Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Linuks — zmiana systemu to zmiana nastawienia, właściwa motywacja i odpowedni zastrzyk wiedzy

Zaczęło się nieszczególnie. Od utraty pierwszego wpisu na tym blogu. A wpis miał być dowcipny i krótki. Mówił o tym, że pomimo własnych obietnic i utwierdzania się w przekonaniu że nie mogę zrezygnować w pracy zawodowej z wiodącego systemu operacyjnego...itd., Okazało się, że mogę. Tylko musiałem zmienić swoje własne podejście. Potrzebowałem motywacji i ...wiedzy. Zamiast podejścia roszczeniowego (jakie miałem w stosunku do komercyjnego wiodącego systemu), na otwarte, pełne empatii w przypadku "Linuksa".

W moim przypadku, do Linuksa na produkcyjnych desktopach podejść było kilka - i trwały całe lata. Pierwsze, na początku wieku, które z powodu niezmiernie małego zaangażowania z mojej strony było skazane na niepowodzenie. I drugie - to skuteczne, które pozwoliło mi na rozpoczęcie prawdziwej przygody i otworzyło przede mną zupełnie nowe możliwości. Poniżej CV i życiorys mojej przygody. Oczywiście w telegraficznym skrócie.

2000-2005 - pierwsze podejścia

Kilkakrotnie, skuszony zarówno ewangelizacją, modą wśród nerdów jak i zawodem (pełniąc rolę zarówno architekta korporacyjnego, konsultanta/analityka, audytora i tym podobnych, nic nie mówiących funkcji), co jakiś czas instalowałem sobie kolejne wiodące dystrybucje. I chociaż doceniałem środowisko serwerowe, to jednak desktop...mój desktop...to co innego. 
Wówczas tłumaczyłem to sobie tym, że "taki system na desktop" nie posiada właściwego oprogramowania. Uzasadniałem, że przecież

konieczność współpracy z biznesem, z innymi firmami, z korpo, z klientami czy urzędami wyklucza stosowanie nawet najlepszej dystrybucji Linuksa, jako podstawowej platformy dla desktopu

Trudno to przyznać, ale oprócz kilku wyjątków, większość oprogramowania, z którego aktualnie korzystam, istniała również w tamtym okresie. Patrząc z perspektywy czasu oceniam, że po prostu brakowało mi właściwej motywacji. No i czegoś jeszcze - odpowiedniej dawki wiedzy.

2006-2008

Przerwa. Pomijałem (celowo? , z braku czasu?  a już na pewno z braku motywacji) wszelkie przejawy rozwoju środowisk opartych na Linuksie. Dynamika rozwoju środowisk wirtualnych, nowych technologii rozproszonego przetwarzania, wirtualizacji wszystkiego: od systemów, przez sieci aż po wirtualizację macierzy, wymagała poświęcania tym tematom większości wolnego czasu. Mnóstwo zagadnień, z czego wiele związanych z Linuksowymi platformami serwerowymi... Ale jako audytor i architekt, tworzyłem tony rysunków i dokumentacji do realizowanych projektów. Nie wyobrażałem sobie życia bez "wiodącego pakietu biurowego", i innych narzędzi, których licencję kupowałem dla "wiodącej platformy systemowej". Wiem, pakiet biurowy można było uruchomić poprzez Wine...

2010 - podejście drugie

W zasadzie zaczęło się niewinnie. Wymaganiem projektu dla klienta korporacyjnego było niespotykanie wysokie zabezpieczenie mobilnych stacji roboczych (po prostu laptopów), na których realizowałem projekt dla klienta... Cóż, wiodący system też umożliwiał takie zabezpieczenie, zwłaszcza że w owym czasie zastosowanie kontenerów TrueCryp-ta nie budziło żadnych wątpliwości ani kontrowersji. Ale klient wymagał również...żeby oprócz kontenera, desktop stacji mobilnej logującej się do jego sieci ... działał pod kontrolą wskazanej dystrybucji Linuksa.

