Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Beztroskie gwarancje

Tak się złożyło, że żyjemy w świecie, w którym panuje system monetarny, a każda rzecz którą nabywamy, ma swoją określoną wartość i żeby ją nabyć musimy zazwyczaj się ostro napracować. Kupujemy rzeczy, które są coraz droższe, coraz bardziej skomplikowane i bywają delikatne, jak i narażone na różne zagrożenia. Oprócz uszkodzeń i wad, na nasze dobra czyhają jeszcze takie niebezpieczeństwa, jak zagubienie lub kradzież - możnaby tu wymieniać i wymieniać... Zdawałoby się, że stojąc przy kasie i płacąc za kawałek świecącego plastiku sporą część naszego miesięcznego wynagrodzenia, coś nas opętało i ogarnęło nas jakieś szaleństwo: "takie ryzyko, tyle zagrożeń, a ja się decyduję na zakup - chyba jestem nienormalny"... i w tym momencie słyszymy propozycję od sprzedającego: "warto przemyśleć i zainwestować kilka groszy w ubezpieczenie sprzętu od jakichś nieszczęśliwych zdarzeń - mamy tu propozycję dla pana: gwarancję beztroskiego używania"...

Nie będę tu owijać w bawełnę. Wpis ten dedykuję panu konsultantowi firmy ubezpieczeniowej, która jest polecana przy zakupie w dosyć popularnej sieci sklepów z elektroniką - obiecałem, że nie będę się szarpać o 300zł w sądach, tylko opiszę całą sytuację na blogu, dzieląc się swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami - voila, zazwyczaj staram się dotrzymać słowa ;)

Oczywiście, nie jest to moje pierwsze zderzenie z rzeczywistością. Jeśli chodzi o ubezpieczenia w moim przypadku, to odzyskanie pieniędzy, naprawa ubezpieczonego sprzętu jest tak pewna, jak wypłata mojej przyszłej emerytury przez ZUS. Słowo składka jest tu kluczowe - jeśli gdzieś je usłyszycie i macie zamiar tą składkę uiścić a nie musicie, to lepiej pieniążki przeznaczone na tą składkę włożyć do skarpety, bo użytek z nich macie zagwarantowany i pal licho inflację - i tak się opłaci. Składka zdrowotna, składka emerytalna, składka ubezpieczeniowa - każdy ma swoje doświadczenia, a z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że najpewniej złożyć się z kumplem na piwo...

Zanim jednak opiszę sytuację, która zmusiła mnie do wyskrobania tego tekstu, przytoczę może moje wcześniejsze doświadczenia z ubezpieczycielami, bo o ubezpieczeniach będę tu dalej nawijał:

1) Ci zmotoryzowani wiedzą, że każdy posiadający zarejestrowany pojazd musi uiścić coroczną składkę na ubezpieczenie, potocznie zwanym OC, które ma sprawdzić się w sytuacji, kiedy coś przykrego zdarzy się na drodze z naszej winy. Zamysł szczytny - my sprawdziliśmy, jak to działa. Mieliśmy zdarzenie: nie z naszej winy rozbiliśmy nasz bolid na drodze osiedlowej - pan wymusił pierwszeństwo. Jego wina, więc z jego ubezpieczenia OC będą naprawiane szkody. Nasz wózek został odwieziony do warsztatu, który współpracuje z ubezpieczycielem, a pan mechanik wycenił szkodę. Oczywiście ubezpieczyciel miał nieco inną wizję naprawy: auto miało więcej jak 6 lat, więc nie możemy do naprawy użyć oryginalnych części od producenta, tylko tańsze zamienniki. Różnica to jedyne 4000zł. Panu mechanikowi kazaliśmy włożyć części oryginalne, zapłaciliśmy mu różnicę, a sprawa trafiła do sądu. Niestety nie wyszliśmy "na zero", ale utarliśmy nosa ubezpieczycielowi, bo sąd przyznał nam rację - część kasy wróciła do naszej kapsy. Ubezpieczyciel od początku chciał nas zrobić w bambuko i nie dać nam pieniędzy, które nam się należały z myślą, że sobie odpuścimy - jak większość odpuszcza.

2) Budując się, remontując dom/mieszkanie często bierzemy kredyt hipoteczny. Wymóg jest taki, że nasza posiadłość musi być jednak ubezpieczona. Chcąc uzyskać taki kredyt, poszedłem więc ubezpieczyć mieszkanie. Trafiłem na znajomą, która nawet nie wiedziałem, że trudni się jako agent ubezpieczeniowy. Ok, fajnie się gadało, przeszliśmy do rzeczy. Wypisała papiery, wziąłem najtańsze możliwe, byle akceptowalne przez bank. Płacąc, z ciekawości zapytałem, od czego to w ogóle jest?? Od tego, od owego, od przypadkowego zalania mieszkania... "oooo, to świetnie, bo nasz sąsiad z góry notorycznie nas zalewa" - powiedziałem. "Nie, nie, nie" - odparła z uśmiechem. "To nie od takiego zalania...". No ludzie, scyzoryk w kieszeni się otwiera. Okazało się, że to chodzi o awarię wodociągu, czy kanalizacji w mieszkaniu. Od zalania przez sąsiada jest nieco inne ubezpieczenie i w takim wariancie składka wzrasta o 200% - w obawie przed innymi haczykami i gwiazdkami, grzecznie podziękowałem.

3) No i koronne, powód tego wpisu - to powinno zainteresować czytelników DP: Ubezpieczenie elektroniki (w moim przypadku tabletu) przed przypadkowym uszkodzeniem. Zanim przejdę dalej, zwróćmy uwagę na domyślny okres ubezpieczenia urządzenia, który wynosi 24 miesiące - dokładnie tyle obowiązuje gwarancja producenta. Zbieg okoliczności? No, ale skończmy z domysłami, bądźmy dobrej myśli. Zapewne nie pisałbym o tym, gdyby do niczego nie doszło, ale doszło.

