Jaki fajny był dziś dzień,
Jak szczęśliwy byłem zeń.
Lecz nadeszła znów ta chwila:
Ktoś mi znowu czas "umila".
I nie chodzi tu o kawę,
Którą stawiam wprost na ławę,
O całusy, inne bzdety...
Tutaj chodzi o konkrety!
Łykam kawę - blogi patrzę,
Tam są owe "umilacze".
Różnej maści tam rzemiosła:
Czuć jest mistrza, jak i osła.
Dzieło pierwsze: bicie piany,
Wzrok ucieka - widzę ściany.
Nie, nie dla mnie arcydzieło,
Skąd się ono tutaj wzięło?
Patrzmy dalej, lepiej będzie.
Zawsze było, patrzaj wszędzie.
Jest wpis! Dobry temat także,
Kontrowersyjny, a jakże!
Zatwierdzony ledwo został,
Komentarzy gąszcz już powstał:
Ktoś już znalazł w tekście błąd,
"Zmień kolory, spadam stąd!".
Patrzę niżej, co na dole:
Jak to czytać? Ja [olewam]...
Wnet tu patrzę - jest perełka,
Chciała umknąć, niczym pchełka.
Wreszcie jest koment z sensem,
Ktoś podważa go kredensem.
Ktoś łagodzi - nic nie dało,
Z dali toczą wielkie działo.
Reagować szybko muszę!
Co pod ręką? Może kuszę?
Już za późno - kula leci,
Kredens zaraz się rozleci.
Rozsypało, jak zapałki,
Artyleria chroni gałki.
Nie cieszyli się z tej miazgi,
Bo już w oczach mieli drzazgi.
Obie strony wykończone,
Mosty wszystkie są spalone.
Bitwa tutaj nie ma sensu:
Ni armaty, ni kredensu...
Ach ten @user, co za zdzira!
Co za tupet i konspira!
Bitwa może jest przegrana,
Ale wojna nie wygrana!
@user stworzył se wpis nowy,
Dotyczący tej rozmowy!
Chciał ich wszystkich wybić w pień!
Jutro też jest przecież dzień ;)
Tak co rano, pijąc kawę,
I stawiając ją na ławę,
Tu pochwalę, tam opluję,
Czytam, piszę, komentuję...