Ratujemy płytę główną - wymiana kondensatorów*

Kolejny dzień, wydawałoby się, że nic nas dziś nie zaskoczy, wszystko mamy “pochytane”. Załączamy komputer - po chwili restart. Pracujemy chwilkę - zwiska. Co jest? Wczoraj wszystko było ok… Może wirus? Eeeee, gdzie… na Ubuntu? Może pamięć? Zróbmy testing. Memtest, ale znowu zwiecha - chyba pamięć… Otwieram obudowę, może zbyt przykurzony i coś “nie styka” i… No właśnie… W takich przypadkach, po otwarciu obudowy, oczka nasze powinny być skierowane na rządek kondensatorów wlutowanych na płycie głównej tuż przy gnieździe procesora…

Zużyte kondensatory - jest to coraz częstsza delegliwość komputerków, wcale nie tak starych, lecz już (trzeba to otwarcie powiedzieć) technologicznie wiekowych. Najczęstszą ofiarą padniętych “kondzioli”, bez względu na producenta, są generalnie płyty z gniazdem procesora intelowskiego 478 - nie wiem, być może są po prostu bardziej popularne niż inne z tego okresu. Na drugim miejscu stawiam wszelakie ECS’y, a potem MicroStar’y (MSI). Mniejsza o to… Faktem jest, że komputer przestał stabilnie pracować, a jego komponenty, takie jak: dysk, pamięć, grafika, napędy, itd, są sprawne - oprócz płyty głównej, na której dostrzegliśmy przynajmniej jeden “nabrzmiały” kondensator, którego właściwości od dawna nie są takie, jak być powinny. Nasz poczciwy komputer, co prawda, nie jest w obecnych czasach demonem prędkości, ale do naszych celów nadawał się i szkoda byłoby inwestować 1000zł w nową puszkę, która będzie służyła do tych samych celów. Jaka rada? Moja rada jest taka: o ile coś tam znamy się na układach elektronicznych (wiemy jak wygląda kondensator ) i mieliśmy do czynienia z lutownicą, potrafimy odróżnić + od - na kondensatorze, to warto pobawić się w “lekarza”. Oczywiście, każdy kto zdecyduje się na to rozwiązanie, bierze odpowiedzialność na siebie, żeby nie było do mnie żadnych pretensji, że zrobił tak, jak zalecałem i mu nie wyszło. Ja robiłem taką “operację” kilka, może kilkunastokrotnie i sukces był za każdym razem. Teraz mam trochę doświadczenia i mogę co nieco o tym napisać, więc piszę.

Grafika
zużyte kondensatory

Po pierwsze, kiedy już zdiagnozujemy, że kondensatory na płycie wymagają wymiany (wybulone, często przyrdzewiałe z wyciekającego elektrolitu) , wyciągamy płytę głowną z komputera. Pozbywamy się pamięci i procesora z płyty i demontujemy uchwyt radiatora, który może nam przeszkadzać, szczególnie podczas wlutowywania nowych kondków.

Po drugie, jeśli jesteśmy w stanie odczytać parametry kondensatora, robimy to i idziemy zaopatrzyć się w nowe - jeśli ktoś ma w domu stare, niesprawne płyty, może wylutować dobre kondensatorki o takich samych parametrach z takich płyt i też będzie dobrze - robiłem tak kilkakrotnie i działało. Najpewniej jednak jest zrobić sobie wycieczkę do sklepu i zakupić takie kondesatorki nowe, bo koszt jest niewielki (około 3zł za sztukę), a pewność będzie większa. Należy zaznaczyć sprzedawcy, że muszą być do 105 stopni Celsjusza, po czym nie należy być zdziwionym, jak z za lady może paść pytanie: “Do płyty głównej?” - już kilka razy mi się tak zdarzyło, aaa i warto kupić o 2,3 sztuki więcej - niemając doświadczenia, łatwo sknocić sprawę i lepiej jest zacząć lutowanie nowego.

Ktoś w tym miejscu może się chwycić za głowę. Jak sposobem domowym można lutować zwykłą lutownicą w kilkuwarstwowej płytce? Otóż, teraz najważniejsze. Musimy tak się pozbyć starych kondesatorów, aby nóżki kondensatora pozostały w płycie głównej. Więc, mając już “gołą” płytę główną w ręku, nie odpalamy lutownicy, lecz delikatnie z czuciem palcami przekrzywiamy kondensator, w taki sposób, aby jego obudowa wyszła z nóżek, które pozostaną w płycie głównej. Najlepiej jest go nachylać zgodnie z linią, wyznaczoną przez nóżki kondensatora, raz w jedną, raz w drugą stronę. Kiedy poczujemy, że “puścił”, możemy pociągnąć go do góry bez obaw, że nóżki wyjdą z płyty. Po wyjęciu kondensatora, mamy na płycie wyznaczone jego miejsce: kółko podobne do “yin yang”, którego biała część podpowiada nam, że z tej strony jest minus kondensatora (ważne przy wlutowywaniu nowego) no i nasze dwie nóżki, prawdopodobnie wraz z okładkami, które musimy obciąć obcinarką, aby w konsekwencji z płyty wystawały dwa czyste druciki od nóżek ze starego kondensatorka.

