Dawno, dawno temu, we wspaniałych czasach, kiedy jeszcze nie miałem żadnych obowiązków, miałem super komputer. Był nim mój pierwszy pecet - 486 DX2 100 MHz z 16 MB pamięci RAM. Wiele się w pecetach zmieniło od tamtego czasu. Taaak... Teraz mam Core 2 Duo T9300... Cóż bez porównania szybsza i lepsza maszyna od mojego pierwszego PC. Wszystko jest lepsze i szybsze niż kilkanaście lat temu. Ale zaraz! Czy na pewno? Obserwując rynek komputerowy, a w szczególności sferę oprogramowania, mam wrażenie, że w niektórych przypadkach mamy do czynienia nie z rozwojem, a z krokami wstecz.
Przypadek 1: Winamp.
Weźmy na przykład znany chyba wszystkim programik Winamp. Hmmm... Szczerze mówiąc nie wiem czy określenie „programik” jest trafne. Może raczej kombajn? W czasach mojej „cztery-osiem-szóstki” Winamp był małym i bardzo szybkim programem. Pakiet instalacyjny wersji 2.91 zajmował około 2 MB, a program uruchamiał się wręcz błyskawicznie. Kiedy pojawiła się wersja 3, którą zainstalowałem z nadzieją na jeszcze lepszy program stwierdziłem, że jednak zmienię swoje przyzwyczajenia...