r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zwroty gier na Steam: biedni producenci oczywiście zaczęli bić na alarm

Strona główna AktualnościROZRYWKA

W zeszłym tygodniu platforma Steam wprowadziła wielce wyczekiwaną przez fanów cyfrowych gier opcję. Wreszcie każdą zakupioną pozycję, z której z jakichś powodów nie jesteśmy zadowoleni, można po prostu oddać, uzyskując zwrot pieniędzy. Rzecz jasna Istnieją tu pewne ograniczenia, ale i tak z możliwości tej bardzo chętnie zaczęto korzystać. Oczywiście nie podoba się to mniej zarabiającym teraz producentom gier.

Wielkie firmy nie chwalą się na razie, jaki procent nabywców zdecydowało się wycofać z kupna. Największe rozczarowanie ruchem Valve wyrażają obecnie niezależni twórcy, dla których nawet garść upłynnionych (lub nie) kopii produktów stanowi oto ogromny procent zarobku. Na swoich prywatnych Twitterach po cichu wykładają nieciekawą dla nich sytuację. Jedni piszą o wzroście zwrotów o 55% w przeciągu ostatniego tygodnia, w stosunku do całych 5 egzemplarzy oddanych w minionych latach. Inni podają 72%, choć dla nich oznacza to 13 oddanych gier na całe 18 nabytych. W przypadku bardziej popularnych niezależnych produkcji, mówi się o zwracaniu nawet jednej trzeciej sztuk.

Co ciekawe, niewielcy producenci nie chcą (bo trochę też nie mogą) walczyć z opcją, ponieważ ogólnie także są konsumentami i rozumieją, jak istotna była dla nabywców ta zmiana. Zapowiadają jednak bliższe przyjrzenie się mechanizmom DRM, publicznie uderzając w problematyczną sytuacją od innej strony. Według nich, niezabezpieczone gry, czyli większość propozycji pochodzących z tzw. sceny Indie, teraz oto zwyczajnie łatwiej spiracić. Piracenie plus zwroty prowadzić mogą ich zaś zwyczajnie do plajty... Znajdą się kombinatorzy obchodzący Steam i ograniczenie czasowe uruchamiania gier.

r   e   k   l   a   m   a

Bardziej trzeźwo myślący twórcy głośniej podkreślają inny kłopot związany ze zwrotami. Valve umożliwiło ludziom oddawanie gier bez podawania jakiejkolwiek przyczyny. Tym samym producenci nie dostają żadnego odzewu, nie wiedzą, czemu gracze są niezadowoleni z ich projektów. Nie są w stanie zrobić nic, aby poprawić swoją sytuację, ponieważ nie mają danych, czy chodzi o jakieś problemy z działaniem gier na określonych konfiguracjach sprzętowych, poziom ich trudności czy powiedzmy po prostu nudną rozgrywkę. Będą odchodzić również raczej od udziału w regularnych wyprzedażach Steam. Jeśli ktoś kupi grę w pełnej cenie, a za moment wejdzie ona do promocji, odda ją i nabędzie na nowo za mniejsze pieniądze, a to też mniejszy zarobek.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.