Dyskusja, czy miało to sens, była w zasadzie wykluczona. Takie było wymaganie - i już. Oczywiście klient nie akceptował dostarczenia dokumentacji w formacie innym niż format wiodącego pakietu biurowego, jednakże spowodował, że przez kilka miesięcy korzystałem z "linuksowego" desktopu, na którym musiałem mieć mnóstwo wykorzystywanych na co dzień programów. Pojawiła się więc pierwsza motywacja. Żeby zgromadzić odpowiednią bibliotekę, musiałem nie tylko wykazać się sprytem w korzystaniu z wyszukiwarki internetowej, ale również posiąść minimum wiedzy do tego, by swobodnie kompilować ze źródeł potrzebne narzędzia i programy, aktualizować repozytoria, zaakceptować korzystanie z terminala, wykonywać wiele podstawowych czynności, które przy pierwszym podejściu pominąłem całkowicie. W taki sposób zgromadziłem bibliotekę oprogramowania, które wcześniej - w mojej opinii - nie istniało. W dalszym ciągu wiedza była niewielka, ale w porównaniu z poprzednim podejściem do desktopu Linuksowego była ogromna!
Już w czasie projektu okazało się, że wiele moich podstawowych narzędzi (np. do opracowywania architektury korporacyjnej), posiada Linuksowe odpowiedniki. Odpowiedniki, które nie tylko działają "sprawniej", ale w dodatku są na otwartej licencji... Porównując ceny jednostanowiskowej licencji takiego typu oprogramowania na wiodącej platformie (400EURO- 8000EURO do 0EURO), pojawiła się kolejna motywacja.

Projekt się kończył, a mnie pozostało tylko opracowanie końcowej dokumentacji. Oczywiście mogłem w czasie pracy korzystać z oprogramowania biurowego środowiska mojej stacji roboczej, jednakże "przenośność" formatowania dokumentów pomiędzy pakietami biurowymi była...mniej niż zadowalająca. Projekt się skończył, mobilny desktop oddałem klientowi... ale rok zakończyłem małym sukcesem. Oprócz podstawowego, wiodącego systemu operacyjnego, miałem zainstalowaną, bardzo mało wymagającą maszynę wirtualną z ówczesną wersją dystrybucji LinuxLite (https://www.linuxliteos.com). Pod jej kontrolą uruchamiałem produkcyjnie większość wykorzystywanego w pracy oprogramowania.

Wiodący system wykorzystywałem do pracy biurowej (a w zasadzie do zachowania właściwego formatu dokumentów). I wtedy... Właśnie wtedy dostałem pierwszy (co prawda nie otwarto źródłowy) pakiet biurowy WPS, który umożliwiał mi pod Linuksem tworzenie dokumentów, praktycznie w 100% zgodnych z formatami wiodącego pakietu biurowego (http://wps.com/linux). Byłem tak zadowolony, że zakupiłem zarówno wersję WPS dla wiodącego systemu operacyjnego (w cenie o 80% mniejszej niż wiodący pakiet biurowy), jak i rozpocząłem tworzenie dokumentów bezpośrednio pod Linuksem. Kilka projektów dalej, i kilka miesięcy później okazało się, że właściwie straciłem motywację do korzystania z wiodącego systemu operacyjnego jako podstawowego systemu dla mojego desktopu. Zwłaszcza, że również dla klienta pocztowego ThunderBird-a, pojawił się komercyjny komponent umożliwiający natywne połączenie z serwerem poczty wiodącego systemu.  

(nie)Oczekiwana zamiana miejsc

W tym momencie nastąpiło nieuniknione. Na dwóch podstawowych laptopach projektowych pojawiły się: dystrybucje Linuksa (obecnie LMDE). Laptopy testowe, wyposażone są w dystrybucje Centos-a i Debiana i oczywiście serwery..., tak serwery...ale to już zupełnie inna historia.

A wiodący system operacyjny? Cóż, od użytkowników nie można uciekać. Również od klientów. Wiodący system operacyjny uruchamiam wyłącznie w maszynach wirtualnych. Nie uważam Linuksa za religię (zarówno kernela jak i dystrybucji), natomiast wiodący system operacyjny wykorzystuję tylko do testów i ... aby na bieżąco śledzić rozwój tego systemu (wymaga tego maja praca i moi klienci). Przechowuję i konserwuję wirtualne maszyny starszych wersji wiodącego systemu wraz z zakupionymi za ciężkie pieniądze licencjami oprogramowania.

