Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Multiplatformowość - po co mi to?

Mój wpis zacznę od trochę mrocznej przeszłości - pewnie niejednego z nas. Kiedyś były takie czasy (może ktoś je jeszcze pamięta), że kolejne wydanie systemu windows, kolejne wydanie gry, pakietu office, corela, photoshopa ludzie miewali często jeszcze przed premierą. Piractwo było czymś normalnym i powszechnym. Ty jeszcze na win95? Przyniosę Ci 98, boś nie na czasie. Dobra, nie ma sprawy... Ludzie instalowali i używali najnowszych systemów, najnowsze gry, wszyscy mieli poinstalowane oprogramowanie warte miliony złotych (teraz tysiące), niejednokrotnie przewyższające wartość komputera i samochodu, tfu - poloneza, będącego w garażu: corel, autocad, photoshop - to tylko te najpopularniejsze. Oprogramowanie to często było instalowane, czy tego użytkownik potrzebował, czy też nie, bo przecież można je było mieć za free...

Po co mi komputer?

Mój pierwszy PC - może skorzystam i się pochwalę, co to był za potwór: 386DX40 bez koprocesora, 2MB RAMu, 80MB na dysku i grafiką Tridenta z 512kB pamięci, po opuszczeniu sklepu miał na pokładzie (w cenie) Win 3.11 for workgroup i Corel 3 (z tego, co pamiętam). Potem przyszły czasy lepszych maszyn i lepszych systemów, lecz system "sprzedaży" oprogramowania nadal był ten sam - ludzie, a nawet sklepy komputerowe, sami instalowali wszystko co najnowsze, nie zważając na obostrzenia licencji tych programów. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy pojawił się na rynku Windows ME, którego nikt nie chciał - z wiadomych przyczyn.

Mało kto chciał mieć także Windowsa 2000. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Pracowałem w tamtych czasach w sklepiku komputerowym i mogę śmiało powiedzieć, że jednym z powodów pozostania na starszym, gorszym systemie były problemy z dostępnością sterowników do urządzeń (modemy, skanery, karty graficzne), ale głównie chodziło o gry, które średnio na tym systemie chciały chodzić. System Win2000 uchodził za najstabilniejszy i najbezpieczniejszy wtedy, ale co to kogo obchodziło, skoro miał problem z uruchomieniem Starcrafta, czy nowego Need For Speed'a... Podobne losy dzielił XP tuż po jego wydaniu - problemy z uruchomieniem części popularnych gier, skutecznie odpychały od tego systemu.

To były czasy, kiedy nadal mało kto przejmował się legalnością swojego oprogramowania, każda nowość była powszechnie dostępna za free, ale ludzie świadomie wybierali starsze, gorsze systemy, bo na nowych ciężko było pograć w gry. Warto tutaj dodać, że najczęściej ludzie kupowali komputery dzieciom. Zawsze mówili, że w celach edukacyjnych, do szkoły, ble, ble ble... Potem, jak się go serwisowało, to widać było poinstalowane same gry, a problem powstawał, kiedy jedna z nich nie chciała się uruchomić. Dokumenty, pisma? Jakie dokumenty? Gry, gry i jeszcze raz gry. Ludzie kupują komputery do domu dla gier.

tylko Windows

Nie ma się co oszukiwać, choć jestem zagorzałym fanem Linuksa i mocno kibicuję rozwojowi tego systemu, windows ze względu na swą popularność, przez lata dorobił się sporo programów, w tym gier. Gry komputerowe są w większości przypadków głównym powodem zakupu komputera do domu, a jak gry, to oczywiście windows - zrozumiałe. Myślenie ludzi poszło jednak nieco dalej, bo Ci co nawet nie grają, kiedy kupują komputer, to patrzą pod kątem gier, bo co to za komputer, na którym nie będę mógł zagrać w Wiedźmina, czy nowego Assasina, choć i tak nigdy w to nie zagram...

