Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. IT – czyli nikt

Jest godzina 6:57 – wchodzę do biura – cześć! - cześć – odpowiadają koleżanki. Siadam przy biurku zawalonym po brzegi wydrukami, segregatorami, karteczkami i kilkoma innymi dokumentami. W głębi leży kilka kabelków, dalej zasilacz do PC – nowy. Obok stary zasilacz, rozkręcony – czeka na wlutowanie kilku kondensatorów. Szybkim ruchem wciskam power. Na ekranie pojawia się pasek wznawiania systemu z hibernacji. Kilka chwil po tym dolna belka zapełnia się dokumentami: Gimp, Writer, dwa arkusze Calc-a, trzy aplikacje z Access-a, kilka katalogów z dokumentami, za nimi Thunderbird – już widzę te kilkanaście e-maili jak spływają z serwera, na końcu Firefox próbuje załadować chyba z dziesięć kart. OK.

Tę miłą chwilę przerywa dzwonek telefonu. Biorę słuchawkę – halo! Rozmówca w pośpiechu opisuje problem: -Cześć! Musisz szybko przyjść do magazynu! - Ale co się stało – odpowiadam.-Słuchaj, nie mam tego opisu na liście, musisz mi to wprowadzić bo muszę to wydrukować! -Ale co konkretnie – pytam. -No ten opis do tego nowego modelu, nie ma go na liście, no nie widzę go tutaj! -Sprawdź dobrze, bo na pewno tam jest – przekonuję ze spokojem. Wszystko jest alfabetycznie – dodaję.
Po chwili panicznego szeptu rozmówcy, który próbuje odnaleźć brakujące dane:– JEST! Faktycznie jest! No to tyle, cześć!

No to czas na przeczytanie maili. A piszą do mnie Klienci z zapytaniami o towar, o zamówienia, czy przesyłka na pewno dotrze, to znowu że dotarła i są szczęśliwi...
Czas dokończyć projekty plakatów i przedstawić do akceptacji – znowu się zacznie – a może by trochę inna czcionka? Może bardziej na środek, może w lewo, prawo. Ten kolor może by o ćwierć tonu jaśniej (a monitor nadaje się co najwyżej do pisania tekstów, bo na matrycy TN to takie świetne odwzorowanie barw...). Jeszcze tylko szybko banerek dokończyć na stronkę i jesteśmy w domu. A nie przepraszam, jeszcze telefon z produkcji muszę odebrać...

-Musisz przyjść szybko, bo komputer się zepsuł – wydobył się stanowczy głos.
No to idę. Zaglądam na stanowisko „komputerowe” i proszę o szczegóły. -No wiesz, komp się zepsuł i nie można wprowadzać liczb. W ogóle się nie wbijają!Robię szybki skan gałkami ocznymi i tak: komputer działa, system stabilny, aplikacja reaguje prawidłowo – więc o co chodzi? A no o to, że sierota wyłączyła sobie klawiaturę numeryczną (Num Lock) i cyferki się nie wbijają. Kolejny raz tłumacze o co chodzi z tą klawiaturą i mam nadzieję, że zapamięta – ale nie wiem czy to coś da...
Wracam więc do siebie i już słyszę z daleka: -Drukarka się zepsuła, możesz to sprawdzić? Miga jakiś TUNER czy coś..-Chyba TONER – poprawiam. -No przecież mówię, że TUNER...Zaglądam na panel drukarki – tak to koniec tonera. W tym momencie wypadało by biec po nowy, ale nie ze mną te numery. Wyciągam kasetę z bębna, odkręcam na 3 śrubki przytrzymujące osłonkę zasłaniającą mechanizm zębaty i przekręcam reseter do położenia przeciwnego. Skręcam wszystko do kupy i wrzucam do drukarki. Efekt – mamy toner jak nowy, a drukarka - naiwne zwierzę - łyka mięso bez mrugnięcia.
Przez te 8 lat to się poznało parę sztuczek...