Podsumowanie

Z perspektywy czasu oceniam, że w moim przypadku, długi czas przekonywania (siebie) do opuszczenia platformy wiodącego systemu wynikał tylko i wyłącznie z braku odpowiedniej motywacji oraz wiedzy. Podsumowując moje motywy mogę powiedzieć że:

Powodem zmiany podstawowego systemu desktopowego nie była:

  • cena licencji oraz koszty utrzymania wiodącego systemu operacyjnego,
  • brak konieczności defragmentacji partycji ext4,
  • odporność na wirusy i temu podobne robaki,
  • stabilność (gdyż wiodący system w wersji 7, jest/był wystarczająco stabilny),
  • możliwość wykorzystania starszych platform sprzętowych (projektowe laptopy wymieniam nie rzadziej niż raz na 24 miesiące)
  • a nawet możliwość przeniesienia dysku z zainstalowanym Linuksem na inny komputer i uruchomienie systemu (w granicach rozsądku).

W moim przypadku zdecydowało:

  • motywacja (nie wynikająca z wewnętrznej potrzeby, a potrzeby klienta),
  • pozyskana wiedza o systemie oraz jego konfiguracji,
  • koszty licencjonowania i utrzymania dodatkowego oprogramowania - dla mnie osobiście, to kilkadziesiąt tysięcy złotych (że o konieczności opłacenia upgradów nie wspomnę),
  • szybkość działania: zarówno samego systemu operacyjnego jak i uruchamianych pod jego kontrolą aplikacji i podsystemów - i nie dotyczy to oczywiście samego czasu startu systemu,
  • wsparcie i pomoc w rozwiązywaniu problemów użytkowników różnych dystrybucji - REWELACJA! (a jeżeli sądzicie że jest inaczej, to proszę zmieńcie forum...czasami zdarzają się bystrzaki, które chcą Was po prostu zniechęcić do korzystania forum),
  • wsparcie i pomoc "producentów" poszczególnych dystrybucji - nie potrafię już sobie wyobrazić sytuacji, że na poprawkę łatającą lukę bezpieczeństwa czekam całymi miesiącami, po czym otrzymuję tajemniczą poprawkę KXY0Z, z której opisu zupełnie nic nie wynika,
  • możliwości jakie oferuje w zapewnieniu bezpieczeństwa i prywatności,
  • w przypadku mojej dystrybucji: praktyczny brak konieczności dokonywania upgradu systemu operacyjnego(rolling release),

Zalety, które doceniłem znacznie później, obejmują:

  • praktyczną bezobsługowość poprawnie skonfigurowanych stacji roboczych,
  • elastyczność w zarządzaniu aplikacjami i aktualizacjami systemu- nie wyobrażam sobie by jako użytkownik domowej wersji systemu operacyjnego, twórca dystrybucji sam, bez mojej zgody lub wiedzy zainstalował na moim komputerze jakiekolwiek poprawki (dlatego też nie korzystam z Chrome);
  • mnóstwo darmowych (lub komercyjnych, w cenach oprogramowania na smartfony) narzędzi, które wykorzystuję w bieżącej pracy,
  • możliwość zabrania ze sobą całej mojej konfiguracji ... na pendrive.

Mógłbym wymieniać jeszcze długo, ale moim celem nie przekonywanie kogokolwiek do rezygnacji z wiodącego systemu operacyjnego. Bez właściwej motywacji (albo określenia sobie samemu celu) i zdobyciu minimum wiedzy, byłoby to i tak niemożliwe. Nie mam też złudzeń, że linuksowe dystrybucje "zdobędą świat". Do tego potrzebne byłoby spełnienie przynajmniej dwóch podstawowych warunków: dostarczania razem z nowym sprzętem oraz wprowadzenie dystrybucji Linuksowych do podstawowej edukacji: jako wymagane środowisko, w miejsce komercyjnych licencji wiodącego systemu.

