Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wyciągając rękę w przyszłość

Nie, to nie będzie recenzja. Krążąc ostatnio po jednym z popularnych marketów natknąłem się na regał z przecenionymi filmami. Przejrzałem parę pozycji i natrafiłem na film "Sala samobójców". Nie miałem wcześniej z nim styczności mimo tego, że wielu znajomych polecało mi ten film. Nie jestem przekonany do filmów skierowanych głównie do "dzisiejszej" młodzieży, nawet jeśli są to filmy mające za zadanie wykształcać swego rodzaju moralność. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro tyle osób mi go polecało to faktycznie może warto zapoznać się z nim a te kilka złotych nie uszczupli mojego portfela.

Po obejrzeniu filmu miałem mieszane uczucia. Spodobał mi się pomysł na bazie którego powstawał, podobało mi się zakończenie mimo tego, że podobnie jak cały film było zdecydowanie przekolorowane. Nie podobało mi się kompletnie wykonanie, można było ten pomysł dużo bardziej rozwinąć. Nie chce jednak w tym wpisie recenzować tego filmu. Chciałbym skupić sie na moich przemyśleniach, które pojawiły się w mojej głowie po przeanalizowaniu jego treści.

Stosunkowo głębokie przemyślenia

Żyjemy w dziwnym świecie, który przekonuje nas do substytutów życia, które w żadnym stopniu nie są w stanie nam zastąpić naszego prawdziwego życia. Być może są w stanie ułatwić, uprzyjemnić ale nie zastąpić. Marketing jednak sprawia, że zaczynamy żyć wirtualnym życiem i coraz bardziej się w niego zagłębiamy rezygnując jednocześnie z naszego prawdziwego życia. Ile razy chcąc z kimś pogadać zamiast się z tym kimś umówić na spacer uruchamiamy komunikator i zaczynamy wirtualną rozmowę? Wybieramy nie to, co dla nas lepsze ale to co wygodniejsze i być może bardziej atrakcyjne, przystępne. Pewnie nie wielu z was korzysta z aplikacji Second Life w której "żyjemy" naszym avatarem. Nie jest to kolejna kopia Simsów, jest dużo bardziej zaawansowana. Daje nam szeroką paletę możliwości, czasami mających odzwierciedlenie w prawdziwym życiu. Możemy w niej zwiedzać różne realne miejsca, możemy studiować na wirtualnych wyższych uczelniach, na których zajęcia prowadzą prawdziwi wykładowcy a właściwie ich awatary, możemy robić zakupy w sklepach, które mają swoje realne odpowiedniki i które dostarczą nam zakupy, które kupimy w sklepie wirtualnym, możemy także kreować własne światy. Atrakcyjna oferta prawda? Możesz żyć w takim świecie jaki chcesz, jakiego oczekujesz, możesz być kim chcesz, wyglądać jak chcesz, robić co chcesz. Nie jestem pewny na ile te możliwości są faktycznie zgodne z rzeczywistością ponieważ sam nie mam swojego awatara. Bazuję na wykładzie prowadzonym na mojej uczelni w zeszłym roku poświęconym właśnie tej aplikacji.

Idźmy krok dalej. Naukowcy już teraz zaczynają nam prezentować okulary poszerzające rzeczywistość, czy też upiększające ją. Na czym polega poszerzona rzeczywistość? Zakładamy takie okulary a one wyświetlają nam np. informacje o budynku, który obserwujemy, wskazują nam drogę nakładając strzałki na ulice, które widzimy, nawet wyświetlają nam informacje o osobach, które przyciągnęły naszą uwagę. Informacje generowane są na podstawie danych z serwisów społecznościowych. Fajne nie? Tylko czy na prawdę jesteśmy już tak upośledzeni, żeby nie móc zapytać kogoś o drogę, o informację i czy chcemy wiedzieć wszystko o wszystkich? Czy chcemy aby nasz świat był upiększany w narzucony przez osoby tworzące aplikacje do takich okularów?

