Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie, nie naprawię Twojej zmywarki

Do tego wpisu natchnął mnie okres świąteczny, czyli wszyscy znajomi kupują nowe zabawki "pod choinkę". Jest to też czas, gdzy mój telefon i komunikatory internetowe odzywają się systematycznie, gdyż znajomi dzwonią po porady.
Ja, jako osoba z bardzo słabo wykształconym zmysłem asertywności rzadko kiedy odmawiam - lubię pomagać ludziom, często jednak w ten sposób ładuję się na minę i mam kłopoty. Spróbuję omówić kilka problemów jakie może napotkać osoba uważana za geeka wśród znajomych...

Znasz się na wszystkim

Lubię jak ktoś łechta moje ego uważając, że znam się na wszystkim - z drugiej jednak strony widać, że sporo znajomych to ignoraci i nie rozumieją mojej pracy. To, że jestem tzw. informatykiem nie oznacza, że znam się na:

  • nowych kartach graficznych,
  • niuansach związanych z tabletami i telefonami,
  • nie znam się na zmywarkach, lodówkach i pralkach - mimo tego, że mają wyświetlacz nie oznacza, że "informatyk" musi się na tym znać.
  • nie mam pojęcia, jak ustawić specyficzną opcję w FaceBook - nie mam konta na FB!
Tak samo muszę spędzić X czasu na kopaniu po internecie, czy oby na forach użytkownicy nie narzekają, że ekran tabletu jest do dupy, dodatkowo po tygodniu ułamała się zaślepka karty SD, Wifi nie działa prawidłowo a zasilacz ma za krótki kabelek. Litości, tak samo możecie "zapytać" Google, macie dokładnie ten sam internet!

Jeżeli ktoś jednak potrzebuje:

  • chętnie podpowiem co do wyboru wirtualizacji,
  • skonstultuję backup,
  • wytłumaczę czemu w serwerze są dwa zasilacze i jaka jest różnica między RAID1 a RAID5,
  • podpowiem co do kosztów licencji.

Zrób mi na już i najlepiej za darmo

Telefon o godzinie 23-ciej:
- mój komputer nie działa
- co oznacza że nie działa?
- no nie działa!
Ja rozumiem, że wtedy najczęściej ludzie się przekonują, że trzymanie w jednym miejscu (na laptopie) wszystkich najważniejszych dokumentów było błędem, ale ja też mam prywatne życie. Powiedzmy, że ktoś podrzuci uszkodzone urządzenie i odjedzie w pokoju. ALE NIE - najlepiej siąść przy stole i czekać, aż będzie naprawione (czego ja szczególnie nie lubię, pracuję trzy razy dłużej, jak ktoś patrzy mi na ręce).
Tyle szczęścia, jak to tylko jakiś wirus, czy problem z profilem Windows, co można naprawić w <15minut. W przypadku jednak "niebieskich ekranów", gdzie potrzeba dłuższej ekspertyzy. RAM potrafi testować się kilka godzin, nie mam też na wyposażeniu zasilaczy, dysków twardych, płyt głównych i procesorów.
Najbardziej nieprzyjemne są sytuacje, gdy mówię:- nie, nie mogę naprawić ekranu w laptopie, jest pęknięty,- a to można na gwarancji?- masz podstawową gwarancję, nie bardzo, to uszkodzenie mechaniczne- ojej... a ile kosztuje nowy ekran?- muszę sprawdzić, nie mam zielonego pojęcia... Najtaniej znalazłem 340zł bo to 17 cali, ale trzeba zaczekać kika dni na wysyłkę,- co?!? Czemu tak drogo?!? Nie można taniej?- nie bardzo, w serwisie policzą pewnie z 600zł z kosztem wymiany,- a Ty byś mógł wymienić?- mogę spróbować, ale nie znalazłem instrukcji serwisowej, nie cierpię rozkręcać laptopów więc bierzesz całą odpowiedzialność na siebie i możliwość utraty gwarancji,- ale jak to?!?- tak to, motyla noga,- ale Ty jesteś mało pomocny...Nie wiem, czego ludzie się spodziewają... Że wyłożę ze $100 na nową matrycę, bez pewności czy będzie pasować dokładnie do tej serii urządzenia i jeszcze wezmę odpowiedzialność, że na którymś etapie nie pójdzie coś źle? Skąd mam wiedzieć, że laptop po upadku nie ma uszkodzonej płyty głównej, czy innych elementów?

Wiem lepiej, ale potruję Ci dupę

Kolejna sytuacja, która mnie wkurza. Ktoś dzwoni i pyta, jaki ma kupić telefon. Grzecznie tłumaczę, co to jest smartfon i jakie ma wady i zalety, różnice między system operacyjnym od Apple, Google i Microsoft itd. Po tym dostaję wykład zbiorczy ze wszystkich informacji, jakie można znaleźć na ten temat w wyszukiwarce: o żywotności baterii, jasności ekranu i jakości kamery przedniej, oraz nagrzewaniu się lewego górnego rogu obudowy... To po jaką cholerę do mnie dzwonisz? Pochwalić się, czy co?

Zanim dotknąłeś, było lepiej

Jedno z praw Murphyego mówi, że jak coś może się spieprzyć, to też tak się stanie. Znacie pewnie zasadę, żeby nie ruszać starej kupy, bo zacznie śmierdzieć. Jak komputer hałasuje, to lepiej go nie czyścić, bo już się nie uruchomi. Zaczniecie usuwać wirusy, po restarcie Windows wejdzie w tzw. loop-mode.
Najlepsze jest, jak ktoś poprosi o przeinstalowanie systemu. Zrobimy backup wszystkich dokumentów, pobierzemy bazylion łatek, zaintalujemy najnowsze wypasione sterowniki, kodeki, zoptymalizujemy system do pracy z nowym dyskiem SSD i jeszcze dorzucimy coś od siebie... Ale nieeee, zaraz się zacznie:
  • ojoj, a gdzie mój internet? (nie ma ikonki IE na pulpicie),
  • a czemu ikonki są takie małe? (zachciało się nam ustawić natywną rozdzielczość monitora),
  • a skąd mam wiedzieć, jaki jest mój login i hasło do Skype i FB? (zapamiętane były w systemie),
  • a czemu nie zrobiłeś, że ta drukarka co jest zainstalowana na komputerze na półpiętrze już nie drukuje? (a skąd mam wiedzieć, że masz drukarkę?)
  • ojej, jak to nie ma sejwów do Wiedźmina? (pytałem wyraźnie, co ma być przeniesione).
itd.

Zrób mi za darmo - rozwinięcie

Nie umiem prosić znajomych o zapłatę za moją ciężką pracę - w dzisiejszych czasach to oznaka małej zaradności, a nie "ludzkiego" podejścia. Nie wymagam, aby ktoś mi płacił tyle, ile w rzeczywiśtości takie usługi kosztują. No ale ludzie... Czy jak ktoś poprosi znajomego budowlańca o postawienie kominka, to oczekuje, że będzie to zrobione za darmo? Momentalnie dostaniemy wycenę - możliwe, że z rabatem, ale nadal będzie to spory wydatek. Nikt też nie oczekuje, że ktoś wyniesie cegły z budowy (miałem już pytanie, czy nie mogę wynieść z pracy np. zasilacza).
To, że niektóre roboty wymagają "tylko siedzenia przy komputerze" jest to nadal kilka godzin wyrwanych z życiorysu a w tym czasie mógłbym zrobić kilka innych rzeczy.

Zrób mi przy okazji

To mnie już całowicie wkurza... Nagle odzywają się znajomi, z którymi nie miałem kontaktu kilka miesięcy. Gadka-szmatka i umawiamy się na spotkanie u nas, albo u nich. No i nagle już na miejscu ktoś wyciąga laptopa, że mu się popsuł... Ludzie, litości! Czy jak zapraszamy wyżej wymienionego budowlańca, to w salonie czeka na niego worek cementu i cegły? Czy jak zapraszamy lekarza, to w korytarzu już go prosimy, aby osłuchał nasze dzieci? Kamaaan!

Podsumowanie

Mam nadzieje, że rozumiecie mój wpis i nie bedzie to odebrane jako gorzkie żale nadętego informatyka. Jak już wspomniałem, asertywność u mnie kuleje, dodatkowo lubię pomagać - jednak przykro jest, gdy niektórzy odbierają to jako naiwność i szukają w ten sposób jelenia. 

porady hobby

Komentarze

0 nowych
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #1 02.01.2013 13:36

Jakbym czytał o sobie. Też jestem takim jeleniem i powoli też mam dość. I nadal się zastanawiam co jest nie tak z naszą asertywnością ...

budda86   9 #2 02.01.2013 13:37

"miałem już pytanie, czy nie mogę wynieść z pracy np. zasilacza"

To chyba jeszcze relikt poprzedniego systemu, w którym naturalną rzeczą było, że np. osoba pracująca w FSO zawsze potrafiła "załatwić" gaźnik do Malucha :)

"To, że jestem tzw. informatykiem"

Bo 'informatyk' to takie słowo-worek, którym określa się programistę, admina, serwisanta i testera. Przy czym mniej świadoma część społeczeństwa rozszerza znaczenie tego słowa na: "specjalista od wszystkich rzeczy podłączonych do prądu". A nie widziałem jeszcze, żeby ktoś w umowie o prace miał wpisane stanowisko "informatyk" :)

Poza tym, jako Informatyk, jesteś z pewnością no-lifem, siedzącym w ciemnej piwnicy zasypanej częściami komputerowymi, zagrzebanym w pudełkach od pizzy, którego jedyną radością jest obcowanie z komputerami (tudzież innych sprzętem elektrycznym). Z tego powodu nie potrzebujesz zapłaty za swoje usługi - powinna wystarczyć Ci sama radość robienia tego, co kochasz najbardziej.