Tablet używały dzieci, więc ciężko miałem ustalić, co dokładnie się stało. Nikt się do niczego nie przyznał ;) Efekt jest taki, że został on uszkodzony w sposób umożliwiający jego dalsze używanie - pękła szybka wokół ramki - tak, jakby ktoś nacisnął tablet (nadepnął? usiadł?) i środek szybki wpadł do środka. Wszystko świeci, wszystko widać, dotyk działa. Po powrocie z pracy, a dzieci ze szkół, przedszkoli wszyscy wparowaliśmy do domu, a mnie pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy, to rozbita szybka w tablecie leżącego na kanapie. Po krótkim dochodzeniu ustaliliśmy, że tablet musiał chyba zepsuć pies, który zapewne wskoczył na kanapę, na której leżał i nacisnął łapą, może czymś innym, rozbijając szybkę - ale tego nie byłem pewien, bo nie było nas w domu, co konsultantowi podkreśliłem kilkakrotnie. Równie dobrze mogło długo świecić na niego słońce i pod wpływem ciepła zadziałały naprężenia, mógł ktoś się włamać i z zazdrości rozbić szybkę ;) Klucz do naszego domu mają inni członkowie naszej rodziny - może ktoś przyszedł, usiadł tłukąc szybkę, zobaczył że nas nie ma i poszedł. Konsultantowi wystarczyło moje "PRAWDOPODOBNIE pies" - dlaczego? Spójrzmy na 6 paragraf ogólnych warunków ubezpieczenia "Gwarancje beztroski":

Ochroną ubezpieczeniową nie są objęte następujące szkody:
1) bezpośrednio powstałe wskutek zaginięcia, zagubienia lub kradzieży zwykłej,
2) polegające na utracie danych lub oprogramowaniu sprzętu,
3) polegające na utracie lub uszkodzeniu jedynie baterii sprzętu,
4) polegające na utracie jakichkolwiek akcesoriów dodatkowych, takich jak zestaw słuchawkowy, antena, kable, ładowarka, dodatkowe baterie itp.,
5) spowodowane działaniem ognia i innych żywiołów, tj. trzęsieniem ziemi, nagłą zmianą temperatury (aha, czyli długotrwałe świecenie słońca także nie wchodzi w grę), powodzią, huraganem itp.,
.
.itd, itp,
.
16) spowodowane przez zwierzęta,
.
.ble, ble, ble
.
20) powstałe wskutek spożycia alkoholu, zażycia narkotyków lub innych środków odurzających.

Pan konsultant i eksperci od analiz mieli rację, prawda? Prawda. Punkt 16 rozwiewa moje wszelakie niejasności. Najciekawiej jednak wypada punkt 9 tej wyliczanki: "9) powstałe wskutek użytkowania ubezpieczonego sprzętu w sposób niezgodny z instrukcją obsługi". Czyli innymi słowy: daj nam kasę, a jak się coś zepsuje, to w ramach gwarancji producenta Ci to naprawimy - to jest chyba jakaś kpina?! To za co ja płacę?

Ponadto w drugim punkcie tego samego paragrafu nr 6 mamy: "Zakres ochrony nie obejmuje również:" i tu kolejna litania złożona z 14 punktów. Ubezpieczenie kosztowało niecałe 100zł za sprzęt wart niecałe 700. Czy warto inwestować w takie ubezpieczenia? Oczywiście, z moich doświadczeń wynika, że nie. Po bardziej dogłębnej analizie warunków umowy wydaje mi się, że takie umowy, to jedynie 1 kwietnia mają szansę zaistnieć, ale tylko dla żartu. Oczywiście moja próba ubiegania się o naprawę tabletu spłonęła na panewce - mówiąc krótko: frajer ze mnie. Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji, to dać Wam radę: jeśli macie ubezpieczyć coś, a nie musicie tego robić, to tego nie róbcie - nie warto. Tam gdzie usłyszycie słowo "składka", uważajcie, bo prawdopodobnie złożycie się na coś, z czego nie zrobicie użytku.

Mam nadzieję, że przeczyta ten wpis spora grupa użytkowników i zanim dokona zakupu ubezpieczenia, mocno się nad tym zastanowi, bo tylko o to mi chodzi. Ja już wiem, że nie warto i piszę to po to, byście nie musieli się uczyć na swoich błędach, tylko na cudzych - zdecydowanie taniej... ale ostateczną decyzję pozostawiam oczywiście Wam. A może Wy macie inne doświadczenia z ubezpieczeniami? Czekam zatem na komentarze, bo strasznie jestem ciekaw, czy tylko ja jestem taki pechowy i zawsze nie mieszczę się w ramach obowiązującego mnie ubezpieczenia... 

porady inne

Komentarze

0 nowych
kijek   6 #1 08.06.2013 10:49

Ja do ZTE Grand X In mam ubezpieczenie, które podobno obejmuje szkody z winy użytkownika. Ponadto w przypadku, gdy model jest już przestarzały, a ulegnie zniszczeniu, to przysługuje mi wymiana no nowy o tej samej wartości. Ale to podobno...

kijek   6 #2 08.06.2013 10:49

Ja do ZTE Grand X In mam ubezpieczenie, które podobno obejmuje szkody z winy użytkownika. Ponadto w przypadku, gdy model jest już przestarzały, a ulegnie zniszczeniu, to przysługuje mi wymiana no nowy o tej samej wartości. Ale to podobno...

igrek   4 #3 08.06.2013 10:54

Jak to było, skrót od ZUS - Zaufaj Ubezpiecz Spier****aj w tym wypadku wychodzi na jedno i to samo.

igrek   4 #4 08.06.2013 10:55

Jak to było, skrót od ZUS - Zaufaj Ubezpiecz Spier****aj w tym wypadku wychodzi na jedno i to samo.

  #5 08.06.2013 10:56

Niestety ale z tych ubezpieczeń sprzedawcy mają prowizję - im więcej ich wcisną, tym więcej dostaną dla siebie (nierzadko są to niemałe pieniądze); absolutnie nie winię tu sprzedawców - to 'góra' (czyt. kierownictwo sklepu) nakłada na nich obowiązek wciskania tych ubezpieczeń, za co, naprawdę, szczerze współczuję tym ludziom. Wałkowanie pytań w stylu 'Mamy teraz jeszcze dodatkowo fajne ubezpieczenie...' jest naprawdę niefajne.