Przyszedł czas na posegregowanie faktur i sprawdzenie płatności, powpinanie wuzetek (niestety nie jadalnych), jeszcze wsadzić nowe próbki do segregatora oraz przygotować zlecenia na przelewy ze zwrotów. Tak, zajmuję się sklepem internetowym – szybciutko potwierdzić nowe wpłaty i przekazać koleżance zamówienia do realizacji – to jeszcze muszę zrobić.
Dalej już nie będę zanudzał szczegółami, ale tylko wspomnę, że w zakres moich obowiązków wchodzą czynności z takich dziedzin jak: informatyka (software obejmujące programowanie, wdrożenia, helpdesk, administracja, przetwarzanie danych oraz hardware – konserwacja, serwis), handlowiec (sklep internetowy), dział zakupów (planowanie, zamówienia – sprzęt, oprogramowanie, materiały eksploatacyjne), elementy księgowe (rozliczenia), prace magazynowe, elementy PR, reklama, telekomunikacja (VOIP przynosi wiele korzyści) i pewnie coś by się jeszcze znalazło związanego z prądem, budowlanką i...

Oczywiście zawsze zdarzają się perełki umilające codzienne zmagania:
Dzwoni telefon, odbieram:-Musisz szybko przyjść, bo komputer się zepsuł!-A co się dzieje ? - pytam-Co chwilę się sam wyłącza i nic nie można zrobić.Zaglądam więc na produkcję do tego komputera i co widzę – koleżanka co kilkadziesiąt sekund od uruchomienia systemu nachyla się po jakieś papiery i wjeżdża nogą od stołka na przycisk RESET...

Przykładów można oczywiście mnożyć i nie raz można się popłakać z tych komicznych sytuacji. Oczywiście zdarzy się też blue screen i dłuższa zabawa z konsolą, aby naprawić system plików czy odzyskać profile z czeluści...
Zacząłem w końcu się zastanawiać, czym tak właściwie się zajmuję. Nieraz zdarzyła mi się rozmowa ze znajomymi czy rodziną, na tematy w stylu – czym się zajmujesz – i zawsze miałem z tym kłopot.
Kiedyś w knajpie rozgadałem się ze znajomym, który wrócił niedawno z USA i aktualnie pracuje w jakiejś korporacji. Padło oczywiście: a Ty czym się zajmujesz? Nie wchodząc w szczegóły, nakreśliłem z grubsza moje zajęcia. Następnie zostałem uraczony stwierdzeniem w stylu:- To właściwie nic takiego konkretnego nie robisz... Dla mnie zabrzmiało to jak: „jesteś nikim”.

No cóż, być może rynek nas tak ukształtował w małych i średnich firmach, gdzie potrzebny jest specjalista od wszystkiego. Jeden etat, a potrzeby w kilku działach. Może i nie jestem wyspecjalizowany w konkretnych wąskich dziedzinach, ale za to poradzę sobie w może niekonwencjonalny sposób, z różnymi problemami, które trzeba rozwiązać nie rzadko przy zerowym budżecie. Tak jest w rodzimych firmach. Pozostaje tylko stosować coraz częściej rozwiązania open source-owe, aby maksymalnie ciąć koszty w tych trudnych czasach.
I wcale to nie jest głupie rozwiązanie.

Na koniec pozdrawiam wszystkich niedocenionych multi-specjalistów!

PS:
Przepraszam, za ten przydługawy wstęp, chciałem się tylko przywitać :-) 

inne

Komentarze

0 nowych
997   5 #1 16.01.2013 08:23

Jesteś administratorem, czyli panem od wszystkiego ;-) Ponadto zdradzę ci już pewnie znaną tajemnicę ale co tam: administratorzy są niedoceniani, bo wszyscy myślą, że nic nie robią bo wszystko działa. A tymczasem wszystko działa bo administrator czuwa i pracuje by wszystko działało ;-)
U mojego znajomego w firmie mają 3 adminów ale ich współpracownicy są na szczęście spoko i zawsze urządzają http://en.wikipedia.org/wiki/System_Administrator_Appreciation_Day :-)