FaUst   11 #3 02.01.2013 13:43

I dlatego KAŻDĄ osobę bez wyjątku kasuję - na mniej lub więcej w zależności od poziomu sympatii (lub antypatii). Jak ktoś zapłaci to bardziej szanuje moją robotę i wie, że "zylion" poprawek też nie będzie za darmo.

wojtekadams   18 #4 02.01.2013 13:52

Jak ktoś do mnie dzwoni w podobnych sprawach to po prostu zadaje pytanie "A co ja z tego będę miał?" i problem ten ktoś zazwyczaj potrafi rozwiązać sam. Ludzie robią to po prostu z lenistwa.


@budda86
[[[ Bo 'informatyk' to takie słowo-worek... ]]] - 100% prawda


@FaUst i @budda86
macie takie same Avatary :)

Autor edytował komentarz.
bachus   19 #5 02.01.2013 13:54

@wojtekadams: z tego też powodu w moim wpisie jest w cudzysłowiu.

januszek   18 #6 02.01.2013 13:55

Sama prawda :)

kamil_w   10 #7 02.01.2013 14:01

Ja już od jakiegoś czasu mówię, że pomóc mogę, ale nie za darmo i bez żadnej bezpłatnej gwarancji, a za wszelkie niedopatrzenia "zleceniodawcy" również nie odpowiadam (brak zapisanych haseł, stanów gry, dokumentów itd).

  #8 02.01.2013 14:03

Sama prawda. Jakbym czytał wpis o sobie. Co do tego tekstu:
"- mój komputer nie działa
- co oznacza że nie działa?
- no nie działa!"
to dodałbym sytuacje gdy np. znajomy mówi Ci, że komputer się nie włącza a koniec końców okazuje się, że tak naprawdę to się włącza tylko np system nie chce się prawidłowo uruchomić.
Do tego dodałbym też niechęć przeciętnego obywatela do czytania wszelkich instrukcji.
Potem kończy się to tym, że dzwoni taki delikwent do mnie i ja mam wiedzieć w którym menu znajduje się opcja od wyszukiwania kanałów w jego dekoderze. Nieważne, że ja tego modelu nigdy na oczy nie widziałem a on ma instrukcję pod nosem (czytaj - w kartonie od sprzętu), on przecież się na tym nie zna a ja jestem informatykiem więc wiem na pewno.

bachus   19 #9 02.01.2013 14:06

@Arctor: ja już nie dyskutuję, jak nie mam dokładnego komunikatu, albo objawu. Proszę o zrobienie zdjęcia i tyle ;-)

  #10 02.01.2013 14:07

Jeszcze do tego bym dopisał tekst, który powoduje u mnie włączenie się "rage mode":
-Na pewno nie znajdziesz czasu? Nawet chwilki? Przecież jesteś informatykiem, to co to dla Ciebie, 15 minut i będzie zrobione."
Jak słyszę takie coś to już taka osoba ma gwarantowane, że jej nie odwiedzę. Zawsze wtedy mówię, że jeśli ten ktoś wie, ile to czasu mi zajmie usunięcie problemu to znaczy, że wie jaka jest przyczyna problemu i jak to usunąć, czyli da radę sama sobie to zrobić.

Chemical Attack   4 #11 02.01.2013 14:31

Znam ten ból, choć informatykiem nie jestem i pewnie mam tego sporo mniej niż Ty (przynajmniej w zakresie komputerów).. a w większości przypadków wystarczyłoby np. wpisać w google jak wstawić aktualna datę w Libre Office Calc? No ale cóż, takie czasy.. lepiej pudelka czy FB przeglądać niż samemu się czegoś nauczyć, albo chociaż poczytać coś konkretnego..
Czasem sam tez potrzebuję pomocy.. ale wtedy raczej wprost mówię w czym rzecz, a nie molestuję z nienacka:D

bachus   19 #12 02.01.2013 14:34

@Chemical Attack: o tym zapomniałem wspomnieć :-) Ja jestem masakrycznym dyletantem jeżeli chodzi o pakiet MS Office - wstyd, ale całkiem sporo czasu zajmuje mi zrobienie profesjonalego spisu treści, korespondencji seryjnej, czy tabeli przestawnej w Excelu. Niektórzy oczekują, że 2 minuty klepnę jakieś makro, które automagicznie zrobi za nich całą robotę...

Johnathan   4 #13 02.01.2013 14:38

Witajcie koledzy po fachu. Zgadzam się ze wszystkim. To taka nasza zbiorcza historia... smutna historia. W końcu udało mi się nauczyć asertywności - chodź dalej są osoby którym nie odmawiam - i od tego czasu ludzie dochodzą do wnioski, że jestem zadufanym w sobie, uzależnionym od komputera i technologi geekiem. LOL Mam nadzieję, że nikomu to się nie stanie. Pozdrawiam serdecznie i życzę wam wszystkim spokojnych wieczorów spędzonych nad swoimi projektami a nie nad rozwalonymi komputerami znajomych którzy i tak będą narzekać.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 02.01.2013 14:41

A już myślałem, że tylko ja mam takie problemy:) Widać jednak, że jest nas więcej.
Ja na szczęście mam wyrobioną markę na swoim "wsiowym rynku". Dużo ludzi dookoła wie, że ja się znam na kompach, ale Ci ludzie wiedzą również, że nie robię nic za darmo. Każda nawet najmniejsza pierdołka jest u mnie płatna. I nie ważne czy to jest ktoś obcy, znajomy, czy ktoś z rodziny. Każdy płacić niestety musi, takie jest życie.
A jeśli się komuś nie podoba to idzie do kolegi (bo skończył technikum informatyczne!), z którym kombinują 2 dni i na koniec i tak zadzwonią po mnie i oczywiście zapłacą.

bachus   19 #15 02.01.2013 14:45

@Skahi81: nie oszukujmy się, na wsi to wygląda trochę inaczej i w większości jest to barter. Ty naprawisz mi komputer, ja Ci pożyczę przyczepę albo traktor itd.

januszek   18 #16 02.01.2013 14:49

Traktor? ;P

zasi   4 #17 02.01.2013 14:52

Świetny wpis ;) wypisz wymaluj moje życie :D

bachus   19 #18 02.01.2013 14:53

@januszek: prowadziłeś kiedyś Ursusa? Zapomnij o Jaguarze, czy innym ścigaczu - wieksze wrażenia będziesz miał prowadząc starego C-330 , wtedy dopiero poznasz co to moc dwóch biegów wsteczczych :-)

januszek   18 #19 02.01.2013 14:56

@bachus: Ależ właśnie o to mi chodzi ;) Za przejażdżkę Ursusem mogę komuś system przeinstalować, w tej formie barterze... ;P

FaUst   11 #20 02.01.2013 14:56

@wojtekadams
Wiem, ale ja byłem pierwszy :P

soanvig   9 #21 02.01.2013 14:57

Dawno nie czytałem tak cholernego true story. Szczególnie jeśli chodzi o tłumaczenie problemu ^^ Ile ja się nawrzeszczę, zanim wyduszę, co się krok po kroku dzieje od wciśnięcia przycisku "power"...

Frankfurterium   9 #22 02.01.2013 15:04

Standard. Rozumiem osoby starsze, które elektronika kłuje w palce, ale reszta... Już w podstawówce i gimnazjum powinno uczyć się nie Worda i Excela, ale właśnie szukania informacji pomocnych w rozwiązaniu podstawowych problemów nie tylko technicznych. Jest Google, jest śmietnik potocznie zwany Internetem i miliony rozwiązań co bardziej typowych problemów. Kiedy ostatnio ktoś się do mnie zgłasza z jakimś banałem, mówię, co ma wpisać w Google'a i często w odpowiedzi dostaję "Ty, rzeczywiście. A jak szukałem, to nic nie mogłem znaleźć"...

bachus   19 #23 02.01.2013 15:10

@Frankfurterium: dokładnie o to chodzi... INTERNET. Jeszcze 10lat temu instalacja DOS/Windows wymaga dość sporo wiedzy a szczególnie brak dostępu do informacji był przeszkodą. Zworki, skomplikowana instalacja sterowników, czasem mieszanie z przerwaniami (IRQ). Przecież kiedyś trzeba było znać ustawienia autoexec.bat, czy config.sys i rzeczywiście było w tym trochę magii! Dzisiaj Windows sam się instaluje, jest gotowy do użytku praktycznie w 20minut. Jak masz dostęp do internetu: na 99% podstawowych problemów zna nawet odpowiedź YouTube i jakiś fascynat pokaże krok po kroku jak zainstalować program, lub jak rozkręcić laptop i wyczyścić wentylator.
Lenistwo ludzi mnie też wkurza.