Niemniej jednak moja przygoda z takim ubezpieczeniem zakończyła się akurat bardzo pomyślnie - z 4 lata temu kupiłem w popularnej sieci RTV Nokie N95 za 999pln, dokupilem ubezpieczenie za jakies 150pln. Pojechaliśmy z żoną nad morze i niestety telefon uległ uszkodzeniu (wkurzyłem się w aucie, bo nie mogłem znaleźć jakiegoś adresu, cisnąłem nim o deskę - rozbił się wyświetlacz i połamała (całkowicie) obudowa. Po powrocie zadzwoniłem do ubezpieczyciela, powiedziałem, że byliśmy nad morzem, że próbowano mi ten telefon ukraść, poleciał na ziemię i się potłukł.
Konsultant przyjął zgłoszenie, przyjechał kurier - odebrał telefon. Za 5 dni miałem moją Nokie w domu - wymienione TOTALNIE wszystko - obudowa (cała a nie tylko ramka, wyświetlacz, nawet dostałem nową baterię, bo okazało się, że ta stara przestała trzymać napięcie). Innymi słowy - praktycznie nowy telefon!!

Moja rada jest tym samym taka - jeżeli macie takie ubezpieczenie i dojdzie do uszkodzenia sprzętu - nieważne czy przez świadome zniszczenie czy przypadkowy upadek - whatever - zawsze, zgłaszając taką szkodę, bądzcie BARDZO mili dla tego biednego człowieka, który siedzi na słuchawce. Im grzeczniej porozmawiacie, tym większa jest szansa, że sprzęt uda się naprawić :)

PS. Pamiętać trzeba też o jednej rzeczy - jeżeli uszkodzony sprzęt zostanie przez ubezpieczyciela wymieniony na NOWY, ubezpieczenie PRZESTAJE OBOWIĄZYWAĆ! Jest zawsze przypisywane do identyfikatora urządzenia, tym samym konieczne jest wówczas wykupienie tego ubezpieczenia ponownie. Oczywiście czy będzie Wam potrzebne - to już Wasza sprawa :)

loozacc   1 #6 08.06.2013 10:58

Niestety ale z tych ubezpieczeń sprzedawcy mają prowizję - im więcej ich wcisną, tym więcej dostaną dla siebie (nierzadko są to niemałe pieniądze); absolutnie nie winię tu sprzedawców - to 'góra' (czyt. kierownictwo sklepu) nakłada na nich obowiązek wciskania tych ubezpieczeń, za co, naprawdę, szczerze współczuję tym ludziom. Wałkowanie pytań w stylu 'Mamy teraz jeszcze dodatkowo fajne ubezpieczenie...' jest naprawdę niefajne.

Niemniej jednak moja przygoda z takim ubezpieczeniem zakończyła się akurat bardzo pomyślnie - z 4 lata temu kupiłem w popularnej sieci RTV Nokie N95 za 999pln, dokupilem ubezpieczenie za jakies 150pln. Pojechaliśmy z żoną nad morze i niestety telefon uległ uszkodzeniu (wkurzyłem się w aucie, bo nie mogłem znaleźć jakiegoś adresu, cisnąłem nim o deskę - rozbił się wyświetlacz i połamała (całkowicie) obudowa. Po powrocie zadzwoniłem do ubezpieczyciela, powiedziałem, że byliśmy nad morzem, że próbowano mi ten telefon ukraść, poleciał na ziemię i się potłukł.
Konsultant przyjął zgłoszenie, przyjechał kurier - odebrał telefon. Za 5 dni miałem moją Nokie w domu - wymienione TOTALNIE wszystko - obudowa (cała a nie tylko ramka, wyświetlacz, nawet dostałem nową baterię, bo okazało się, że ta stara przestała trzymać napięcie). Innymi słowy - praktycznie nowy telefon!!

Moja rada jest tym samym taka - jeżeli macie takie ubezpieczenie i dojdzie do uszkodzenia sprzętu - nieważne czy przez świadome zniszczenie czy przypadkowy upadek - whatever - zawsze, zgłaszając taką szkodę, bądzcie BARDZO mili dla tego biednego człowieka, który siedzi na słuchawce. Im grzeczniej porozmawiacie, tym większa jest szansa, że sprzęt uda się naprawić :)

PS. Pamiętać trzeba też o jednej rzeczy - jeżeli uszkodzony sprzęt zostanie przez ubezpieczyciela wymieniony na NOWY, ubezpieczenie PRZESTAJE OBOWIĄZYWAĆ! Jest zawsze przypisywane do identyfikatora urządzenia, tym samym konieczne jest wówczas wykupienie tego ubezpieczenia ponownie. Oczywiście czy będzie Wam potrzebne - to już Wasza sprawa :)

loozacc   1 #7 08.06.2013 10:58

Niestety ale z tych ubezpieczeń sprzedawcy mają prowizję - im więcej ich wcisną, tym więcej dostaną dla siebie (nierzadko są to niemałe pieniądze); absolutnie nie winię tu sprzedawców - to 'góra' (czyt. kierownictwo sklepu) nakłada na nich obowiązek wciskania tych ubezpieczeń, za co, naprawdę, szczerze współczuję tym ludziom. Wałkowanie pytań w stylu 'Mamy teraz jeszcze dodatkowo fajne ubezpieczenie...' jest naprawdę niefajne.

Niemniej jednak moja przygoda z takim ubezpieczeniem zakończyła się akurat bardzo pomyślnie - z 4 lata temu kupiłem w popularnej sieci RTV Nokie N95 za 999pln, dokupilem ubezpieczenie za jakies 150pln. Pojechaliśmy z żoną nad morze i niestety telefon uległ uszkodzeniu (wkurzyłem się w aucie, bo nie mogłem znaleźć jakiegoś adresu, cisnąłem nim o deskę - rozbił się wyświetlacz i połamała (całkowicie) obudowa. Po powrocie zadzwoniłem do ubezpieczyciela, powiedziałem, że byliśmy nad morzem, że próbowano mi ten telefon ukraść, poleciał na ziemię i się potłukł.
Konsultant przyjął zgłoszenie, przyjechał kurier - odebrał telefon. Za 5 dni miałem moją Nokie w domu - wymienione TOTALNIE wszystko - obudowa (cała a nie tylko ramka, wyświetlacz, nawet dostałem nową baterię, bo okazało się, że ta stara przestała trzymać napięcie). Innymi słowy - praktycznie nowy telefon!!

