Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Serwerownia od nowa (cz.2)

Oprogramowanie

Dotychczasowe doświadczenie zdobyłem pracując jedynie na oprogramowaniu Microsoftu, nie zakładałem więc innej możliwości niż pójście dalej tą ścieżką. Więc Windows Server 2008 R2 dla dwóch serwerów, dla jednego pewnie SQL Server 2008, około 20 użytkowników… znów szukam. Idealnym kandydatem stał się Small Business Server 2011 w wersji Standard. Po pierwsze - limit liczby użytkowników wynosi 75, więc margines zapasu jest dosyć duży (wersja Essentials ogranicza liczbę użytkowników do 25, więc tutaj ryzyko niedoszacowania ilości licencji było duże). Po drugie - dodatkowe usługi: Sharepoint Foundation, WSUS i Exchange do wykorzystania w przyszłości. Po trzecie - dzięki dodatkowi Premium Add-On, otrzymuję dodatkową licencję na Server 2008 R2 i SQL Server 2008. Więc po analizie wyszło tak: na serwerze przeznaczonym na ERP będzie ”goły” Server 2008 R2 - licencje na SQL Server i tak należy zakupić razem z systemem ERP (najczęściej są to tańsze wersje Run-time na wyłączność instalowanego systemu), a na serwerze AD będzie SBS 2011 i „dodatkowy” SQL Server, pomimo, że domyślnie instalowana jest wewnętrzna baza danych. Zgodność tej konfiguracji z wymogami licencyjnymi Microsoft została oczywiście zweryfikowana na infolinii. Więc wygląda na to, że dobrane idealnie…

Ofertowanie

Podczas wyboru sprzętu i oprogramowania, szczególnie jeżeli mówimy o wartościach idących w dziesiątki tysięcy, warto zebrać kilka konkurencyjnych ofert. Przede wszystkim dla siebie – dla upewnienia się, że planowana przez nas konfiguracja jest powtarzalna i standardowa oraz że nie stanowi wymysłu jakiegoś szalonego dostawcy, dla oszacowania i porównania kosztów, ale może też być podyktowana wewnętrznymi zasadami zakupów panującymi w firmie. Poza tym, każdego dostawcę można delikatnie „pociągnąć za język” w kwestiach sprzętu: czego się najwięcej sprzedaje, jak z doświadczenia ocenia różnych producentów, ich sprzęt i usługi, itp. To darmowe źródło wiedzy, którego nie sposób przecenić. Ja, z gotową doprecyzowaną listą zakupów, zebrałem oferty od pięciu firm. Oczywiście warto proces ofertowania zaplanować z przynajmniej 3-tygodniowym wyprzedzeniem, żeby „nakręcić” trochę dostawców, mieć czas na negocjacje i spokojnie przeanalizować wszystkie warunki zakupu. U mnie trwało to praktycznie cały miesiąc, ale dzięki temu dostawcy sami dzwonili po kilku dniach ciszy i dopytywali o dalsze działania, na co ja mogłem z całym spokojem odpowiadać, że analizuję ich ceny i ceny konkurencji, i niestety wcale nie wygląda to dobrze… Oczywiście odpowiadałem zawsze zgodnie z prawdą – jeżeli jedna z ofert wyróżniała się od początku procesu niską ceną, to poinformowałem o tym dostawcę, ale nadal nie dając mu pewności, że to on zostanie wybrany. Dlaczego? Ponieważ dając mu tę pewność zamknąłbym sobie drogę do dalszych negocjacji, a moim argumentem w rozmowie był fakt „podejrzanie niskiej ceny” co mogło świadczyć np. o jego niezrozumieniu zapytania ofertowego i nie wzięciu pod uwagę jakiegoś składnika do wyceny. Dokładniej o tym efekcie napiszę jeszcze w dalszej części, bo rzeczywiście w moim przypadku on wystąpił.
Jak pisałem wcześniej, dostawcy mnie męczyli o decyzję, ja ich o niższe ceny – w efekcie od niektórych udało mi się zebrać po kilka wersji, które dobitnie pokazują jak w trakcie negocjacji zmieniają się ceny. Efekt: dobrych kilka procent taniej od ceny początkowej, co przy tej wartości zamówienia dało… koszt UPSa. Poza tym rokowania wywróciły do góry nogami klasyfikację wstępną. Dostawca, który na początku proponował najkorzystniejsze ceny, nie był w stanie zejść z nimi do poziomu konkurencji. Natomiast firma, która przedstawiła najsłabszą ofertę (i cenowo i jakościowo, o tym za chwilę), ostatecznie po kilkunastu mailach, rozmowach telefonicznych i kilku wersjach ofert, zwyciężyła. Ostatecznie skupiłem się na dwóch najbardziej rokujących ofertach i porównując już wszystkie niuanse, jak np. koszty transportu, termin realizacji i warunki płatności i tak doszedłem do zwycięskiej oferty. Dobrze jest oczywiście podziękować wszystkim pozostałym oferentom za poświęcony czas i powiadomić oficjalnie że ich oferta nie została wybrana, co oczywiście uczyniłem. Natomiast z wybranym dostawcą należało jeszcze podpisać umowę na dostarczenie sprzętu i oprogramowania, złożyć oficjalne zamówienie i… wypatrywać kuriera z paczkami.