  #24 02.01.2013 15:17

@bachus
"wtedy dopiero poznasz co to moc dwóch biegów wsteczczych :-)"
A Władimirec T25A (tzw. Rusin) ma 6 biegów do tyłu. :)

Qoo   6 #25 02.01.2013 15:18

No wreszcie będę mógł spokojnie wysłać link zamiast tłumaczyć, że lodówkę to ja z powodzeniem użytkuję, a nie naprawiam.

GL1zdA   11 #26 02.01.2013 15:19

Ja najczęściej miałem prośby o "złożenie kompa" - zawsze odmawiałem, bo wiedziałem, że będzie się to łączyć późniejszym serwisowaniem. Natomiast zaopiniować konfigurację - bardzo chętnie.

Innym standardowym pytaniem było "co polecam". W szczególności notebooka. Po informacji, że jedyne co mogę polecić to ThinkPad, seria T lub X (za drogie, za brzydkie) kończyło się jak wyżej - wybierz co się tobie podoba i jest w twoim budżecie, ja ci powiem czy jest to warte tych pieniędzy.

Co do wszelkich reinstalek, oczyszczania komputera - mam kilku dobrych znajomych, którzy nie nadużywają mojej uprzejmości i nie robię problemu, gdy trzeba im w czymś pomóc. Innym odmawiam bez względu na oferowane wynagrodzenie.

drobok   13 #27 02.01.2013 15:22

Nie wiem co wy do tego technikum macie :P
Swoją drogą, lepiej trzymać znajomych w niewiedzy :P
A jak taki komputronik chce 100zł za niecałe 5min roboty za usunięcie głupiego wirusa to się nie dziwię że ludzie szukają kogoś tańszego.

Autor edytował komentarz.
corrtez   11 #28 02.01.2013 15:47

27 naiwniaków powyzej i ja 28, ale sie dajemy urabiac panowie... :D
A tekst swietny. Tez bede uzywal jak mnie beda meczyc. Koniec kropka, niech sie ludki naucza...

Autor edytował komentarz.
adriano765   5 #29 02.01.2013 15:58

@Shaki81
Nie rozumiem o co Ci chodzi, z tym absolwentem technikum informatycznego. Ja jestem w trakcie kształcenia się w takim technikum, i jakoś każdy kto się do mnie zgłosił żeby mu pomóc to naprawiłem mu ten problem, oprócz oczywiście takich uszkodzeń których się nie dało naprawić w większości mechaniczne. Zajmowało mi to na pewno więcej niż doświadczonemu "wydze" w tej dziedzinie, ale brałem od nich tylko symboliczną opłatę na paliwo i browar. Lecz fakt że, większość moich kolegów z klasy nie potrafiłoby poprawnie podłączyć płyty głównej do komputera, albo i nawet prostszych rzeczy.

kartusa   2 #30 02.01.2013 16:00

Wszystko się zgadza. Dodałbym jeszcze świętą obrazę "cioci nie pomożesz?". Chociaż potem spokój na dwa tygodnie. Więc może warto odmawiać?

rgabrysiak   11 #31 02.01.2013 16:34

Skąd ja to znam. Na szczęście w odpowiednim momencie stałem się asertywny i powiedziałem stop. Teraz ktoś dwa razy się zastanowi zanim zacznie mi zawracać głowę.

Autor edytował komentarz.
Dimatheus   21 #32 02.01.2013 16:37

Hej,

Czytam i czytam, i... Jakbym widział siebie jeszcze jakiś czas temu. Wychodzi na to, że więcej osób ma problem z asertywnością. Wiem, wiem - ciężko jest powiedzieć: "Nie!". Ale niekoniecznie musi to być nie. Z moich obserwacji wynika, że przedłużenie terminu pomocy najczęściej pomaga. Ktoś dzwoni, że komputer się zepsuł i trzeba zrobić analizę tego, co go boli. To to mówię, że przy obecnym obłożeniu robotą nie wcześniej niż za 2 tygodnie. No i żeby nie zdziwił się, że naprawa to nie będzie klika godzin, bo pracując ponad 30 km od miejsca zamieszkania nie mam możliwości zabawy z komputerem przez cały dzień. Po taki tekście często słyszę, że strasznie długo i że nie może tyle czekać. Przychodzi więc czas na drugie podejście: "A nie da się trochę wcześniej?". Przy negatywnej odpowiedzi najczęściej słyszę więc ponure: "No to spróbuję kogoś innego dorwać i jakby co, to się odezwę..." Działa!

PS. Oczywiście zdarzają się osoby, które są świadome tego, że nie jestem wolontariuszem - same proponują wynagrodzenie, bardzo często zbyt wysokie w stosunku do wykonanych działań. To naprawdę poprawia nastrój i pokazuje, że niektórzy potrafią docenić ciężką pracę. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

Vidivarius   13 #33 02.01.2013 16:46

Tekst - Święta Racja.
Ja tam wykształcenia "informatycznego" nie mam. Samouk jestem i radzę sobie nieźle, i spokojnie do grona serwisantów i naprawiaczy mogę się zaliczyć. I jak wszyscy powyżej, też nazbyt naiwnie podchodziłem do sprawy pomocy. Z czasem jednak człowiek się nauczył.

!!! Za wszystko trzeba brać kasę !!! Większą, mniejszą, ale zawsze**.

Nie chodzi tu o sknerstwo, ale o fakt, że w świadomości ludzi to co jest darmowe jest nic (niewiele) nie warte. Tym samym ludzie, którym robisz coś za free, lubią cię ale raczej jako naiwniaka, a nie cenią jako fachowca. Jak zapłaci i poczuje tym samym fachowość usługi, to nie będzie zbytnio marudził.
"Klientów" trzeba sobie wychować.
** Są oczywiście wyjątki w których kasy nie biorę. Jak wiadomo wyjątek potwierdza regułę.

FaUst
dlatego KAŻDĄ osobę bez wyjątku kasuję - na mniej lub więcej w zależności od poziomu sympatii (lub antypatii). Jak ktoś zapłaci to bardziej szanuje moją robotę i wie, że "zylion" poprawek też nie będzie za darmo.

Jak rzekłem powyżej - Święta Racja

@All
Jak macie problemy z asertywnością to potraktujcie każdą taką rozmowę jak grę RPG. :) Wyobraźcie sobie że to kierowana przez was postać prowadzi rozmowę o zamówieniu i cenie. Niektórym może pomóc się przełamać.

budda86   9 #34 02.01.2013 16:47

BTW - kiedyś popsuł mi się komputer, jeszcze na gwarancji, oddałem go więc do serwisu na naprawę (w ramach gwarancji). Naprawili, i przy okazji zaproponowali, że zainstalują mi Service Pack 1 do Visty... za 50 zł :D Znaczy się, trzeba cenić swoją wiedzę fachową :)

I jeszcze dialog z IT Crowd, przypominający typowe zgłoszenie awarii od cioci:

Judy: Computer's broken.
Roy: Is it a PC or a Mac?
Judy: Yes!

A, i jeszcze RTFM: http://xkcd.com/293/

@FaUst
Hmm, jesteś pewien? ;)

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #35 02.01.2013 16:53

@adriano765 - sam sobie odpowiedziałeś:) Niestety większość "informatycznych guru po technikum" ma zadziwiająco niski poziom wiedzy na tematy IT, a do technikum komputerowego (czy jak to tam zwał) poszedł bo taka moda. Ale to temat na inny wpis. Ja niestety do tej pory poznałem jednego absolwenta takiego technikum z na prawdę rzeczową wiedzą. Co do reszty cóż... Poczytaj zresztą mojego bloga.

Oczywiście nie generalizuje ale to co dzieje się młodymi informatykami to woła o pomstę do nieba.

djDziadek   16 #36 02.01.2013 16:58

Asertywność - czasem daje więcej spokoju - czasem więcej kasy :) - ale ponieważ w wiekszości mamy podobne przejścia - dlatego spotykamy się tutaj :P
A najlepsze jest to, że ja nie jestem i nigdy nie byłem "informatykiem" ale jestem dyplomowanym "serwisantem sprzętu komputerowego" - wypas na maxa :P

Autor edytował komentarz.
bachus   19 #37 02.01.2013 16:59

@Shaki81: mylisz pojęcia (imo). Osoba po technikum będzie najczęściej fascynatem... W szkole poza klepaniem w Pascalu musieli poskładać komputer, zdać egzamin zawodowy itd. Sam kończyłem we Wrocławiu technikum EZN (Elektroniczne Zakłady Naukowe) i mimo tego, że ostro rżneliśmy w Dooma i Quake, to praktycznie każdy w klasie umiał poskładać i skonfigurować komputer. Na zajęciach mieliśmy bardzo duże ciśnienie na wiedzę z asemblera i nie tylko (czasem było bardzo ciężko).
Dzisiaj "łowca magistra" opuszcza studia z wielkimi aspiracjami, ale często nie ma pojęcia że myszkę kiedyś można było podłączyć przez COM, DIM, czy jeszcze całkiem niedawno przez PS2 a 3 zworki na kontrolerze SCSI mogą poważnie przestraszyć. Znam też takich, co uważają się za guru Uniksów a w życiu nie widzieli serwera w szafie rack.

msnet   18 #38 02.01.2013 17:49

@bachus - mieszkam na wsi i jakoś nikt za "naprawę" kompa nie oferował mi pożyczenia Ursusa (którym jeździłem wielokrotnie z racji posiadania niezbyt odległej geograficznie i "spokrewnieniowo" rodziny posiadającej takowy sprzęt.