No i na koniec: pozdrawiam wszystkich, którzy podobnie jak ja kiedyś uważają, że jedyny problemem w opuszczeniu wiodącej platformy systemu operacyjnego, to brak oprogramowania dla środowiska dystrybucji Linuksowych...no chyba, że ich praca polega tylko i wyłącznie na ocenie gier...

PSNiniejszy wpis zawiera tylko i wyłącznie moje subiektywne opinie.

 

linux

Komentarze

0 nowych
cyryllo   17 #1 11.08.2015 08:53

Bardzo dobry wpis. Dawno nie czytało mi się tak dobrze ;)
Obczaję sobie to distro :)

  #2 11.08.2015 11:31

Fajnie się czyta. Dzięki za wytrwalosć i podzielenie się refleksjami ;-)

Z czystej ciekawosci - co to za soft, którego koszt zredukowałes z kilkudziesieciu tys. do zera?

2099   8 #3 11.08.2015 11:37

Rzeczywiście miło się czytało. Dzięki za nieco mniej ewangelistyczne podejście :)

dthlfwp   7 #4 11.08.2015 12:58

linuks chętnie, ale średnio z oprogramowaniem komercyjnym na tą platformę. Zwłaszcza typu CAD/ CAM.

big.foot   2 #5 11.08.2015 14:22

@dthlfwp: Nie wiem czego oczekujesz dokładnie, ale sprawdź proszę czego brakuje Ci w produktach takich jak opisane na:
https://directory.fsf.org/wiki/Category/Business/cad
http://blog.cometdocs.com/10-great-free-alternatives-to-autocad

oraz po wpisaniu w wyszukiwarkę (np. startpage.com, google.com) frazy: open+source+cad

Mam nadzieję, że jeżeli sprawdzisz funkcjonalności poszczególnych produktów to któryś z nich będzie odpowiedni.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #6 11.08.2015 16:23

ooo! Dobre, bardzo dobre podsumowanie kolejnego użytkownika, który z "wiodącego systemu operacyjnego" przeszedł na Linuxa! :-)

Brawo, świetne case-study swojej przygody z systemami operacyjnymi :)

marrrysin   6 #7 11.08.2015 17:30

A można przedstawiać obiektywne opinie? ;)

big.foot   2 #8 11.08.2015 17:59

@marrrysin: Oczywiście że nie można. Ale tak mi się to spodobało, że zostawię.

kaisuj   11 #9 11.08.2015 21:17

Dzięki za ten wpis. Dobre i rzeczowe świadectwo tego czym Linux jest, a czym nie jest. To cenna informacja dla wielu ludzi, którzy podobnie jak Ty robią przymiarki, rozważają przesiadkę, ale mają wątpliwości.
Choć ktoś mógłby Ci zarzucić próbę ewangelizacji, to moim zdaniem podszedłeś do tematu rzeczowo, wymieniając zalety Linuxa, o których niedzielni krytycy systemu najchętniej by zapomnieli.
Moim zdaniem najważniejszą kwestią spośród wymienionych przez Ciebie jest wiedza i znajomość systemu, wynikająca z doświadczenia w codziennej pracy oraz motywacja i nastawienie. Są to bowiem czynniki decydujące o tym czy ktoś zaakceptuje Linuxa, czy nie. Cała reszta zalet schodzi na dalszy plan, jeśli te dwie rzeczy nie zaskoczą. Jednym słowem trzeba chcieć (lub ewentualnie być do tego zmuszonym, jak Ty) oraz dać sobie czas na poznanie nowych rzeczy.

falmic   9 #10 11.08.2015 21:57

Świetny wpis, na prawdę nie ma się do czego przyczepić. Ja mogę tylko żałować braku jednej jedynej aplikacji, przez którą nie mogę przejść na pingwina :/

big.foot   2 #11 11.08.2015 22:23

@falmic: Dawaj. Jakiej?

awangardowy   7 #12 11.08.2015 22:53

ile ten wps office kosztuje?

jaka licencja?

rzeczywiście zgodny z MSO ? nie ma problemów, żadnych, nawet w bardzo rozlazłych dokumentach?

dzięki za zwrócenie uwagi, trzeba to mieć na oku


@autor
jeszcze raz wielkie dzięki za WPS - jutro biorę się za testowanie, a jak się uda to będę polecał ;)