Uwierzcie mi, sam kiedyś sporo (większość?) czasu spędzałem przed grami, a w kompie miałem zainstalowany "dopalacz" grafiki 3dfx'a voodoo wartego wtedy 1/3 ceny całego sprzętu. Wydaje mi się, że "na tym koniku" jadą firmy wydając nowy sprzęt: możliwość uruchomienia gier - na dzień dzisiejszy, nie byle jakich gier. Któż z Was nie widział reklamy smartfona, gdzie wydawałoby się, jego główną funkcją jest odpalenie gry Angry Birds? Już podczas instalacji systemu windows 98 mamy screen gwarantujący lepszą rozrywkę. Tym razem, przy wydaniu Win8, microsoft idzie na całość: systemu jeszcze nie ma, a oni już ujawniają pierwsze gry pod ten system - a to ciekawe. Czyżby to była główna funkcja, którą ma zapewnić ten system? Zapewniam Was, że tak. Patrząc na młodych ludzi i tych bardzo młodych zaobserwowałem, że kiedy biorą do ręki urządzenie, które potrafi wyświetlić więcej jak 100x100 pixeli, pytają: "jakie tu są gry"? Nie interesuje ich platforma, możliwości sprzętowe tego urządzenia - najważniejsze są gry. Bardzo dobrze widzą to także marketingowcy z Microsoftu...

czy ja mam czas na granie?

Jeśli jeszcze nie doszliście do tego momentu w życiu, żeby zadać sobie to pytanie, to znaczy, że jesteście jeszcze bardzo młodzi. Mimo wszystko przyjdzie ten czas, prędzej czy później, więc teraz już warto zastanowić się, jakiego oprogramowania używam (oprócz gier) i czy w pełni je wykorzystuję. Do czego dążę? Chcę Was uniezależnić od jedynej platformy, której zapewne używacie, skoro macie sporo czasu na gry :) Tak na poważnie, to chciałbym uświadomić Wam, że używanie programów multiplatformowych, czyli takich, dla których platforma systemowa nie ma większego znaczenia, bo działają tak samo na windowsie, macos, czy linuksie, niesie ze sobą wiele dobrego. W większości przypadków są to programy otwartoźródłowe, ale zdarzają się też programy o zamkniętym kodzie źródłowym, dostępne bez utraty ich funkcjonalności, na wiele platform systemowych.

Patrząc po skrajnych opiniach, jakie zbiera od użytkowników Windows 8, sądzę że część z nich pozostanie przy starszym wydaniu tego systemu operacyjnego. Za niedługo, zgodnie z polityką jaką prowadzi microsoft, skończy się wsparcie do tamtego systemu, użytkownicy pozostaną na lodzie. Okazuje się, że użytkownicy starszego systemu mocno się jednak z nim zintegrowali i przyzwyczaili się do internet explorera, outlook'a, worda, excela, messengera - to jedno z zagrań, które stosuje microsoft: uzależnić od swoich produktów, rozwiązań. Kiedy gry będą tylko małym dodatkiem naszej codzienności i z trudem będziemy mieli znaleźć czas na rozwiązanie sapera na poziomie średniozaawansowanym, zauważymy, że komputer zacznie nam służyć do czegoś innego, jak tylko do grania w gry komputerowe. Ciężko w to uwierzyć, co?

więc po co mi komputer?

- Komputer w domu zacznie nam służyć do komunikowania się ze znajomymi z lat szkolnych, którzy porozjeżdżali się po świecie i nie mieszkają już 2 piętra wyżej, czy nawet 2 bloki dalej. Uwierzcie mi - nie potrzeba do tego celu messengera...
- Komputer posłuży nam do napisania jedno, dwustronicowego pisma do urzędu, czy sklepu w celu złożenia reklamacji, czy napisania wypowiedzenia firmie telekomunikacyjnej, albo utworzenia CV - dacie wiarę, że nie potrzeba do tego celu MSWorda?
- Komputer będzie nam pomagał przy prowadzeniu domowej książki przychodów i wydatków - MSExcel nie będzie tu wykorzystany nawet w 1% swoich możliwości.
- Za pomocą komputera będziemy pozyskiwać informacje, które nas interesują, które potrzebujemy za pomocą internetu - nie wiem, czy to ktoś jeszcze czyta, ale także w tym celu nie musimy używać produktu tylko pod jedną platformę. Mam tu na myśli oczywiście Internet Explorera firmy microsoft, który dostępny jest tylko pod platformę tej firmy...
- Od czasu do czasu potrzebujemy wysłać maila, zaznaczyć ważne wydarzenie w kalendarzu. I tutaj analogicznie, nikt nas nie przyspawał do MSOutlooka, choć czasem mam takie wrażenie po użytkownikach, że są nierozłączną częścią firmy microsoft.

co do tego wszystkiego ma wieloplatformowość?

