IBM, próbują upakować bit danych na 12 atomach, inni zajmują się opracowaniem niezawodnej metody przechowywania danych na zawsze w kodzie DNA.

The Scripps Research Institute przy współpracy z izraelskim Technion opracował komputer biologiczny, który jest w stanie odczytać obrazy zapisane w sekwencjach DNA. „Komputer” to nic innego, jak mieszanka cząsteczek kwasu deoksyrybonukleinowego, enzymów i adenozyno-5'-trifosforanów (ATP), które stanowią nośniki energii. Mieszanka jest w stanie odkodować obrazy zapisane binarnie na „dyskietce” z materiału genetycznego. Co ciekawe, na jednym nośniku tego typu można zapisać jednocześnie kilka obrazów i odkodować je szukając różnych sekwencji DNA.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy naukowcy postanowili spróbować przechowywać dane w DNA. 2007 roku w Japonii udało się zapisać jedno z najsławniejszych równań Einsteina w DNA bakterii glebowej Bacillus Subtilis. Bakterie żyły zanim na Ziemi pojawiły się bardziej skomplikowane organizmy i prawdopodobnie to one będą rządzić planetą, kiedy wszystkie inne gatunki wymrą. Zapisanie w ich DNA dziedzictwa gatunku naukowego i artystycznego może zagwarantować przetrwanie tej wiedzy przez miliony lat. Tak przynajmniej podszedł do sprawy Yoshiaki Ohashi z uniwersytetu w Keio — kierownik badań. Według symulacji dane zapisane jego metodą mogą przetrwać w organizmach jednokomórkowych przez kilka tysięcy lat i nadal być odtworzone w 99%.

A jak będzie w przyszłości? Czy zdjęcia z wakacji będziemy zachowywać na ultramałej karcie pamięci, która ma jedynie 3 atomy grubości i może ulec zniszczeniu, czy na farmie mikroorganizmów, którą będziemy mogli zostawić w spadku prawnukom? A może przyszłość szykuje dla nas jeszcze inne wynalazki?

NewsImage

Wall Street Journal poinformował, że amerykańscy regulatorzy zgodzili się na przejęcie Motoroli przez Google. Unia Europejska ma czas do 13 lutego na podjęcie decyzji o legalności transakcji opiewającej na ponad 12 miliardów dolarów. Tymczasem Google obiecuje „sprawiedliwie i rozsądnie” licencjonować nabyte wraz z Motorolą patenty.

Amerykański Departament Sprawiedliwości uznał dziś, że przejęcie Motorola Mobility przez Google nie zagraża uczciwej konkurencji na rynku. Ogłoszona w sierpniu transakcja może więc dojść do skutku zarówno w oczach inwestorów, jak i za Oceanem. Pozostaje zaczekać do wtorku, kiedy to swoją decyzję mają ogłosić regulatorzy z Unii Europejskiej. Komisja Europejska wciąż ma wątpliwości i już dwukrotnie przekładała termin ogłoszenia decyzji. Motorola jest właścicielem ponad 17 tysięcy patentów, które Google chce wykorzystać do prawnej ochrony swoich partnerów, zaangażowanych w rozwój Androida. Sam dział Motorola Mobility, który zajmuje się produkcją urządzeń mobilnych oraz sieciowych, nie zostanie przyłączona bezpośrednio do Google - będzie działać na rynku jako osobny podmiot.

W sprawie patentów Motorola Mobility często prowadziła politykę określaną mianem FRAND (fair, reasonable and non-discriminatory terms — zgodne z zasadami, rozsądne i niedyskryminujące warunki) przy udzielaniu firmom trzecim licencji na stosowanie swoich technologii. Google, który posiądzie całe portfolio patentowe Motorola Mobility, zapewnia, że będzie utrzymywał praktyki Motoroli, o czym powiadomił w licznych listach wysłanych do grup opracowujących standardy (między innymi do IEEE). Google zamierza kontynuować udzielanie licencji na patenty powszechnie uważane za „podstawowe” za opłatą wynoszącą maksymalnie 2,25% ceny rynkowej netto urządzenia, w którym technologia została wykorzystana.

Google, podobnie jak Motorola, zamierza jednak walczyć o swoje, jeśli firma naruszająca patent odmówi podpisania umowy licencyjnej. Ponieważ opłata wyznaczana jest na podstawie ceny rynkowej całego urządzenia, a nie na przykład samego modułu zbudowanego według opatentowanej technologii, umowa była nie w smak między innymi firmie Apple. Oczywiście skończyło się w sądzie i w efekcie iPhone i iPad zostały wycofane z Niemiec. Z drugiej strony Apple może mieć trochę racji — ponad 2% rynkowej wartości iPhone'a to pewnie kilkanaście razy więcej, niż warta jest krzemowa kostka, zbudowana według patentów Motoroli.

NewsImage

Jakiś czas temu pisaliśmy, że źle się dzieje w chińskich fabrykach. Uwagę na okropne warunki pracy zwraca zwłaszcza Foxconn — zakład, w którym powstają urządzenia dla Apple'a, Microsoftu, Amazona, Della i wielu innych znanych firm.