Grafika
wystające nóżki po wyjęciu wadliwych kondensatorów

Kiedy pozbędziemy się w powyższy sposób wszystkich niesprawnych kondensatorów, możemy odpalić lutownicę. Wystające “kikuty” należy ocynować, uważając na to, aby nie przegrzać - pamiętamy cały czas, że do płyty jest wlutowanych mnóstwo innych elementów, które mogą się przegrzać. Kiedy wszystkie stare nóżki mamy ocynowane, robimy to samo z nóżkami nowych kondensatorów, które wcześniej przycinamy (o ile później dostęp na płycie pozwoli nam na to) do długości około 5mm. Teraz, to już z górki. Do każdego “kikuta” lutujemy nóżkę kondensatora uważając, aby zarówno nie przegrzać elementów, jak i na to, by nie powstał zimny lut. Przy całej tej operacji musimy pamiętać o biegunowości kondensatora i zważyć, gdzie jest plus, a gdzie minus.

Grafika
przylutowane nowe kondensatory

Kiedy zakończymy lutowanie, uzbrajamy płytę główną w procesor, pamięć i testujemy. Dobrze jest przy okazji wyczyścić wszystkie te komponenty z kurzu, usunąć starą pastę z procesora i radiatora oraz posmarować procesor nową pastą termoprzewodzącą. Kiedy widzimy zgłaszający się BIOS - cieszymy się, w przeciwnym wypadku należy (najczęściej) poprawić lutowanie. Mnie ta operacja każdorazowo przynosiła sukces, ale tak jak już wspomniałem: każdy, kto zdecyduje się na powyższe kroki, bierze odpowiedzialność na siebie - ja nie odpowiadam za jakiekolwiek niepowodzenia w tym temacie. To są tylko i wyłącznie moje rady z mojego doświadczenia. Można z nich skorzystać ale nie trzeba. Muszę powiedzieć, że jest kilka osób, które skorzystały z mojej “usługi”, do tej pory używają swoich leciwych sprzętów, które wydawałoby się, już do niczego się nie nadadzą i wygląda na to, że będzie kolejna…

*Tekst w całości skopiowany z mojego skromnego bloga... 

Komentarze (64)

avatar | 26.08.2010 19:44
Słowa uznania, za genialny w swojej prostocie sposób wymiany kondensatorów. Ponadto duży plus za opis i zdjęcia :)
avatar | 26.08.2010 19:52
Świetny wpis i jak stwierdził trux słowa uznania się należą :)

Tym bardziej że wszędzie uczy się że jeśli płyta główna się uszkodzi to jedyny sposób naprawy to kupienie nowej i tak jest wszędzie napisane :)

Ja bym dodał do wpisu standardowe "zabezpieczenia" typu położenie płyty głównej na uziemionej powierzchni (lub jakiejś drewnianej broń boże tylko nie plastikowej), dotknięcie jakiegoś metalowego uziemionego przedmiotu (nie każdy w końcu korzystać z opasek przeciw ładunkom elektrostatycznym).
avatar | 26.08.2010 20:05
@BenderBendingRodriguez - dokładnie, można byłoby dodać - wyglądałoby znacznie profesjonalniej... ale naprawiałem/składałem/rozbierałem komputery w tak przedziwnych i różnych warunkach, że spokojnie można tę kwestię pominąć. Płyty główne, jak i wszelakie komponenty komputerowe wcale nie są tak delikatne, jak je malują ;) Prawda, nie należy się nad nimi znęcać i trochę wyczucia trzeba. Taki ekstremalny przypadek miałem, jak skręcałem kompa, który już był na chodzie (instalował się system) i spadła mi śrubka ze śledzika, którego przykręcałem, na płytę główną - już koniec pomyślałem, a komputer dalej na chodzie... Tak więc, przedstawiłem typowo domowy sposób, nie laboratoryjny, co by ludzie na bali się zbytnio podejść do rzeczy i spróbować zrobić to samemu :) Zresztą, każdy profesjonalista odradza lutowanie transformatorówką, a ja to robię i to na dodatek taką ruską bez regulacji tempertury - za każdym razem sukces.

P.S. Myślałem, że po zdjęciach wyjdzie mój nieprofesjonalizm ;)
avatar | 26.08.2010 20:46
W moim starym ASRocku kondensatory napuchły chyba po dwóch czy trzech latach. Zanim się zorientowałem, że to one sprawiają problemy, każdorazowe odpalenie systemu poprzedzone musiało być "rozgrzewaniem" (włączałem kompa na kilkanaście minut, niby nie reagował, ale po tych kilkunastu minutach robiłem restart i system się odpalał ;D). Oddałem płytę jakiemuś elektronikowi hobbyście, aby sobie pogrzebał bo mi wpadła w ręce okazyjnie jakaś nowsza. Podejrzewam, że ASRock śmiga do dziś! Teraz w razie spotkania podobnego problemu wygrzebię lutownicę z szafy i nie zawaham się jej użyć!
avatar | 26.08.2010 21:06
@imeehow - dokładnie ;) a zazwyczaj przyczyna napuchniętych kondensatorów tkwi w... zasilaczu, który jest albo wadliwy, albo po prostu kiepski - wtedy kondensatory intensywnie pracują niwelując spadki napięć powodowanych niewydolnością zasilacza. Proponuję sprawdzić, na jakim zasilaczu jedziesz, bo jeśli to jakiś "noname", to Twoja nowa płyta może podzielć los ASRocka...
avatar | 26.08.2010 21:23
Przeleciałem tylko szybko wzrokiem, ale plusik za opisanie metody lutowania kondensatorów na pozostałości po starych.
avatar | 26.08.2010 22:32
Z drugiej strony ciekawe, że na tę przypadłość cierpią nowe płyty. Patrząc na te "wiekowe" 486, PI, PII mam sporo uznania co do jakości wykonania.
Opis dobrze zilustrowany zdjęciami. Od siebie dodam tylko, że kondensatory te są typu "low ESR" i wlutowanie "zwykłych" elektrolitów może skończyć się fajerwerkami :-). Nie bać się płyt głównych! Tu jest szansa na reanimację, a zezłomować zawsze można.
avatar | 26.08.2010 23:03
trzeba dodać że źle wlutowany kondensator(zamienione bieguny) powoduje eksplozje owego kondensatora. Więc uważajcie! po wlutowaniu zanim uruchomicie płytę sprawdźcie jeszcze raz dokładnie czy wszystkie są poprawnie wlutowane ;]
avatar | 26.08.2010 23:06
Maxi_S@

