Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z drugiej strony lustra... czyli administrator okiem "użyszkodnika" ;)

No cóż... Poczuwam się do powinności stanąć w obronie tych maluczkich, o których jakiś czas temu przeczytałam na blogu Pangrysa ;)
A bo to raz ktoś zasilania nie sprawdził? To prawie jak dowcip z lodówką. Wiesz, że jak ją otworzysz to zaświeci się światło - a jednak wskutek zamyślenia/roztargnienia/lekkomyślności - sprawdzasz, czy zgasiłeś światło (zwłaszcza, gdy masz odpowiedni kolor włosów ;) ).

Ale z drugiej strony..

Podam kilka przykładów, dlaczego człowiek - choć istota rozumna, nie znająca się na (bardzo ogólnym) pojęciu o nazwie INFORMATYKA - czasem podchodzi do sprawy... jak podchodzi ;>

Ale zacznę od początku! Czyli trochę o mnie :)

A było to tak...

Jakiś czas temu, gdy rozpoczęłam pracę w pewnej firmie mocno związanej z IT, stanęłam przed faktem, z którym nigdy wcześniej nie miałam w najmniejszym stopniu styczności... Nagle musiałam zrozumieć co to adres IP, system, serwer, IIS, na czym polega backup bazy danych, poznać różnego typu i rodzaju aplikacje. Co to AD (Active Directory) i z czym się go je. A to tylko kropla w morzu! :P

Tak - jestem tym leniwcem, który korzysta z Windowsa, zainstalowała sobie (zapewniam, nie sama bo przecież nie umiem :) ) standardowe programy i żyjąca w błogiej nieświadomości. Tak funkcjonowałam sobie całkiem, całkiem i w ostateczności, całkiem nieźle udało się przetrwać ciężkie czasy dla nowicjuszki :)

Ale wracając... Wszystko fajnie, pięknie - teorie ogarnęłam, poznałam nowy świat. Ale w firmie, gdzie pracuję mam mały problem... Gdy tylko pojawia się COŚ, zmuszona jestem zaalarmować osobę, piastującą stanowisko o swojsko Wam brzmiącej nazwie - Administrator.

Sytuacja numer jeden - restart to podstawa wszystkich napraw!

I tak, pewnego razu, zrozpaczona zgłaszam incydent typu: "wolno działający komputer, zawieszająca sie aplikacja X, którą wykorzystuję do prezentacji i która musi działać bo klient czeka". Super! Administartor zareagował od razu. Twierdząc, że nie chce biegać po piętrach, sprawdzi co i jak zdalnie. Ok! Mi na rękę, szybko załatwi sprawę nie tracąc czasu...

Po kilku próbach połączeń (teraz już wiem, że nie na wszystkie wyskakujące okienka odpowiada się "NIE" ;>), i tak o to jest! Już podłączony, admin działa sobie sprawnie na moim komputerku. Siedząc i obserwując jego poczynania - a nuż się czegoś nauczę - widzę jak:

  • wyłącza przeglądarkę. // eh..
  • zamyka aplikację do prezentacji zdalnej. // no, ok..
  • wyłącza moje kochane excelki // bu
  • klika na krzyżyk w górnym rogu notatnika... // ej...
  • znika też Outlook... // no e!
  • i CAŁA reszta // no $@!#%!@#!#!

...zdesperowana czytam: "Problem rozwiązany. Jak pojawi się ponownie - proszę zamknąć niepotrzebne programy."

Ok. Rozumiem, że mogłam zająć całą pamięć oraz, że komputer ma prawo się zawiesić i wolniej działać - ale co mam zrobić, skoro TEGO wszystkiego teraz potrzebuję do pracy? I w dodatku nawet wszystkie aktualne czynności, nie zostały zapisane...

Poirytowana już, tłumaczę, że to nie rozwiązuje problem i bez tego co mam uruchomione, nie dam rady pracować. Więc kulturalnie pytam co teraz mam zrobić w tej sytuacji? Jak ten problem rozwiązać na stałe?
W odpowiedzi przeczytałam tylko lakoniczne - "Problem rozwiązałem, jak się pojawi ponownie, proszę o zgłoszenie".