januszek   18 #2 16.01.2013 08:33

@bravo: Tak realnie na sprawę patrząc to wdrażając bezpłatne oprogramowanie sam roztaczasz wrażenie, że Twoja praca nie jest nic warta... ;) Gdybyś temu korpo-znajomemu opowiedział, że administrujesz serwerami za półtora miliona baksów to by się w Ciebie wpatrywał jak w święty obrazek.. ;) A tak, to 3 x P czyli Przynieś, Podaj, Pozamiataj ;P

adiboo   1 #3 16.01.2013 08:36

Świetny tekst - uśmiałem się! Naprawdę -samo życie, trochę podobnie mam ja aczkolwiek w mniejszej skali a jestem nauczycielem przedmiotów informatycznych w technikum inf. i jedynym facetem znającym się trochę na rzeczy ... tak więc "zadań zleconych" jak to nazywam nie brakuje. Pozdrawiam wszystkich multietatowców! Nie dajmy się! :)

command-dos   17 #4 16.01.2013 09:05

Trochę, jakbym czytał o sobie. Co tu dużo gadać - Twoi koledzy mieli chyba rację (tak patrząc po sobie). Ja też jestem od stawiania stron www, naprawy drukarek, laptopów, kompów, od oprogramowania, od sieci, czasem od prądu, budowlanki i przemysłu meblowego - sam zresztą wiesz. Zaczyna brakować mi jednak jakiejś konkretnej specjalizacji - wkurza mnie to, bo w żadnym z moich zainteresowań nie jestem bardzo dobry - przeszkadza mi to, ale jeszcze nie wiem czemu... Chyba dlatego, że w żadnej z tych dziedzin nie mogę być autorytetem - tak na prawdę wiem wszystko i nic, jeśli przyjdzie rozmawiać o szczegółach... Może mnie zrozumiesz, choć jest prawdopodobieństwo pewne, że u Ciebie jest inaczej ;)

bachus   19 #5 16.01.2013 09:07

No ale będąc szczerym... poza uzasadnionymi przypadkami, po co etatowy "informatyk" w małej firmie? Ja rozumiem, kilkaset komputeów, oddziały, 7 serwerów, BD, Lotusy, weby, śodowisko z chorym SLA. No ale taka firma... 10-40 komputerów.... Tu niestety brutalność: jest tylko kosztem dla przedsiębiorcy, przecież jest outsourcing. Naprawiać komputery? No to właściciel źle kupił sprzęt bez gwarancji typu NBD. Zmieniać taśmy od backupu? 60-letnia pani Halina to może zrobić i będzie to nawet pewniejsze, bo jest skrupulatna i nie zamiesza się przy strategii rotacji GFS, czy Hanoi. Padają dyski w serwerze? Monitoring ustawiony w 10sekund, czy czynnik ludzki (wyżej wymieniona pani Halinka aktywowana kolorem pomarańczowym na diodzie dysku).
Ja rozumiem, że "administrator systemów" w małej firmie jest mało widoczny, bo tak powinno być (jego praca jest wykonywana dobrze, gy jest "przezroczysty" dla pracowników), ale mając umiejętności w tym, co się robi można się uwinąć w kilka godzin w miesiącu. Co wtedy robić? Na siłę wdrażać w firmie nowe rozwiązania? Rozwijać się w innych kierunkach? Eksploatować czytnik Kindle?
W takiej sytuacji lokalny "informatyk" musi mieć jeszcze jakieś zadania i nie ma się co smucić, jak trzy razy w tygodniu trzeba tłumaczyć komuś, czemu na jedym komputerze w Excelu "przecinek zastępuje kropkę", albo że "drukarka będzie lepiej drukowała, jak ma wsadzony papier".

  #6 16.01.2013 09:36

Mnie najbardziej w tym wpisie interesuje ta drukarka. Mógłbyś napisać coś więcej lub po prostu zablogować o tm.