Preferuję płyty Gigabyte, i jakoś nigdy nie miałem problemów.
Jak chce się mieć sprzęt dobrze działający, to warto więcej zainwestować w dobrej jakości płytę główną.
avatar | 27.08.2010 8:33
Mi niedawno padly kondziolki w radeonie x1950, na szczescie wygrzebalem jakas stara plyte i wziolem sie za wymiane. Szczerze to juz na samym poczatku spisalem karte na straty a po ciezkiej wymianie nie liczylem wogole ze odpali. Do starych nozek nie dalo rady przylutowac nowych. Na szczescie dorwalem wiertelko 1mm i rozwiercilem powoli pozostalosci. Kondziolki wlutowalem jak mi wyszlo (prawie jak picasso XD). Jakas dziwna ta karta byla bo lut sie nie chcial kleic a mialem 2 lutownice ktore mnie nigdy nie zawiodly. Mniejsza o to. Po calo dniowej walce w pracy i domu wkoncu kondziolki sie trzymaly. I dziwnym cudem karta odpalila i chodzi do dzis juz 2 miechy :) Wiec warto jednak samemu wziac sie za wymiane, jesli cos sie spierdzieli to i tak nie szkoda skoro wiekszosc ludzi takie rzeczy odrazu wymienia na nowe zamiast naprawiac :P
avatar | 27.08.2010 8:54
Kondensatory elektrolityczne mają żywotność 5 lat, najlepsze 10 lat, później wysychają i tracą parametry. To jeden z najmniej trwałych podzespołów elektronicznych.
Natomiast w starych komputerach nie były aż tak istotne, bo procesor pobierał kilka watów, wystarczył mu prosty układ zasilania.
avatar | 27.08.2010 9:23
Pomysł z zostawianiem nóżek w płycie nie bardzo jest dobry. Da się w domowych warunkach wlutować w całości kondensator i wlutować nowy. Nie raz już wymieniałam w ten sposób napuchnięte kondensatory. Trzeba tylko trochę wcześniej poćwiczyć.
avatar | 27.08.2010 9:31
dzięki dobry opis
avatar | 27.08.2010 11:26
Wpis jak najbardziej ok i myślę że wielu osobą może się przydać.
Ale fajnie by było jak byś wstawił troszkę lepsze zdjęcie porównujące napuchnięty i dobry kondensator. Tak dla osób które nie bardzo czają o co biega...
Co do samego lutowania... to zależy jaką ma się stacje lutowniczą... też się tym bawiłem i lepiej lutowanie mi wyszło zwykłą lutownicą, sale trzeba pamiętać aby nie przegrzać ścieżek... i używać odsysacza do cyny... i zawsze nakładać świeżą cynę, nie robiąc zimnych lutów jak już lutuje się nowy kondensatorek...
avatar | 27.08.2010 12:20
A i jeszcze troszkę dziwny sposób przyjąłeś na wylutowywanie starych kondensatorów... ja bym polecił najpierw spisać sobie na kartkę pojemność każdego kondensatora (np: 40uF) no tu musimy trzymać się wartości - najlepiej; następnie spisujemy na jaką jest temperaturę (np: 95C lub 105C ----- gdzieś tak dokładnych wartości nie pamiętam...). Jak kupujemy to lepiej kupować na tą wyższą, nawet jak na płycie są z mniejszą to lepiej kupić na tą większą... a co do wlutowywania starych - średnio polecam... nie wiadomo na jak długo stykną - nowsze zawsze pewniejsze... (ale tak naprawdę nie ma na to reguły) Średnio polecam ten sposób z bujaniem i wyciąganiem w ten sposób kondensatorów... ja polecam zaopatrzyć się w odsysacz do cyny (cena nie wiem ale naprawdę bardzo dobre urządzenie i warte kupienia)... podczas odlutowywania trzymamy go blisko miejsca lutowania i jak rozgrzejemy cynę wciskamy magiczny przycisk na odsysaczu i bach cyna znika... ;-) i tak każdą nóżkę... (robimy to od spodu płyty głównej...) i jak mamy lużny kondensator normalnie lekko powinien nam wyjść z płyty... w miejscu starego kondensatora pozostają nam dziurki w które umieszczamy odpowiednio biegunami kondensator i od spodu płyty cynujemy nóżki i po ostygnięciu przycinamy tuż nad samym lutem zbędną część nóżki... i tak z każdym...
To jest mój sposób i moim zdaniem lepszy... ale jak tam kto woli...
avatar | 27.08.2010 12:54
@karllodprogramy: Podzielam Twoje zdanie co do sposobu wlutowywania kondensatorów.
avatar | 27.08.2010 13:09
@max1910, @karllodprogramy - kiedyś tak robiłem, ale do tego trzeba mieć chyba nieco lepszy sprzęt lutowniczy, tak jak mówicie: odsysarki, dobrą lutownicę. Niestety, przy kiepskim sprzęcie wygląda to tak, że łatwo przegrzać ścieżki i porobić zimne luty, a kiepską lutownicą, kawałkiem kalafoni i cyny można spokojnie przylutować nóżkę nowego kondensatora, do pozostawionej nóżki w płycie nie obawiając się, że coś przegrzejemy - zwyczajne lutowanie, drut z drutem...
avatar | 27.08.2010 13:17
Dodać należy też, że trzeba pracować z dobrze nagrzaną lutownicą. Wtedy całość pójdzie gładko i sprawnie. Nie polecam jednak naprawy lutownicą transformatorową, bo możemy sobie tylko zaszkodzić! Podczas pracy, na grocie wytwarzane jest małe napięcie które może coś po prostu uszkodzić.
avatar | 27.08.2010 13:36
Zależy jakim sprzętem dysponujemy... czasem jak nie mamy żadnej lutownicy to lepiej udać się do kogoś kto ma tsakową niż ją zakupić... a jak jeszcze dojdzie koszt kondensatrorów... itp... może okazać się że lepiej kupić nową płytę, lub używaną...