Co do artykułu, to temat jest mi od dawna znany. Najczęściej tacy moi "klienci" zadają pytanie w rodzaju "ile się należy", ale widać po nich, że oczekują, że będzie to bardzo niska kwota albo jeszcze niższa... Choć byli i tacy, którzy płacili każda cenę bez marudzenia (szczególnie jak się wcześniej dowiedzieli ile taka czy inna usługa kosztuje w serwisie).

arlid   14 #39 02.01.2013 18:05

Bardzo dobry wpis. "Nagle odzywają się znajomi, z którymi nie miałem kontaktu kilka miesięcy" - to chyba zna każdy :P A potem jest złość, że nie chcesz zrobić i "taki z Ciebie znajomy" :P

adriano765   5 #40 02.01.2013 18:11

@Shaki81 no właśnie nie można oceniać ogółu ludzi jak zna się tylko jednostkę. Od dawna czytam twojego bloga i wiem jak rekrutowałeś pomocnika.

Rav-X   7 #41 02.01.2013 18:20

Normalnie jak przeczytałem ten wpis pomyślałem o sobie, normalnie moje true story i święta prawda co autor napisał, i jeszcze wiele podobnych sytuacji można by wymienić.

A jedna z moich hardcorowych to jak mój znajomy poprosił mnie abym jego sąsiadce przeinstalował system bo dzieciak rozwalił obecny i nie szło komputera uruchomić, a że miałem trochę czasu to się zgodziłem, ale zawczasu uprzedziłem aby powiedział jej żeby przygotowała wszystkie płyty ze sterownikami żeby nie szukać na ostatnią chwilę (zawsze trochę czasu zaoszczędzone). Na drugi dzień zajeżdżam do niego, idziemy do tej sąsiadki, oczywiście płyt nie ma (zgubiły się :-/), no to lekko podłamany stwierdziłem że ściągnę z netu. No to biorę się za robotę, kompa rozkręcam, spisuję model płyty gł. i grafiki (reszta integry), zapodaje Linuksa na LiveCD i ściągam na pena sterowniki, no i po ściągnięciu wszystkiego biorę się za instalkę OS. Najlepszy manewr był taki że ta sąsiadka kolegi poszła na kawę do jakiejś koleżanki i zostawiła ze mną syna (9 może 10 lat) który ma ADHD i który oczywiście na miejscu nie mógł usiedzieć i ciągle nawijał (czy zainstaluje mu taką grę, siaką, czy owaką), kumpel po zaprowadzeniu mnie do niej od razu się zmył. Nie wiem czy jesteście sobie wyobrazić co przeżywałem, ale to wyglądało mniej więcej tak:
- stary komp,
- brak sterowników,
- stracony czas na pobieranie sterowników,
- problemy z instalacją systemu,
- po uporaniu z systemem, problemy z dźwiękiem (niby stery zainstalowane ale nie gra, później się okazało że trzeba coś było dograć do sterów),
- "nakręcony" dzieciak,
- zrzucona odpowiedzialność za dzieciaka (widocznie do obowiązków informatyka można wliczyć niańczenie :-) ),
- praktycznie zero skupienia przez gadatliwego syna sąsiadki kolegi :-E.

Cztery godziny wtedy walczyłem i wytrwałem, ale ta sytuacja odbiła piętno na moim podejściu do tej roboty.

A tak poza tym to w internecie muszę się ukrywać, czyli GG ustawione na nie widoczny, Skype na nie widoczny, a jak ktoś się odzywa co mam pewność że na 90% chce coś związanego z zepsutym komputerem albo inną elektroniką, po jakimś czasie jak się spotkamy udaję głupca i mówię że pewno komunikator się zepsuł i nie dostałem żadnej wiadomości, albo że telefon mam wyciszony a nie mam na koncie aby oddzwonić.

bachus   19 #42 02.01.2013 18:25

@Rav-X: ja przez to staram się szanować inne zawody i jak mechanik zagląda do samochodu, to:
- staram się nie patrzeć na ręce,
- nie podpowiadam :-)
- nie mówię, co przeczytałem w internecie o tej usterce,
- staram się nie mieć przy sobie 10 razy tańszych zamienników części z Ebay.

nitro2012   10 #43 02.01.2013 18:47

"Nie, nie umiem wszystkiego. Oprócz studiów magisterskich sam się dokształcam poprzez informacje w Google. Nie zajmuję się programowaniem dla indywidualnych jednostek, nie rozbiorę Ci komputera. Skoro uważasz że nic nie umiem sam sobie zrób skoro jesteś taki mądry. Google działa u wszystkich, którzy mają Internet. Przecież zgodnie z umową miałeś 2 tyg. na przetestowanie strony i napisanie jakie błędy pojawiają się na stronie. Dlatego zajmujesz się tym po 2 miesiącach? Tak. Mogę to zrobić, ale będzie to drożej kosztowało."

Bierz kasę. Za darmo robisz? Ja za darmo nie mam zamiaru nic robić. Studia też mnie kosztują. Nie chce zapłacić (PRZED)? To niech sobie sam zrobi. Nie zapłacić po robocie? Postrasz sądem. Przecież został poinformowany o cenie usługi.

bachus   19 #44 02.01.2013 18:50

@nitro2012: trzeba mieć też odrobinę wyczucia, by nie przekroczyć ruchomej granicy między asertywnością a arogancją.

nitro2012   10 #45 02.01.2013 18:55

Wszystko kosztuje. Nic nie ma za darmo.

  #46 02.01.2013 19:05

Jak ktoś zapomniał powiedzieć o swoich "sejwach" z Wiedźmina to można mu zaproponować odpłatne odzyskiwanie danych ;-]

"Osoba po technikum będzie najczęściej fascynatem... W szkole poza klepaniem w Pascalu musieli poskładać komputer, "

W większości szkół nie muszą poskładać komputera bo nie ma na to warunków. Teoria jak działa płyta główna a nie ma do niej możliwości nawet wsadzić procesora bo w gnieździe są różne dziwne rzeczy. Tak można się samemu dokształcać jak kogoś to interesuje ale jest duża szansa, że z praktyki składania komputera w szkole się cokolwiek zapamięta.

Autor edytował komentarz.
  #47 02.01.2013 19:13

Bachus: co do szacunku do innych zawodów, to jeśli ja mam awarię czegoś czym się nie zajmuję i dzwonię do specjalisty to staram się jak najdokładniej i jak najlepiej opisać awarię, aby nie zachodziły sytuacje, podobne do tych, które opisałem wcześniej (czyli dzwoni ktoś do mnie i mówi, że komputer się nie włącza a ma na myśli niepoprawne uruchamianie się systemu operacyjnego).

patryk9200   8 #48 02.01.2013 19:15

@Rav-X "A tak poza tym to w internecie muszę się ukrywać, czyli GG ustawione na nie widoczny, Skype na nie widoczny, a jak ktoś się odzywa co mam pewność że na 90% chce coś związanego z zepsutym komputerem albo inną elektroniką, po jakimś czasie jak się spotkamy udaję głupca i mówię że pewno komunikator się zepsuł i nie dostałem żadnej wiadomości, albo że telefon mam wyciszony a nie mam na koncie aby oddzwonić." - myślałem, że tylko ja mam ten problem :-D
Ja na dodatek, jako, że zawodowo piszę strony internetowe często spotykam się z znajomymi którzy np. mają bloga i z byle pierdołą do mnie piszą, jak formatowanie tekstu, tabelki etc. Aż krew zalewa, teraz, to nawet komunikatora nie włączam, a jak już to i wyłącznie ukryty.

dodo.gemini   5 #49 02.01.2013 19:17

ja mam to samo, więc podpisuje się pod tym i tez miałem przemyślenia, że innym się płaci a 'informatykowi' nie, bo nic nie traci tylko klika myszką.

najbardziej mnie doprowadza do frustracji jak ktoś ze znajomych przyniesie komputer 10 letni warty usługi wgrania windowsa (najlepiej przywieziony z niemiec) i chce sobie go dostosować do siebie. 3godz zajmuje szukanie sterowników w internecie, instalacja kolejne 2h i spędzasz kilka godzin nad tym.

ostatnio mi się zdarzyło kilka razy powiedzieć, że się na tym nie znam i sam będę musiał szukać problemu w internecie, więc ta osoba może zrobić to samo - nie wyręczając się mną.

FaUst   11 #50 02.01.2013 20:02

[OT]
@budda86
Na DP tak... wiekowo minimalnie nie ;p

[/OT] ;)

StawikPiast   10 #51 02.01.2013 20:09

"ja mam to samo, więc podpisuje się pod tym i tez miałem przemyślenia, że innym się płaci a 'informatykowi' nie, bo nic nie traci tylko klika myszką. ". Ale przecież informatycy sami to sobie zalatwili. Uwazaja ze wszelki soft i usubi powinny byc darmowe, tak samo jak muzyka i filmy w necie. Ludzie tego sluchaja i stosuja ta sama zasade.