Wracając do tematu „jakości” oferty, to ma ona dla mnie, może jako pedanta, również istotne znaczenie. Bezładnie zgrupowane pozycje, nie podsumowane, przemieszane waluty, kilka załączników do ofert – to wszystko znacznie utrudnia analizę i dla mnie jest również wyznacznikiem jakości obsługi. Krótko mówiąc – po ofercie, poziomie rozmów, kulturze osobistej przedstawicieli, możemy sporo wywnioskować na temat samej firmy. Z drugiej strony, pozorna grzeczność i sympatia przedstawiciela może wynikać jedynie z chęci zrobienia dobrego wrażenia i sprzedania produktu, a po sfinalizowaniu transakcji może pokazać on swoje prawdziwe oblicze. Tak czy owak, uważać należy na każde słowo, pytać o wszystko z góry, rozwiewać wątpliwości, a przede wszystkim dokumentować przebieg procesu – zapisując wszystkie maile, robiąc notatki w trakcie rozmów, itp. Jak się okaże w moim przypadku, nawet przecinek w ofercie może mieć znaczenie…

W kolejnej części: Przesyłka i Instalacja. Zapraszam do lektury.

 

Komentarze

0 nowych
Fanboj O   7 #1 28.11.2011 20:09

Zaraz posypią się gromy. Jak można płacić microsoftowi, skoro Linux taki otwarty, bezpieczny i bezpłatny!

  #2 28.11.2011 20:17

Gromy to próbujesz rozpętać chyba takim komentarzem...

Niektórzy może już zrozumieli, że (na przykładzie dobrychprogramów) niektórzy robili szkolenia Microsoftu, zdobywali doświadczenie pracując w oparciu o rozwiązania Microsoftu i czują się na siłach przy ich produktach - nie ma w tym nic dziwnego jak dla mnie. Wystarczy to uszanować i nie dumać parę dni nad sensownością rozwiązań płatnych skoro istnieją darmowe.

  #3 28.11.2011 20:32

Wpis sponsorowany przez firmę Microsoft.

StawikPiast   11 #4 29.11.2011 00:05

"Wpis sponsorowany przez firmę Microsoft."

Zakladam ze jesli wybral by Linux-a to bys napisal ze wpis sponsorowany przez Redhat, Suse, Cannonical czy co tam by sobie wybral.

  #5 29.11.2011 00:28

Useragent wszystko wyjaśnia ;) Niektórzy bawiący się w te prowokacje to dorośli ludzie.. kiedy się z tego syndromu prowokatora wyrasta?

damian0s   3 #6 29.11.2011 10:15

Pierwsze zdanie wpisu jest podsumowanem Waszych dywagacji o wyższości... więc nie bedę się powtarzał.
Przypomnę z pierwszego wpisu - jest to zapis autentycznych doświaczeń podczas pewnej osadzonej w czasie i konkretnych realiach instalacji, nie ma więc sensu pisać o produkcie X firmy Y.