Korzystając z programów multiplatformowych, jak np. LibreOffice w opozycji do MSOffice'a, mamy więcej możliwości w przyszłości. Kiedy zdenerwuje nas kolejne wydanie, np. windowsa, kiedy licencja staje się dla nas niezrozumiała, zawiła, nie do przyjęcia - nikt nie przeszkodzi nam w używaniu programów, które znamy, na innej platformie, np. linuksie - i vice versa oczywiście. Ja, przed migracją z windowsa xp na debiana, od dłuższego czasu przyzwyczajałem użytkowników w domu do korzystania z przeglądarki firefox i pakietu (wtedy) OpenOffice, który na cele domowe wystarczał w zupełności. Migracja najcięższa była dla mnie - musiałem przejść przez instalację, konfigurację oprogramowania. Użytkowanie potem było bajecznie proste - praktycznie niczym nie różniło się od tego na wcześniejszej platformie - nikt nie miał problemów. Ikonki te same, klikanie to samo, funkcjonalność programów identyczna.

Oczywiście przed zmianą oprogramowania należy go wcześniej przetestować, czy wszystkie funkcje, których potrzebujemy są dostępne, czy program spełnia nasze oczekiwania, czy współpracuje z naszymi urządzeniami. Z pozyskaniem programów wieloplatformowych przeważnie nie ma problemów, gdyż one zazwyczaj są otwartoźródłowe i na bardzo liberalnych licencjach, dostępne do pobrania z internetu. Problemem mogą stać się przyzwyczajenia, np. układ menu, klawiszy, wygląd do którego przywykliśmy. Należy zmienić nieco myślenie, co może okazać się najcięższą przeszkodą we wprowadzeniu innego niż dotychczas przez nas używanego oprogramowania. Mimo wszystko, zachęcam do używania takich programów, czasem pomimo ich ułomności, brzydkiego wyglądu - docenicie to może w przyszłości ;) 

windows linux oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
przemor25   14 #1 02.09.2012 12:23

Dotarłem do końca :)
Moje dzieci w przyszłości będę uczył nie używania Worda, Excela, Firefoxa, Corela itd. tylko edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego, programu do obróbki zdjęć. Dzięki temu nowe środowisko, z którym się w przyszłości zetkną, nie będzie dla nich zupełnie obce i szybciej przyzwyczają się do nowego interfejsu.
A co do gier to jestem za tym, żeby konsola była do gier a nie komputer, chociaż oczywiście nie będzie żadnego szlabanu na gry na PC czy laptopie :)

gowain   18 #2 02.09.2012 12:47

LibreOffice'a używam na Windowsie od dawna - dlaczego? Bo jest darmowy, a szkoda mi pieniędzy na MS Office'a :P Ja dzieci wolałbym w przyszłości uczyć różnych środowisk i różnych programów, żeby nie było jak u sporej części młodego (o starszym nie wspominając) społeczeństwa, że w Excelu to on umie zrobić arkusz, ale w Calcu już nie... Zresztą jak odziedziczą po mnie zdolności, to nie mam się o co martwić (taki jestem skromny :P).

A co do komputera jako maszyny do grania - wg mnie przyszłością są projekty w stylu OnLive - i to nie tylko na komputerach, a także na telewizorach - wystarczy dobry net i można spokojnie grać - wyścig zbrojeń w sprzęcie PC chyba powoli dobiega końca, tak mi się wydaje, bo dotarliśmy do granicy, gdzie wszystko praktycznie można już zrobić na obecnych komputerach - w którą to stronę pójdzie? Zobaczymy.