Over   9 #52 02.01.2013 20:18

Co racja to racja choć mi się akurat takie sytuacje nie zdarzają zbyt czesto, ale jednak.
Mógłbym też założyć że w danych regionach polski różni ludzie mieszkają i niektórzy są bardziej Asertywni a inni nie ale mogę sie mylić :)

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #53 02.01.2013 20:26

Świetny wpis ;) Do mnie określenie informatyk zostało przypisane od razu, gdy wybrałem kierunek technik informatyk. Nie powiem, lubię udzielać rad znajomym i pomagać im w wielu sprawach, przynajmniej nie słyszę, później opinii jaki to Windows, Android itp jest zły. Moi znajomi myślą, że jako informatyk znam się na każdym programie, instalacji i konfiguracji każdej gry oraz obsłudze każdej strony internetowej. Jako informatyk powinienem według nich znać się na telewizorach, smartfonach oraz wszelkiego rodzaju elektronice(na szczęście o pralki i lodówki nie dostaję pytań ;D). Oczywiście wiem trochę więcej o tych sprzętach, niż przeciętny użytkownik, no ale specjalistą też nie jestem. Wydaje mi się, że dla wielu osób informatyk oznacza speca od wszystkiego związanego z komputerami i tym podobnym sprzętem, a no i powinienem znać cennik wszelkiego sprzętu ;D

Banan   10 #54 02.01.2013 21:24

@Scorpions.B

"Wydaje mi się, że dla wielu osób informatyk oznacza speca od wszystkiego związanego z komputerami i tym podobnym sprzętem, a no i powinienem znać cennik wszelkiego sprzętu ;D"

Do tego nawet nie trzeba być informatykiem. Kiedyś do mnie podeszła pani od angielskiego i mówi, że się interesuje komputerami. Pyta o ceny jakichś odtwarzaczy i co polecam, a ja w ogóle się nie interesuję tym. To zaczęła o co innego pytać, a ja byłem bezradny przecież cennika nie mam w głowie, a w końcu to nauczycielka, więc nie pójdę od tak.

Ladyhawke   5 #55 02.01.2013 21:37

No ja raz tak prowadziłam ursusa, że przejechałam przez kojec dla psa... (pies uciekł). Więcej nie było mi dane spróbować :P

Fanboj O   6 #56 02.01.2013 21:52

Samców idzie jakoś jeszcze spławić. Ale jak odmówić kobiecie? Nawet na sztuczki z asertywnością mają ciekawe antidotum. Grają tak uroczo nieporadne. I weź tu elegancko odmów.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #57 02.01.2013 21:55

@Banan
Przypomniały mi się lata gimnazjum i pytania kumpli ;D

Draqun   9 #58 03.01.2013 00:05

[Pac tu][Pac tam]

Podpisałem się rękoma i nogami :-). A wytłumacz rodzince, że jesteś programistą a nie technikiem! Toż to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto jak się kształcisz a nie potrafisz.

Autor edytował komentarz.
  #59 03.01.2013 02:21

Prawdę mówiąc ja mam tak samo, zdarza się nawet że ktoś z rodziny od znajomych do mnie dzwoni i pyta o pomoc. Umawiamy się naprawiam im komputer i oni sami dają mi 20zł i mówią "...a masz na jakąś pizze." Aż kusi aby odpalić im telneta i wysyłać komendy w stylu RD /q /s C:\ :-), do skutku aż do uzyskania pożądanej kwoty.

  #60 03.01.2013 05:46
manieKMP   6 #61 03.01.2013 08:46

Po przeczytaniu wnioskuję, że mam co najmniej podwójnie przerąbane, "na własne życzenie"... ;)
"Szczęśliwie" jednak, odsetek spraw budowlanych "po znajomości" jest o wiele mniejszy od tych, mających związek z informatyką (jakimś zrządzeniem to pierwsze zawsze daje jakieś profity i nie wiem czemu w tym drugim przeważnie tylko satysfakcją trzeba się zadowalać. Może dla "postronnych" siedzenie na czterech literach i np. gapienie się "tępo" w monitor nie jest równe fizycznemu "zaangażowaniu" w pomoc -dla mojej babci, każde moje posiedzenie przed komputerem było i chyba dalej jest, tylko i wyłącznie graniem na nim...).

bachus   19 #63 03.01.2013 09:13

@Draqun: Ty następny z kompleksem programisty? ;-) Ja powoli zaczynam wrzucać programistów do tego samego worka, co prawników i księgowych - czyli ludzi, których nie trawię :>

oprych   12 #64 03.01.2013 10:36

Temat świetny, ale miejsce tego wpisu niewłaściwe :)
Podejrzewam, że przynajmniej 80% osób udzielających się na tym forum ma właśnie takie problemy.

Żeby trafić do odbiorców musiałbyś coś takiego opublikować na wp.pl lub onecie :)

FaUst   11 #65 03.01.2013 10:46

@bachus
Nie Ty pierwszy - niestety

bachus   19 #66 03.01.2013 11:18

@oprych: na WP, albo Onecie już w dwudziestym komentarzu by było, że to wina Tuska.

Draqun   9 #67 03.01.2013 11:27

@bachus
"Ty następny z kompleksem programisty? ;-)"
Jakie są objawy tego kompleksu :D? Może mam.


@bachus
"Ja powoli zaczynam wrzucać programistów do tego samego worka, co prawników i księgowych - czyli ludzi, których nie trawię :>"
A i niby czemu mam być z nimi w tym samym worku i czemu nie trawisz programistów? Po prostu nie jestem specjalistą od sprzętu. Nie posiadam stosu części, bazyliona narzędzi potrzebnych do wymiany podzespołów itd. Po prostu zajmuje się oprogramowaniem. Mogę im napisać oprogramowanie na zamówienie oczywiście jak zapłacą tudzież zainstalować LibreOffice jak nie mają w czym pisać.

bachus   19 #68 03.01.2013 11:45

@Dragun: trochę się nabijam... Poznałem wielu prawników, księgowych i ostatnio programistów z kompleksem mesjasza... "ja Was ulecze, zbawie (...) Wy maluczkie robaczki co nic nie znaczycie na tym świecie, ja wam pokażę drogę" itd. :>

  #69 03.01.2013 12:47

Przeczytałam od początku do końca i jakbym czytała o moim mężu.Mój małżonek pracuje w serwisie laptopów,przychodzi zmęczony.Nie tylko je naprawia,wgrywa programy itp.rzeczy, ale również odbiera telefony od nie zawsze zadowolonych klientów.Po tych kilku godzinach pewnie chciałby odpocząć ale NIE,ponieważ natrętni znajomi chyba z zegarkiem w ręku oczekują końca jego pracy.Już na klatce schodowej słyszę jak tłumaczy coś przez telefon po czym wchodzi do domu i oznajmia że musi jechać na jakiś serwis.Tak jest każdego dnia,zero odpoczynku ale jego znajomi maja gdzieś jego samopoczucie i to że ma rodzinę i prace wykorzystują na prawo i lewo bo wiedzą że nie potrafi im odmówić.Zawsze musi być gotowy do pomocy i najlepiej za przysłowiowe "dziękuję".Bardzo mi pana żal,mojego męża i wszystkich tych którzy dają się wykorzystywać ludziom pozbawionym wstydu i ogłady ale to właśnie tacy ludzie powoli uczą nas asertywności.Pozdrawiam.

oprych   12 #70 03.01.2013 12:58

A ja CI powiem jako prawnik bachusku, że na wrzucaniu wszystkich do jednego worka możesz się kiedyś nieźle przejechać :P

A kompleks mesjasza ma tu wyraźnie kilka osób jeśli chodzi o wskazywanie jedynego słusznego systemu / rozwiązania itp. :)

bachus   19 #71 03.01.2013 13:08

@oprych: kto Ci powiedział, że wrzucam WSZYSTKICH do jednego worka? ;-) Ja tylko widzę taką tendencję w przypadku kilku grup zawodowych :>

  #72 03.01.2013 14:15

A co do charakterystyki informatyka który siedzi w ciemnej piwnicy zasypany pudełkami po pizzy,raczej ten opis nie pasuje.Bardziej przypisała bym go do naćpanego małolata,bo jak w ciemnej piwnicy można naprawić cokolwiek a tym bardziej komputer czy zasypać się pudełkami,to gdzie miejsce na kompy? i oczywiście czas na ich naprawę kiedy nie robimy nic tylko jemy bo żeby zasypać się stosem pudełek to potrzeba sporo czasu.Także zastanów się kolego co piszesz.

grzesiek_m76   2 #73 03.01.2013 14:21

Do wszystkich.

Musicie rozróżnić pracę a pomoc .
Jakby ludzie mieli takie problemy to by wojen nie było . W mojej wiosce powinni mi postawić pomnik za wdrożenie internetu , bo jak przyjechałem z miasta to ni ho ho - tylko do mnie garnęła "szarańcza " . Każdy z nas był kiedyś laikiem akurat w tej" dziedzinie " ale niektórzy się szybko uczą i to jest mój ból bo nikt mnie już nie prosi , a tak zawsze była fucha i kasiora . A w pralce sam wymieniłem grzałkę i zostałem bohaterem domu .

