Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Internet - śmieszy, tumani, przestrasza

Ze dwa tygodnie temu kilka serwisów obiegła informacja, że Eva Ionesco oskarżyła matkę o publikowanie jej nagich zdjęć z dzieciństwa. Pierwszy raz spotkałem się z tym nazwiskiem, jednak google pokazuje zdjęcia nagiej 11-latki w pełnym makijażu, będącej w erotycznych pozycjach. Jak się okazuje, przedsiębiorcza Irina - kochana mamusia Evy - zasłaniając się "artystycznym aspektem" sprzedała w latach 70tych zdjęcia będące na pograniczu dobrego smaku do "Penthouse" i "Playboy".

Przeglądając te informacje, szukając więcej treści o tej sytuacji uświadomiłem sobie, że przez mojego dostawcę internetu mogę być uznany za pedofila, gmerającego przy monitorze w spodenkach na widok dziewczynki z zalążkiem biustu. Nie zmienia faktu, że na widok tego typu zdjęć pierwsza możliwa przychodząca myśl to, że dziecku jest pewnie zimno i ktoś je wykorzystuje a erotyczne skojarzenia szybciej będą na widok Anny Grodzkiej - logi gdzieś na serwerach zostają i nigdy nie ma pewności, czy jakiś "pedo-trap" nie zadziałał.

  • Kolejny przykład... Używam serwisu weeb.tv- płacąc 19zł na miesiąc, otrzymuję dostęp do całkiem wysokiej jakości kanałów stacji zarówno publicznych, jak i komercyjncych. Czy używając tej strony, łamiemy prawo?
  • Od dawien dawna ciągnie się sprawa Pobieraczka i ich praktyk ze straszeniem ludzi komornikiem i sądem. Nikt jednak za bardzo nie przejmuje się tym, do jakich treści uzyskuje użytkownik dostęp po opłacie "abonamentu".
  • Internet jest niby "globalną wioską". Praktycznie codziennie (nie mieszkam w Polsce) jestem raczony miłym komunikatem, że "ten materiał wideo/treść nie jest dostępna w Twoim kraju" - nie ważne tutaj, że jestem zalogowany do portalu, że jestem Polakiem ale względy licencyjne nie pozwalają z danego IP na dostęp do tej treści.
  • Jest to lekkim kretyństem, gdyż poza domem mogę w każdej chwili użyć VPN, czy na szybko innego Proxifiera (http://www.proxifier.com) a w domu mam dość skomplikowaną konfigurację routera, aby ruch kierowany do Polski (wybrane strony i adresy IP) był trasowany przez VPN-PL, ten dla UK przez VPN-UK i to samo dla USA. Czy łamię prawo?

  • Sam osobiście nie mam anteny na dachu, jednak jadąc przez Dublin i okolicę nasi rodacy mają pozakładane talerze Cyfrowego Polsatu.
  • Pamiętam, że jak czytałem regulamin usługi jest wprost napisane, że można jej używać tylko na terenie RP. Czy ludzie Ci łamią prawo autorskie?

    Podsumowanie

    Pytań takich mogę zadawać bez końca. Problememem internetu są niejasne zapisy prawne dla różnych państw. W jednym kraju jest normalnym skonsumowanie związku małżeńskiego 10-latki ze starym dziadem, w drugim za przejście z aparatem fotograficznym wzdłuż płotu szkoły można wylądować w najlepszym wypadku w areszczie (ten gorszy przypadek to lincz na miejscu). 

    internet inne

    Komentarze

    0 nowych
    Ave5   8 #1 04.02.2013 17:52

    Nie sądzę, aby dało się zrobić idealne zapisy prawne. Każdy konkret będzie tylko pretekstem do obchodzenia poprzez zmienianie szczegółu (np. te talerze i teren RP - a jak ktoś nazwie osiedle 'teren RP'?).

    bachus   20 #2 04.02.2013 18:20

    @Ave5: lol, z tym osiedlem "teren RP" genialne :)

    KyRol   18 #3 04.02.2013 23:05

    "Używam serwisu weeb.tv- płacąc 19zł na miesiąc, otrzymuję dostęp do całkiem wysokiej jakości kanałów stacji zarówno publicznych, jak i komercyjncych. Czy używając tej strony, łamiemy prawo?"

    Eee... czy nie lepiej już dopłacić tę parę złotych i mieć dostęp do tych stacji drogą autoryzowaną? Pal licho jeśli korzystać z tego friko, ale płacić na coś, za co w łatwy sposób, w świetle naszego zbójnickiego prawa, może być podciągnięte pod już nie wykroczenie, a przestępstwo?