Wpis fajny i prawdziwy :)

command-dos   17 #3 02.09.2012 13:13

@gowain - "A co do komputera jako maszyny do grania - wg mnie przyszłością są projekty w stylu OnLive - i to nie tylko na komputerach, a także na telewizorach - wystarczy dobry net i można spokojnie grać - wyścig zbrojeń w sprzęcie PC chyba powoli dobiega końca" - dokładnie, odnoszę to samo wrażenie.

preter_m   3 #4 03.09.2012 13:31

"A co do komputera jako maszyny do grania - wg mnie przyszłością są projekty w stylu OnLive - i to nie tylko na komputerach, a także na telewizorach - wystarczy dobry net i można spokojnie grać - wyścig zbrojeń w sprzęcie PC chyba powoli dobiega końca"

I nie trzeba do tego "Jedynego Słusznego Systemu Operacyjnego Łyndołs"
Niestey, ale jeszcze przez długi czas problemem będzie szybkie i stabilne łącze internetowe. Jeszcze nie wszędzie kabelki sięgają :-(

Darthnorbe   13 #5 03.09.2012 13:51

Oh niestety office jeszcze długo będzie głównym pakietem biurowym.
Dlaczego? Jeszcze rok temu siedziałem sobie na Open office i wystarczał mi do prostych rzeczy.
Niestety na uczelni pojawił się przedmiot gdzie jedynym słusznym pakietem jest MS office. Można było korzystać z OO ale przy takiej ilości materiału ( potem i tak wogóle nie potrzebym ) po prostu się nie dało ogarnąć bo jednak interfejsy są różne. I teraz nie jestem w stanie się przestawić z powrotem na OO.
Tak nasza edukacja uczy korzystania z PC.

n33trox   6 #6 03.09.2012 14:25

OO/LO wystarczają do prostych zadań, jednak gdy trzeba zrobić coś bardziej skomplikowanego, albo zaczynają się sypać, albo po prostu brakuje im takiej funkcjonalności. Co gorsza, najczęściej jak czytamy różne oferty pracy, wszędzie jest napisane: "Wymagana znajomość pakietu MS Office". Nikt tutaj nie pisze o OO/LO, mało kogo one interesują. Do firmy masz znać Worda, Excella, Accessa, a nie Writera, Matha itd. I żadne tłumaczenie szefowi, że ja znam LO nic tutaj nie da, bo jego to w ogóle nie będzie interesowało. Albo umiesz MSO, albo on sobie znajdzie kogoś innego. Taki ten świat jest poryty.

Zauważyłem, że piszesz o Windows 2000 - to trzeba przyznać, świetny system, ale nic dziwnego, że domowi użytkownicy wybierali Win98. Microsoft w zasadzie nic nie zrobił w tym kierunku, żeby wybierali Win2000, ponadto ten system nigdy nie miał zagościć u domowego użytkownika. On był od początku dedykowany dla firm/profesjonalistów, nikt nie planował na nim grać. Sam MS dał temu wyraz wydając jedynie wersję Professional, która była piekielnie droga i nie dało się na niej grać za bardzo, bo też nikt nie zakładał, że na niej ktoś będzie grał. No i jeszcze te wersje serwerowe, ale to już inna rzecz (chociaż znajomy cały czas na swoim zapasowym komputerze domowym ma postawiony Windows 2000 Server i bardzo sobie chwali).

Axles   16 #7 03.09.2012 14:42

Fajny wpis nie ma co, umiesz przykuć uwagę czytelnika :)
Ja za czasów liceum też dostałem mój pierwszy komputer niby 'do nauki' a skończyło się to na graniu graniu i jeszcze raz graniu. Teraz tego żałuję, mógłbym mniej grać i coś ambitniejszego robić, chociażby poznawać inne systemy niż Microsoftowy (miałem nawet książkę chyba i red hat, ale zabrakło chęci). Swojemu dziecku nie zabronię grania, ale tylko pod warunkiem, że tyle samo czasu poświęci przy komputerze na coś ambitnego :]