Nie no fleszer jak najbardziej się zgadzam ale.... dobra stacja lutownicza kosztuje.......... Kiedyś pożyczyłem sobie od brachola stację lutowniczą jak u siebie zmieniałem kondensatory i jakoś mi nią słabo szło... temperatura podkręcona na max a tu rozgrzewa bardzo punktowo, tylko przy grocie... i jednak odpaliłem moją trsansformatorówkę i migiem się z tym uwinąłem... i wszystko działa do tej pory, a robiłem to z 3 lata temu...
Są jeszcze takie kolbowe lutownice (one nie podają napięcia na grot a tylko odpowiednie uzwojenie w niej go nagrzewa), różnych rozmiarów... dobre rozwiązanie ale jednak trzeba takową mieć i do tego musi mieć ona odpowiednio mały grot, zbyt dużym możemy więcej szkody narobić niż pożytku... a i chyba w -taki lutownicach jest sporo większa temperatura niż w transformatorówkach... ale tylko gdybam, takiej nie miałem więc też....

Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy...
avatar | 27.08.2010 13:49
Przeróżne lutownice kolbowe można znaleźć bardzo tanio, nie mówię tu oczywiście o tych z allegro za 10zł ;) Fakt faktem, w domu wiekszość z nas posiada na stanie właśnie transformatorówki - ja mam jeszcze polską Lutolę ;)
avatar | 27.08.2010 15:30
flaszer @
Ja używam polskiej miniaturowej lutownicy na ~24V z grotem Wellera. Bezawaryjnie służy mi już od ładnych paru lat :)
avatar | 27.08.2010 16:56
Ja jednak będę obstawać przy tym, że starsze płyty były jednak lepszej jakości, podobnie jak zasilacze - przynajmniej było to normą. Również nie ma co przeceniać znaczenia lutownicy, bo albo da się płytę naprawić albo i tak trafi na śmietnik. Kilkanaście lat temu stacje lutownicze kosztowały na tyle poważne sumy, że do celów amatorskich były zupełnie nieopłacalne. Była "Lutola", którą poprawiało się na płytach to, co schrzanił producent i działało :-).
avatar | 27.08.2010 18:18
Dzięki za wpis. Jutro wybieram się na zbiórkę elektrośmieci, może uda mi się wyciągnąć coś potrzebującego mojej opieki?
avatar | 27.08.2010 22:28
Teraz przyjrzałem się dokładniej wpisowi i szkoda, że nie wspomniałeś o tym, w jaki sposób rozpoznać - na kondensatorze, ale to może i lepiej, bo nie wezmą się za to osoby nie mające o tym żadnego pojęcia.
avatar | 27.08.2010 22:30
@kijek
a co w tym złego, że weźmie się za to ktoś kto nie ma o tym żadnego pojęcia? Nauczy się przynajmniej czegoś.
avatar | 27.08.2010 23:06
Żeby tylko przy okazji uczenia się nie popełnił błędu.
avatar | 27.08.2010 23:20
kijek@
Na kondensatorach elektrolitycznych minus zawsze jest oznaczony, więc raczej każdy sobie z tym poradzi. Ewentualnie sprzedawca pomoże we właściwym określeniu polaryzacji :)
avatar | 27.08.2010 23:38
@kijek - "Moja rada jest taka: o ile coś tam znamy się na układach elektronicznych (wiemy jak wygląda kondensator ) i mieliśmy do czynienia z lutownicą, potrafimy odróżnić + od - na kondensatorze, to warto pobawić się w “lekarza”." - to tak dla przypomnienia ;)
avatar
sdj (niezalogowany)
| 28.08.2010 0:11
@kijek
przecież taka płyta ze spuchniętymi kondensatorami ma wątpliwą użyteczność, komputer się resetuje, wyłącza, albo w ogóle się nie uruchamia. Mimo wszystko można spróbować naprawić, pomimo ryzyka jej całkowitego uszkodzenia
avatar | 28.08.2010 0:20
@kijek
Jego płyta - jego problem :). Zresztą większą szkodą dla całokształtu "leczenia" będzie próba "przysmarkania" nowych kondensatorów za pomocą stuwatowej kolby.
avatar
kptnemo (niezalogowany)
| 28.08.2010 8:20
kup sobie za 50-100 zł używanego Compaqa, HP-ka, Siemensa, wyjmij Mainboard i ciesz się nim przez 100 lat. Nigdy !!!! nie spuchną ci kondensatory, zapomnisz co to "zwiecha" czy niebieski ekran