Czekam na rzeczowe komentarze i pozdrawiam.

paxer   5 #7 29.11.2011 10:22

Ja powiem od siebie, że jestem studentem jednej z warszawskich uczelni i mamy dostępne oprogramowanie za pośrednictwem MSDN AA - a ponieważ dużo projektów wykładowcy narzucają robić w programach np. MS Project, Visio, Visual Studio, Windows Server czy SQL Server - to siłą rzeczy mocniejszy się czuję w posługiwaniu się produktami tej firmy.
Co do wpisu bardzo miło się czytało, czekam na kolejne części!
Pozdrawiam

bolivar   9 #8 29.11.2011 10:50

@Fanboj O & Kp3 (niezalogowany):
a znajdziecie DOBRY system ERP działający na linuksie? Niestety dostępność ich można policzyć na palcach jednej reki... i to ręki drwala. Przy czym system ERP na być aktualny i dostosowany do polskich przepisów.

przemom   3 #9 29.11.2011 18:30

Autor nie napisał w artykule,że ms jest lepszy;napisał tylko ,że dobrze zna to oprogramowanie i dlatego go wybrał.Czy chciał byś aby w twojej firmie mającej np 100 pracowników twój informatyk zaczną się uczyć Linuksa na serwerze ERP?

Fanboj O   7 #10 29.11.2011 19:38

"a znajdziecie DOBRY system ERP działający na linuksie? (...) Przy czym system ERP na być aktualny i dostosowany do polskich przepisów."

@bolivar
Bodaj polski Rekord.ERP działa na serwerze linuksowym, zaś stacje klienckie "pań Krysi" chodzą na Windowsie. Dalej nie będę szukał, bo podejrzewam fortel, że cokolwiek by to nie było, to albo nie będzie DOBRY erp, albo będzie nieaktualny, albo... i tak wyjdzie na to, że ERP musi być +Windows.

"Czy chciał byś aby w twojej firmie mającej np 100 pracowników twój informatyk zaczną się uczyć Linuksa na serwerze ERP?"
@przemom
Czy 100 pracowników, to jakaś magiczna liczba oznaczająca dużo/ciężkie do ogarnięcia/mnóstwo?
Szczerze powiedziawszy niezależnie od liczby pracowników, "chętniej wolałbym", żeby informatycy jednak uczyli się, nawet popełniali błędy, niźli grzali fotele i działali zbyt zachowawczo. Przynajmniej coś ciekawego w firmie się dzieje i jest nieco możliwości do zabłyśnięcia dla pracownika-nieinformatyka ale komputerowca hobbysty.

  #11 29.11.2011 19:41

A można w tej wersji rozbić poszczególne role servera na kilka maszyn????

  #12 29.11.2011 22:54

Wychodzi na to, że jeśli 'informatyk' (raczej administrator) uczy się Linuxa i wszystkiego co z nim związane to jest trendi dżezi i kul a jak uczy się / pracuje na sofcie od Microsoftu to jest 'lamerem'.. no cóż, dziwne podejście :]

bolivar   9 #13 30.11.2011 09:02

@Fanboj O: baza danych działa i na linuksie i na windowsie. Jedyne co mogę napisać to, że cena tego systemu przekroczy kilka takich serwerów jakie są tu opisane... w sumie mój błąd - nie pisałem, że musi być tani - w końcu nikt nie pisał o oszczędnościach ;-) W sumie SAP też może działać na linuksie :D

@damian0s: możesz zdradzić jaki system ERP?

damian0s   3 #14 30.11.2011 10:11

@bolivar
Popularny, polski

@Fanboj O
Piszesz "Szczerze powiedziawszy niezależnie od liczby pracowników, "chętniej wolałbym", żeby informatycy jednak uczyli się, nawet popełniali błędy". Ty byś wolał, ale Twój pracodawca już niekoniecznie. Każdy przestój wynikający z niewiedzy czy błędu w konfiguracji to konkretne pieniądze dla firmy. Niektóre firmy nie mogą sobie pozwolić na "dzień bez poczty", bo administrator się uczy...

@matysznak
możesz doprecyzować?

bolivar   9 #15 30.11.2011 10:42

@damian0s: z Krakowa?
Dzień bez poczty to dzień prawie jak bez możliwości wystawienia faktur... masakra ;-)