Sytuacja numer dwa - sama nakarmisz drukarkę...

Drukarka, która pełni bardzo istotną, wręcz strategiczną rolę w mojej pracy - nagle przestaje działać. Próbuję własnych metod, więc sprawdzam czy coś się nie zablokowało, czy papier ma, a może nieszczęsny kabel... I tak dochodzę do wniosku - że zgłodniała i brakuje jej tonera :) Ot, normalna rzecz, więc pytam, starszych stażem pracowników - co w takiej sytuacji zrobić. Czy sama mam zamówić? Czy jednak ktoś jest dedykowany do takich zadań? W odpowiedzi usłyszałam tylko - "zgłoś administratorowi".

Patrząc przez pryzmat wcześniejszego zdarzenia, zagaduję delikatnie pisząc w czym rzecz i znowu pytam co mam zrobić. Usłyszałam, że "jak mam problem - to tu mam link, tu drukarkę, a samodzielność popłaca". Nice... Grunt to odpowiednie wsparcie techniczne + miła współpraca... ;]

Sytuacja numer trzy - mistrz robienia nadziei

Z trochę innych rzeczy - kiedyś padła sieć telefoniczna. W całej firmie telefony rozbrzmiewają wesołymi melodyjkami, a w naszym dziale martwa cisza. Od rana nic... Zero... Myślę sobie na początku, że pewnie jakaś globalna awaria. Jednakże, wesoło terkoczące telefony w tle szybko rozwiały moje przypuszczenia. Więc znowu zgłaszam się do Administratora. Opisuję problem, mówię, że dzwoniłam do operatora - nie ma awarii. Więc co jest nie tak? Staram się naprawdę być miła i uprzejma, prosząc o radę... Progres! :D Już zajmuje się tą sprawą, jak coś będzie wiedział - poinformuje! Jupi! Cel osiagnięty, teraz tylko cierpliwe czekanie...

I czekam...
Czekam...
Po kilku godzinach otrzymuję informację "Mogę zrobić przekierowanie na prywatne telefony". Więc uradowana pomyślnym zakończeniem - podaję potrzebne numery.

I znowu czekam...
Po jakichś 30 minutach, otrzymuje mail z treścia "Przykro mi, przekierowanie nie jest możliwe. Musisz czekać na zakończenie awarii."

Ok. Przynajmniej próbował, a ja cierpliwie czekałam... ;)

Domyślam się, że przez niektórych zostanę pewnie zlinczowana... może i mi sie należy.
Na swoje usprawiedliwieni mam tylko tyle, że każdy jest inny. Jedni znają się na sprzęcie, drudzy na aplikacjach, kolejni na systemach, następni na czym tam chcecie i wymienicie. Jest też ta mała grupka, która nie zna się na wymienionych wcześniej, ale starająca się wyjść z inicjatywą, a nie domagać się pomocy. Specjalizujemy się po prostu w czymś innym i nie zawsze jesteśmy w stanie mimo najszczerszych chęci - zrozumieć istotę wszystkich aspektów naszej pracy ;)

Dlatego, czasami zwróćcie uwagę, że choćby mała inicjatywa współpracy to już dużo i może nie podejmiecie przykładu pana Administratora z mojej pracy? :P 

inne

Komentarze

0 nowych
gowain   18 #1 25.03.2014 23:55

"Mogę zrobić przekierowanie na prywatne telefony". Więc uradowana pomyślnym zakończeniem - podaję potrzebne numery. - i tym sposobem administrator, bez zbędnych trudów, zebrał numery koleżanek z pracy, którymi może się chwalić innym kolegom po fachu :P