avatar | 28.08.2010 12:43
@kptnemo
Kondensator wiecznym nie jest.
avatar
bitx (niezalogowany)
| 28.08.2010 13:09
Zostawianie nóżek od starych kondensatorów to amatorszczyzna. Stare trzeba usunąć i udrożnić otwór odsysaczem lub tresą. Kondensatory ulegają uszkodzeniu ponieważ produkuje się je najniższym kosztem. Mam znajomego który naprawia sprzęt a/v i w starszych modelach nie spotyka się uszkodzonych kondensatorów elektrolitycznych natomiast w nowym sprzęcie już tak. Kiedyś sprzęt był trwały ale drogi, produkowany w krajach cywilizowanych. Dziś jest tani, ale za to robiony byle jak i z byle czego, a żeby jeszcze bardziej ciąć koszty to produkcję przeniesiono do krajów zacofanych (jeżeli idzie o prawa człowieka, prawa pracownicze).
avatar
bitx (niezalogowany)
| 28.08.2010 13:09
Zostawianie nóżek od starych kondensatorów to amatorszczyzna. Stare trzeba usunąć i udrożnić otwór odsysaczem lub tresą. Kondensatory ulegają uszkodzeniu ponieważ produkuje się je najniższym kosztem. Mam znajomego który naprawia sprzęt a/v i w starszych modelach nie spotyka się uszkodzonych kondensatorów elektrolitycznych natomiast w nowym sprzęcie już tak. Kiedyś sprzęt był trwały ale drogi, produkowany w krajach cywilizowanych. Dziś jest tani, ale za to robiony byle jak i z byle czego, a żeby jeszcze bardziej ciąć koszty to produkcję przeniesiono do krajów zacofanych (jeżeli idzie o prawa człowieka, prawa pracownicze).
avatar | 28.08.2010 14:42
Wpis na plus ale moim zdaniem należałoby usunąć całkowicie nóżki starego kondka i nie trzeba mieć jakiegoś super dobrego sprzętu, wystarczy lutownica transformatorowa i stabilna ręka, nawet odsysacz nie będzie potrzebny, sam tak robiłem i działa ;)
avatar | 28.08.2010 15:21
Kolejna ważna rzecz którą warto dodać by do wpisu: wymieniamy zawsze całą gałąź z zepsutymi kondensatorami np. w sekcji zasilania procesora, nawet jeżeli dwa kondensatory wyglądają na nie zepsute, wymieniamy wszystkie! Te niby normalnie wyglądające potraciły już swoje właściwości.
avatar | 28.08.2010 17:51
MaRa tutaj się nie zgodzę. Stare polskie elwy potrafią trzymać swoją pojemność kilka razy dłużej od nowych, i drogich np nichiconów....
avatar | 28.08.2010 17:55
@fleszer dobrze mówisz a poza tym lepiej wymienić dwa czy trzy kondensatory więcej i mieć spokój niż za parę dni znowu zastanawiać się dlaczego komputer się wiesza mimo wymienionych złych kondków
avatar
piotrvx (niezalogowany)
| 28.08.2010 21:49
O tak dziwnym sposobie lutowania kondensatorów jeszcze nie słyszałem. Lutuje nieraz kondensatory zwykłą lutownicę transformatorową i nigdy płyty nie uwaliłem. Wiadomo że nie może być na niej w tym czasie procka ani pamięci bo może się uszkodzić, to tylko jedno zastrzeżenie. Jeżeli użyjemy stacji hot-air po lutowaniu nie będzie żadnego śladu.
avatar
piotrvx (niezalogowany)
| 28.08.2010 21:49
O tak dziwnym sposobie lutowania kondensatorów jeszcze nie słyszałem. Lutuje nieraz kondensatory zwykłą lutownicę transformatorową i nigdy płyty nie uwaliłem. Wiadomo że nie może być na niej w tym czasie procka ani pamięci bo może się uszkodzić, to tylko jedno zastrzeżenie. Jeżeli użyjemy stacji hot-air po lutowaniu nie będzie żadnego śladu.
avatar | 29.08.2010 19:35
a mojej płycie leci 9 rok i nie miałem tego problemu. Od czego to się ma? Płyta w pewnych kręgach jest gówniana, bo to ECS. Czy ten problem doskwiera dla tych 'lepszych' płyt?
avatar
Tomahawk (niezalogowany)
| 29.08.2010 20:22
Nie. Doskwiera głównie tym ze słabą wentylacją obudowy i produktami zasilaczo-podobnymi.