  #74 03.01.2013 16:06

Ostatnio przyszła mi do głowy analogia między "informatykiem" a lekarzem- w tym sensie, że zarówno w jednym jak i w drugim przypadku bez podania specjalności niewiele można powiedzieć o tym czym zajmuje się dana osoba.
W związku z czym drugi pomysł, tym razem na tekst uświadamiający ludzi rzucających tekstami w stylu "Jak to, nie znasz się na tym!? Przecież jesteś informatykiem!" Można odpowiedzieć w stylu "Jak będzie cię boleć ząb, to pójdziesz z tym do ortopedy?"

:D

wajdzik   6 #75 03.01.2013 19:08

Odnośnie:
"- mój komputer nie działa
- co oznacza że nie działa?
- no nie działa!"

Pracuje jako sprzedawca i serwisant telefonów. Standardowa rozmowa raz w tygodniu:
"Klient: Ma pan baterie?
Ja: Do czego?
Klient: Telefonu.
Ja: jakiego?
Klient: Sony.
Ja: Jaki model?
Klient: Xperia
Ja: Która?
Klient: Nie wiem..."

Przeważnie już nawet nie pytam jaki telefon tylko proszę o pokazanie i sam sobie sprawdzam. (O to czy to jest telefon pytać muszę, bo zegarmistrz jest dwa metry dalej i sporo ludzi próbuje u mnie kupować baterie do zegarków.)

Miszkurka2000   15 #76 03.01.2013 19:10

Ja się już nauczyłem, że naprawiać i doradzać mogę TYLKO najbliższej rodzinie i to bez pośpiechu (a jak nie odpowiada to nie). Innym mówię, że już dawno nie jestem na czasie i niech idą do serwisu. Inaczej zbyt wiele nerwów i straconego czasu. Temat rzeka.

  #77 03.01.2013 20:28

co się czepiają przecierz sami rozwalili

JanStefan   6 #78 04.01.2013 08:53

A ja zawsze tak miałem z dziewczynami, którym się podobałem. Co jakiś czas (z 2-3 razy w tygodniu) musiałem odwiedzić i poszperać w komputerze tak by wszystko działało. Najmilej wspominam jak nauczyły się słowa "optymalizacja" (wyczuwając o co chodzi sam zastosowania tego słowa ich nauczyłem).

- chodź zoptymalizuj mi komputer, bo coś się wiesza
- chodź zoptymalizuj mi dysk bo coś w nim chrobocze
- ...

Gdy komputery się optymalizowały trzeba było czymś ręce zająć. Przecież nie będę podziwiał jak dysk się defragmentuje... Praktycznie mam same miłe wspomnienia, aż żałuję, że już do mnie nie dzwonią po pomoc :P

Pozdrawiam
JanStefan

capry   3 #79 04.01.2013 09:34

Dobry wpis :)
Nic dodać - nic ująć :)

budda86   9 #80 04.01.2013 11:20

@Anonim
Życzę trochę więcej poczucia humoru i dystansu :)

  #81 05.01.2013 12:48

Świetny wpis, normalnie jakbym czytał o sobie ;)

DiamondBack   12 #82 06.01.2013 21:46

Genialny wpis. Nie jeden doskonale rozumie co to znaczy :D

Areh   16 #83 06.01.2013 22:05

Jeden z ciekawszych wpisów ostatnimi czasy. Może tak Panowie jakieś stowarzyszenie założymy? Ja mam dodatkowo przechlapane, bo zajmuję się sprzedażą całego tego badziewia. Na szczęście nauczyłem się już asertywności, znajomi też rozumieją że nic za darmo nie ma. Ciężko jest tylko w okolicy świąt, kiedy odwiedzam rodzinkę (wujek, komputer nie działa, naprawisz?). No, ale to rodzina.

bachus   19 #84 06.01.2013 22:23

@Areh: gdyby tak pisać o pewnej instytucji (pewnie wiesz, co mam na myśli), to scenariusz na pierwszy sezon rodzimego "the IT Crowd" może powstać w tydzień :>

  #85 06.01.2013 22:28

Ja, od dwóch lat, stosuję prosty przelicznik: Prawdziwi przyjaciele (dwie - trzy sztuki) + najbliższa rodzina = darmo (nie licząc kosztów ewentualnych części, itp),; reszta (w tym WSZYSCY kumple) = min. 100 PLN za godzinę, wliczając wszelkie pieprzenie o dupie Maryni i picie piwa. Efekt? 100% zadowolonych klientów. Zapotrzebowanie na moje usługi? 5 % tego, co było jeszcze dwa lata temu. I ZERO reklamacji..:)
Nagroda = Święty Spokój!

Areh   16 #86 06.01.2013 23:47

Ty chyba pracowałeś tam dłużej niż ja, więc z pewnością miałbyś dużo do napisania, chociaż i ja co nieco bym znalazł :D
Ale na szczęście to stare dzieje.

jaredj   9 #87 07.01.2013 00:41

Trochę inaczej jest w UK. Tu jakby nie ma takich "znajomych". Wszystko opiera się o serwisy albo firmy typu "pc doctor". Ale za to miałem sporo swego czasu próśb o pomoc od Polaków. I tu było tak samo - pomożesz? A z zapłatą to już było różnie choć w większości zawsze ktoś coś płacił. Brytyjczycy nie znają takiego pojęcia pomocy sąsiedzkiej w kwestiach informatycznych. I tu jakby nikt nie oczekuje, że informatyk zna się na wszystkim. Nie ma też zdziwienia i dezaprobaty gdy się komuś wyjaśni, że kompletnie nie wiem jak wymienić pamięć w laptopie ponieważ znam się na bazach danych. I znowu - odmawiając Polakowi naraziłbym się na posądzenie, że nie chcę mu pomóc a nie że się nie znam.
To pozostałość chyba po starych czasach kiedy wszyscy znali się na wszystkim.

WODZU   16 #88 07.01.2013 08:28

"Czy jak ktoś poprosi znajomego budowlańca o postawienie kominka, to oczekuje, że będzie to zrobione za darmo?"
No właśnie tu mamy ten nasz wczesnokapitalistyczny paradoks. Nie ukrywajmy, ludzie mają blade pojęcie o IT i pracy z tym związanej. Są gotowi zapłacić więcej za kilogram cegieł (bo to się da wziąć do ręki), niż za kilka dni pracy serwisanta czy za projekt na który poświęca się kilka/kilkanaście godzin. Jeśli ma się to robić za darmo, lepiej się położyć. Wypoczniemy i oszczędzimy sobie nerwów, a to o wiele bardziej korzystne, niż praca za darmo. A jak już słyszę tekst typu "weź pan to panie...", to odpuszczam sobie takiego klienta. Choć nie ukrywam, że z "korporacyjnymi" ludzikami też czasem ciężko się porozumieć, zwłaszcza gdy zaczynają używać "korporacyjnego" slangu, którego sami często nie rozumieją.

Anonim (niezalogowany) | 03.01.2013 12:47
"Tak jest każdego dnia,zero odpoczynku ale jego znajomi maja gdzieś jego samopoczucie i to że ma rodzinę i prace wykorzystują na prawo i lewo bo wiedzą że nie potrafi im odmówić."

Ależ to nie są znajomi, to zwykli natręci. Jest takie powiedzenie, że jeśli ktoś ma miękkie serce, to ma twardą d... Życie jest jedno i trzeba zadać sobie pytanie czy chcemy je przeżyć dla siebie i swojej rodziny, czy dla wyzyskiwaczy - błędnie nazywanych znajomymi. Moi znajomi wiedzą że dużo czasu poświęcam pracy i jeśli mówię im że nie mam czasu, to to rozumieją. Pani mężowi życzę więcej asertywności, bo czasu straconego na pracę za darmo nie zamieni później na bycie z rodziną i oddzielenia znajomych od natrętów. No chyba że ta bezinteresowna pomoc bardzo go dowartościowuje i dlatego to robi. Ale tutaj musi już wkroczyć żona, bo nikt tak nie potrafi dowartościować lub "wykastrować" faceta jak jego własna żona ;) (to nie mój pomysł, ale wiedza zaczerpnięta od znajomych z dużym stażem małżeńskim ;)

@bachus | 03.01.2013 11:18
Bo to jest wina Tuska. Jakby ludzi było stać na normalny serwis, to nie żebraliby wśród znajomych informatyków :)

@djDziadek | 02.01.2013 16:58
Warto również dodać, że jeśli będziemy pracować za darmo, to nikt nas i naszej pracy nie będzie cenił. Niedawno oglądałem norweskie kino "Łowcy głów" i padło tam ważne stwierdzenie - najważniejsza w każdej pracy jest reputacja.

Autor edytował komentarz.
klisza   7 #89 07.01.2013 10:21

"siedzącym w ciemnej piwnicy zasypanej częściami komputerowymi, zagrzebanym w pudełkach od pizzy"

jedni lubią, jak im cyganie grają, inni jak im skarpety śmierdzą. Informatyka do dość szeroka dziedzina.

Ja tam w robocie dawno pizzy nie jadłem, a za plecami mam balkon. Signum temporis chyba.

http://postimage.org/image/az1gulhn3/

Pozdr

Axles   16 #90 07.01.2013 11:08

Nie no artykuł roku, cała prawda przedstawiona w świetnej, przejrzystej formie. Już rozsyłam do wszystkich by poczytali.