Samurai   15 #7 16.01.2013 10:01

Jak na przywitanie to tekst bardzo fajny :) Nie będę się rozpisywał bo poprzednicy powiedzieli już chyba wszystko

freeq52   8 #8 16.01.2013 10:54

Może załóż jakąś własną działalność? Wtedy jesteś panem tylko dla siebie :)

Axles   16 #9 16.01.2013 13:28

Życiowy wpis, takie się najchętniej czyta bo przynajmniej człowiek wie, że nie jest sam w takiej sytuacji :)

Ave5   8 #10 16.01.2013 14:47

Fajny wpis :)

MaXDemage   17 #11 16.01.2013 14:52

Ten wpis jest smutny. Bardzo smutny. Ale i wesoły. Smutny i wesoły. Kontradykcja! Trudne słowa!

  #12 16.01.2013 14:56

Tak postepujac zabierasz innym miejsca pracy a przy okazji zanizasz I to przadnie WARTOSC samej pracy.
Nie dziwie sie iz w Polsce sa tak smieszne zarobki skoro pracownicy zupelnie siebie nie szanuja I za darmo robia wszystko co im kaza

N4R   3 #13 16.01.2013 16:12

Rowniez bardzo chetnie dowiedzialbym sie o co chodzi z tym tonerem, dobry temar na nastepny wpis (zalecane zdjecia) ;)

bravo   16 #14 16.01.2013 17:38

@januszek - chyba masz rację! Co do wolnego softu, to zrodziło się to z konieczności, ale teraz uważam to za postęp i dumnie stawiam na otwarte rozwiązania - oczywiście tam gdzie to przyniesie wymierne efekty. A znajomym się nie przejmuje specjalnie.

@command-dos - mnie też czasami wkurza taki stan rzeczy (specjalizacja rozproszona), ale po namyśle wolę wiedzieć trochę mniej z danego tematu, ale z wielu dziedzin. Zawsze w razie konieczności sięgam do literatury fachowej - ważne żeby umieć z tej wiedzy zrobić użytek.

@bachus - ogólnie masz rację. Dodam tylko, że zależy. A od tego, że często jest tak, iż zajęcia poboczne zajmują mi więcej czasu niż te admnistracyjno-programistyczne i nie mam tu na myśli tłumaczenia komuś obsługi klawiatury :-)

@bitx i @N4R - skrobnę coś o tym, ale uprzedzam - żadnej filozofii tu nie ma ;-)

@Axles - życie pisze najlepsze scenariusze

@MaXDemage - czy Ty mnie obrażasz? Spokojnie, żartuję sobie. Też myślałem że to smutne, ale jak sobie przypomnę, jak pewnej osobie pisałem CV, bo nie potrafiła sama i w akapicie "umiejętności" kazała sobie wpisać - obsługa komputera.

@Did@ - chyba masz rację, jutro pójdę do szefa i powiem mu, że będę zajmował się tylko odpisywaniem na e-maile, a do reszty niech sobie zatrudni nowe osoby. A do tego powinienem dostać podwyżkę -;)

Przepraszam, że teraz dopiero odpisuję. Niestety w pracy nie mam na to czasu - pracuję. Choć jestem w sieci cały czas.

Over   9 #15 16.01.2013 18:18

Jeden z lepszych wpisów opisujący pracę codzienną "informatyka" takie są polskie realia i co zrobisz??
Nic..

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #16 16.01.2013 18:30

Samo życie kolego, samo życie.

paxer   5 #17 16.01.2013 19:40

ech, skąd ja znam takie rzeczy... ostatnio księgowa mi powiedziała (niby w żartach), że może będę dostawał niższą pensję jak nie będzie żadnych usterek (bo przecież nic nie będę robił), a wyższą jakbym miał więcej czasu spędzić na naprawach...

Świetny wpis, lekko się czyta, w prosty sposób opisuje nasze realia. Gratuluję :)

Humanoid   5 #18 16.01.2013 21:24

"A no o to, że sierota wyłączyła sobie klawiaturę numeryczną (Num Lock) i cyferki się nie wbijają. Kolejny raz tłumacze o co chodzi z tą klawiaturą i mam nadzieję, że zapamięta – ale nie wiem czy to coś da..."

Sierota jak nic, jakby nie mogła użyć tych klawiszy, co są od tyldy w prawo...

