r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zapobiegnij rządom macki, przygotuj się na Day of the Tentacle Remastered

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Pod koniec zeszłego roku studio Double Fine wreszcie potwierdziło, że Day of the Tentacle Remastered, czyli usprawniona graficznie wersja przygodówkowego hitu z 1993 roku, faktycznie powstaje. Po wielu miesiącach milczenia twórcy ujawniają, dlaczego na reedycję tytułu warto czekać i czemu w sumie nie byłoby dla niej lepszego momentu. Premiera w 2016, najpierw na PS4 oraz Vitę, zaraz potem zaś na komputery.

Projekt wiatru w żagle nabrał po ciepło przyjętym odkurzeniu innej klasycznej produkcji, od dawna wypatrywanej gry Grim Fandango w HD, ale poza sprawami biznesowymi ważny był również skład osobowy zespołu plus dostęp do materiałów z pierwowzoru. Tim Schafer, głowa przedsięwzięcia, podkreśla, że w tej chwili miał jeszcze to szczęście, że był w stanie zagonić do roboty niemal wszystkie te same osoby, które pomagały przy oryginalnym wydaniu, co lada chwila mogło się zmienić. Udało się również pozostawić tu ciekawy dodatek w postaci innej przygodówki, czyli Maniac Mansion. Zanim to stało się modne, Day of the Tentacle oferowało opcję grania w grę w grze na rysowanym PC. Otrzymywaliśmy tu dwa produkty w jednym, w tym przypadku obie części całej serii.

Ten bonus pozostanie w nienaruszonym, rozpikselowanym stanie, danie główne jednak to zupełnie co innego. Na nowo przerysowano około 100 teł i 10 tysięcy animacji, starając się pozostać przy tym w tonie pierwowzoru. Ostatecznie oprawa prezentuje się jak oryginał z nałożonym filtrem wygładzającym krawędzie, niemniej wszystkie grafiki powstały w sumie od nowa. Gdyby ktoś tęsknił do dawnych czasów, pod jednym przyciskiem dostanie przełączanie się między grafiką oryginalną, a odświeżoną. Nie będzie też problemu z dowolną konfiguracją sterowania, by zamiast komend na dole ekranu korzystać na przykład z dużo wygodniejszego na konsolach menu kołowego.

r   e   k   l   a   m   a

Z oprawą dźwiękową nie kombinowano zbytnio, ale z powodu swobodnego dostępu do pierwotnych nagrań. Stare taśmy odsłuchano, odrestaurowano cyfrowo, podzielono ładnie na partie i dlatego Bernard oraz spółka, którzy próbują powstrzymać przebrzydłą fioletową mackę przed opanowaniem świata, przemówią do nas głosami znajomymi, a do tego po prostu świetnej jakości. Przypomnicie sobie fantastyczne partie nagrane przez aktorów, jeżeli zaś graliście wcześniej tylko w obcięta wersję dyskietkową tytułu, czyli taką bez głosów, odkryjecie go zwyczajnie na nowo. Na pewno będzie warto.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.