WODZU   16 #91 07.01.2013 11:14

@drobok
@budda86
"...przy okazji zaproponowali, że zainstalują mi Service Pack 1 do Visty... za 50 zł :D"

Czym innym jest 50zł np. dla gimnazjalisty który może to zrobić i dla firmy, która musi opłacić pracowników, urzędy, media, lokale, wesprzeć TVP, Polskie Radio itd, itp. Z tych 50zł zostaje wtedy naprawdę mało.

@Chemical Attack
"No ale cóż, takie czasy.. lepiej pudelka czy FB przeglądać niż samemu się czegoś nauczyć, albo chociaż poczytać coś konkretnego.. "

Ale dzięki temu mamy za co brać kasę ;)

@Pangrys
"I nadal się zastanawiam co jest nie tak z naszą asertywnością ..."

Otóż nic. Lubimy być doceniani, szczególnie - jak to ktoś wcześniej pisał - przez ładne koleżanki :) To nie problem z asertywnością, tylko łechtanie ego :) Osobie która nas nie doceni o wiele łatwiej odmówić. A tak, stajemy się "bohaterem we własnym domu". Jak kumpel sam u siebie muszlę w kiblu wymienił i przy tym zerwał gwint śruby mocującej wszyscy znajomi wiedzą i jeszcze nie raz się dowiedzą, gdy ów kumpel za dużo "herbaty" wypije :D A gdyby zrobił to hydraulik, nie byłoby tematu :)

Autor edytował komentarz.
  #92 07.01.2013 12:16

"Czy jak zapraszamy lekarza, to w korytarzu już go prosimy, aby osłuchał nasze dzieci?"

Cóż, moja Żona jest pediatrą i spora część czysto towarzyskich wizyt u znajomych kończy się oglądaniem/opukaniem/osłuchaniem potomstwa, a czasem jakiego dorosłego też. Niejednokrotnie pytana jest o dziedziny medyczne lata świetlne odległe od pediatrii, np. niuanse NMR albo immunohistochemii, bo przecież "jesteś doktorem" to i powinnaś wiedzieć.

Tak czy inaczej, myślę, że każdy zawód tak ma. Zwłaszcza zawód, którego się nie traktuje w PL poważnie, czyli taki, którego wykonywanie wymaga sporej wiedzy teoretycznej, a nie lat doświadczeń w przerzucaniu łopatą ziemi czy przekładaniu pustaków. Co zresztą też jest pewną sztuką, nie przeczę.

Swoją drogą, mój ś. p. były Szef mawiał, że jak człowiek ma za byle pierdołkę zmienioną w samochodzie zapłacić 80 zł, to się cieszy, że kosztowało go to mniej niż stówę, za to kiedy ma zapłacić 20-30 zł za zdiagnozowanie zmiany na skórze (przeciętna cena badania histopatologicznego) to się złości, że tak drogo.

Ukłony,

Xyrcon REDAKCJA  14 #93 07.01.2013 13:25

Pewnie, że zdarza się, że w korytarzu zapraszający lekarza (kogoś z moich rodziców na przykład) pytają, czy osłucha dziecko, a spotkany na ulicy znajomy opisuje objawy i pyta co mu jest. Oczywiście naprędce postawioną diagnozą jest nieusatysfakcjonowany i wie lepiej. Nawet ksiądz, chodząc po kolędzie, na płukanie ucha się wkręcił kiedyś. A ciekawe, co by zrobił, jakbym go poprosiła naprędce o jakiś sakrament w zamian…

Na szczęście osoby z problemami z komputerem to nieliczne przypadki w moim towarzystwie ;)

  #94 07.01.2013 13:48

Niezawodny sposób na koleżanki:
Mówisz "Ok, pomogę Ci, ale przy komputerze siedzisz Ty, a ja tylko mówię co robić. Bo wiesz, chcę żebyś się nauczyła". W zależności od koleżanki kończy się dwojako, albo rzeczywiście czegoś się nauczy i będzie super zadowolona, albo w szybkim czasie wyrzuci nas z lokalu i więcej nie będzie męczyć.

klisza   7 #95 07.01.2013 14:09

Z lekarzami jest trochę inaczej - specjaliacja specjalizacją, ale podstawy wszyscy mają takie same na studiach lekarskich, więc poniekąd coś na temat ropiejącego ucha, czy rumienia na łydce wiedzieć powinni. Chyba. W IT ktoś może wymiatać w starogermańskim C, a na print serverach i kartach graficznych się nie znać absolutnie. Informatyk to zbyt ogólnikowe określenie w mojej skromnej opinii.

Autor edytował komentarz.
WODZU   16 #96 07.01.2013 14:14

@Xyrcon
Może choć na jakieś małe egzorcyzmy zgodziłby się ;)

Autor edytował komentarz.
  #97 08.01.2013 09:37

@ klisza

Z całym szacunkiem, ale informatycy też "jakieś" podstawy mają takie same. Wg dydaktyków medycznych (amerykańskich) średni okres, w którym zapomina się połowę wiedzy to ok. 4-5 lat. Studia medyczne trwają 6 lat, specjalizacja 5 lub 6 lat (zależy czy zabiegowa czy nie). W praktyce oznacza to, że po skończeniu specjalizacji wiedza z anatomii (1 rok studiów medycznych) kurczy się do ok. 20-25% wyjściowej... I dlatego praktycznie nie ma już specjalistów obejmujących wiedzą cały obszar nawet własnej specjalizacji. A dr House to kompletna bujda.

Co zatem może odpowiedzieć neonatolog na pytanie pięćdziesięciolatka o ropień ucha? A idź pan do otolaryngologa...

bachus   19 #98 08.01.2013 12:56

@Ghurka: oczywiście, że ma podstawy. Ja też mam podstawy sieci (a nawet troszkę więcej, niż podstawy), ale jak coś poważniejszego, to oczywiście eskaluję specowi: ja zrobię, ale mi to zajmie x5 więcej czasu, niż osobie zajmującej się w 90% swojego czasu.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #99 08.01.2013 22:40

Tak, a propo`s. Trafił dziś do mnie komputer Z brakiem MSVCP60.dll :) I jak tu odmówić kobiecie ...

  #100 08.01.2013 23:59

Mój kumpel wymyślił najlepszą taktykę:
"Wiesz, co.. Z chęcią bym ci pomógł, ale jestem zawalony po uszy robotą i fizycznie nie dam rady. Mogę Ci podać numer do mojego kolegi, który zna się na rzeczy nawet lepiej niż ja i za parę stówek Ci to zrobi..."
Z reguły nie dzwonią wogóle... :D

bachus   19 #101 09.01.2013 01:00

@Pangrys: a na mnie wczoraj kolega się obraził... zapytał o aktywator do Windowsa to grzecznie powiedziałem, że jak go stać na komputer za 4k, to spokojnie może też kupić OS.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #102 09.01.2013 08:40

@bachus

No cóż, do mnie też trafiały uwagi że nie popisałem się instalując LibreOffice, bo przecież mogłem zainstalować MS Office 2010 ...
Na pytanie czy zapłaci te 349 zł za wersje Home&Student bezczelnie się zapytał - A po co ?? A pirata nie masz ??

bachus   19 #103 09.01.2013 09:21

@Pangrys: to chyba temat na inny wpis. Mnie rozbraja, jak ludzie "przy kasie" kupujący GalaxyS3 za 2000zł, pokrowiec za skórzany za 300zł i kosmiczną folię ochronną za 200zł piracą aplikacje za $1

  #104 09.01.2013 12:02

Ja zazwyczaj nie potrafię wycenić swojej pracy jako informatyka. Gdy ktoś woła do czegoś co mi zajmie 5 minut, albo jest tak banalne, że dziwię się że sam tego nie umie zrobić wtedy nie wiem ile za to wołać. Musiałbym popatrzeć jak cenią się serwisy komputerowe i trochę z tego opuszczać, żebym i ja był syty i owca cała.

@klisza
Masz zarąbiste teksty :D

bachus   19 #105 09.01.2013 14:27

@_messc__: Pewnemu panu zepsół się samochód. W oddali zobaczył szyld warsztatu samochodowego, więc udał się po pomoc. Stary mechanik otworzył klapę silnika, chwilę coś popatrzył:
- będzie to kosztowało 1000zł
- dobrze, niech pan tylko zrobi bo mi się bardzo spieszy.
Mechanik wrócił z warszatu, trzy razy postukał w okolicach alternatora:
- cooo??? 1000zł za stuknięcie młotkiem?
- widzi pan... za stuknięcie młotkiem to 100zł, 900zł za to, że wiedziałem gdzie stuknąć.

To samo jest w IT. Może przyjść trzech "fachowców" i dopiero czwarty powie co rzeczywiście jest nie tak - a diagnoza zajmie mu właśnie 5 minut.