  #8 03.09.2012 15:58

Aj tam, da się korzystać z LibreOffice. Pracuję w firmie informatycznej gdzie jest tylko OpenOffice/Libreoffice i się da. Czasem docx się rozjeżdżają, ale jest od tego viewerek microsoftu, ew. jeden komputer z Windą. Pracowałem kiedyś również w innej firmie informatycznej, dość znanej w naszym kraju, tworzącej oprogramowanie rachunkowo/księgowe i co - OpenOffice, także - da się :-)

  #9 03.09.2012 16:05

"Zapewniam Was, że tak. Patrząc na młodych ludzi i tych bardzo młodych zaobserwowałem, że kiedy biorą do ręki urządzenie, które potrafi wyświetlić więcej jak 100x100 pixeli, pytają: "jakie tu są gry"?"

Nie ma z czego się cieszyć - pokolenie pasożytów nam rośnie, nic nie tworzą, nic nie wymyślają, nic nie robią, nie wiedzą kim chcą być, najważniejsza rozrywka i dzika konsumpcja.

  #10 03.09.2012 16:17

BTW, masz rację, w momencie, gdy wyszła Vista ja już korzystałem z Firefoksa, openOffica, Pidgina, Thunderbirda i wielu innych, miałem 512 MB RAM, jak na Vistę średnio, wtedy kumpel powiedział, że idzie do kumpla po Ubuntu 5.04 bo rozdaje płytki, opowiedział, że jest darmowy, a na pytania o 90% oprogramowania, które używałem odpowiadał, że jest też na Ubuntu, po zainstalowaniu nie spodobał mi się, ale wtedy jeszcze nie miałem internetu (!) z winy tp. W czasach Ubuntu 7.04 miałem już neta, ale wciąż jechałem na Windows XP. Ubuntu 7.04 zobaczyłem w czasopiśmie, w empiku, tak to się zaczęło, obecnie używam Fedory 17, Linux to jedna z lepszych rzeczy, która mnie spotkała, nauczył mnie podejścia do rozwiązywania problemów i cierpliwości, dzisiaj Linuksy są inne, prostsze, obsługują więcej sprzętu, ale wciąż je lubię i używam, miałem pół roku Windowsa 7, dobry system, ale chyba jestem za bardzo zżyty i przyzwyczajony do logiki użytkowania Linuksa(Fedory). Windows 7 jest stabilny, ale moim zdaniem mało estetyczny, trochę powolny no i rzecz jasna mniej bezpieczny, do tego mało intuicyjny - przez 2 lata przyzwyczaiłem się do innej koncepcji używania pulpitu i po opanowaniu oby dwóch (Windowsowej i Linuksowej) bardziej wygodna jest Linuksowa, co nie zmienia faktu, że dla innych może być Windowsowa, no, ale to już zależy od każdego z osobna :)

  #11 03.09.2012 16:20

@Jusko

"Aj tam, da się korzystać z LibreOffice. Pracuję w firmie informatycznej gdzie jest tylko OpenOffice/Libreoffice i się da. Czasem docx się rozjeżdżają, ale jest od tego viewerek microsoftu, ew. jeden komputer z Windą. Pracowałem kiedyś również w innej firmie informatycznej, dość znanej w naszym kraju, tworzącej oprogramowanie rachunkowo/księgowe i co - OpenOffice, także - da się :-)"

W Gdańskim Intelu są Linuksy zainstalowane dla ludzi pracujących nad rozwiązaniami serwerowymi, no ale to dobrze, że mamy taki wybór, do konkretnej rzeczy znajdujemy konkretny system i tyle, to się zmienia z czasem, bo i Linux zaczyna nadawać się bardziej na Desktop i Windows na serwer, ale to dobrze, tak powinno być.