A co do śmiesznych historii, to nie dalej jak 5-6 dni temu, sąsiadka przyniosła mi drukarkę do naprawy - Samsung ML-1660. Malutka drukarka laserowa. Podłączyłem do usb, podłączyłem do prądu i czuję jakiś dziwny zapach... lekko przegrzewającego się plastiku. Otwieram pokrywę drukarki, wyciągam toner, a tam pasek zabezpieczający, który trzeba ściągnąć przed pierwszym użyciem... lekko stopiony, na szczęście dało się go jeszcze wyciągnąć :) Potem się jeszcze okazało, że przy okazji walnięty kabel USB, ale pasek na tonerze to było mistrzostwo :)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #2 26.03.2014 05:58

@ariiell

Świetny tekst i jakze prawdziwy :) A gdy chcecie poczytać o naprawdę złym adminie to polecam lekturę klasyka

http://greybrow.iq.pl/POPR

ariiell   11 #3 26.03.2014 09:36

@gowain: nie pomyślałam nawet, ze to mógł być sprytny plan z tymi nr telefonów. Ehhh... Dzewczyny mnie zamordują ;)
A co do Twojej klientki... Hmm... Może nigdy nie miała do czynienia z drukarkami i stąd ta taśma? ;P
Albo wpadłeś jej w oko i chciała Ci zaimponować swoją niezaradnością? ;>


@Zbigniew2003: ;> czyżbyś tylko czekał na smakołyki? :P

@Pangrys: Dziękuję:)
A co do POPR zaczęłam od kilku historii i... :D widzę MOJEGO Administratora jak żywego :D może jeszcze nie trafiłam na te hardcorowe przypadki :)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #4 26.03.2014 11:29

O masakra... niektórzy admini to naprawdę powinni przejść przez jakiś kurs "przyjaznej współpracy" albo coś w ten deseń :D

Z drugiej strony, pomimo że Ty @ariiell możesz być dla niego miła -- to jednak znajdzie się jakaś czarna owca, która źle wpływa na całe samopoczucie pana administratora i przez to "rykoszetem" odbija się na innych (np. Tobie). Trzeba być wyrozumiałym, skoro pan admin nie może sobie w żaden sposób pomóc i musi się "wyżyć", w końcu jakby nie patrzeć - on ma władzę i może Ci "urwać od internetu" :P

Ave5   8 #5 26.03.2014 12:27

Twoje memy są złe i powinnaś czuć się źle, przynajmniej te dwa z podpisami. "What? Meh" do Socially Awkward Penguina? Seriously?

ariiell   11 #6 26.03.2014 13:18

@Ave5: uważałam, że pasują. I nie miałam żadnych ukrytych intencji odnośnie Pingwina. Ale spoko, skoro źle Ci się kojarzą, poszperam w czeluściach Internetu i jak znajdę coś co również będzie mi pasować, podmienię :)

@GBM: Nawet jeśli inni zawinili, to nie znaczy, że tak można robić ;)

FaUst   11 #7 26.03.2014 13:23

Większość to sprawa dla repor... znaczy helpdesku, admin takimi pierdołami się nie zajmuje :D To jak tytułowanie profesorem pani Zdzisi uczącej biologii w liceum :D

freyah   15 #8 26.03.2014 13:49

Oh god, po przeczytaniu Twojego tekstu cieszę się, że informatycy w moim urzędzie są bardziej ogarnięci i nie dość, że sami zamawiają tonery do mojej kobyły to zawsze służą pomocą w np. ich wymienianiu :) Co do napraw sprzętu- czasem trzeba trochę poczekać, bo jednak samo starostwo ma ponad 100 stanowisk, a gdzie tu jeszcze reszta podległych jednostek.