Moja rada jest tym samym taka - jeżeli macie takie ubezpieczenie i dojdzie do uszkodzenia sprzętu - nieważne czy przez świadome zniszczenie czy przypadkowy upadek - whatever - zawsze, zgłaszając taką szkodę, bądzcie BARDZO mili dla tego biednego człowieka, który siedzi na słuchawce. Im grzeczniej porozmawiacie, tym większa jest szansa, że sprzęt uda się naprawić :)

PS. Pamiętać trzeba też o jednej rzeczy - jeżeli uszkodzony sprzęt zostanie przez ubezpieczyciela wymieniony na NOWY, ubezpieczenie PRZESTAJE OBOWIĄZYWAĆ! Jest zawsze przypisywane do identyfikatora urządzenia, tym samym konieczne jest wówczas wykupienie tego ubezpieczenia ponownie. Oczywiście czy będzie Wam potrzebne - to już Wasza sprawa :)

  #8 08.06.2013 11:04

Ekhm po pierwsze zauważyłem, że autor w ogóle nie czyta umów przed ich podpisaniem, dlaczego zatem potem narzeka na warunki umowy?
A dobitnie to widać na podanym przykładzie z ubezpieczeniem przy kredycie hipotecznym - jak można nie przeczytać warunków ubezpieczenia i samej umowy kredytowej?!

Przed podpisaniem umowy, a więc de facto zakupem ubezpieczenia, należy przeczytać umowę, wtedy poznasz warunki ubezpieczenia i będzie wiadomo od czego się ubezpieczasz. Kupowanie "na pałę" albo wierząc sprzedawcy to wg mnie głupota. Ponadto czasami można wybierać pomiędzy różnymi wariantami i okresami ubezpieczenia, a także samymi ubezpieczycielami, a więc i różnymi warunkami ubezpieczenia.

Umowy się wpierw czyta a dopiero potem podpisuje, i to wszystkie umowy bez wyjątku.
Podpisane = zaakceptowane, tak to działa.

PS: A najlepsze, że te warunki ubezpieczenia możemy zabrać ze sobą np do prawnika i skonsultować przed podpisaniem umowy, nikt nie zmusza do podpisania od razu.

microfon1984   6 #9 08.06.2013 11:19

Ja mam średnio dobre wspomnienia z ubezpieczeniem zakupionym w firmie na liter V
Po ponad 30 miesiącach ( gw producenta 24m ) mój laptop Packard Bell po włożeniu baterii po prostu się nie włączył.
Zadzwoniłem na infolinię, zgłosiłem problem. Przyjechał kurier i zabrał laptopa.

Po ok tygodniu zadzwoniłem na infolinię z zapytaniem czy cokolwiek wiadomo w sprawie laptopa. Sympatyczna Pani dała mi namiar na serwis gdzie laptop pojechał z informacją, że tam wszystkiego się dowiem. Dostałem informację, że zamówione zostały części i trzeba poczekać ok 2-3 dni.
Panu w serwisie jeszcze opisałem jak to się stało żeby wiedział, że to chyba wina baterii. Po kolejnych kilku dniach Pan w serwisie mi powiedział, że laptop działa ale coś w testach jeszcze wychodzi nie tak. Po kolejnych 2-3 dniach dowiedziałem się, że znowu są zamówione jakieś części. tak oto mijało sobie ok 27 dni. Zadzwoniłem do ubezpieczyciela z pytaniem ile to może trwać. Dowiedziałem się, że max 30 dni po czym klient otrzymuje nowy sprzęt. w 31 dniu zadzwoniłem już lekko poddenerwowany, że nadal nie mam mojego sprzętu. Tym razem spotkałem się już z oporem ze strony konsultantki ale po chwili Pani powiedziała, że wysyła mi Voucher na nowy sprzęt. Po 3-4 dniach ani widu ani słychu listu.
Zdenerwowany już maksymalnie stałem się dla Pani delikatnie niemiły. Znalazłem gdzieś przypadkiem namiar na szefa oddziału w Polsce danej firmy i powiedziałem Pani po drugiej stronie, że jak chce żebym już teraz dzwonił do Pana X.X z informacją o tym jak jestem traktowany Pani zmieniła ton wypowiedzi o 180 stopni ( a miałem pewność, że to nic nie da i mnie dalej będzie "olewać" )
Po 2 dniach miałem Voucher na poczcie na kwotę 2900zł a laptopa 30 miesięcy wstecz kupiłem za ok 3100zł.

Podsumowując mogę powiedzieć, że po ok 45 dniach od zepsucia mi się laptopa miałem już nówkę sztukę na biurku. Nie licząc tych przejść to mogę chyba powiedzieć, że warto było.

command-dos   17 #10 08.06.2013 11:29

@loozac - czyli, żeby zrobić użytek z ubezpieczenia należy skłamać - daleki jestem od tego, ale chyba nie ma innej rady. Biorąc pod uwagę jednak szereg punktów, które wykluczają możliwość skorzystania z ubezpieczenia, to ciężko nawet kłamstwo wymyślić :) najlepiej powiedzieć: "normalnie używałem i rozpadł się w drobny mak - nie wiem jak do tego doszło"...

xomo_pl   20 #11 08.06.2013 12:11

@command-dos
w jakiej sieci oferują tak wspaniałe ubezpieczenie?
;)

jeśli chodzi o takie ubezpieczenia to warto poprosić sprzedawcę o informacje na papierze co takie oferuje a czego nie i sobie przeczytać a potem powiedzieć nie chcę jeśli będzie takie jak to powyżej.