Pozdrawiam
avatar | 29.08.2010 21:48
Tranformatorówką to trzeba szybko lutować bo jak się te kikuty rozgrzeją to puści cyna w płycie i potem może źle zaschnąć albo zostać zimny. Jeśli nóżki kondziołków widać od drugiej strony płyty głównej to polecam odessać cynę i wlutować normalnie nowy kondensator. Z drugiej strony jeśli już się za to zabierać to polecam np. załatwić sobie stację Vellera i uziemić płytę.
avatar | 29.08.2010 22:23
"Musimy tak się pozbyć starych kondensatorów, aby nóżki kondensatora pozostały w płycie głównej." Wcale nie musimy zostawiać nóżek starych kondensatorów w płycie. Właśnie otwory na kondensatory są tak zrobione, aby można było lutować je i nie ma znaczenia czy płyta będzie 3 czy 4 bądź 5 warstwowa.
Poza tym chciałbym zobaczyć lutowanie nowych kondensatorów do starych nóżek w płytach z gniazdem LGA 775 gdzie kondensatory nie dość że są niskie to jeszcze zwykle umiejscowione są tuż pod radiatorem. Oj z tym "doświadczeniem w lutowaniu" to kolega troszkę przesadził.
avatar | 29.08.2010 22:28
@nezu - ;) przyznam, że nie miałem jeszcze padu kondków na 775... Niemniej jednak, za każdym razem był sukces :)
BTW, mając dłuższe nóżki można kondensatory dowolnie wyginać - byle nie zewrzeć :) Nie widzę przeszkód...
avatar
mantarak (niezalogowany)
| 29.08.2010 23:48
Z mojego doświadczenia dodam, że podobny problem dotyczy zasilaczy. Trafiło mi się kilka komputerów, które np. resetowały się po włożeniu płyty CD do napędu. Wymiana spuchnętego kondensatora w zasilaczy usunęła trwale te objawy. Warto więc co jakiś czas rozkręcić zasilacz i optycznie sprawdzić stan kondensatorów a przy okazji dobrze odkurzyć. Wymiana zwykle jednego a rzadziej dwóch spuchniętych elementów jest dużo mniej kłopotliwa i czasochłonna niż w płycie głównej. Dodam też, że trafiłem na uszkodzone kondensatory, które optycznie nie były wybrzuszone. Podejrzana jedynie była mała czarna kropka na środku obudowy patrząc z góry. Dopiero pod szkłem o dużym powiększeniu widać było maleńki otworek, przez który prawdopodobnie wyciekł lub wyparował elektrolit.
avatar
Johny Mnemonic (niezalogowany)
| 30.08.2010 1:57
@bitx
Dokładnie chodzi o to,żeby jak najtaniej produkować i jak najszybciej ma się psuć,na tym polega cały biznes,świat jest opanowany przez chińską tandetę,bo jest tanio i szybko zachodzi konieczność kupna nowego,np. chińskie czajniki do gotowania wody,gdzie zwykle szlag trafia spawanie byle jak dno
avatar
D... Bramkarz (niezalogowany)
| 30.08.2010 8:46
@command-dos: "dokładnie ;) a zazwyczaj przyczyna napuchniętych kondensatorów tkwi w... zasilaczu, który jest albo wadliwy, albo po prostu kiepski - wtedy kondensatory intensywnie pracują niwelując spadki napięć powodowanych niewydolnością zasilacza."
Bullshit za przeproszeniem!! Kondensatory na płycie wokoło procesora są *po* przetwornicy zasilającej sam procesor. Jakość napięcia z zasilacza nie ma tu nic do rzeczy, bo to tranzystory MOS i dławiki z każdej fazy są odpowiedzialne za napięcie właśnie na tych kondensatorach. A, że kondensatory nie lubią przebiegów impulsowych to już od dawna wiadomo. Przetwornica dostaje 12V z ATX12V a potem z tego robi się max. 2,5V! Zatem jest aż 9V zapasu.

Po prostu. Produkcja masowa wymusiła produkcję masową samych kondensatorów i mamy sytuację taką, by fabryka utrzymała się na rynku *musi* produkować badziewie najtańszym kosztem. Trend ogólnoświatowy i to we wszystkich gałęziach przemysłu użytkowego. (Przykład: ASUS. Kiedyś synonim dobrego sprzętu, a teraz?)

Na trwałość trwałość kondensatorów wokół procesora będą niezmienne wpływać trzy czynniki: temperatura wokół procesora - a wieje na nie powietrze przepuszczone *przez* radiator(!!), szybkozmienne tętnienia napięcia Vcore nie odfiltrowane przez dławiki (duże prądy+małe gabaryty=mniejsze indukcyjności = słabsza filtracja wstępna = nadrabianie dużym kondensatorem) oraz niezerowa rezystancja szeregowa (ESR) samego kondensatora, która grzeje go od środka. Tutaj, żadnej innej filozofii nie ma.

Autorze. Taka wymiana kondensatorów to totalna amatorszczyzna. Wyobraź sobie sytuację, że kondensatory znowu puchną. Niestety tym razem mają duże pole do popisu by puchnąć od spodu (bo łatwiej, miękka guma tam jest). Teraz guma wychodzi, elektrolit się wylewa i żre wszystko co popadnie, zwiera ścieżki... Resztę sobie możesz wyobrazić. Kondensatory elektrolityczne *zawsze* montuje się tak, by miały solidną podstawę i nie wisiały w powietrzu.
avatar | 30.08.2010 13:35
@D... Bramkarz - "Po prostu. Produkcja masowa wymusiła produkcję masową samych kondensatorów i mamy sytuację taką, by fabryka utrzymała się na rynku *musi* produkować badziewie najtańszym kosztem. Trend ogólnoświatowy i to we wszystkich gałęziach przemysłu użytkowego. (Przykład: ASUS. Kiedyś synonim dobrego sprzętu, a teraz?)" - właśnie oglądam Zeitgeist Addendum ;) nie mogę się nie zgodzić...