Axles   16 #9 26.03.2014 14:02

No smutna prawda z tym, że admin czasami musi być od wszystkiego, zwłaszcza w budżetówkach.
A co do tekstu to bardzo fajnie się czytało i polecam w dalszym ciągu być miłym dla administratora bo to tylko poskutkuje tym samym z jego strony i nie wykluczone, że uprzywilejowaniem pod względem priorytetowym załatwieniem "awarii" :)
A z tym tonerem to przegięcie :)

corrtez   11 #10 26.03.2014 15:05

Jaki ten tekst jest prawdziwy...
Dobra robota pisz wiecej.

niebieskiogorek   4 #11 26.03.2014 15:28

Chyba napiszę niedługo całą prawdę o pracy z pracownikami pewnej telekomunikacyjnej firmy. Jasne admini swój świat mają i patrzą na typowego usera jak na człekokształtną małpę z maczugą ale...niestety część pracowników ,którzy powinni znać podstawy obsługi komputera i urządzeń biurowych tłumaczą się ,że nie są "informatyczni". Przecież zmiana np. hasła do AD według zasady min, 8 znaków w tym znaki specjalne,liczby i jedna litera z dużej to jest ponad siły wiekszości wykształconych ludzi.Czy tez wypełnienie formularza w którym należy podać tylko nr seryjny drukarki,lokalizację drukarki w celu zamówienia tonera też przerasta typowego usera. Inne kwiatki to szukanie pulpitu,startu czy brak wiedzy czy na na komputerze jest Windows XP czy Windows 7 lub brak znajomości zrobienia print screena i zapisu tego w postaci *jpg.....oj mógłbym tak długo wymieniać i zrobie to już wkrótce.

jas_fasola   6 #12 26.03.2014 18:26

gowain a zawleczka była czy odcięta? Bo ja miałem ostatnio przypadek z drukarką HP 1102 z odcięta zawleczką. A najczęściej atramentówki HP nie widziały pojemników z tuszami. Zn. nie zdjęte zabezpieczenie z dysz.

dzikiwiepsz   11 #13 26.03.2014 18:30

Fajny wpis, tytuł no i super określenie "użyszkodnika"

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 26.03.2014 19:10

Niestety nie ma ludzi idealnych, zarówno użyszkodnik jak i administrator zawsze mogliby włożyć trochę więcej chęci a wiele problemów możnaby rozwiązać bez problemów.

  #15 26.03.2014 19:19

Jak admin ma być miły, jak któryś raz widzi, jak user konwertuje .doc do .jpg lub .pdf drukując na drukarce i skanując skanerem ten wydruk? Spotkałem się z tym już w kilku firmach... O segregatorach naciskających ALT, WIN, CTRL, SHIFT, ESC, ~ - + (Enter) nie wspominając...

gowain   18 #16 26.03.2014 19:23

@jas_fasola była cała, z piękną, dużą strzałeczką sugerującą "wyciągnij mnie" :)

Over   9 #17 26.03.2014 22:15

ten tekst mi nasunoł pewna myśl, ciekawe czy shaki tak samo rozwiazuje problemy jak twój admin ;)
Fajnie sie czytało, niby prosty problem ale olewka admina no niefajna....

ariiell   11 #18 27.03.2014 07:49

@freyah: To kilka sytuacji, wbrew pozorom Kolega jest sympatyczny.

@niebieskiogorek: czekam z niecierpliwością na Twój wpis ;>

@Shaki81: To prawda. Jak mawiają: wina zawsze leży po dwóch stronach.

@Over: Wątpię. Chociaż może sam Shaki powinien się wypowiedzieć ;)

WODZU   16 #19 27.03.2014 08:45

Administratorzy - temat rzeka. Niemniej jednak to tylko ludzie i czasem trafi się na inteligentnego człowieka, z dozą empatii i zrozumienia cudzej niewiedzy, a czasem na prostego jak wiązka lasera barana, który swoją wrogością, nieokrzesaniem i arogancją kompensuje niedoskonałości wymiarów, jakimi go natura pokarała. Admin User to jednak sprzężenie zwrotne. Jeśli trafia się na użytkownika pokroju ariiell, z podejściem jakim się określiła, to na ogól wszystko idzie gładko. Są jednak przypadki ciężkie, które za cholerę nie przyznają się, że nie wiedzą o co chodzi i mają swoje racje. Z takimi ludźmi nie da się współpracować i nawet najmilszy admin przywdzieje maskę 255.255.255.255 ;) Są jednak osoby, które w przypadku problemów próbują rozwiązać je za pomocą Google, z tym że routing w tym wypadku wygląda następująco:
User -> Ja -> Google -> Ja -> User
Oczywiście User to najczęściej znajomi, ponieważ zawodowo nie zajmuję się administracją :)