Autor edytował komentarz.
Banan   10 #12 08.06.2013 12:32

Ale dużo dubli powyżej. Ja zawsze ufam tylko i wyłącznie gwarancji producenta i zazwyczaj wszelkie naprawy czy wymiany sprzętu wychodziły pomyślnie dla mnie =)

  #13 08.06.2013 12:48

Dziękuję Ci bardzo @command-dos . Teraz wiem, że trzeba uważać na takie "usługi" :)

W_tym_temaciE   5 #14 08.06.2013 12:56

@command-dos
"Biorąc pod uwagę jednak szereg punktów, które wykluczają możliwość skorzystania z ubezpieczenia, to ciężko nawet kłamstwo wymyślić :) najlepiej powiedzieć: "normalnie używałem i rozpadł się w drobny mak - nie wiem jak do tego doszło"..."
Nie byłbym tego pewien, znając życie uszkodzenia wywołane zjawiskami paranormalnymi też nie podchodzą pod gwarancje ;)

djDziadek   16 #15 08.06.2013 13:11

@Banan - jak to było z tymi dublami ? :)
Ja kupiłem płytę główną w jednym z największych sklepów internetowych, dopłacając do niej 20% wartości za pełne ubezpieczenie.
Po dwóch tygodniach płyta padła (a co, sprawdziłem ile mogę z niej wycisnąć i spaliłem zespół zasilania), płytę wymieniono mi w 4 (sł. cztery) dni i ubezpieczenie działa nadal, dostałem nawet nowy certyfikat.
Wniosek?
Nie ma reguły na ubezpieczenia, są dobre i złe, a najlepiej jest nagrać rozmowę z konsultantem, który oferuje nam takie ubezpieczenie i to oficjalnie, bo wtedy albo powie prawdę, albo wycofa się z propozycji, albo też na podstawie takiego nagrania będziemy mogli wyegzekwować to, co nam naopowiadał.
Wiem, że brzmi to psychodelicznie, ale czasem jest to jedyna metoda na dotrzymanie przez oferenta słowa...

gowain   18 #16 08.06.2013 13:48

@command-dos a czy nie możesz powiedzieć, że ktoś z domowników się przyznał? :) Ehh za łatwo odpuściłeś :P

Co do samochodów, to tydzień po kupnie przez tatę nowego, używanego samochodu, wjechała w nas na czołówkę (jadąc pod prad) 80-letnia babka. Ubezpieczyciel wycenił samochód na 10000zł mniej niż tydzień wcześniej tata za niego zapłacił. Znalazłem na necie instrukcję, którą posługują się rzeczoznawcy (Audatex chyba). Przestudiowałem całą książkę, napisałem odwołanie, w którym zawarłem kilkanaście podpunktów, za które należało się zwiększenie ceny samochodu. Wartość podskoczyła o 15000zł :) Także na nich to trzeba paragrafami i suchymi punktami, bo to banda złodziei.

Vidivarius   13 #17 08.06.2013 16:42

@command-dos
Prawnikiem nie jestem ale mam kilkuletnia praktykę jako agent ubezpieczeniowy więc pojęcie jakieś mam.
1. Najważniejszym działem Ogólnych Warunków Ubezpieczenie jaki się czyta przy zwieraniu takowego jest WYŁĄCZENIA ODPOWIEDZIALNOŚCI - po tym można się zorientować jak ubezpieczyciel chce nas potraktować.
2. To że zgłaszając powiedziałeś "może pies" to sprawy nie zamyka. Pamiętaj, że podając "może" nie podałeś nic pewnego - to były jedynie spekulacje. W przypadku wypłaty odszkodowania liczą jedynie FAKTY. Zatem...
3. Zgłoś wniosek o odszkodowanie. Ubezpieczyciel ma 30 dni aby się ustosunkować. Jeśli odmówi wypłaty musi podać podstawę prawną i pouczyć Cię o drodze odwoławczej. Jeśli twierdzi, że szkodę spowodował pies to musi to udowodnić. Zgodnie z prawem to NA NIM ciąży obowiązek dowodowy, ON musi udowodnić, że szkodę wyrządził pies, to nie ty musisz udowadniać, że to NIE PIES był sprawcą. Jeśli tego nie uczyni jego odmowa jest bezzasadna.

Autor edytował komentarz.
Vidivarius   13 #18 08.06.2013 16:42

@command-dos - ciąg dalszy
4. "Oczywiście ubezpieczyciel miał nieco inną wizję naprawy: auto miało więcej jak 6 lat, więc nie możemy do naprawy użyć oryginalnych części od producenta, tylko tańsze zamienniki."
Nie wiem kiedy to było ale już od paru lat sprawa jest uregulowana przez prawo, praktykę i wyroki NSA. Ubezpieczyciel tak postępujący skazuje się na OCZYWISTĄ przegraną w sądzie, łącznie ze zwrotem wszelkich kosztów poniesionych na dochodzenie roszczeń.
5. "Ubezpieczenie kosztowało niecałe 100zł za sprzęt wart niecałe 700. Czy warto inwestować w takie ubezpieczenia? Oczywiście, z moich doświadczeń wynika, że nie."
Z racji zboczenia zawodowego przyjrzałem się paru takim ubezpieczeniom i oceniam je jako nic nie warte. To wyłudzanie pieniędzy. Jeśli już chcecie coś ubezpieczyć, to warto się rozejrzeć za "zwykłymi" ubezpieczeniami elektroniki. Często są one wszyte w inne ubezpieczenia, np. mieszkań, podróży. Warto popytać.
6. "Od zalania przez sąsiada jest nieco inne ubezpieczenie i w takim wariancie składka wzrasta o 200% - w obawie przed innymi haczykami i gwiazdkami, grzecznie podziękowałem."
Zmień agenta :) i to szybko. Albo nie wiedziała co sprzedaje albo nie potrafiła ci wyjaśnić. Chodzi o to, że ubezpieczenia "pod kredyt" obejmują swym zakresem tylko tzw. "substancję budowlaną" bo tylko to jest kredytowane i objęte hipoteką. Takie ubezpieczenia kosztują średnio 0,01% od wartości nieruchomości. I tam nie ma zalania przez sąsiada, bo jakież to szkody może wyrządzić betonowym ścianom takie zalanie. Ubezpieczenie od zalania przez sąsiada znajduje się w zakresie ubezpieczeń ruchomości domowych - telewizor, pralka, powłoki malarskie, zabudowa wnęki. Te ubezpieczenia kosztują od 1% wzwyż od wartości deklarowanie do ubezpieczenia. Ale to ubezpieczenie bankowi jest niepotrzebne. Bardzo częstym błędem klientów ale i agentów niestety, jest zawieranie ubezpieczeń nieruchomości i ruchomości na jednej polisie. Bank w ramach cesji przejmuje prawa do wypłaty odszkodowania z dwóch wymienionych zakresów ubezpieczenia, pomimo, że nic mu do waszych ruchomości.