Dziś reprezentanci organizacji Change.org i SumOfUs, które zajmują się zapewnianiem bezpieczeństwa w miejscu pracy, dostarczą petycje podpisane przez około 250 tysięcy osób firmie Apple i zorganizują protesty pod sklepami Apple Store w sześciu amerykańskich miastach. Protesty mają przekonać firmę Apple do wywarcia jeszcze mocniejszego nacisku na fabryki należące do Foxconnu, aby w końcu warunki pracy w nich uległy widocznej poprawie.

Mimo, że organizacje organizujące protest są świadome, że Apple nie jest jedyną firmą korzystającą z usług Foxconnu i pośrednio żerującą na zdrowiu jego pracowników, organizacje prawdopodobnie wybrały firmę spod znaku jabłka jako obiekt protestów ze względu na mocno rozpoznawalną markę. Organizatorzy protestu sami korzystają z produktów firmy Apple i, jak mówi Mark Shields z Change.org, to Apple jest firmą, która powinna myśleć inaczej. Według niego, jeśli warunki pracy w Foxconnie ulegną zmianie, każdy z posiadaczy urządzeń spod znaku jabłka znów będzie mógł z podniesioną głową mówić o sobie „jestem Makiem”. Brzmi to dumnie, ale nie wiadomo, czy jeden klient będzie w stanie zmienić podejście do pracowników w tak ogromnej firmie, jak Foxconn. Może do protestu użytkowników iPhone'ów jednak powinni dołączyć posiadacze Kindle Fire?

Nie wiadomo, czy ma to rzeczywiście związek z walką o prawa pracowników, czy jest jedynie próbą zwrócenia na siebie uwagi, ale grupa SwaggSec włamała się na serwery Foxconnu. Jak informuje 9to5 Mac, w sieci BitTorrent znalazły się dane wydobyte przez hakerów z wewnętrznej sieci fabryki: dane logowania na konta pocztowe, dane logowania do systemu zaopatrzenia dla Microsoftu, Della, Apple'a, IBM-a i Intela, oraz do sieci wewnętrznych. Hakerzy dostali się do wnętrza firmy przez niezabezpieczoną lukę w Internet Explorerze używanym przez jednego z pracowników.

NewsImage

W dniach 5-6 marca w Warszawie odbędzie się ósma edycja PLNOG, największej w Polsce konferencji administratorów i inżynierów sieciowych, uczestników polskiego Internetu. Dla naszych czytelników mamy bezpłatne wejściówki i kody rabatowe.

PLNOG to cykliczne spotkania organizowane dwa razy w roku. Zbliżająca się konferencja będzie już ósmą edycją i zostanie podzielona na pięć ścieżek tematycznych poświęconych cloud computingowi, szeroko pojętym sieciom, streamingowi, bezpieczeństwu oraz zarządzaniu w data center. Szczegółowa agenda spotkania dostępna jest na stronie konferencji. Sesje techniczne to jednak nie wszystko - zawsze spotkaniu towarzyszą warsztaty praktyczne oraz liczne dyskusje, także z przedstawicielami władz (na przykład z prezes UKE podczas jednej z ostatnich edycji). Udział w poprzedniej edycji PLNOG wzięło około 600 osób.

Udział w konferencji wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty rejestracyjnej. Niemniej dla naszych czytelników organizator przygotował dziesięć bezpłatnych wejściówek oraz kod rabatowy umożliwiający rejestrację ze zniżką 15% dla pozostałych. W celu rozdysponowania wejściówek proponujemy minikonkurs e-mailowy. Pytanie brzmi: Ile podsieci z więcej niż dwoma adresami dla hostów możemy maksymalnie wydzielić z sieci klasy C (/24)? Na odpowiedzi czekamy pod adresem plnog@dobreprogramy.pl, a nagrodę — bezpłatną wejściówkę na konferencję PLNOG — otrzymają autorzy pierwszych dziesięciu poprawnych odpowiedzi. Pozostałych zapraszamy do rejestracji z kodem rabatowym "dobreprogramy_15". O wynikach konkursu poinformujemy w aktualizacji do newsa.


Aktualizacja, 09.02.2011 12:09

Dziękujemy za udział w naszym minikonkursie, mamy już 10 zwycięzców! :-) Ze wszystkimi skontaktuje się organizator celem przekazania wygranych wejściówek na zbliżający się PLNOG. Pozostaje jeszcze wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi. Sieć klasy C można podzielić na maksymalnie 32 podsieci /29, w których do dyspozycji mamy więcej niż dwa adresy dla hostów — dokładnie sześć, ponieważ z ośmiu dostępnych adresów pierwszy wykorzystywany jest jako identyfikator sieci, a ostatni jako broadcast. Mniejsze podsieci, czyli /30, zawierają po cztery adresy, czyli dla hostów zostają jedynie dwa, co nie spełnia założeń konkursu.

NewsImage

Google jest bliski uruchomienia własnej usługi umożliwiającej przechowywanie danych w chmurze.