Moskital   4 #19 16.01.2013 21:33

Taka niezbyt fajna prawda, z życia wzięta. Jest jednak wyjście z sytuacji - przestać się na to zgadzać, będąc świadomym swoich umiejętności i swojej wartości dla firmy (przecież ona oszczędza na tym, że łączysz wiele etatów w jednym).
Na takie realia wcale nie trzeba się zgadzać (że niby nie ma pracy? wg mnie jeśli ktoś potrafi wiele rzeczy, zawsze jest w stanie gdzieś się dopasować).

tfl   8 #20 17.01.2013 13:32

@autor

Pierwsze czesc pytan: Ile masz lat? Ile lat ma Twoj szef?

Jesli roznica odpowiedzi jest mniejsza niz -15: pamietaj, ze wlasnie wychowujesz kogos, kto nigdy juz byc moze nie zrozumie, czym jest praca IT, czym zajmowac sie powinien serwisant (popularnie ostatnio nazywany Asystentem Technicznym), czym administrator, a czym programista. Ludzie to nie sa ziemniaki, nie musza isc ze wszystkim.

Druga czesc pytan: Ile masz lat? W czym jestes naprawde dobry?

Jesli tych lat jest mniej niz 25 i jest cokolwiek w czym jestes naprawde dobry - daj sobie czas do 25 roku zycia na robienie tego czegos w celu komercyjnym. Podkreslam - w celu. Na poczatek moze ten cel byc odlegly. Ale jesli zatkasz sie we wszystkorobieniu obudzisz sie pewnego dnia smutny i zgorzknialy, bez perspektyw, z ochotą na podwyzke, ale bez umiejetnosc specjalistycznych. A na Twoje miejsce bedzie czekal dwudziestokilku letni mlody czlowiek, ktory wezmie mniej kasy.

  #21 17.01.2013 20:09

Jako pracownik w serwerowni mogę powiedzieć tak w ciągu 8 godzin pracy, otrzymuje około 300 maili, i żaden z nich nie jest handlowy:/

  #22 17.01.2013 21:24

Cóż .. lubisz swoją pracę niczym kierowca MPK swoje stałe trasy. Zero nowych wyzwań, ciągle to samo ... :)

  #23 17.01.2013 23:50

@bitx i @N4R

Urządzenia wielofunkcyjne o nazwie kojarzącej się z "bratem" tak mają - dźwignię z półzębatką. Po włożeniu tonera ta dźwignia się przekręca, w końcu spada z zębatki i drukarka sobie działa. Gdy naliczy, że czas wymienić toner, to najczęściej rozkręcasz bok tonera, przekładasz dźwignię z półzębatką o 180 st. i drukarka drukuje dalej...

Moskital   4 #24 18.01.2013 01:34

@tfl: bardzo podoba mi się Twoje podejście do sprawy, tylko... skąd przyszło Ci do głowy? Autopsja? Jakby nie było też jestem takim uniwersalnym infokiem, ale nie pracuję w branży. Mimo wszystko jednak staram się wiedzieć, co w trawie piszczy, a mam już 30+. Myślę podobnie jak Ty, ale coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy nie straciłem swojego najlepszego czasu.

manieKMP   6 #25 18.01.2013 12:54

W polskich realiach jest to raczej norma, takie robienie za multi-pracownika... i nie ogranicza się to tylko do IT.
Parę lat temu pracowałem na sporej budowie (gminna inwestycja w budowę hali segregacji odpadów komunalnych i przebudowy/modernizacji pobliskiego budynku). W papierach miałem zapis "instalator sanitarny", ale na tym moja praca się nie kończyła, wybiegała nawet poza zakres działań budowlanych, bo mimochodem robiłem również za "serwisanta" sprzętu komputerowego kierownictwa, jak i kierowcę ;)
Teraz jak sobie przypominam ten okres, odczuwam w sumie zadowolenie z siebie, ponieważ jakby na to nie spojrzeć, było się bardziej wartościową osobą od np. takiego jedynie "układacza" cegieł w mur, który na dłuższą metę ma bardzo monotonne zajęcie i w zasadzie znikome szanse na rozwój i zdobywanie nowych doświadczeń.
Oczywiście, w kontekście wpisu, złym jest niedocenienie pracownika wielostanowiskowego odpowiednim wynagrodzeniem (wyższym od standardowego) ;)

  #26 18.01.2013 15:23

u mnie to samo :D przybij 5 :)

  #27 18.01.2013 16:40

@bravo: co do zmieniania warunkow z szefem to niestety, zniszczenia zostaly juz poczynione ;) Raczej ciezko byloby teraz zmienic sytuacje, kiedy przez caly ten czas pokazales, ze mozesz to wszystko robic i robisz.