djDziadek   16 #12 04.09.2012 07:14

@command-dos - miałeś wypasionego tego kompa :), miałem bardzo podobnego (jeszcze stoi w piwnicy;)) ale z grafiką S3Trio - wypas na maxa :),
Co do Twojego wpisu - masz rację i... nie masz racji :)
Masz oczywiście rację jeśli chodzi o zmiany w sposobie myślenia, sposobie wykorzystania komputera, które zmienia się w raz z wiekiem, masz rację co do przedstawiania "innych" technologii młodzieży (jak wiadomo: czym skorupka za młodu nasiąknie...)
Nie masz jednak racji, że im tak zostanie :) - człowiek z wiekiem robi się bardzo wygodny i strasznie leniwy..., nie koniecznie będzie im się chciało zmieniać to, co dostaną i będzie działało - i wcale nie twierdzę, że będzie to (jedynie słuszny) Windows, (strasznie wyzyskujący biedne dzieci w Chinach) iOS, czy (naprawdę najlepszy, bo otwarto źródłowy) Linux.
Nie ważne co to będzie, to albo nie będzie się dzisiejszej młodzieży (wbrew temu, co mówicie dzisiaj) chciało, albo nie będą mogli nic zmienić (przepisy, licencje etc.)
Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby wszystko ze sobą współpracowało na każdej platformie, jednak idealne rozwiązanie to utopia :)

Autor edytował komentarz.
Pyoter   2 #13 04.09.2012 21:38

Świetny tekst! Wielu ZU nie zdaje sobie z tego sprawy, że multiplatformowość może im się przydać.
Jednak dzięki, na przykład, wstążce w MS Office'ie, czy blokadzie instalacji nowszego WMP na pirackim XP niektórzy zaczęli zdawać sobie z tego sprawę :)
Ja zacząłem poważnie podchodzić do oprogramowania multiplatformowego, gdy zainteresowałem się Linuksem właśnie. Teraz starannie dobieram wykorzystywane w domu (i w pracy też) oprogramowanie. Cieszy mnie to, że wielu znajomych również przekonało się do Gimpa, OpenOffice'a/LibreOffice'a, Firefoksa i innych. A lista jest dużo dłuższa.

KyRol   17 #14 10.09.2012 11:40

@Command-dos: "Tak na poważnie, to chciałbym uświadomić Wam, że używanie programów multiplatformowych, czyli takich, dla których platforma systemowa nie ma większego znaczenia, bo działają tak samo na windowsie, macos, czy linuksie, niesie ze sobą wiele dobrego"

Autor edytował komentarz.
KyRol   17 #15 10.09.2012 11:41

@Command-dos: Zgadzam się z większością argumentów, tym niemniej nie uważam ażeby oprogramowanie Open Source działało równie wydajnie z windows jak i systematami GNU/Linuksowymi czy *nixami. Fakt, istnieje grupa programów, która wydajnościowo jest mniej-więcej równa we wszystkich systemach, jednak część oprogramowania (np. Firefox) wykazuje znacznie sprawniejsze działanie w systemach innych od windows.

Autor edytował komentarz.
command-dos   17 #16 11.09.2012 16:01

@KyRol - z obserwacji moich, to różnie z tym jest. Zależy, to chyba od tego, czy oprogramowanie jest projektowane z myślą wykorzystania go, np. głównie pod windows - zresztą, ci co tworzą takie oprogramowanie zdają sobie sprawę, że jednak głównym ich odbiorcą będzie windziarz - przyczyna jest prosta: windziarzy jest po prostu więcej... Głupio byłoby, gdyby spora grupa użytkowników programu twierdziła, że chodzi on wolno, że jest słabo zoptymalizowany, itd. Pingwiniarze, pomimo głośno wypowiadanych swoich racji, nie daliby rady ich przekrzyczeć - nawet, gdyby pod linuchem działał ten program dobrze... A poza tym, linuksowiec jakoś sobie da rady - zdołał odpalić system, to musi być geek, więc podrasuje sobie program sam - takie myślenie też spotkałem ;) Mnie się wydaje, że jest nieco na odwrót - to pod windą lepiej działają programy multiplatformowe z powodów, jakie wymieniłem. Wyjątek może tu stanowić gimp (bardziej chyba z braku oficjalnego wsparcia na windows) i może firefox (choć dawno go nie używałem na windowsie) - co może wiązać się z nadejściem systemu od mozilli, którego podstawa na pewno nie będzie na jajku od wingrozy...