Mając dar mowy tak bym powiedział:
Oto ja monitor bezdomny, wyrzutek, upadły śmieć elektroniczny, który zostałem stworzony przez człowieka, jego potęgę umysłu i spryt wielu rąk w ogromnym z kombinacie produkcyjnym. Kiedyś byłem, jednym z wielu stojących na sklepowej półce, gotowy do pracy, piękny, nowoczesny i pożądany przez wielu oglądających. Pewnego dnia zjawił się ten, który mnie kupił – mój władca: „człowiek myślący”.
Służyłem wiernie mojemu panu , przez długie lata. Pan dobry był karmił mnie energią, na własny koszt, wycierał kurz z obudowy, dbał o czystość ekranu, obchodził się, jak z jajkiem, uważając abym się nie stłukł. Tak to były dobre czasy, ale ta sielanka musiała się kiedyś skończyć . Wszystko co ma początek, musi mieć też swój koniec i oto stało się „padłem” definitywnie, jestem trupem. Czy naprawa w jakimś serwisie przywróciłaby mnie do życia – to się nie kalkuluje mojemu władcy, są godniejsi następcy. Żalu nie mam taka jest kolej rzeczy, ale człowieku rozumny dlaczego nie oddałeś moich zwłok do zakładu, który zajmuje się recyklingiem?
Tego ci nie wybaczę, stojąc pod płotem z blachy falistej, na tym kopcu śniegowym , na który mnie postawiłeś skrycie pod osłoną nocy. Wstydź się i patrz, jak inni widzą co uczyniłeś. Mam tylko nadzieję, że nie pojawią się zbyt szybko dzieci z pobliskiej szkoły i nie rozbiją mnie, aby zaspokoić ciekawość swoją, tym co mam w środku. Do rzeki raczej mnie nie zdołają wrzucić – lód zbyt gruby, pogoda jest po mojej stronie. Tylko zaczyna mnie niepokoić zachowanie dziwnego stworzenia, które podniosło właśnie jedną z czterech kończyn… no nie, idź precz kudłaty potworze!
Postanowiłem popełnić ten wpis pod wpływem tego co zobaczyłem w dniu dzisiejszym niedaleko miejsca, w którym pracuję. To co ujrzały moje oczy, pokazują cztery fotki powyżej, czyli monitor wyrzucony przez dotychczasowego właściciela. W stu procentach monitor był na wyposażeniu jednego z wielu lokali, które prowadzą w pobliżu działalność handlową. Zapewne, dzięki temu urządzeniu właściciel zarobił sporo pieniędzy, a samo urządzenie zostało wyeksploatowane do granic swoich możliwości i siłą rzeczy należało je wymienić. Tylko czy można w ten sposób pozbyć się tego zużytego urządzenia, moim zdaniem są bardziej cywilizowane sposoby. Niestety, wielu ludzi ma zwyczajnie w nosie ekologię i woli w taki sposób załatwić problem. Kto z was odwiedza las, pewnie niejednokrotnie natknął się na porzucone śmieci i wcale ten problem nie jest mały, a przecież tyle się mówi na temat ekologicznego stylu życia – mowa trawa, jedno się mówi, robi się odwrotnie.
Na ekologiczne pozbycie się zużytego sprzętu RTV – AGD przecież są proste i bezpłatne sposoby np.: można znaleźć w Internecie adresy osób, które w naszym mieście chętnie przyjadą pod wskazany adres , zabiorą elektroniczny śmieć, ponieważ mają z tego jakiś pieniądz. Wielokrotnie są organizowane zbiórki takich odpadów, przez organizacje ekologiczne. Przy okazji można dostać w zamian sadzonkę drzewa itp. Jest możliwość oddania starego sprzętu, przy zakupie nowego w sklepie. Dla chcącego nie ma nic trudnego lepiej jest załatwić problem zgodnie z obowiązującym prawem, nieznajomość prawa nie usprawiedliwia tych, którzy go nie przestrzegają.
Ponad prawem jest jeszcze zdrowy rozsądek i normy etyczne, mam nadzieję, że ktoś czytając te kilka zdań, które wymęczyłem zastanowi się, czy czasem nie warto odnieść zużytych baterii do pojemnika wystawionego w punkcie odbioru, tego typu odpadów. Podobno ze śmieci elektronicznych można odzyskać ponad 90% składników, które mogą być ponownie wykorzystane do produkcji nowych urządzeń, gra warta świeczki.
Zachęcam do ekologicznego podejścia do sprawy i dziękuję tym ,którzy przeczytają wpis.
Pozdrawiam