Perspektywa zniszczonej przyszłości

Boję się, że pewnego dnia obudzę się w świecie, w którym nie będę wiedział kto jest człowiekiem a kto robotem. W świecie, który będzie kompletnie zniszczony ale w którym zakładając technologicznie zaawansowane okulary będę widział wszystko jakby było świeżo wybudowane. Boję się tego, że przestaniemy dbać o swoje życia zajmując się dbaniem o swoje awatary, o kreacje którymi chcielibyśmy być a którymi nigdy nie będziemy bo nie damy sobie na to szansy. 

inne

Komentarze

0 nowych
gowain   19 #1 03.04.2012 15:49

Eee, ja tam odpalam komunikator, żeby się z kimś dogadać gdzie i kiedy na piwo idziemy :P Nie ma tak źle, jeszcze trochę i minie "wow" na portale społecznościowe - po prostu ludziom się to znudzi... i teraz pytanie co zostanie nam dalej zaoferowane? Ja tam optymistycznie patrzę na przyszłość - wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać.

A do sali samobójców polecam ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=ud9BxaikChU :P

andrewi   13 #2 03.04.2012 16:56

Co do linku - bardzo fajna parodia :)

Co do przyszłości - zauważ, że ludzie w większości z reguły kupują to co im serwuje marketing, nie podchodzą krytycznie do tego co robią i nie potrafią racjonalnie sobie dawkować przyjemności.

sla17   7 #3 03.04.2012 20:10

Awatar - patrząc na rozrywki, to całkiem to odbiega od WoWa, LoLa, Metina, DotA czy w co się teraz gra ;)
Co do tych okularów - po co mi one, jeżeli chcę dane to można ze smartfona wejść na np. Wikipedię i przeczytać na temat nie wiem, Kościoła Mariackiego - kiedy powstał, co i jak. Droga - smartfony mają również GPS ;)

andrewi   13 #4 03.04.2012 21:14

Oczywiście, że Second Live odbiega od gier, w które się teraz gra, bo tak na dobrą sprawę to wcale nie ma zamiaru być grą. Tutaj to co robimy może mieć wpływ na nasze realne życie tj. wspomniane przeze mnie we wpisie zakupy czy studiowanie.

Okulary - kilka lat temu pewnie powiedziałbyś że po co Ci smartfon jak masz najzwyklejszy w świecie telefon. Ludzie lubią gadżety. Po co więc maja patrzeć na smartfona z GPS skoro mogą patrzeć przez okulary, które "nałożą" strzałki na ulice.

gowain   19 #5 04.04.2012 16:53

E tam okulary, czekamy na soczewki z wyświetlaczami :) dopiero wtedy rozszerzona rzeczywistość nabierze to rozpędu :)

andrewi   13 #6 05.04.2012 21:57

Ledwo co napisałem notkę a Google wydało informację o swoich okularach poszerzających rzeczywistość:)

jaredj   10 #7 10.04.2012 14:33

Ja bym tak nie generalizował. Nie obawiam się za bardzo o ten realny, brzydki świat, który "wygląda" dopiero po założeniu "iOkularów". Przypuszczam, że istnieje całkiem niezła równowaga między zwolennikami zaawansowanej technologii użytkowej a "naturalistami" jak bym ich nazwał. Jestem człowiekiem IT ale uwielbiam jeździć z psami na spacery nad jezioro czy do lasu, wyjść na piwo, posiedzieć przy kominku czy ognisku, zjeść spaloną kiełbache z grilla. I ciągle wolę realny seks ;)
Rzeczywistość rozszerzona nas czeka czy tego chcemy czy nie i nie chodzi tu nawet o mode czy lans tylko o wygodę i szybkość dostępności informacji. Sam nie wiem czy korzystałbym z takich AR okularów, nie czuję potrzeby wiedzieć teraz, już, zaraz co to za budynek czy osoba. Jak będę chciał to sprawdzę - czy to na smartfonie czy na okularach.
A na takie AR jak opisujesz - przykrywające naszą brzydką rzeczywistość tą idealną, wykreowaną - oj jeszcze nam przyjdzie poczekać. Jak na dziś - nie wyobrażam sobie mocy obliczeniowych potrzebnych żeby przesłać każdemu użytkownikowi na zatłoczonej ulicy widoku pięknego budynku, uwzględniając każdy kąt, oświetlenie, przejrzystość powietrza, przelatujące ptaki, przejeżdżające samochody, innych ludzi. Łatwiej by chyba było przesłać wprost do mózgu informację jak ten budynek wygląda i zdać się moce obliczeniowe tegoż (mózgu) aby poskładać to do kupy.
Pozdrawiam