Nowa usługa poza oczywistą funkcją przechowywania danych przesyłanych z komputera pozwoli niemal na pewno na synchronizację z telefonami bazującymi na Androidzie, tak jak to ma miejsce w przypadku Windows Phone i SkyDrive. Google Drive ma oferować także możliwość udostępniania przechowywanych treści innym użytkownikom. Przykładowo, zamiast wysyłać duże pliki jako załącznik do maila, będziemy mogli umieścić je w Google Drive i umieścić w wiadomości jedynie link do pliku. Jak możemy przeczytać w The Wall Street Journal, Google Drive będzie miał także swoją biznesową odmianę, która trafi do pakietu aplikacji Google Apps i zaoferuje możliwość płatnego zwiększania dostępnej przestrzeni dyskowej. Oferta Google ma być bardziej konkurencyjna cenowo od podobnych rozwiązań dostępnych na rynku.

Przedstawiciele Google nie chcieli komentował doniesień gazety. Według nieoficjalnych informacji Google Drive wystartuje w ciągu kilku najbliższych tygodni.

NewsImage

Nokia ogłosiła, że planuje zmniejszyć zatrudnienie w swoich trzech fabrykach i przenieść produkcję telefonów do Azji, gdzie zlokalizowana jest większość dostawców części.

Nokia zamierza iść w ślady swoich konkurentów, którzy już dawno postawili na produkcję telefonów w Azji. Powody takiej decyzji są dość oczywiste - zmniejszenie kosztów produkcji i bliskość firm dostarczających podzespoły ma bezpośrednie przełożenie na cenę końcowego produktu, od której zależy rynkowy sukces Nokii. Fiński gigant zamierza nawiązać ścisłą współpracę z dostawcami części wykorzystywanych przy produkcji telefonów takich jak anteny, układy WiFi, kamery czy procesory. Być może skutkiem tych działań będzie obniżenie cen poszczególnych komponentów. Przeniesienie produkcji do Azji pociągnie za sobą redukcję zatrudnienia w trzech fabrykach zlokalizowanych w Meksyku, Finlandii i na Węgrzech. Łącznie z wymienionych zakładów będzie musiało odejść 4 tysiące osób. Zgodnie z nową strategią wszystkie trzy zakłady będą się teraz zajmowały wyłącznie dostosowywaniem gotowych urządzeń na poszczególne rynki i obsługą klientów w Europie i obu Amerykach.

Przeniesienie produkcji do Azji to jeden z wielu elementów restrukturyzacji mającej poprawić konkurencyjność produktów oferowanych przez Nokię.

NewsImage

Można już pobrać wersję beta avast! 7 Free Antivirus, cieszącego się ogromną popularnością bezpłatnego programu antywirusowego z czeskim rodowodem.

Jak zwykle podczas nowych, „dużych” wydań interfejs aplikacji przejdzie niewielki lifting, ale nie to jest najważniejsze w siódmej wersji avasta!. Najciekawszą nowością jest mechanizm strumieniowego wysyłania definicji wirusów i złośliwego oprogramowania. W praktyce pod tym pojęciem kryje się automatyczne wysyłanie aktualizacji do użytkowników, gdy tylko będą dostępne, zamiast tradycyjnego łączenia się z serwerem kilka razy dziennie i pobierania ich przez samych zainteresowanych. Można to porównać do mechanizmu „push” znanego z serwerów pocztowych. Jest to poważna zmiana w systemie dystrybucji aktualizacji i może oznaczać, że w ciągu dnia będziemy otrzymywać aktualizacje nawet kilkanaście razy, ale za to odpowiednio mniejsze. avast! dziennie opracowuje około 25 tysięcy sygnatur wirusów i innego złośliwego oprogramowania.

Oprócz nowego mechanizmu dostarczania aktualizacji w avast! 7 pojawi się także funkcja FileRep, czyli system reputacji plików działający analogicznie jak dostępny już WebRep dotyczący witryn internetowych. Będzie też opcja umożliwiająca eksport i import ustawień, usprawnienia w funkcji Sandbox i Autosandbox oraz wzmocnione zabezpieczenia przeglądarki. Oprócz tego avast! ma być w pełni kompatybilny z systemem Windows 8.

Osoby zainteresowane przetestowaniem wersji beta avast! 7 mogą pobrać ją z poziomu naszego portalu (po wybraniu wersji rozwojowej z rozwijanego menu). Dostępne są zarówno edycja bezpłatna avast! Free Antivirus, jak również avast! Antivirus Pro oraz avast! Internet Security. Naturalnie przypominamy, że nie jest to jeszcze wersja stabilna, a więc część funkcji może jeszcze nie działać jak powinna. Znane problemy z wersją beta wymienione są na blogu producenta.

NewsImage

Pojawiła się stabilna wersja przeglądarki internetowej Chrome 17, która przede wszystkim wnosi dwie zasadnicze nowości: renderowanie stron w tle, już w trakcie wpisywania ich adresu, oraz weryfikacja reputacji witryn, z których pobieramy pliki.

Najbardziej interesującą nowością jest mechanizm wczytywania i renderowania stron, który ma znacząco przyspieszyć korzystanie z przeglądarki. Chrome 17 podczas wpisywania adresu URL na bieżąco analizuje rozwój sytuacji, próbuje dopasować go do znanych sobie witryn i rozpoczyna wczytywanie strony jeszcze zanim skończymy pisać jej adres. Co więcej, gdy Chrome będzie w stanie automatycznie podpowiedzieć nam pełny adres, wtedy po uprzednim pobraniu takiej strony w tle, ale jeszcze przed naciśnięciem klawisza Enter, strona zostanie także wyrenderowana w pamięci. Niektóre witryny dzięki zastosowaniu takiego wczesnego wczytywania i renderowania mogą więc po prostu „pojawiać się” na ekranie po wpisaniu adresu, nie będzie widać momentu ich wczytywania i rysowania poszczególnych elementów. Oczywiście zanim Chrome „nauczy się”, które witryny warto w ten sposób renderować, może minąć trochę czasu.