Berion   13 #20 27.03.2014 10:48

A przyszło Wam do głowy, że admin może być bardzo zapracowany, a tu raptem dzwonią z jakimiś bzdurami? ;)

GBM MODERATOR BLOGA  19 #21 27.03.2014 10:58

@Berion: A przyszło Ci do głowy, że skoro Admin nie dysponuje odpowiednim zespołem help-desk'owym to jest odpowiedzialny za te "bzdury"? Po prostu wchodzi to w jego obowiązki/kompetencje i to tylko od niego zależy czy jest w stanie odpowiednio sobie rozplanować czas :-)

Wiadomo, pójść podłaczyć kabel zasilający to faktycznie jest marnotrawienie czasu -- ale skoro raz sytuacja się zdarzyła, to przy jej okazji można np. wytłumaczyć ("przeszkolić") że to nie jest awaria, a gniazdko nie kopnie prądem. Kwestia tego, czy administrator chce współpracować czy woli kumulować w sobie pretensje do całego świata :P

Berion   13 #22 27.03.2014 12:12

@GBM
Jasne, że tak. Ale to działa tylko w tzw. perfect world, w szarej rzeczywistości ta druga strona jest całkowicie obojętna lub niczego nie chce przyswajać, kwitując często "że i tak nie zrozumie". I już, koniec dialogu, ściana, beton.

FaUst   11 #23 27.03.2014 16:14

@Berion
Przypomina mi się wyzta kumpla u jednego z dyrektorów:
"K: Kliknie Pan prawym przyciskiem myszy
D: Nie interesuje mnie ten wasz informatyczny bełkot, proszę mi powiedzieć jak to zrobić"

facepalm...

mariand12   1 #24 27.03.2014 22:53

A ja dzisiaj miałem przypadek, wysłałem do kobiety e-mail aby uzupełniła dane i odesłała z powrotem, lecz kobieta przynosi mi wydrukowany mój e-mail z uzupełnionymi ręcznie danymi. Pytam się dlaczego mi nie dała tego w wersji elektronicznej, a Ona że wysłałem jej pdf i nie da się uzupełnić. Może byłem zakręcony lecz z pewnością nie wysłałem jej pliku pdf, lecz zwykłą wiadomość. Więc poszedłem do niej zobaczyć tego tzw. pdfa. Patrząc co Ona robi klika w wiadomość i z pretensjami do mnie że widzisz że nie mogę pisać, więc Ja do niej kliknij w Outlooku odpowiedz i napisz. Wyraz Jej twarzy był bezcenny :)
Co najgorsze że przyjmują ludzi do urzędu z wpisanym CV bardzo dobra znajomość pakietu Office lecz nawet nie potrafią w Excelu wypełnić wiersz kolorem. Ręce czasami opadają.

gowain   18 #25 27.03.2014 23:37

@mariand12 o tak, to jest nagminne - znajomość pakietu Office - zaawansowany, mówię takiemu delikwentowi, żeby zrobił prostą formułkę w Excelu i dupa, nie potrafi...

ariiell   11 #26 28.03.2014 09:49

@Berion: wiem, że dźwięk telefonu w trakcie innej czynności jest wkurzający. No ale jednak… każda praca ma swoje plusy i minusy ;)

Co do perfect world, może warto do niego dążyć? Nie jest to łatwe, ale współpracując da się zrobić więcej.
Jak i Administratorzy, tak i użytkownicy potrafią zajść za skórę. Na tych, „co to i tak nie zrozumieją” usprawiedliwienia nie mam :/

ariiell   11 #27 28.03.2014 09:50

@Faust: ;> niektórzy są wygodni po prostu… I w końcu… dyrektor „prosił” ;)