    "Od dawien dawna ciągnie się sprawa Pobieraczka i ich praktyk ze straszeniem ludzi komornikiem i sądem. Nikt jednak za bardzo nie przejmuje się tym, do jakich treści uzyskuje użytkownik dostęp po opłacie "abonamentu"."

    Następna wisienka na torcie w świetle ludzkiej moralności w konfrontacji z polską literą prawa. W necie idzie wyczytać śpiewne treści, jakoby działalność firmy stojącej za pobieraczkiem, miałaby się ukrócić... Nic bardziej mylnego, na dniach moja znajoma dostała zestaw powitalny od nich... W pakiecie zachęta na haracz drogą polubowną na kwotę 90 zł, gotowy papier z krd.pl oraz umotywowanie nt. tego, że nieterminowa wpłata zakosztuje przeszło 300zł...

    Sprawa tym bardziej skomplikowana, bo osoba, do której przyszło pismo wcale z dobrodziejstw pobieraczka nie korzystała. Co prawda pada cień podejrzenia na działalność jej siostrzenicy, niemniej sprawę trzeba by bardziej roztrząsnąć... Można by to załatwić kontrpozwem o fakt, że serwis pobiera opłaty, a nie kontroluje legalności udostępnianych treści, niemniej batalia do krótkich i przyjemnych raczej należeć nie będzie...

    Wracając do samego pobieraczka - moim zdaniem zabrakło tu jednoznaczności w decyzjach naszego rządu, w kwestii określenia legalności działalności firmy stojącej za pobieraczkiem, w stosunku do często nieświadomych obywateli/klienteli. Wieloznaczność w interpretacji wszystkich paragrafów powoduje niemały ból głowy...

    Strach pomyśleć, co by się działo, w myśl litery naszego prawa, bez pozwu zbiorowego... Dziwne to, bo jakoś z dopalaczami można było dać se rady, co prawda pozostawiając przy tym mimowolnym temat narkoturystyki, niemniej, jak widać, zadziałać coś się zdało...

    Abstrahując całkiem od tego, o czym tu pisałeś, internet, w założeniu miał być wolnym medium. Pech internetu polega na jego popularności... Puki to było medium niszowe, tak i był względny spokój... Za sprawą popularyzacji netu, niestety, żądza regulacyjna każdego z Państw będzie teraz coraz większa...

    Czy korzystanie z wymienionych przez Ciebie dóbr, można wprost nazwać łamaniem prawa? Prawo jasno mówi o tym, że jeśli ktoś zdepcze kwietnik, to tym samym uznać to należy za dewastację mienia publicznego, niemniej nikt nie przewiduje faktu pojawienia się np. zapalonego działkowca, który przyjdzie z sekatorem zaszczepić krzewy do parku...

    Jasne, takiego też można uznać za dewastatora, pytanie czy słusznie? Myślę, że rządy państw są dość, że nadgorliwe to i nadopiekuńcze, niemniej nie zmienia to faktu, że w takich wypadkach jednak lepiej wszystko zrobić, aby pozostać w cieniu, nic nie szkodzi chuchać na zimne, gorzej stanąć przed ławą przysięgłych...

    Autor edytował komentarz.
    bachus   20 #4 05.02.2013 08:48

    @KyRol: co do weeb.tv - nie mieszkam w Polsce, więc i tak wyjdzie na to, że naruszam prawa autorskie wrzucając dekoder polsatu. Inna sprawa, że nie mogę założyć anteny u siebie z dwóch przyczyn: nie można a dodatkowo nie mam okien w odpowiednią stronę.

    wajdzik   6 #5 05.02.2013 11:29

    Nie wiem jak to u was wygląda, ale w Polsce nie ma, że "nie można". Każdy mieszkaniec bloku ma prawo do wystawienia anteny na dachu lub ścianie.

    bachus   20 #6 05.02.2013 13:13

    @wajdzik: UE zabrania takich praktych, jak zabronienie dostępu do telewizji, ale na niektórych "bogatszych" osiedlach, aparamentowcach nie ma wolnej amerykanki i ma to swoje dobre strony. Kupując/wynajmując mieszkanie podpisujesz umowę, że nie możesz trzymać zwierząt, suszyć gaci na balkonie, czy wystawiać właśnie anten. W Polsce wygląda to czasem tragicznie: po 3 talerze z jednego okna, tony kabli idące po ścianie do pojedynczych anten siatkowych itd.

      #7 06.02.2013 13:42

    Tytuł cytatem z polskiego zoo ;-; jak masz nagrane to wrzuć na yt!

    bachus   20 #8 06.02.2013 15:32

    @zoolog (niezalogowany): ...Ty z tych, co słysząc "Dla Elizy" mówisz, że to "muzyczka z on-hold jak gdzieś dzwonisz"? ;-)
    http://literat.ug.edu.pl/amwiersz/0017.htm