Druga nowość dotyczy bezpieczeństwa. Chrome zwraca teraz uwagę na to, z jakich witryn pobieramy pliki i czy witryny te, jak i same pliki, można uznać za godne zaufania. Mechanizm jest częściowo sprzężony z rozwiązaniami istniejącymi już w wyszukiwarce Google. Gdy wykryte zostanie zagrożenie, przeglądarka ostrzeże nas przed nim i doradzi zignorowanie pliku. Oczywiście nic nie zastąpi zdrowego rozsądku użytkownika. Nigdy nie powinniśmy pobierać i otwierać plików, których pochodzenia nie jesteśmy pewni.

Stabilną wersję przeglądarki Chrome 17 można pobrać z poziomu naszego portalu w dziale PROGRAMY -> Internet i Komunikacja -> Przeglądarki stron WWW.

NewsImage

Sprawa ukradzionego w 2006 kodu źródłowego różnych aplikacji Symanteca, o której pisałam wczoraj, powoli zmierza ku końcowi. Wczoraj w Internecie znalazł się zapis negocjacji prowadzonych przez podstawionego przez agencję detektywistyczną pracownika Symanteca z hakerem, a dziś YamaTough, odpowiedzialny za negocjacje ze strony cyberprzestępców, skontaktował się z Reutersem.

Najważniejszą informacją zawartą w mailu od hakera było potwierdzenie, że od początku planowane było publiczne udostępnienie kodu pcAnywhere. Negocjacje, w których detektyw udający pracownika Symanteca proponował hakerom 50 tysięcy dolarów za skasowanie źródeł, były prowadzone aby upokorzyć Symantec — złodzieje kodu nigdy nie zamierzali przyjąć łapówki.

Rzecznik Symanteca, Cris Paden, powiedział Reutersowi, że firma spodziewała się takiego przebiegu sprawy i cały czas pracowała nad zabezpieczeniem zainstalowanych obecnie na komputerach klientów wersji 12.x programu pcAnywhere. Według Padena Symantec uprzedził wszystkich klientów i dzięki temu żadnego klienta nie stracił. Użytkownicy pozostałych programów, których kod źródłowy jest w posiadaniu indyjskich hakerów, również nie są zagrożeni, o czym Paden ponownie zapewnił. Złodzieje nie otrzymali ani grosza z kieszeni Symanteca, a udawane negocjacje, prowadzone przez detektywów, są standardową w takich przypadkach procedurą, co widać choćby w prowadzonych przez FBI dochodzeniach w sprawie porwań. Ta strategia pozwala zyskać czas i wiedzę na temat przestępcy. Wygląda na to, że Symantec ma wszystko pod kontrolą, poza faktem, że w sieci BitTorrent krążą archiwa z jego najcenniejszymi zasobami — kodem źródłowym programów zabezpieczających.

Przeskocz

Sony PlayMemories — z czym to się je?

08.02.2012 12:39, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Na tegorocznych targach CES Sony zaprezentował własną wersję usług w chmurze dla klientów — PlayMemories — która ma umożliwić zarządzanie i przesyłanie materiałów multimedialnych między PlayStation 3, smartfonami, tabletami, laptopami i innymi urządzeniami. Do szczegółów dotyczących działania usługi dotarł blog Andriasang.com, na którym znalazły się nawet zrzuty ekranu niewydanych jeszcze aplikacji multimedialnych firmy Sony. Usługa PlayMemories jest podzielona na dysk w chmurze — PlayMemories Online — i aplikacje dostępne dla urządzeń Sony — PlayMemories Home, PlayMemories Mobile i PlayMemories Studio dla PlayStation 3.

PlayMemories Studio dla konsoli PlayStation 3 to ciekawa aplikacja, dzieki której można zarządzać i edytować zdjęcia i filmy przechowywane na zewnętrznym dysku lub na aparacie. Aplikacja ukaże się wiosną i będzie dostępna jej 30-dniowa wersja próbna. Sony postarał się umożliwić pracę z materiałami multimedialnymi z wykorzystaniem kontrolera do konsoli, ale na razie jeszcze nie wiadomo jak ten sprzęt sprawdzi się w retuszu lub montażu.

PlayMemories Home i Mobile mają być darmowe. Wersja Home będzie dostarczana z każdym aparatem i konsumencką kamerą firmy Sony, z kolei aplikacje mobilne dla iOS i Androida będzie można pobrać z odpowiadających platformom sklepów z aplikacjami. PlayMemories Home pozwoli na katalogowanie, edycję i udostępnianie na usługach społecznościowych zdjęć i filmów. Oczywiście wszystkie aplikacje synchronizują zdjęcia z PlayMemories Online.