@mariand12: sądzę, że Twoja mina sprawiła, że kobieta nie będzie miała już problemu z odpisaniem ;)
Ale pomyśl o plusach. Jeżeli inny pracownik z tego samego pomieszczenia będzie miał podobny problem, to poinstruowana już mu wyjaśni co i jak. Czyli 1 spacer, załatwił sprawę :)

@gowain: a co miałeś na myśli mówiąc "prostą"? ;>

mariand12   1 #28 28.03.2014 10:12

@ariiell: Uwierz mi że takich akcji mam dużo więcej, średnio co drugi dzień. Do jednego pójdę to za chwile inny dzwoni w innej sprawie. Jedyny plus to zainwestowałem w program DameWare i część problemów rozwiązuje zdalnie.
Jeżeli pracodawca nie wymaga od pracowników to możemy sobie gdybać, wielokrotnie informowałem o szkoleniach dla pracowników, lecz nie ma na to kasy.

Berion   13 #29 28.03.2014 10:16

@FaUst
Z tak trudnym przypadkiem jeszcze się nie spotkałem, ale prawdopodobnie wyrzucili by mnie z roboty. ^^"

@ariiell
Ale to też tylko działa w tym "perfect world". Nie każdy pracuje z ariiell. ;)

Na ten przykład - dodać wartości z komórek A1 i B1000 (psychologia, duże liczby przerażają ;> ). Tak, ludzie wpisują do CV bzdury i liczą na to że "jakoś to będzie".

ariiell   11 #30 28.03.2014 10:50

@mariand12: a jakieś wewnętrzne szkolenie z samych podstaw? Może na to szefostwo by się zgodziło?

@Berion: Dziękuję Ci za tak miłą opinię :)

A co do Twojego przykładu: faktycznie żenujące...
CV i "bajki" tam pisane... Temat rzeka. Z jednej strony przekoloryzowane CV, z drugiej szablonowe oferty pracy lub wygórowane wymagania pracodawców (studia wyższe, 5 lat doświadczenia, min 20 lat ;) ).
Czasem zastawiam się, co ludzie mają w głowach...

mariand12   1 #31 28.03.2014 11:11

@ariiell: Raz zrobiłem szkolenie z podstawa obsługi aplikacji Egroupware, na szkoleniu usłyszałem wypowiedź po co Nas szkolisz jak i tak będziemy dzwonić do Ciebie. Z takim założeniem to odechciało mi się robić szkolenia.

drunkula   7 #32 28.03.2014 13:06

@mariand12: wtedy odpowiadasz "to było na szkoleniu, powinniście zrobic to sami, jak będzie WOLNA chwila to się tym zajmę"

ariiell   11 #33 28.03.2014 13:30

@mariand12: szkoda, że niektórzy nie umieją docenić takich rzeczy. Zapewne docinek był od wszystkowiedzącego ułomka ;) Jeżeli na 100 osób - 20 będzie Cię słuchać, to może jednak warto?

A tych złośliwców najlepiej zostawić w spokoju. Przyjdzie koza do woza... A wtedy to już Twoja wyobraźnia podpowie, jak tu takowemu pomóc :)

I @drunkula pomysł podsunął :)

mariand12   1 #34 28.03.2014 14:01

Jak ktoś nie potrafi zrobić czegoś w programie Word, Excel, Power Point zaznaczam że chodzi mi o podstawy to od razu mówię że proszę zgłosić się do pracodawcy o zapotrzebowanie na szkolenie i na tym się sprawa kończy. Ja jestem ten zły, ale ktoś musi być tym złym :)

ariiell   11 #35 28.03.2014 14:31

@mariand12: Poczekajmy tylko, aż ktoś postanowi opisać Twoje przypadki :)

A propos tego złego, ktoś mi dzisiaj podesłał ciekawy obrazek. Jakoś tak mi się nasunął na myśl ;)

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1.0-9/1507792_6407657326...