Autor edytował komentarz.
  #19 08.06.2013 17:25

Hehh Święte słowa, chciało by się rzec. Właśnie i mnie spotkała podobna sytuacja, a dokładniej upadek laptopa ubezpieczonego w zapewne innej firmie, lecz wątpię by to coś mogło zmienić. już się godzę ze stratą wydanych extra 360 zł i stratą laptopa, choć nawet jeszcze nie zdążyłem przebrnąć przez te naście stron, gęsto drobnym druczkiem zapisanych. Przy okazji swojej awarii, dowiedziałem się , że jeden z pracowników z którymi pracuje na co dzień miał niemal dokładnie takie same ubezpieczenie jak i ja (poza wartością składki i rodzajem sprzętu, wszystko łącznie z miejscem zakupu i ubezpieczycielem się zgadzało) z tym że na dość nowoczesny odkurzacz. hehh szkoda słów, cieszył się sprzętem tydzień, aż tu nagle odpadła klapka w skutek przegrzania urządzenia w trakcie normalnej pracy. 5 miesięcy pism, skarg, wręcz gnębienia pracowników sklepu, który mu owe ubezpieczenie zaoferował. Tyle czasu było potrzebne by bezpłatnie uzyskać część zamienną i to w efekcie końcowym z pominięciem zarówno gwarancji producenta, zgodności towaru z umową, jak i "beztroskiego ubezpieczenia". uszkodzoną część wymieniono mu bezpłatnie biorąc starą jako straty magazynowe czy jakoś tak..

Szkoda słów doprawdy

dragonn   10 #20 08.06.2013 17:47

@command-dos niestety przy tego typu rzeczach czy to gwarancja czy ubezpieczenie jest jedna ważna zasada - udawaj głupiego i nic nie wiedzącego. Pamiętam co było z moją Nokią - jechałem rowerem i nagle rozpętała się ulewa, przemoczony dojechałem do szkoły, w szkole okazało się że telefon nagle nie widzi mojej karty SIM, gdybym powiedziała odając na gwarancję że się przemoczył mógł bym na 100% zapomnieć o naprawię bezpłatnej...

@gowain znam to, babka wjechała mi do tyłu, cały zderzak do wymiany i kilka innych drobnostek, wycenili to na 2 tysiące -.-, oczywiści mogłem wziąć używany zderzak, ale dla czego mam tracić (auto w posiadaniu mojej rodziny od nowości). Najlepsze jest do że to w dużym stopniu nie zależy od osoby która przeprowadza wycenę - bo ona tylko wbija dane do komputer i to komputer wycenia... Na szczęście w moim przypadku ubezpieczyciel oferował możliwość rozliczenia się bezpośrednio z zakładem gdzie auto będzie naprawiane, dzięki czemu nie musiał się bawić w jakieś odwołania

Over   9 #21 08.06.2013 20:27

A to łotry, ale dobrze wiedzieć na przyszłość;)
Dzieki.

wojtex   9 #22 08.06.2013 20:29

3 lata temu kupiłem laptopa HP w MixElectronics. Sprzedawca zaproponował dodatkowe ubezpieczenie, a ja się zgodziłem. Po roku hapek spadł mi z wysokości trochę ponad dwóch metrów na podłogę. W sumie nic się nie stało, bo laptop dalej działał, ale pękła obudowa, napęd DVD trzeszczał przy odtwarzaniu, coś się stało z dyskiem i matryca potrafiła czasami zmieniać kolory.

Przypomniałem sobie o dodatkowej gwarancji. Zadzwoniłem. Pani przeprowadziła ze mną wywiad odnośnie tego co się stało. Powiedziałem - zgodnie z prawdą - że niechcący zrzuciłem laptopa z antresoli :-)

Za kilka dni przyjechał kurier, zabrał sprzęt. Po 4 tygodniach miałem praktycznie nowego laptopa (wymieniona obudowa, matryca, dysk, napęd i coś tam jeszcze).

Spalił mi się też zasilacz do tego właśnie laptopa. Zadzwoniłem do HP i po tygodniu miałem nowy.

Autor edytował komentarz.
WODZU   16 #23 08.06.2013 21:41

A słyszeliście o czymś takim jak "bezpieczne pakowanie" przesyłki, które jest dodatkowo płatne i z owej opłaty zrezygnować nie można? Kiedyś chyba zadzwonię do tego sklepu i poproszę aby zapakowali mi zakupiony produkt "nie bezpiecznie" w gazetę. Jak dotrze uszkodzony, to z kurierem spiszę protokół uszkodzenia i mogą sobie tak do usr... śmierci pakować niebezpiecznie.

juh   4 #24 08.06.2013 21:58

Często chodzę do Euro pooglądać sprzęt zanim go zakupię taniej w internecie i bawi mnie zawsze sytuacja jak podchodzi do mnie pracownik sklepu i wpierw co proponuje do zakupu sprzętu to przedłużenie gwarancji. Jestem niemal pewny, że mają od tego prowizję.

command-dos   17 #25 09.06.2013 07:00

@juh - "Jestem niemal pewny, że mają od tego prowizję." - ale jak trzeba się zeszmacić, żeby za kilka złociszy wciskać ludziom takie g...? Po prostu w to nie wierzę... Co innego, jak klient o to poprosi. Tak samo nie kumam na niektórych stacjach wciskania: "a może zapalniczkę? a może napój energetyczny? a może ...?" tak mnie to denerwuje, że na ich miejscu wolałbym się chyba zwolnić, jak wciskać ludziom jakieś tam im niepotrzebne badziewia. Niestety, ubezpieczenie o którym mowa powyżej zostało wykupione przez obdarowującego, bo tablet to prezent był - nie wiem, czy świadomie był zakup dokonany, czy nie - tego nie ustaliłem, ale znając osobę, to ubezpieczenie było wykupione świadomie. Muszę go uświadomić, że w Polsce takie rzeczy nie działają ;)

microfon1984   6 #26 09.06.2013 10:42

@command-dos dlaczego każdemu wciskasz, że to co proponują to g***o?
Ja akurat się nie zgadzam bo pomimo przygód mam nowego laptopa i się cieszę.