Więcej o tych programach dowiemy się zapewne podczas konferencji CP+, której motywem przewodnim są technologie przechwytywania i przechowywania obrazu. Sony wyraźnie aspiruje tutaj do miana konkurenta Apple'a, z tą różnicą, że głównym narzędziem użytkownika PlayMemories będzie pełnoprawny aparat fotograficzny lub kamera, a nie smartfon, jak ma to miejsce w przypadku iCloud. Zapowiada się ciekawie, zobaczymy czy się przyjmie.

NewsImage

W ślad za klientem OneNote dla iPhone'a i iPada, Microsoft wydał właśnie wersję dedykowaną urządzeniom z systemem Android.

OneNote to aplikacja do tworzenia i organizacji notatek, która wchodzi w skład pakietu Office — w wersji 2010 jest obecna między innymi w najtańszej edycji dla użytkowników domowych. Aby korzystać z wersji mobilnej, podobnie jak w przypadku wersji na iOS, musimy przenieść nasze notatki do bezpłatnej chmury Microsoftu, czyli usługi SkyDrive. W ten sposób będą one synchronizowane pomiędzy komputerem i smartfonem, a dodatkowo dostępne za pośrednictwem przeglądarki internetowej.

Możliwości OneNote na Androida nie różnią się od innych platform mobilnych. Nadal obsługiwane są jedynie tabele i punktory oraz obrazy (także zdjęcia wykonywanym wbudowanym aparatem). Interfejs wygląda bardzo podobnie, poza tym, że wersja na Androida wydaje się bliższa koncepcji Metro. W ogóle nie zmieniły się natomiast zasady dystrybucji aplikacji. Jest ona oczywiście bezpłatna, ale pozwala pracować maksymalnie z 500 notatkami. Po przekroczeniu limitu aplikacja przełącza się w tryb tylko do odczytu (można też usuwać notatki). Ograniczenie to znosi zakup pełnej wersji, która kosztuje 5 dolarów.

OneNote Mobile można zainstalować poprzez usługę Android Market.

NewsImage

Podczas gdy jedni deweloperzy nawołują do wprowadzania coraz to bardziej skomplikowanych rozwiązań, które obok uderzania w zjawisko piractwa, zlikwidowałyby również obrót używanymi grami, inni starają się zrozumieć konsumenta. Rodzimy CD Projekt RED podkreśla, że drogi do sukcesu upatruje w dobrych układach z klientem.

Firma wyjaśnia, że stara się zawsze liczyć z fanami, bo to od nich zależy, czy twórcy zarobią. Stąd też chociażby niedawne zaniechanie ścigania piratów, bowiem akcja wywołała spore oburzenie wśród społeczeństwa. Tracimy pieniądze nie przez piratów, ale dlatego, że ludzie nie kupili naszej gry — mówi Adam Badowski, szef studia. Zaznacza jak ważne jest przygotowanie dopracowanego, ciekawego produktu, który przekonałby do siebie graczy, ale także sprawienie, by oni też zrozumieli dolę producenta oraz chcieli go wspierać.

Wprowadzanie mechanizmów kontrolowania uruchamianego oprogramowania to według CD Projekt RED działania krótkowzroczne, gdyż ostatecznie i tak najbardziej liczyć się będzie więź z konsumentem. Ograniczanie wolności gracza, co do dysponowania nabytą pozycją sprawi, że poczuje się on do czegoś zmuszany. Może potem nieść w sercu urazę. Lepiej go więc umacniać w wierze, iż dobrze wydał pieniądze i warto po prostu dany tytuł mieć stale na półce. Nie bez znaczenia jest dalsze wspieranie projektu na długo po jego premierze.

Przy okazji Wiedźmina 2 na Xboksa 360 CD Projekt RED przyznaje, że nie do końca jeszcze wie, czego się spodziewać. Ekipa nie ma doświadczenia na konsolowym rynku, gdzie handel używanymi grami w większym stopniu, niż piractwo, wpływa na zarobki deweloperów. Chcą jednak się uczyć i dalej zmieniać przemysł — na lepsze. Szykują produkt w dobrej cenie i o bogatej zawartości, bo pragną także tu wprowadzić nowe standardy.

Jak możemy przeczytać na oficjalnym blogu Chromium, Google udostępnił właśnie testowe wydanie przeglądarki internetowej Chrome dla systemu Android.

O pracach nad portem Chrome'a dla Androida wiadomo było ponad pół roku temu, gdy zrezygnowano z utrzymywania odrębnej wersji silnika WebKit dla przeglądarki dla Androida. Później stopniowo kod związany z Androidem pojawiał się w kolejnych kompilacjach Chromium.

Chrome Beta dla Androida obsługuje najnowsze funkcje HTML5. Silnik przeglądarki radzi sobie między innymi ze sprzętowym wspomaganiem elementów canvas i odtwarzaniem materiałów wideo osadzonych za pomocą tagów. Warto wspomnieć o interfejsie użytkownika, który został zaprojektowany od nowa z myślą o ekranach dotykowych smartfonów i tabletów. Zamiast mnożyć elementy menu, deweloperzy postawili na kompleksową obsługę gestów, co dobrze ilustruje film demonstracyjny.