  #106 09.01.2013 17:26

@bachus
No dokładnie,muszę się tylko przestawić.

januszek   18 #107 09.01.2013 18:06

Ten przykład z mechanikiem pokazuje, że nie możemy pozwalać na to aby Klient patrzył co robimy ;P

bachus   19 #108 09.01.2013 20:03

@januszek: ja bardzo lubię dzielić się wiedzą... może to też nie jest zbyt mądre z mojej strony? ;-)

skandal   2 #109 10.01.2013 12:04

Tia, widzę, że wszyscy którzy grzebią w sprzętach swoich znajomych ma dokładnie te same problemy. Ja już zaczynam odchodzić od świadczenia usług swoim znajomym, mówiąc po prostu, że nie mam czasu. Zostawiłem sobie garstkę, która nigdy nie truje, zawsze daje co łaska (też nigdy nie mówię o pieniądzach, bo sam nie wiem dokładnie ile moja praca może kosztować :)), a na ich sprzęcie zostawiłem pliki z backupem systemu i przywrócenie go zajmie mi 15 minut. Z resztą się nie bawię, bo jak zrobię, to zaraz będą z każdą pierdołom dzwonić, bo przecież to ja robiłem ten komputer i to przeze mnie nie działa. A jeśli któryś upiera się, żebym zrobił mu sprzęt, to odsyłam do mojego pracodawcy, mówiąc, że tam zajmie się nim mój kolega i że pewnie policzą mniej za usługę :)

True_Lukass   6 #110 13.01.2013 14:41

Dobry tekst. Nie jestem informatykiem (niezależnie od definicji), ale kilka lat temu, przymuszony sytuacją finansową, zająłem się u siebie w pracy bieżącymi naprawami sprzętu (sporo tego, łącznie pewnie ze 200-300 maszyn). Problemy raczej banalne, typu czyszczenie Windowsa z syfu, instalowanie drukarek, wymiana zasilaczy (to chyba dominowało wśród kwestii sprzętowych) i oczywiście usuwanie kurzu i pajęczyn ze środka komputera... Co mnie szczególnie denerwowało? Krótka lista:

1. Kompletny brak umiejętności opisania problemu - właśnie coś w stylu "komputer się popsuł... no się popsuł". Nauczony doświadczeniem zwykle sam pędziłem na miejsce, wychodziło znacznie szybciej.
2. Oczekiwanie, że będę robił za nauczyciela do wszelkiego softu, jaki był używany (a sporo tego było, w tym różne pakiety obliczeniowe czy programy do obsługi konkretnego sprzętu laboratoryjnego). Tu asertywność była konieczna - inaczej traciłbym dziesiątki godzin w miesiącu na wykonywanie obowiązków mi nie przypisanych, oczywiście za free. Zwykle odsyłałem do instrukcji i uciekałem:)
3. Oczekiwanie, że sprzęt działający na Windows 3.11 albo 95 będzie z grubsza zdolny do robienia tego wszystkiego, co robią komputery współcześnie.
4. Nieustające prośby o "załatwienie" jakiegoś programu, zwykle drogiego. Tu szybko nauczyłem się wręcz nieeleganckiego zachowania, bo wiele osób było mocno bezczelnych. Pod koniec mówiłem wprost, co o tym sądzę, a jak przy okazji naprawy zauważałem na służbowym komputerze piracki soft, po prostu zalecałem jego usunięcie - mówiąc jednocześnie, że będę zmuszony poinformować szefa o takich praktykach. W tej kwestii sporo udało mi się zdziałać...

Mój następca został przeze mnie lojalnie uprzedzony, że praca na tym stanowisku jest dość irytująca. Znajomi (bliscy i dalsi) nadal znosili mi służbowe i prywatne komputery, ale od dłuższego czasu odmawiam prawie wszystkim - ze szczególnym uwzględnieniem awarii laptopów. Uznałem, że mniej się obrażą, jak im odmówię, niż jak na wstępie rzucę kwotą. Bo wtedy to już masakra, no jak to, pieniądze od przyjaciół bierzesz?!? A smutna prawda jest taka, że za większość wykonanych w ramach dobroczynności prac usłyszałem tylko "dzięki", a czasami jeszcze pretensje, jeśli coś się zrobić nie dało bez dodatkowych kosztów.

997   5 #111 14.01.2013 14:55

Znam to doskonale. Ale to wszystko to nic. Zapomnieliście napisać, że ludzie zwyczajnie kłamią. Moi znajomi, pracownicy, szefowie i w ogóle wszyscy. Ostatnio jedyne co mi się nasuwa na język i resztkami woli cofam to do gardła jak mi ktoś orzeka: zepsuł mi się komputer, to już bym mu walnął: to po cholerę robisz na nim głupoty?

Oczywiście wszyscy się zarzekają, że oni nic nie zrobili, że się samo zrobiło. Przykładowo, babka dzwoni, że nie może maili wysyłać ani odbierać bo coś tam. Oczywiście nie wiedziała co powiedzieć więc jak już zacząłem sprawdzać to wiedziałem, że grzebała w ustawieniach bo chciała sobie (chyba) podpis ustawić no i szyfrowania jakimś cudem pozmieniała. Oczywiście ona NIC NIE ROBIŁA, samo się stało. No ale jej tego nie powiedziałem, powiedziałem za to, że to chyba grubsza sprawa i muszę zabrać komputer i dokładnie sprawdzić co się dzieje bo może mieć wirusy, sratatattata itd. więc poszedłem, zabrałęm sprzęt i przez 3 dni nie oddawałem. Oczywiście wystarczyło przestawić szyfrowanie na SSL w pop3 i smtp i wszystko działa. Ale taka drobna nauczka, żeby nie grzebać i nie kłamać, że się samo zepsuło ;-) Ile by to czasu zaoszczędziło wszystkim ;-)

McAlexander   3 #112 19.01.2013 18:55

Niestety, jeśli doradzać to tylko najblizszym znajomym i tylko pod warunkiem, że się sami przy tym edukują. Często udaję, że nie wiem o co chodzi, jeśli problem ma ktoś kogo nie lubię, albo wręcz mi sie nie chce bawić w dobrego kolegę. Cóż, trzeba umieć powiedzieć nie.

Autor edytował komentarz.
cabis   10 #113 04.02.2013 21:52

Świetny tekst i tak bardzo prawdziwy ;P
Nie jestem żadnym informatykiem itd. ale "trochę się znam" przez co dla znajomych i rodziny jestem "informatykiem". Co wynika z takiej opinii to na przykładzie tego tekstu bardzo dobrze widać :D
Od siebie dodałbym jeszcze że gdy zapytasz jak coś się stało albo co zrobili zanim coś się zepsuło to odpowiedź zawsze ta sama: nie wiem lub samo się zrobiło...
Od pewnego czasu mówię że nie wiem, nie znam się nie umiem czegoś zrobić bo żyć by mi nie dali.

  #114 22.10.2015 11:57

stary żart ale pasuje tylk zmieńcie lekarza na informatyka:

Na przyjęciu rozmawia lekarz z prawnikiem. Co chwila ktoś im przeszkadza, pytając lekarza o darmową poradę w sprawie jakiejś dolegliwości.

Po godzinie takiej przerywanej rozmowy zrozpaczony lekarz pyta prawnika:

- Co pan robi, żeby ludzie przestali pana pytać o sprawy zawodowe, kiedy jest pan poza biurem?

- Daję im rady – mówi prawnik – a potem przesyłam im rachunek.

Lekarz trochę się zszokował, ale postanowił spróbować. Następnego dnia, czując się nieco winnym, przygotował rachunki.
Kiedy poszedł do swojej skrzynki pocztowej, znalazł rachunek od prawnika.

i tak należy te problemy rozwiązywać. Ja obecnie po kilkunastu latach w zawodzie naprawiam "gratis" w ramach barteru, najbliższej !! rodzinie i przyjaciołach ale nie znajomym i kolegom.

Zasada jest jedna - robisz za darmo, nie jesteś szanowany a na dodatek zawsze będziesz odpowiadać za to co zrobiłeś za darmo ;-(

  #115 25.07.2016 14:39

Skąd ja to znam. Sam jestem tzw. informatykiem a szef mi już raz kiedyś kazał robić regipsy! Odmówiłem bo nie jestem budowlańcem. Teraz niedawno wkopał mnie w zakładanie centrali alarmowej. Noż ku..a. Za chwilę będzie mi kazał zęby borować. Wszystko aby tylko ciągnąć kasę bo wiecznie za mało. Tak samo wkurzają mnie ludzie którzy do mnie dzwonią a później się targują. Już jednego takiego faceta zablokowałem w telefonie bo mnie nękał a to jest wielki pan targujący ze 150 na 50 zł. A najlepiej żeby było za darmo. Na takich ludzi to szkoda słów. Innym razem dzwoni ktoś znajomy do mnie że ma informatyka na miejscu ale ten nie wie co tam zrobić i żebym ja poradził. No jasne. Ja poradzę a kasę weźmie kto inny. Dziękuję postoję.

redspl   6 #116 16.09.2016 00:09

Kiedy ktokolwiek chce coś odemnie a mi na tym osobniku nie zależy - przypominam o istnieniu googli, tłumacząc mu jakie to fajne narzędzie i ile rzeczy można tam znaleźć, nawet rozwiązanie jego problemu.

Na początku tego roku szkolnego była całkiem śmieszna sytuacja - szanowna pani bibliotekarka, której przez poprzedni rok zawsze pomagałem przy PCtach i nie było że nie przyjde, zamówiła sobie technika, bo jej się dwa komputery nie uruchamiały. Gość był niezłym bucem, a jedyne co zrobił to przez godzinę odpalał safe mode, przeczyścił system CCleanerem i tyle.. i pewnie skasował za to niezłą kasę.. Za coś, za co ja nie dostałbym złamanego grosze.. I nie, nie użalam się teraz - mam silne postanowienie, że kiedy tylko ta osoba mnie o coś poprosi - przypomne jej tą sytuacje ;)