Laptop + telefon = INTERNET

Ponieważ niektórym szczęściarzom zaczęły się wakacje, postanowiłem przygotować małą instrukcję jak zagwarantować sobie dostęp do internetu będąc gdzieś na wakacjach z dala od domu. Potrzebne nam będą:

- laptop z bluetooth
- telefon komórkowy z bluetooth
- karta SIM

1. Podłączenie telefonu.

Kartę SIM umieszczamy w telefonie. Ja osobiście używam pre-paid'ów, które po użyciu (i przeterminowaniu) wyrzucam. Telefon i laptop muszą mieć włączoną obsługę bluetooth. W laptopie klikamy PPM na ikonie bluetooth, zaznaczamy opcję Moje urządzenie jest ustawione i gotowe do znalezienia i klikamy na Dalej. W kolejnym oknie powinny zostać wszystkie znalezione urządzenia. Wybieramy nasz telefon i klikamy Dalej. Następnie zaznaczamy opcję Wybierz dla mnie klucz dostępu i Dalej. Aplikacja wygeneruje kod dostępu do urządzenia – musimy go wpisać w telefon i zatwierdzić.

2. Konfiguracja połączenia.

Wchodzimy do Panelu sterowania i Połączeń sieciowych. Klikamy na Utwórz nowe połączenie i Dalej. Następnie musimy wybrać kolejno:

Blip, nasza-klasa i inne bzdety... przepraszam SERWISY społecznościowe.

To się teraz pewnie narażę chyba wszystkim internautom...

nasza-klasa.pl

Jakiś czas temu nastąpił rozkwit serwisów społecznościowych . W Polsce królowała nasza-klasa.pl. Projekt z początku wydał mi się ciekawy. W świecie IT - żeby nie powiedzieć „w informatyce”, bo ja nie wiem kto to jest „informatyk” - jestem cholernym konserwatystą. Żeby się nie zachowywać jak „stary grzyb” założyłem sobie konto w naszej klasie. Chciałem sprawdzić z czym to się w ogóle je. Zapisałem się do klasy w podstawówce i do liceum. Nastąpiło jakieś odnowienie znajomości z kolegami ze szkoły, ale utrzymywaliśmy tylko wirtualne kontakty (e-mail, gg). Oczywiście oglądałem sobie profile znajomych, zdjęcia ich samych, ich dzieci, domów, samochodów...
Po ok. trzech miesiącach przyglądania się temu śmiesznemu „lanserstwu” zlikwidowałem swoje konto. Chyba nie pasuję do towarzystwa. Ludzie przesadzają z obnażaniem się w internecie.

blip

Tego już w ogóle nie rozumiem. To się powinno nazywać lans, a nie blip. O co w tym chodzi? Znany muzyk robi zdjęcie kapelusza i pisze, że to jego kapelusz.

Konwersja z MiniDV na DVD + data i czas na filmie

Mimo popularyzacji kamer cyfrowych na karty pamięci, nadal chyba najbardziej popularne są kamery na taśmy MiniDV. Wiele osób posiada kamery MiniDV i przechowuje nagrane filmy właśnie na taśmach zamiast przenieść je na płytę DVD. Jakiś czas temu napotkałem się z problemem przeniesienia filmu z taśmy na płytę DVD zachowaniem daty i czasu, w którym wykonano nagranie. Ponieważ kamerkę kupiłem, aby głównie nagrywać filmy z udziałem mojego dziecka, chciałem koniecznie zachować datę i czas nagrania filmu. Niestety przeszukując różne strony internetowe i nie znalazłem żadnego poradnika/tutoriala.
Postanowiłem takowy popełnić... Oczywiście przy użyciu legalnego i bezpłatnego oprogramowania!

Co potrzebujemy:

1. VirtualDub
2. DVDate
3. The Film Machine

Podłączamy kamerę video do komputera za pomocą przewodu Fire-Wire i czekamy aż system ją wykryje.

Postęp czy stagnacja?

Dawno, dawno temu, we wspaniałych czasach, kiedy jeszcze nie miałem żadnych obowiązków, miałem super komputer. Był nim mój pierwszy pecet - 486 DX2 100 MHz z 16 MB pamięci RAM. Wiele się w pecetach zmieniło od tamtego czasu. Taaak... Teraz mam Core 2 Duo T9300... Cóż bez porównania szybsza i lepsza maszyna od mojego pierwszego PC. Wszystko jest lepsze i szybsze niż kilkanaście lat temu. Ale zaraz! Czy na pewno? Obserwując rynek komputerowy, a w szczególności sferę oprogramowania, mam wrażenie, że w niektórych przypadkach mamy do czynienia nie z rozwojem, a z krokami wstecz.

Przypadek 1: Winamp.

Weźmy na przykład znany chyba wszystkim programik Winamp. Hmmm... Szczerze mówiąc nie wiem czy określenie „programik” jest trafne. Może raczej kombajn? W czasach mojej „cztery-osiem-szóstki” Winamp był małym i bardzo szybkim programem. Pakiet instalacyjny wersji 2.91 zajmował około 2 MB, a program uruchamiał się wręcz błyskawicznie. Kiedy pojawiła się wersja 3, którą zainstalowałem z nadzieją na jeszcze lepszy program stwierdziłem, że jednak zmienię swoje przyzwyczajenia...