Kolega @wojtex też jest chyba zadowolony z takiego ubezpieczenia.

Każdy przypadek jest do indywidualnego rozpatrzenia.
To, że powiedziałeś, że prawdopodobnie pies Ci zepsuł sprzęt jest wystarczające do tego żeby Ci nie uznać roszczenia i finito. Taki regulamin. Trzeba było przeczytać co kupiłeś i przeczytać zanim się zadzwoniło żeby może jednak niefortunnie nie powiedzieć jakiejś bzdury.

Co do pracy ludzi w sklepach to ja nie mam takich zastrzeżeń jak Ty. Widzisz problem w tym, że sprzedawca poleca dodatkowe ubezpieczenie. Ja też chętnie polecę na moim przykładzie bo mi pies nie zeżarł sprzętu co zgodnie z regulaminem nie zostało Ci uznane i koniec.

microfon1984   6 #27 09.06.2013 10:42

@command-dos dlaczego każdemu wciskasz, że to co proponują to g***o?
Ja akurat się nie zgadzam bo pomimo przygód mam nowego laptopa i się cieszę.

Kolega @wojtex też jest chyba zadowolony z takiego ubezpieczenia.

Każdy przypadek jest do indywidualnego rozpatrzenia.
To, że powiedziałeś, że prawdopodobnie pies Ci zepsuł sprzęt jest wystarczające do tego żeby Ci nie uznać roszczenia i finito. Taki regulamin. Trzeba było przeczytać co kupiłeś i przeczytać zanim się zadzwoniło żeby może jednak niefortunnie nie powiedzieć jakiejś bzdury.

Co do pracy ludzi w sklepach to ja nie mam takich zastrzeżeń jak Ty. Widzisz problem w tym, że sprzedawca poleca dodatkowe ubezpieczenie. Ja też chętnie polecę na moim przykładzie bo mi pies nie zeżarł sprzętu co zgodnie z regulaminem nie zostało Ci uznane i koniec.

KyRol   17 #28 09.06.2013 16:40

@microfon1984:

A ty co? Agent ubezpieczniowy? Swoją opinię wyrazić może każdy. Ja nigdy nie rozważałem ubezpieczenia sprzętu, ale widzę po komentarzach, że nie warto. Ubezpieczyć można, jeśli warto. Sokoro nie wiadomo, lub ktoś podsuwa pismo pisane językiem nieprzystępnym, z którego jasno nic nie wynika, to niby dlaczego mam się na coś takiego decydować?

Jeśli firmy ubezpieczeniowe szukają masowego nabywcy, to niech stworzą klauzule przystępne dla ludzi, w których spełni się rzeczywisty scenariusz. Po co wymyśla się stertę pragrafów, które wykluczają prawie wszystkie możliwe przypadki? Przecież wiadomo, że tabletu nie porwie UFO, a agencje ubezpieczeniowe tworzą niespełnione scenariusze tylko po to aby się nachapać.

Szkoda tylko, że we wpisie, jak i w komentarzach nie padają nazwy ubezpieczycieli, byłoby chociaż wiadomo, na czyją ofertę poświęcać czas, a na czyją nie warto.

Autor edytował komentarz.
microfon1984   6 #29 09.06.2013 18:58

@up
Jeżeli każdy może wyrazić swoją opinię to nie rozumiem co masz do mnie skoro ja też wyraziłem moją całkowicie inną niż @command-dos do czego każdy z Nas ma prawo.
Może jakimś kiepskim językiem to napisałem - może dlatego nie piszę właśnie bloga.... hmmm

Po prostu w skrócie mówiąc mógłbym napisać kontr wpis na blogu całkowicie negujący ten wpis opisując moją sprawę.

Tak jak napisałem - każdy przypadek jest inny i brakuje Nam zbyt chyba czasami uczciwym konsumentom takiego cwaniactwa żeby nie dać się wykiwać firmie, która powinna coś Nam dać a próbuje nic nie dać.

Tyle ode mnie. Ja kupiłem sprzęt w Vobisie a firma ubezpieczeniowa to Thewarrantygroup

wacek   16 #30 09.06.2013 20:36

Pomyślcie na chłopski rozum...

Sprzedawcy wciskają kit, że nawet jak kopniesz swój telewizor i ulegnie on uszkodzeniu to naprawią go bądź wymienią na nowy.
Skoro takie ubezpieczenie telewizora kosztuje dodatkowo około 300zł to gdzie tu zysk firmy ubezpieczeniowej ??!!

Osobiście nie spotkałem nikogo kto otrzymałby jakikolwiek zwrot z tych ubezpieczeń.
Zwyczajne nabijanie ludzi w butelkę (a właściwie ludzie nabijają się sami)

KyRol   17 #31 09.06.2013 23:21

@microfon1984: akurat się tak zdarzyło, że są ludzie, którzy potrafią rzeczowo tłumaczyć kwestię przypadku działania takich ubezpieczeń: http://www.dobreprogramy.pl/command-dos/Beztroskie-gwarancje,41803.html#komentar..., gratuluję ci udanej szarpaniny z ubezpieczycielem i spółką, niemniej jak widać, należysz do grona nielicznych.

Jakoś się tak składa, że opierając się na twoim fuksie z rzekomą wymianą laptopa, raczej za wyrocznię twoich słów miał nie będę. Porady co do cwaniactwa zachowaj sobie.