W przeglądarce znajdziemy także znany użytkownikom Chrome tryb incognito i zaawansowane ustawienia prywatności. Aplikacja pozwala także na synchronizację z Chrome działającym na komputerze. Synchronizowane mogą być karty, podpowiedzi odsyłające do często odwiedzanych stron i zakładki. Google udostępnił już deweloperom narzędzia pozwalające dopasować ich strony do przeglądania w Chrome przeznaczonym dla Androida. Mobilna przeglądarka w wersji dla tabletów ma wyglądać podobnie do wersji jaką znamy z komputerów PC. Aby zapobiec przypadkowemu wybraniu złego linku na obszar strony, w którym jest duże zagęszczenie tego typu elementów, Chrome w postaci lupy powiększy ten obszar, aby można było wybrać odpowiedni link.

Chrome dla Androida

Chrome Beta dla Androida jest dostępny bezpośrednio w Android Market. Przeglądarka może być zainstalowana na wszystkich smartfonach i tabletach działających pod kontrolą Androida 4.0 Ice Cream Sandwich. Nie jest dostępna jednak dla użytkowników z Polski. Według blogu Google Polska, anglojęzyczna wersja Chrome będzie dostępna dla Polaków już wkrótce.

Właściciele smartfonów Nokii z systemem Symbian^3 uzyskali właśnie dostęp do kolejnej dużej aktualizacji - Nokia Belle. Wprowadza ona szereg nowych funkcji i liczne poprawki zwiększające wydajność działania systemu.

Nokia Belle to kolejna po Symbian Anna duża aktualizacja oprogramowania dla smartfonów pracujących pod kontrolą systemu Symbian^3. Aktualizacja jest dostępna dla modeli Nokia N8, E7, E6, C6-01, C7 oraz Oro. Właściciele telefonów Nokia 500 uzyskają dostęp do Belle za kilka tygodni. Aktualizacja Nokia Belle oddaje użytkownikowi do dyspozycji 6 ekranów startowych (ich liczbę można zmniejszyć) między którymi można się swobodnie przełączać. Uproszczono także przenoszenie ikon aplikacji między ekranami - teraz wystarczy je po prostu przeciągnąć w pożądane miejsce. Udoskonalone zostały także widżety - teraz mogą wyświetlać informacje w czasie rzeczywistym i pełnić funkcję przycisków aktywujących określone funkcje. Nokia Belle wprowadza także możliwość nagrywania filmów HD w pełnych 30 klatkach oraz zawiera przebudowaną przeglądarkę internetową, lepiej dostosowaną do obsługi treści multimedialnych. W górnej części ekranu pojawił się pasek powiadomień, dobrze znany z systemu Android. Przebudowano ponadto strukturę dostępnych menu, dzięki czemu odnalezienie konkretnej opcji będzie teraz prostsze i szybsze. Nokia zaznacza, że aktualizacja poprawia także ogólną wydajność systemu, co można zauważyć po zwiększonej płynności działania interfejsu i skróceniu czasu reakcji na poczynania użytkownika.

Oczywiście należy pochwalić Nokię, że cały czas pracuje nad aktualizacjami dla telefonów z Symbianem, mimo że system ten jest raczej skazany na wymarcie i zostanie z czasem wyparty przez Windows Phone. Szkoda jedynie, że Nokii tak długo zajęło uczynienie z Symbiana^3 względnie dojrzałego systemu. Pierwszy telefon pracujący pod kontrolą tego OS'u - Nokia N8 - trafił do sprzedaży pod koniec 2010 roku. Warto także pamiętać, że funkcjonalnie Nokia Belle nie może się równać z Androidem, o czym pisaliśmy przy okazji testów Nokii 701 - pierwszego modelu fabrycznie dostarczanego z Nokia Belle.

Aktualizacja Nokia Belle jest dostępna na większości rynków, w tym w Polsce. By ją wgrać, wystarczy podłączyć telefon do komputera i wybrać odpowiednią opcję z menu aplikacji Nokia Suite.

Przeskocz

Test NASa Synology DS212j z nowym systemem DSM 4.0

07.02.2012 18:17, Autor: Redakcja, Kategoria: News
NewsImage

W naszym labie pojawiła się kolejna recenzja. Tym razem pod lupę wzięliśmy NAS Synology DS212j wraz z najnowszą odsłoną systemu DiskStation Manager 4.0.

Opisywany model to świetny przykład dynamicznego rozwoju tego typu urządzeń. Serwery NAS, kojarzone do tej pory jako urządzenia występujące w firmach, coraz częściej pojawiają się w domach i stanowią główne źródło danych dla multimedialnej rozrywki. Okazuje się również, że ich funkcjonalność niejednokrotnie łamie bariery podstawowego zastosowania jako sieciowego magazynu danych i umożliwia chociażby prowadzenie własnej strony WWW, czy też nagrywanie obrazu z kamer IP. Co jednak najważniejsze, żeby to wszystko skonfigurować nie potrzeba specjalistycznej wiedzy — obsługa może być naprawdę łatwa.

Zainteresowanych zapraszamy do lektury testu Synology DS212j — domowy wielozadaniowiec. Zachęcamy także do odwiedzenia naszego działu lab, gdzie znajdziecie więcej testów i recenzji sprzętowych ciekawostek.

NewsImage

The Verge uzyskał nowe informacje od osób wtajemniczonych w plany Microsoftu. Tym razem Tomowi Warrenowi udało się dotrzeć do listy gier, które pierwsze trafią do Windows Store.