mariand12   1 #36 28.03.2014 14:46

Przynajmniej czegoś o sobie bym się dowiedział :D

GBM MODERATOR BLOGA  19 #37 28.03.2014 14:59

Jeju... dowiedzieć się co o Tobie myślą inni... bezcenne :D

No w sumie fakt, na blogach/komentarzach to niejeden mógłby usłyszeć o sobie różne rzeczy, ale cóż - zaleta internetu to anonimowość :D

Berion   13 #38 28.03.2014 18:40

@mariand12
Cały ruch przechodzi przez Ciebie i jeszcze tego nie wiesz? ;>

@ariiell
Wbrew pozorom, nazwijmy ich informatycy, to też neo sapie... homo sapiens sapiens. ;) Zdarzają się więc i ludzkie odruchy (ewentualnie to tylko moja przypadłość z tytułu równowagi półkul). A więc proszę uprzejmie. ;)

ariiell   11 #39 28.03.2014 19:53

@mariand12: nie do końca jestem tego pewna ;) Pomyśl, że jesteś osobą o której pisałam i jak byś się poczuł trafiając na ten wpis :)

@GBM: Z ta anonimowością to bym się sprzeczała, czy aby tak jest do końca.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #40 28.03.2014 20:07

@ariiell: Przyjmuję sytuacje, gdy administrator trafia jedynie na wpis/komentarz gdzie nie ma dodatkowych informacji podanych (np. link do profilu na fejsbuku, adres e-mail itd.), jedynie bazuje na zarejestrowanym bądź nie - nicku :-)

Przy takim układzie rzeczy, anonimowość jest zaletą :P

ariiell   11 #41 28.03.2014 20:28

@Berion: :D Informatycy, no cóż... też mogą mieć swoje humory. We wpisie chciałam pokazać, jak to wygląda ze strony podopiecznego (tak się nazywam czasem ;> ). Administrator, z którym pracuję to fajny facet, który też ma lepsze dni ;)

@GBM: dla chcącego nic trudnego :P Jak bardzo chce się kogoś znaleźć, to znajdzie się sposób :)

  #42 30.03.2014 21:22

W pracy admina najbardziej podoba mi się to, że to taka szara eminencja. Wiele wie, ma dostęp do różnych, nierzadko wrażliwych danych (zależy to od firmy i polityki bezpieczeństwa), nie każdy go szanuje ale to on ma realną władzę w sieci.
Praca informatyków nie zawsze jest doceniana. Czasami zarzuca się im, że nic nie robią, a mają niesamowicie dużo pracy. Nie tylko z sieciami, użytkownikami, klientami, wdrożeniami itp., ale trzeba przecież ogarnąć również zarządzanie działem informatyki i dokumentacją a nie zawsze jest to proste, bo szefostwo nierzadko to tępe kapuściane głąby (szczególnie, gdy informatyka nie jest samodzielnym działem a podlega pod inny). W takiej sytuacji, gdy się człowiek wkurzy, można zastanowić się nad symulowaniem awarii :)
Jakie polecacie sieciowe, zdalne metody symulowania awarii dla systemu i aplikacji? Czy będzie można liczyć na jakiś artykuł, ale już nie rozrywkowy a czysto praktyczny?

ariiell   11 #43 31.03.2014 13:27

@kb/s(niezalogowany): To prawda. W każdej firmie Admini posiadają kluczowe stanowisko :)

"Jakie polecacie sieciowe, zdalne metody symulowania awarii dla systemu i aplikacji? Czy będzie można liczyć na jakiś artykuł, ale już nie rozrywkowy a czysto praktyczny?"
Jesteś pewny, że chcesz sobie dowalić więcej pracy? ;>

squeet   12 #44 22.04.2015 19:16

Współczuję współpracy z takimi osobami. Niektórzy czasami zachowują się tak, jakby „nie schylali się po drobnicę” bo szkoda na to czasu. Bardzo fajnie się czytało, dlatego pomyślałem, że wpiszę tu komentarz pomimo upływu roku. Pozdrawiam serdecznie i... pisz częściej!

vera109   8 #45 28.07.2016 00:00

@arariiell lecisz na HZ?