Ja gdybym kupił coś za kilka koła, ubezpieczył i gdyby to coś poszłoby mi się kochać, to przebuszowałbym wszystkie okoliczne fora, a nawet z umową ubezpieczeniową poszedłbym do prawnika. Powiedz, kogo obchodzi twoje cwaniaczenie, że ci się udało?

Ale, żeby nie było, chwała ci za to, żeś opisał gdzieś kupił i kto był ubezpieczycielem.

Autor edytował komentarz.
microfon1984   6 #32 10.06.2013 09:24

@KyRol nie chcę się z Tobą kłócić bo nie będę Ci tłumaczył na czym ma polegać bycie "cwańszym" niż firma, która może próbować Nas oszukać. Każdy powinien sam dochodzić tego co mu się należy.
To, że Ty to nazywasz cwaniactwem w najgorszym słowa znaczeniu pokazuje Twój tok myślenia a nie chęć dotarcia do tego co Ci się należy.

Axles   16 #33 11.06.2013 08:07

Ciężko się nie zgodzić, ubezpieczać sprzętu nie ma sensu i basta. Brat jakiś czas temu zakupiwszy konkretny smartfon chwalił się jakież to on ubezpieczenie zakupił, dosłownie od wszystkiego jak mu ubezpieczyciel przekazał. Płacił za to chyba 7zł miesięcznie. Jakież było jego zdziwienie, gdy po wpadnięciu telefonu w śnieg ten przestał mu służyć, a ubezpieczenie nie objęło usterki bo 'zalania ten wariant nie obejmuje, miał pan ubezpieczyć opcją droższą za 9zł, która od zalania chroni'.
Usterkę naprawił na własną rękę w serwisie, którą okazał się przycisk zasilania bo jakieś spięcie powodował, a i kosztowało go to z robocizną 50zł. Niesmak pozostał bratu do dziś.

  #34 19.05.2014 11:16

Dziwią mnie co niektóre komentarze? Jeżeli w warunkach dodatkowego ubezpieczenia jest napisane że "zalania ten wariant nie obejmuje", to nie obejmuje i już. Ja mam dobre doświadczenia z dodatkowymi ubezpieczeniami. Tylko najpierw trzeba przeczytać warunki takiej umowy. Jezeli ja ze swoim tabletem np. siedze na basenie w ogórdku (chciałbym :)) to dla mnie priorytetem jest ubezpieczenie od zalania właśnie. Jak siedze na tarasie 2mb nad ziemią to priorytetem jest ubezpieczenie od upadku itp.
Wiadomo że sklepy chcą nas naciągnąc, czytaje sprzedać jak najdroższy produkt, dodatkowe ubezpieczeniea itp. OBOWIĄZKIEM każdego konsumenta jest przeczytanie umowy i zdecydowanie czy jest ona do zaakceptowania czy nie.

  #35 12.02.2015 17:31

Ludzie nie dajacie się naciągnąć na te ubezpieczenia to nic tylko jedno wilekie kłamstwo. Tak było u mnie kupiłam dziecku tablet Pani w sklepie mocno polecała to całe ubezpieczenie że takie dobre że jak dla dziecka ten tablet to tym bardziej bo jak spadnie uszkodzi się wyświetlacz to ubezpieczenie bedzie jak znalazł. I dałam się namówić, po pół roku dziecku wypada tablet na moich oczach na podłogę pękł wyświetlacz. Zgłosiłam do Ubezpieczyciela do firmy AIG(złodzieje od dziś na taki przydomek zasługują) i po dwóch tygodniach od oddania do serwisu po mojej interwencji bo nawet nikt nie raczył mnie poinformować co się dzieje dostałam odpowiedź że uszkodzenie powstałe w tablecie nie jest zgodne z opisem mechanizmu uszkodzenia , reasumując że nie jest możliwe że w wyniku upadku nie mógł pęknąc wyświetlacz a dodam tylko że wszystko działo si,ę na moich oczach. Więc dobrze wszystkim radzę zastanówcie się czy napewno chceć coś dodatkowo ubezpieczyć i nabijać im kieszenie bo wszystko jest pięknie i fajnie dopóki płacicie ale jeśli chodzi odzyskanie czegoś od nich to już jest gorzej.

  #36 01.03.2015 11:26

Firma wyłudza pieniądze na tzw ubezpieczenia sprzętu AGD i elektroniki, wyłudza ponieważ za każdym razem odmawia świadczeń pisząc że uszkodzenie musi powstać na skutek nieszczęśliwego wypadku. A jeśli dziecko strąci niechcący telewizor z półki to nie jest NNW, brak podstaw do odszkodowania, jeśli pęknie pałąk słuchawek podczas ściągania ich z głowy to nie jest NNW brak podstaw do odszkodowania. To tylko dwa przykłady które spotkały mnie i moich bliskich ze strony tych wyłudzaczy z AIG spb polska sp z oo. Ubezpieczenia były zawarte w sklepie Saturn

  #37 23.03.2015 06:56

Zawsze trzeba wymyślic jakiś poprawny bajer, juz dwa sprzety zostały mi wymienione, więc nie narzekam.

  #38 23.03.2015 06:58

@Anonim (niezalogowany): Trzeba było złozyc odwołanie na piśmie.

  #39 09.10.2015 01:35

Hej kupiłam laptop za 3tys złotych w styczniu2014-media expert. Ubezpieczenie w Ergo Hrstia/rozszerxona gwarancja i od nieszczesliwych wyoadkow na 3lata do 2017...polisa ponad 700zl.. matryca się rozwala.. dzwonie do EH i mówię że chce zgłosić szkodę.. odpowiadają ze już szkoda została zgłoszona i ze odmawiają bo sprzat zepsuł się sam I to obejmuje gwarancja.. odsylsja mnie fo sklepu.. yyy.. jak to? Okazało się ze siostrą zadzwoniła i podała pęknięcie matrycy lecz nie byla przy zdarzeniu i nie wie co się stało... OO... szok.. teraz czekam na odwołanie do ich decyzji bo w sklepie powiedziano mi ze tym oni mają się zająć bo ewidentnie jest to szkoda mechaniczna a gwarsncja tego nie obejmuje..