Microsoft przygotowuje sklep z aplikacjami dla Windowsa 8 na przyjęcie nie tylko programów użytkowych, ale również tych czysto rozrywkowych. Wiemy już, że po uruchomieniu pierwszych urządzeń z Windowsem 8 ich właściciele będą mogli kupić takie pozycje, jak Angry Birds, Ms Splosion Man, Reckless Racing czy znany z Xbox Live Arcade Ilomilo. Na liście znajdują się również Hydro Thunder, Toy Soldiers, Rocket Riot, Full House Poker, Tentacles, Crash Course i Wordament. Na szczęście, na tym polu Microsoft nie zamierza wprowadzać żadnej rewolucji, więc rzesze pracowników biurowych nie mają czego się obawiać, bo pasjans zostaje! Windows 8 będzie miał domyślnie zainstalowane znane od lat gry Solitaire, wprowadzona wraz z Windowsem 3.0 w 1990 roku, i Pinball, który pojawił się w Windowsie ME. Miejmy nadzieję, że inne klasyczne narzędzia tak szeroko wykorzystywane do prokrastynacji, jak chociażby znany od 1990 roku Saper, również trafią do przygotowywanego systemu Microsoftu. Bo nowości nowościami, ale Windows bez Pasjansa i Sapera to jak nie Windows ;).

Jak widać po trendach pobierania w innych sklepach z aplikacjami, gry są bardzo pożądanym typem oprogramowania na różnych klasach urządzeń. Nic więc dziwnego, że lista rozrywkowych programów, które trafią do Windows Store, budzi emocje — zwłaszcza w przypadku Microsoftu, który jest przecież posiadaczem platformy dystrybucji, konsoli, urządzeń mobilnych i całej infrastruktury społecznościowej dla graczy, łącznie z kontami umożliwiającymi granie przez sieć, wewnętrzną walutą (choć tej rzekomo chce się pozbyć), systemem osiągnięć i co tylko graczowi może być potrzebne do szczęścia… Choć mi czasami brakuje możliwości zamówienia pizzy w środku nocy. Znam niejedną osobę, która tylko czeka na włączenie Windowsa 8 do tego ekosystemu, choć muszę przyznać, że dla mnie wizja podbijania GamerScore Saperem jest jednocześnie kusząca i… niesmaczna.

Podglądowa wersja sklepu powinna ruszyć pod koniec lutego, razem z wersją Consumer Preview systemu Windows 8.

Przeskocz

LibreOffice na Androida, iOS i w HTML5

07.02.2012 16:33, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

W zeszłym roku The Document Foundation powiadomiła o planach wydania mobilnej i webowej wersji LibreOffice — pakietu biurowego, który powstał na bazie OpenOffice. Już są pierwsze efekty prac, a pokazał je na konferencji FOSDEM deweloper openSUSE — Michael Meeks.

Meeks zaprezentował zrzuty ekranu już działającego prototypu aplikacji na Androida, a wcześniej mogliśmy zobaczyć program uruchamiający się na emulatorze iOS. Na razie zaprezentowane przez niego aplikacje nie są przyjazne dla ekranów dotykowych i, tak na dobrą sprawę, jedynie prezentują, że da się je włączyć na mobilnych systemach. Priorytetem aplikacji mobilnych będą jednak dopracowane i wygodne przeglądarki dokumentów, a możliwości edycji zostaną dodane później i raczej nie tak bogate, jak w desktopowej wersji LibreOffice.

LibreOffice przeznaczony do uruchamiania w chmurze i obsługi z poziomu przeglądarki prezentuje nieco wyższy poziom używalności. Interfejs pakietu będzie renderowany na elementach <canvas> HTML5, ale pod maską znajdziemy ten sam kod LibreOffice, co w innych wydaniach pakietu. Komunikacja między interfejsem, a silnikiem, będzie odbywać się w czasie rzeczywistym z użyciem WebSockets, a aktualizowane elementy ekranu będą przesyłane do przeglądarki jako skompresowane obrazy w formacie PNG. Skorzystanie z LibreOffice w przeglądarce już jest możliwe w testowej wersji 3.5 pakietu skompilowanej z backendem Broadway na Linuksie.

Deweloperzy LibreOffice starają się, aby jak najwięcej kodu było współdzielone przez wszystkie wydania pakietu. Nie należy więc spodziewać się, że zespół będzie utrzymywał kilka gałęzi pakietu — raczej istniejące już komponenty programów będą przystosowywane do działania na wielu platformach. Przepisywanie pakietu od nowa byłoby niepraktyczne, czasochłonne, i nie zagwarantuje, że wszystkie możliwości desktopowej wersji LibreOffice będą dostępne na innych platformach. A tak, nie dość że różne wersje pakietu będą łatwiejsze w utrzymaniu, użytkownicy skorzystają na ich równomiernym rozwoju. Jednak na razie nie ma się jeszcze czym ekscytować — długie miesiące miną. zanim na naszych telefonach zagości LibreOffice.

Przeskocz

Beta Flasha dla Firefoksa ma piaskownicę

07.02.2012 15:18, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Na stronach Adobe Labs pojawiła się testowa wersja wtyczki Flash dla Firefoksa, która ma znacząco podnieść bezpieczeństwo w porównaniu do obecnej teraz na naszych komputerach. Beta wtyczki ma „tryb chroniony”, nad którym pracowała firma Adobe przez ostatni rok.