Co do wielozadaniowosci, to jest to slepa uliczka. Jak bedziesz chcial zajac sie czyms powazniejszym, to nagle okaze sie, ze brakuje Ci wiedzy w kazdej z dziedzin, a czytanie literatury fachowej nie pomoze.

To jest problem wielu informatykow, jako grupa zawodowa, z tego co widze, jestesmy najwiekszymi cielakami jakich mozna znalezc. Na wszystko sie zgadzamy, wszystko zrobimy i to jeszcze w czynie spolecznym. W tym tkwi problem. Nawet w programie "Usterka" jak bylo o naprawianiu komputerow, to podsumowali tak, ze mimo wszystko ta grupa wykazala sie niezwykla uczciwoscia na tle innych, bo jak nie naprawili to albo wcale nie wzieli pieniedzy albo jakies grosze za dojazd.

bravo   16 #28 18.01.2013 17:57

@ITGuy - No cóż, to jest prawda - zniszczenia zostały poczynione. To jest taki cichy i powolny destruktor, który nie wydaje się groźny, do póki nie jest już za późno. Ale pomyślcie, że w większości przypadków nie mamy wyjścia i mimowolnie do tego dążymy - może nawet nie mając świadomości jakie to przyniesie konsekwencje. Popatrzcie na młodego chłopaka, który przychodzi do swojej pierwszej pracy i bardzo mu zależy na tym, aby nie wyleciał przy pierwszej okazji - stara się więc jak tylko może i angażuje się we wszystko co daje rady ogarnąć i udowadnia, że nie mam dla niego rzeczy, której nie potrafi zrobić.

Druga sprawa, to zainteresowania szeroko pojęte - interesuję się wieloma aspektami IT, techniki i nowych technologii czy fotografii cyfrowej. To że nie wyspecjalizowałem się w jakimś wąskim kierunku, to tylko moja "zasługa" - nie stałem się jakimś maniakiem z klapkami ustawionymi na jeden punkt - po prostu to mnie nie kręci, nie potrafię tak, interesuje mnie wszystko. Z jednej strony to jakaś wada, ale z drugiej to jest fajne, bo na świecie jest tyle interesujących rzeczy. Poznawanie tego jest dla mnie przyjemniejsze od klepania w jednym punkcie. (@manieKMP - na pewno czujesz to samo co ja)

Może to jest jakiś sposób na życie, aby nie dać się zwariować? Może to odbyło się nie świadomie, ale widocznie tak miało być ze mną. Może z tego nie będzie kokosów, ale cóż...

Jedno jest pewne - nie zależnie od tego czy jesteśmy specjalistami od wszystkiego czy od konkretnego zagadnienia - nasz szef wykorzysta nas maksymalnie, wyciśnie jak cytrynę - a potem wywali na zbity ryj i powie, że cię nie zna. Przekonałem się już o tym, na szczęście nie na sobie. Do czasu.

Pozdrawiam wszystkich!

tfl   8 #29 18.01.2013 21:38

@Moskital

Poniekad z autopsji. Gdybym sie zatrzymal na tym poziome pare lat temu to dzis mialbym pewnie problem. Na moje miejsce w firmie, w ktorej pracuje przyszedl chlopak, ktory ma 1/3 lat mniej ode mnie, mniejsze wymagania finansowe i w 100% spelnia wymagania. Z drugiej strony w zaprzyjaznionej firmie jest taki 30kilkuletni, od wszystkiego. Radzi sobie dobrze z drukarka i execelem, ale gdy szef wymaga od niego realizacji zadan biznesowych - jest spektakularna wyjebka i paraliz.