Autor edytował komentarz.
Latający Turban   12 #13 11.08.2015 23:03

@awangardowy: Nie ma żadnych problemów, nawet z korporacyjnymi dokumentami po 30-40 arkuszy z nawalonymi makrami, wykresami, animacjami.(libreoffice przy czymś takim nawet nie potrafił wyświetlić niektórych danych) Jedyny ból jest taki, że po 30 dniach możesz zapisywać wyłącznie w xls(otwierać w xlsx dalej można)

awangardowy   7 #14 11.08.2015 23:08

no w szoku jestem, lata na Linuxie, a pierwszy raz to widzę na oczy... masakra.

od jutra testy - i zagości raczej na stałe ;)

edit:
a to w ogóle bezpieczne jest? Chińczyki to robią.
Nie okradli was te chińczyki?

Autor edytował komentarz.
fffatman   9 #15 12.08.2015 01:48

@dthlfwp: Zawodowo używasz oprogramowania CAD/CAM, czy powtarzasz opinie z netu?

fffatman   9 #16 12.08.2015 01:50

@awangardowy: Okradli. Ciebie. Jak kupowałeś kompa. I Chińczyka. Który go składał.

bwilis   2 #17 12.08.2015 10:46

WPS office na linux od wersji Alpha18 [2015-05-13] ma spolszczony interfejs przez Andrzeja Kamińskiego(dobra robota Andrzej tego mu brakowało). Na Ubuntu/Zorin 9 64bit nie mam z nim problemów.

  #18 12.08.2015 12:56

@bwilis: WPS Office nie ma obsługi ODF więc szkoda czasu na tę marną podróbę MSO.

Vidivarius   14 #19 12.08.2015 18:49

Wpis ciekawy, ale skomentuję go z przymrużeniem oka ;P
Jest to jeden z kolejnych wpisów z serii "Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i Wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem używając dotychczas niewłaściwego systemu operacyjnego..."
Natomiast występujące niekiedy komentarze mówiące, że: wpis jest "wspaniałym świadectwem o Linuxie", "witamy cię w naszym gronie" itd. jako żywo trącą mi religijnym zadęciem. Można się poczuć jak na spotkaniu Zielonoświątkowców (z całym szacunkiem dla nich, ale mają taką właśnie formę ekspresji). Wszystko to razem ukazuje się jako postawa neoficka, a jak wiadomo neofici to najzagorzalsi wyznawcy idei i jako tacy zupełnie pozbawieni są obiektywizmu (pomimo szczerych o nim zapewnień).
Zastrzeżenia:
Absolutnie nie mam nic do użytkowników systemów wszelakich. Jako badacz społeczeństw ludzkich odnoszę się tu jedynie do zjawiska i nie chciał bym, aby ktoś ten komentarz odebrał osobiście. Zresztą w swoim życiu też miewałem podobne fazy "nawracania się na coś" - każdy zapewne ja miał lub mieć będzie.

  #20 12.08.2015 20:56

@Vidivarius: Praktycznie przy każdym artykule o linuksie zabierasz głos ciągle pieprząc o jakiejś religii. Może najwyższy czas lekarzu byś sam odwiedził jakiegoś specjalistę i nie proponował tego innym.

psejta3   4 #21 13.08.2015 00:10

@big.foot Jakiego Linuxa używasz? Sam zastanawiam się nad zainstalowaniem na laptopie ale nie wiem jaki do internetu i filmów.

dhor   9 #22 13.08.2015 06:30

Powiem wam, jak wygląda czynnik prawdziwie motywujący do poznania i użytkowania Linuksa. Gotowi? To format partycji z Windowsem. Trzeba palić za sobą mosty, tylko wtedy idzie się naprzód, a nie kręci w kółko jak panna co by chciała, ale się boi.