Deweloper z firmy Adobe, Peleus Uhley, tłumaczy na blogu, że wtyczka jest uruchamiana z ograniczonymi uprawnieniami i w ten sposób ogranicza się jej dostęp do systemu. Zasoby systemowe są dla niej dostępne jedynie przez komponenty pośredniczące, dzięki czemu interaktywne elementy Flash na stronach spreparowane tak, aby atakujący uzyskał dostęp do systemu, będą miały ograniczone pole manewru. Powinno to również pomóc w wyśledzeniu atakujących. W rozwijaniu wtyczki pomagali deweloperzy samego Firefoksa, którzy byli odpowiedzialni za rozwiązywanie najtrudniejszych problemów związanych z integracją wtyczki z przeglądarką. Warto przypomnieć, że w Mozilli powstawał również projekt Electrolysis — uniwersalna piaskownica dla wtyczek — ale to rozwiązanie nigdy nie trafi do przeglądarki. Electrolysis zamknięto w listopadzie zeszłego roku.

Mechanizm jest podobny do zaimplementowanej pod koniec 2010 roku piaskownicy w Adobe Readerze X. Według Uhley'a do tej pory nikomu nie udało się spreparować pliku PDF tak, aby pokonał zabezpieczenia i uzyskał dostęp do systemu. Podobnie zabezpieczona wtyczka powstała dla przeglądarki Chrome, ale ta implementacja pochodzi z warsztatu firmy Google. Jednak efektywność tych zabezpieczeń została niejednokrotnie doceniona — ostatnio przez Niemieckie Federalne Biuro Bezpieczeństwa Informacji, które poleca Chrome jako najbezpieczniejszą przeglądarkę. Być może niedługo Firefox z nową wtyczką również zyska sympatię badaczy bezpieczeństwa.

Przeskocz

Jak z Symanteca ukradziono kod pcAnywhere

07.02.2012 13:50, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton
NewsImage

Od tygodni trwa ciekawa przepychanka między firmą Symantec, grupą hakerów i stróżami prawa. W Internecie znalazł się zapis negocjacji, w których pracownik Symanteca zgadza się zapłacić grupie Lords of Dharmaraja, do której należy osobnik przedstawiający się nickiem YamaThugh, 50 tysięcy dolarów, jeśli zniszczą skradziony kod źródłowy programów zabezpieczających i przyznają publicznie, że nigdy go nie posiadali… ale zacznijmy od początku.

W roku 2006 miało miejsce włamanie do infrastruktury firmy Symantec. Jednak dopiero pod koniec stycznia firma przyznała się, że podczas wtargnięcia hakerów miała miejsce kradzież kodu źródłowego programów zabezpieczających — pcAnywhere, Norton Internet Seciruty, Norton System Works i Norton AntiVirus. Rzecznik Symanteca utrzymuje, że firma nie była świadoma kradzieży aż do 2012 roku. Szczególnie wydobycie kodu pcAnywhere spędza sen z powiek klientom firmy Symantec, gdyż oprogramowanie to umożliwia zdalny dostęp do komputera, a jest instalowane nie tylko na komputerach biurowych, ale również na terminalach w sklepach, punktach usługowych i restauracjach. Stąd już tylko krok do bazy numerów kart płatniczych klientów. Co więcej, Lords of Dharmaraja rzekomo wysłali kod pcAnywhere grupie Antisec, która ma przygotować narzędzia do włamań.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy Lords of Dharmaraja utrzymują, że mają dostęp do kodu produktów firmy Symantec. Wcześniej grupa powiadomiła, że odkryła źródła programów na indyjskich serwerach rządowych. Rzekomo Symantec udostępnił kod programów władzom Indii celem przeprowadzenia kontroli, ale Symantec nie ma żadnych zapisów potwierdzających ten fakt. Zresztą pracownik Symanteca, który rzekomo prowadził negocjacje z YamaTough, podobno nie figuruje na liście płac firmy, o czym powiedział Forbesowi rzecznik firmy. Prawdopodobnie wspomniany Sam Thomas jest fikcyjna postacią wykorzystaną przez agencję śledczą, do której zwrócił się Symantec, do dotarcia do hakerów. Coś jednak poszło nie tak, gdyż w sieci BitTorrent już znalazło się ponad gigabajtowe archiwum zawierające rzekomo kod pcAnywhere z 2006 roku.

Według Symanteca użytkownicy są jednak bezpieczni… jeśli przestaną używać pcAnywhere. Firma Symantec załatała luki w programach i podkreśla, że współczesne wydania programu nie mają już wad, które mogą znaleźć hakerzy w wersji z 2006 roku. Wyjątkiem jest jednak pcAnywhere, który nadal jest sprzedawany i nadal korzysta z tych samych rozwiązań. Cała sytuacja jest bardzo podejrzana i widać, że grupie bardzo zależy na zniszczeniu reputacji jednego z liderów na rynku programów zabezpieczających.

Program tygodnia
GIMP 2.6.12

Ocena: 8.8
icon
Polecamy
Recenzja HiFiMan HM-101

Maleństwo o ogromnych możliwościach
Dolina Charlotty
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •