Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kultura internetowa w Wietnamie

Od dłuższego czasu mam przyjemność przebywać na studiach w Wietnamie, gdzie oprócz oczywistej nauki języka poznaję wszystkie możliwe aspekty kultury. Nie jest niespodzianką, że skoro od dawna interesuję się szeroko pojętą technologią informacyjną, istotnym elementem mojego odkrywania tej egzotycznej kultury będzie podejście i sposób korzystania z Internetu przez Wietnamczyków.

Wietnam jest krajem socjalistycznym i podobnie jak w Chinach, choć nie na taką skalę, Internet podlega kontroli. Głośno w Wietnamie, a także na niektórych stronach zajmujących się wolnością sieci, było o zablokowaniu przez wietnamski rząd popularnych stron, takich jak Yahoo360 czy Facebook. Blokada ta odbywała się na poziomie serwerów DNS wietnamskich ISP, nie okazała się jednak skuteczna i w ciągu kilku dni osoby korzystające z tych serwisów „przestawiły” swoje komputery na usługi Proxy, OpenDNS, Google DNS itp.
Wydarzenia te dowiodły nieskuteczności takich działań, jak i tego, że Wietnamczycy, pomimo tkwienia w reżimowym ustroju, nadal chcą korzystać z Internetu w takim samym stopniu jak te kraje, w których takie blokady nie są nakładane.

W Wietnamie dostęp do Internetu jest możliwy praktycznie wszędzie, lepiej sytuowani mają go w domu, Ci, których nie stać albo na posiadanie komputerów, albo na łącza, korzystają z niesamowitej liczby kafejek wyposażonych po 20–30 stacji. Dostęp do sieci bezprzewodowej jest także praktycznie nieograniczony. Z mojej obserwacji wynika, że w większości kawiarni jest sieć WiFi. Można w zasadzie powiedzieć, że posiadanie WiFi w takim miejscu jest ważnym elementem przyciągającym klientelę. Wynika z tego wniosek, że łatwość dostępu do nielimitowanej i bezpłatnej sieci jest dużo łatwiejsza niż w większości polskich miast. Nawet w wielu ośrodkach akademickich zdarza się, że poza paroma komputerami, których jakość i poziom bezpieczeństwa korzystania z nich pozostawia wiele wątpliwości, nie ma innej możliwości dostępu. Tutaj, w Hanoi, nawet jeżeli w samym budynku uniwersytetu nie ma WiFi, to wokół niego jest mnóstwo kawiarni i kafejek, w których można dostać się chociażby do poczty z komputera kafejki lub swojego. Nie potrafię sobie już przypomnieć cen, jakie obowiązywały w polskich kafejkach za godzinę korzystania, tutaj ceny te oscylują w okolicach 0,30–0,50 PLN za godzinę. Wydaje mi się, że w Polsce było jednak drożej.

Wietnamczycy traktują swój adres mailowy, który najczęściej posiadają na Yahoo, jak wizytówkę, które zresztą rozdają na lewo i prawo. Dlatego też posiadanie komunikatora Y! Jest narzędziem wręcz niezbędnym w kontakcie z wietnamskimi znajomymi. Kwestia prywatności adresu, czy też obawy o spam, nadużycia, schodzi na dalszy plan. Do wymiany adresu mailowego, numeru telefonu podchodzi się tutaj w ten sam sposób jak do pytania o imię. Jest to też dość duża, moim zdaniem, różnica w porównaniu z Polską, gdzie przy pierwszym spotkaniu z kimś raczej nie podajemy swoich danych kontaktowych.

Podobnie wygląda sprawa publikacji zdjęć na portalach społecznościowych, z których Wietnamczycy korzystają nadzwyczaj chętnie. O ile my, Polacy, w większości nie wrzucamy zdjęć metodą „jak leci”, o tyle na wietnamskich profilach ze zdjęć często można poznać historię danej osoby z ostatnich kilku miesięcy.

Wszystko to wynika z wielkiej otwartości ludzi w tym kraju i chęci kontaktowania się. Chciałbym, gdyby taka otwartość istniała również w Polsce, by było to równie bezpieczne, bez obawy o nadużycia. 

Komentarze

0 nowych
Meszuge   15 #1 01.04.2010 12:41

Sympatyczna ciekawostka.

  #2 01.04.2010 13:02

Coś nowego i ciekawego

UHO   4 #3 01.04.2010 14:24

Coś z innej beczki;) Pozytywnie!

wojmal   6 #4 01.04.2010 22:01

Pozytywnie inne. Bardzo ciekawe. Pamiętam, że na blogu DP był już wpis o internecie mobilnym we Włoszech. Teraz Wietnam. Czekam na inne kraje (i chyba nie tylko ja). Jeżeli więc ktoś ma doświadczenie z globalną Siecią w innym miejscu naszego Globu to chętnie przeczytam. Moim zdaniem byłby to cenny wpis.

ajz   2 #5 01.04.2010 23:06

Ciekawy wpis, czekam(y) na więcej. Chętnie poczytam np. "azjatyckiej myśli technicznej", czyli najróżniejszych "lokalnych wersjach" popularnych urządzeń - polecam ten temat Twojej uwadze.
Co zaś do cen kawiarenek internetowych - w centrum Warszawy średnia stawka to jakieś 10 złotych za godzinę. W bardziej kameralnych miejscach cena waha się od 3 do 7 złotych. Ale... czy ktoś jeszcze z nich korzysta, przy tak powszechnym i stosunkowo tanim dostępie do globalnej sieci? Nie mówiąc już o darmowych hotspotach w takich miejscach, jak McDonald's czy KFC.

  #6 04.04.2010 00:46

W Chinach natomiat bardzo popularna jest przegladarka Maxthon

  #7 17.04.2010 19:26

Dlatego też posiadanie komunikatora Y! Jest narzędziem wręcz niezbędnym w kontakcie

"jest" powinno być z małej

  #8 04.01.2011 21:20

Cholera, to wydaje się takie proste, jeżeli się nad tym zastanowisz.