"Autorze. Taka wymiana kondensatorów to totalna amatorszczyzna. Wyobraź sobie sytuację, że kondensatory znowu puchną. Niestety tym razem mają duże pole do popisu by puchnąć od spodu (bo łatwiej, miękka guma tam jest). Teraz guma wychodzi, elektrolit się wylewa i żre wszystko co popadnie, zwiera ścieżki... Resztę sobie możesz wyobrazić. Kondensatory elektrolityczne *zawsze* montuje się tak, by miały solidną podstawę i nie wisiały w powietrzu." - całkiem możliwe, ale zanim wyleją, to sam wymienisz płytę, bo komputer o tych parametrach za niedługo nie będzie do użytku - patrz cytat poprzedni, to zrozumiesz...

"Kondensatory na płycie wokoło procesora są *po* przetwornicy zasilającej sam procesor. Jakość napięcia z zasilacza nie ma tu nic do rzeczy..." i "Na trwałość trwałość kondensatorów wokół procesora będą niezmienne wpływać trzy czynniki: temperatura wokół procesora - a wieje na nie powietrze przepuszczone *przez* radiator(!!)" -http://pl.wikipedia.org/wiki/Kondensator#Kondensatory_blokuj.C4.85ce, a przede wszystkim zdanie: "...Ze względu na oporność, a przede wszystkim - indukcyjność szyny zasilającej, taki impulsowy pobór prądu może prowadzić do bardzo dużych wahań napięcia zasilającego i w konsekwencji nieprawidłowej pracy układów. Aby zapobiec tym negatywnym zjawiskom, stosuje się kondensatory blokujące, podłączane równolegle z doprowadzeniami zasilania poszczególnych układów i umieszczane jak najbliżej nich..." - zapewne mowa tu, np. o procesorze... A z doświadczenia powiem, że zazwyczaj spuchnięte kondensatory pojawiają się tam, gdzie zasilacz jest firmy "kogucik" - chyba jednak ma to jakiś wpływ na żywotność tychże - tak sobie gdybam, bo elektronikiem nie jestem...
avatar
mantarak (niezalogowany)
| 30.08.2010 15:13
Według moich obserwacji przyczyn uszkadzania się kondensatorów elektrolitycznych jest kilka. najważniejsze z nich to:
po pierwsze - problemy z jakością produkcji (obniżka kosztów produkcji często pogarsza jakość, która w dzisiejszym świecie nie jest najważniejszym kryterium w ocenie przydatności wyrobu do użytku).
po drugie- fałszowanie jakości przez małych producentów (temat rzeka więc nie będę się rozwodził)
po trzecie - producenci tanich zasilaczy nie dokładają należytych starań co do jakości napięcia wychodzącego z zasilacza "bo i tak wszystkie śmieci będą filtrowane na płycie głównej" czego efektem jest skrócenie żywotności kondensatorów a producenci płyt głównych wstawiają do układów filtrujących minimum tego co musi ze względu na koszty i kółko się zamyka a kondensatory pracują przez to w warunkach przekraczających ich możliwości.
po czwarte - termiczne warunki pracy w pobliżu radiatora procesora są fatalne co na pewno skraca żywotność kondensatorów
po piąte - wzrosła znacząco moc zasilaczy i moc procesorów a obniżce uległy napięcia zasilające rdzeń procesora. Im mniejsze napięcie a większy prąd tym trudniej odfiltrować "śmieci" będące efektem pracy przetwornicy w zasilaczu. Pogorsza to i tak już trudne warunki pracy kondensatorów.
po szóste - od pomysłu do prototypu płyty głównej mija czasami kilka dni (informacje z Discovery) więc nie ma czasu na testy wytrzymałościowe bo konkurencja nie śpi a klient i tak za trzy lata kupi coś innego
Biorąc powyższe pod uwagę cieszmy się, że to wszystko i tak nieżle hula przynajmniej przez dwa trzy lata.