  #30 18.01.2013 22:52

jeśli specjalista ds. IT zajmuje się projektowaniem graficznym - to musi być bardzo smutna firma.

kamilkowy   3 #31 18.01.2013 23:14

uwielbiam czytać artykuły sfrustrowanych ludzi, :)
ode mnie +1

roobal   14 #32 18.01.2013 23:18

@997

"Jesteś administratorem, czyli panem od wszystkiego ;-) Ponadto zdradzę ci już pewnie znaną tajemnicę ale co tam: administratorzy są niedoceniani, bo wszyscy myślą, że nic nie robią bo wszystko działa. A tymczasem wszystko działa bo administrator czuwa i pracuje by wszystko działało ;-) "

Pewien wykładowca opowiadał kiedyś jak pewien gość pracował w firmie jako admin, wszystko działało bez zarzutów, więc pracodawca stwierdził, że po co im taka osoba, skoro wszystko działa i płacą mu za siedzenie, to musiał zacząć generować sztuczne awarie w sieci, aby go nie zwolnili ;)

bravo   16 #33 19.01.2013 11:39

@pewwe - w brew pozorom czasem jest na prawdę zabawnie i nie mam tu na myśli przykładów z mojego blogowego wpisu. Po prostu mamy dobrą "paczkę".

@kamilkowy - mam nadzieję, że to nie jest ocena szkolna :-)

PS.
Na pewno w jednym wychowałem sobie szefa - soboty i niedziele zawsze wolne! Stanowczo to podkreślałem przy każdej próbie skłonienia mnie do przyjścia w weekend. Po kilku latach nie dostaję już takich propozycji, wiedzą jakie jest moje stanowisko. Gdybym się zgodził na samym początku, to stało by się to już normą.

Autor edytował komentarz.
paxer   5 #34 19.01.2013 13:34

@bravo
"Na pewno w jednym wychowałem sobie szefa - soboty i niedziele zawsze wolne! Stanowczo to podkreślałem przy każdej próbie skłonienia mnie do przyjścia w weekend. Po kilku latach nie dostaję już takich propozycji, wiedzą jakie jest moje stanowisko. Gdybym się zgodził na samym początku, to stało by się to już normą."

Dokładnie tak! Nie można dać sobie wejść na głowę, bo później strasznie ciężko się uwolnić - niestety wiem coś o tym. Jak zaczynałem swoją "karierę IT" pędziłem od razu, piątek-świątek, rano czy późny wieczór, bo coś tam nie działało, a okazywało się, że wystarczyło np. zmienić numer portu w Outlooku albo coś takiego... 1h dojazd i 2 minuty roboty...

bravo   16 #35 19.01.2013 13:57

@paxer - "...1h dojazd i 2 minuty roboty..." - właśnie dla podobnych drobiazgów prawie wszędzie mam vnc (zdalny pulpit). Nie wyobrażam sobie w tej chwili dojazdów do np. naszych sklepów, aby coś tam ustawić. Po prostu nie mam na to czasu, dlatego większość prac jestem w stanie wykonać zdalnie - oczywiście tych programowych :-)

jaredj   9 #36 21.01.2013 14:31

z tym kolegą z usa - ciemniak - jakbyś mnie opowiadał co robisz, i choć jestem dba od oracle i mysql, to postawiłbym Ci piwo bo zakres obowiązków i co za tym idzie rozmiar potrzebnej wiedzy ..... porażające ;)
Niestety takim informatykom od wszystkiego w wielkiej firmie trudno złapać pracę bo tam wymagają specjalizacji. Musisz się znać dobrze ale na czymś pojedynczym. Admini baz danych są często wyjątkami bo muszą się znać nie tylko na bazach ale i na wszystkim pod tym - OS, filesystemy, clasterware itd.

  #37 30.01.2015 08:31

czytając Twój wpis, poczułem się jak u siebie w pracy... Panie za biurkiem podobnie, nie mogę włączyć, zepsuł się, czarny ekran, word przesuwa tabelki:O, excel nie sumuje - chociaż żadna nie zna funkcji tego kombajnu, z wieloma takimi przypadkami borykam się całymi dniami...