Oczywiście taka radykalna postawa jest najmniej bolesna u osób, które nie zdążyły się zrosnąć z Windowsem. Sam taki format przeprowadziłem na początku wieku i nie miałem wyjścia. Musiałem poznać ofertę programową Linuksa, jego podstawową obsługę, itp. Windows nie był mi niezbędny, a mnie męczyło użeranie się z tym co i kiedy może mi się zawirusować, zasyfić, zaszpiegować, itp. A było to czasy jeszcze bez rewelacji Snowdena na wierzchu :)

Ponownie - oczywiście to nie jest też rozwiązanie dla osób, które mają na Windowsie swój warsztat pracy, a przynajmniej takie nieprzenośny na jakąkolwiek inną platformę. Niemniej, brak jakiegoś programu w wersji dla Linuksa nie oznacza, że nie ma innych, podobnych, podobnie funkcjonalnych a nawet i lepszych. Niestety, poznanie oferty programowej jakiekolwiek systemu to dość żmudna robota. Wiem, bo ostatnio znajomy poprosił mnie o program pod Windowsa do skanera, którego Windows już nie obsługuje. To było najbardziej męczące pół dnia w moim życiu, a program jaki znalazłem i tak był „taki se”.

jarodebombel   7 #23 13.08.2015 18:02

@Vidivarius Nie przesadzaj, tylko krowa nie zmienia poglądów. A że niektórzy mają do Pingwinków nabożny stosunek to ich własna sprawa.

A do autora: bardzo fajne case study. Dzięki za podzielenie się własnym doświadczeniem.

Autor edytował komentarz.
awangardowy   7 #24 14.08.2015 01:41

@dhor: "jak wygląda czynnik prawdziwie motywujący do poznania i użytkowania Linuksa. Gotowi? To format partycji z Windowsem. Trzeba palić za sobą mosty (....)"


a jak ktoś ma 3 laptopy? nie będe formatował windowsowego, bo oryginalne oprogramowanie i chodzi wszystko. Świeci na biurku a i tak nic ważnego nie robi ;p

Autor edytował komentarz.
falmic   9 #25 14.08.2015 14:17

@big.foot: Gry - League of Legends ;]
I nie, używanie wine czy innej protezy nie wchodzi w grę

Autor edytował komentarz.
pocolog   12 #26 14.08.2015 14:54

@falmic: A jaki masz problem z Wine? Zainstaluj PlayOnLinux który ma gotowy skrypt dla Leage of Legends - sam zainstaluje grę tak jak byś to robił z repozytorium. Gram przez Wine w HOTS'a grałem Wasteland2 i kilka innych gier bez widocznych spadków płynności.

falmic   9 #27 14.08.2015 15:10

@pocolog: wydajność. ja nie mam jakiegoś mega komputera. sc2 i d3 jest nieuzywalne (w mojej konfiguracji) pod wine, tak samo lol. różnica jest 30 klatek. za duża. dlatego tylko i wyłącznie rozwiązanie natywne mnie usatysfakcjonuje.

Autor edytował komentarz.
dawidd6   8 #28 14.08.2015 15:12

@pocolog: ja na przykład gram w dead space 1 przez wine i odczuwam spadek wydajności, gdzie mocno przewyższam zalecane wymagania gry dla windowsa. Wersja wine chyba 1.7.48 i ubuntu 15.04. Nie wspominając też o tym, że na starszych wersjach wine gdy odpale DS, to launcher oraz panel pozostają widoczne, ale na szczęście w najnowszym wine ten problem nie występuje.

pocolog   12 #29 14.08.2015 15:19

@falmic, @dawidd6: dlatego poleciłem playonlinux który sam dobiera przetestowaną wersję wine z która program/gra działa najlepiej i doinstaluje ew. brakujące biblioteki. Jasne że nie każda gra działa idealnie (np miałem problemy z Fallout2 na laptopie), ale większość działa bardzo dobrze.

falmic   9 #30 14.08.2015 15:22

@pocolog: korzystałem z playonlinux. i mam właśnie problemy opisane przeze mnie w poprzednim komentarzu. to nadal jest proteza. jest komercyjne rozwiązanie i tam jest w porządku. Ale nie widzę sensu płacenia za to. wolę po prostu pozostać przy windows.

dawidd6   8 #31 14.08.2015 15:23

@pocolog: wiadomo, że korzystam z playonlinux. Jeszcze jeden przykład podam, że dead space 2 jest w bazie POL, ale skrypt jest jakoś skopany i nie mogę zainstalować wgl gry albo jej odpalić.