avatar
Anonim (niezalogowany)
| 30.08.2010 17:22
U mnie kiedyś poszły kondensatory. W sklepie za wymiane zarzyczyli sobie 80zł
avatar | 30.08.2010 23:49
mój zasilacz to Rubikon 300W. Podobno bomba... 9 roczek idzie...
avatar | 01.09.2010 10:44
Potwierdzam, iż wszystko zależy od jakości zasilacza. Mój "EnLight" 250W ma 10 lat, jak i prawie wszystkie części mojego składaka i działa bezproblemowo. Dużo zależy też od wiedzy i kultury technicznej obsługującego dany sprzęt. Mając dotychczasową wiedzę, w nowym zestawie nie będę oszczędzał na zasilaczu i dobrej płycie głównej.
avatar
D... Bramkarz (niezalogowany)
| 03.09.2010 13:31
@command-dos: "Aby zapobiec tym negatywnym zjawiskom, stosuje się kondensatory blokujące"
Wyraźnie trzeba rozróżnić kondensatory *elektrolityczne* wokół procesora jako *filtrujące* napięcie z przetwornicy impulsowej dostarczającej napięcie Vcore dla procesora, a *kondensatory blokujące* np. na linii 5V, których jest całe mnóstwo (ceramiczne kondensatory w rozmiarach SMD1206, SMD0805 lub mniejsze o pojemnościach ok. 100nF/25V każdy).
Kondensatory blokujące są gdzieniegdzie wspomagane przez kondensatory elektrolityczne, ale na zwykłej płycie głównej jest ich około 10 szt. Tylko! I co więcej, bardzo rzadko się zdarza, że są one napuchnięte. Na kilkadziesiąt naprawianych płyt głównych widziałem tylko 2 takie przypadki.
avatar | 03.09.2010 14:45
@D... Bramkarz - ok, a ten przypadek: http://command-dos.comxa.com/wp-content/uploads/2010/09/zdjecia-0066.jpg - może się czegoś nauczę... A tak na marginesie, to czy przetwornica impulsowa nie znajduje się w zasilaczu? Wtyczka na dodatkowe zasilanie do p4 ma 2x12V i wtyka się ją nieopodal procka (zazwyczaj), po cholerę montować taki układ na płycie? Trochę to dla mnie niezrozumiałe...
avatar
_obserwator (niezalogowany)
| 08.09.2010 11:32
Amatorszczyzna, to raz - ktoś wcześniej już to zauważył. Tak naprawioną płytę główną można co najwyżej znajomemu czy wujkowi oddać, a nie klientowi, bo to wstyd. Przy naprawach dla klientów ważna jest również estetyka wykonania. Wymieniasz producentów, u których najczęściej można spotkać wybrzuszone elektrolity, a gdzie Epox i Soltek (starsze modele)? Tam kondensatory wylewały bardzo często. Podobnie z ASRockami. To jednak już mniej istotne. Najlepiej, najszybciej i najbezpieczniej wymienia się elektrolity HotAir'em, nie każdy jednak może sobie na taki sprzęt pozwolić, a jeśli takie naprawy wykonuje się sporadycznie to nie warto wydawać pieniędzy na stację i można pobawić się transformatorówką. Idąc dalej, należy pamiętać, że w przypadku płyta głównych ASRock, ten przyjął odwrotne oznaczenia + i - na płycie głównej. To pokrótce tyle. Ogólnie nie widzę najmniejszego sensu aby powielać coś, co zostało już w sieci bardzo dobrze opisane.
avatar | 09.09.2010 21:37
@_obserwator - o to właśnie chodzi - każdy amator może to wykonać w domu, a nie profesjonalista z profesjonalnym sprzętem w profesjonalnym laboratorium. Niejedna płyta mogłaby zakończyć swój żywot jakieś 3 lata temu, a chodzi do dziś - chciałbym z takimi amatorami mieć do czynienia w warsztacie samochodowym i innych serwisach...
avatar | 23.09.2010 7:40
Lutowanie kondensatorów rzecz powszednia moim zdaniem, a jeżeli ktoś umie lutować to nikt się nie zorientuje że cokolwiek było robione.
avatar
cls (niezalogowany)
| 30.09.2010 20:14
Ja wąłsnei przed chwila wymeiniłem kondensator
w mojej 7 letniej płycie gigabyta
co prawda wybulony był tylko jeden i płyta działała nadal stabilnie ale tak lepiej za wczasu zareagowac

kondenator wymieniałem lutowanica kolbową za 17zł z obi 70W
i nie sadze zeby jakies dorgie stacje lutownicze czy inne wybryki typu podczerwien czy hotair lepiej to zlutowały niz ja ta kolbówką
a co do laminatów wielowarstwowych ,jesli sie myle niech ktos mnie poprawi .Ile by nie było warstw to i tak wszystkie zakonczenia sciezek i miejsca lutów sa w wiekszosci (te które tego wymagaja) przeprowadzone na wylot laminatu takimi niby tulejkami wystarczy wziasc płyte pod swiatło i widac mase dziurek :P

p.s. co do amatorów w warszatatach ostatnio tak mi wymienili olej ( skorzystałem bo niby za darmo przy zakupie oleju)ze na bagnecie było jakies 2 cm ponad MAX . dzis odsysałem szczykawka z silnika olej około 0.5 lita za duzo
avatar
alex 123 (niezalogowany)
| 26.02.2012 20:49
Czy należy wyjąc baterię z płyty głównej?
avatar | 02.03.2012 13:43
@alex - nigdy się o to nie martwiłem, ale logicznym byłoby raczej wyjęcie baterii z płyty, choć tak jak mówię, nigdy nie zawrtacałem sobie tym głowy...
avatar
Marta7891 (niezalogowany)
| 08.04.2012 18:08
Proszę mi powiedziec... jaka jest prztczyna tego stanu rzeczy? Bo w jednym z domowych kompów zdarzyło się to już któryś raz :( Czy to może byc też wina tego, że RAMu ten komp ma tylko 512MB? Czy oprócz kolejnej wymiany kondensatorów, pokusić się o wymiane RAMu na więcej, np. 2GB?

Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam!
avatar
maze179 (niezalogowany)
| 21.04.2012 16:43
Przyczyną puchnięcia kondensatorów bardzo często jest źle dobrany zasilacz.
avatar | 12.05.2012 17:55
Zgodzę się z użytkownikiem Trux - w markowych płytach (m.in. Gigabyte) po dłuższym czasie użytkowania puchną kondensatory.

Mam kilkuletnią płytę Asus (nie jest z pierwszej ręki) i jak dotąd żaden z kondensatorów nie napuchł. Drugi komputer zawiera w sobie płytę MSI i kartę graficzną GeForce. Jest to nowsza konstrukcja od tej z Asusem. Do czego zmierzam? W tym nowszym komputerze już musiałem wymienić napuchnięty kondzior w karcie graficznej.

Być może autentycznie, w tańszych płytach głównych, za sprawą niepoprawnie dobranego zasilacza zjawisko takie występuje częściej w krótszym okresie czasu. Niemniej szkoda generować elektroniczne śmieci przez tak tanią pierdołę jaką jest kondensator.

@Command-dos: wpis bardzo pożyteczny, tym bardziej, że nikt o tym nie wspominał na blogu.
Dodaj komentarz