dthlfwp   7 #32 15.08.2015 20:58

@big.foot: jakiś czas temu orientowałem się w temacie i z sensownych pakietów są tylko dostępne Catia, Simens NX (chociaż w sumie nie wiem czy Catia jest dostepna na zwykłego gnu/linuksa), a te pakiety to najwyższa, najdroższa półka, zbyt rozbudowane na nasze potrzeby, korzystamy w firmie z Solidworksa, który jest sensowny pod względem cena/możliwości.
Te pakiety na Twojej liście to nic nie warte badziewie (FreeCAD), pakiety 2D typu Autocad (Draftsight), kombinacja tych dwóch punktów (QCAD) lub programy wymagające bardzo dużej ilości nauki i zmiany przyzwyczajeń (przynajmniej tak wynika z analizy screenów i opisu z wiki :) - BRL CAD). Creo (Pro/E) widzę, że jest na liście od Ciebie, ale z tego co wiem to wycofali się z wersji nie na Windows.
W Polsce sporo korzysta tez do 2D z Autocada, do 3D - Inventora, bo jakiś czas temu był dodawany gratis czy z dużą zniżką, że zostaną przeportowane na Linuksa nie ma szans, bo nawet przeszły jako jedne z nielicznych na DirectX.

Autor edytował komentarz.
dthlfwp   7 #33 15.08.2015 21:02

@fffatman: A co za różnica? Taka jest prawda.

walgav   15 #34 16.08.2015 21:12

Hmm... wpis bardzo ciekawy. Sam jak na razie korzystam z obydwu środowisk. Niestety cały czas nie potrafię przestawić się na stałe na Linuxa. Ale z czasem odejdę od tego wiodącego systemu. Zwłaszcza po rewelacjach związanych z tak zwaną "ochroną prywatności" w wersji 10

maxpayneau   4 #35 18.08.2015 22:57

Ja całe życie chcę w końcu przejść na Linuxa. Też miełem kilka podejść, najpierw nauka RedHat w ginmazjum na informatyce w 2003 roku - wtedy nauczyłem się najwięcej. Potem na studiach musiałem zainstalować przypadkowo Knopixa bo nie mogłem na nowym laptopie zainstalować Windowsa XP bo miałem nowy dysk sATA i XP go nie widział, a preinstalowanej Visty nie chciałem. Teraz skończyłem studia i pracuje jako architekt. W pracy są firmowe kompy a na chacie laptop stoi i czasem się zastanawiam czy nie popróbować z Linuxem. Martwię się trochę o obsługę takich rzeczy jak touchpad, ściemnianie ekranu bo miałem kiedyś z tym problemy. Mam Lenovo Z510. Chciałbym zacząć od Debiana bo wiele dobrego słyszałem o nim. Ponoć kopiuje go Ubuntu i dodaje tylko okienka z przyciskiem "instaluj" dla tych którzy nie wiedzą jak się bez klikania obejść podczas instalacji programów itp. Kurcze szkoda mi będzie tylko foobara2000, BESTplayera no i internet Aero2 obsługuje mi jakiś Mobile Partner - nie wiem czy sobie poradzę z tym na Linuxie. Do CAD będę miał DraftSighta, + Blender + Inkscape + Gimp i mi styka! Nic więcej nie potrzebuję! Nie wiem od czego zacząć! Jeah? Że co? Czy ja właśnie dzięki temu wpisowi w końcu podjąłem tę decyzję? Chyba tak! Czuje się świetnie - dzięki!

  #36 19.08.2015 22:33

@maxpayneau: debiana raczej instaluje się na końcu początkowej przygody z linuksami gdy już liźniemy mniej więcej z czym się to je albo jako wstęp do bardziej zaawansowanych i hardkorowych dystrybucji...jak zaczynasz od debiana nie będzie łatwo ale od razu nauczysz się dobrych nawyków...dosyć wygodny i bezawaryjny system jak się opanuje jego administrację i swobodę w działaniu...moim skromnym zdaniem, jeden z lepszych systemów jakie kiedykolwiek wyprodukował człek..;)