Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Postęp czy stagnacja?

Dawno, dawno temu, we wspaniałych czasach, kiedy jeszcze nie miałem żadnych obowiązków, miałem super komputer. Był nim mój pierwszy pecet - 486 DX2 100 MHz z 16 MB pamięci RAM. Wiele się w pecetach zmieniło od tamtego czasu. Taaak... Teraz mam Core 2 Duo T9300... Cóż bez porównania szybsza i lepsza maszyna od mojego pierwszego PC. Wszystko jest lepsze i szybsze niż kilkanaście lat temu. Ale zaraz! Czy na pewno? Obserwując rynek komputerowy, a w szczególności sferę oprogramowania, mam wrażenie, że w niektórych przypadkach mamy do czynienia nie z rozwojem, a z krokami wstecz.

Przypadek 1: Winamp.

Weźmy na przykład znany chyba wszystkim programik Winamp. Hmmm... Szczerze mówiąc nie wiem czy określenie „programik” jest trafne. Może raczej kombajn? W czasach mojej „cztery-osiem-szóstki” Winamp był małym i bardzo szybkim programem. Pakiet instalacyjny wersji 2.91 zajmował około 2 MB, a program uruchamiał się wręcz błyskawicznie. Kiedy pojawiła się wersja 3, którą zainstalowałem z nadzieją na jeszcze lepszy program stwierdziłem, że jednak zmienię swoje przyzwyczajenia... Obecną wersję bardzo dobrze skomentował rocanon na portalu DP:

kombajn z przeglądarką internetową, radiem, telewizją, wypalarką płyt i panoramą racławicką. 80% jego funkcji się nie używa.
Nic dodać - nic ująć. Dobrze, że jest Foobar i AIMP.

Przypadek 2: Nero

Ostatnie Nero jakiego używałem to wersja 5. Chyba dawno temu to było... Plik instalacyjny zajmował ok. 20 MB. Instalacja przebiegała szybko, program uruchamiał się także szybko. Stary interfejs Nero Burning ROM spowodował, że długo nie mogłem się przyzwyczaić do Ashampoo Burning Studio. Jak widzę program, którego instalator „waży” 200 MB, a po zainstalowaniu 0,5 GB to... szukam alternatywy. Szkoda, bo Nero naprawdę był dobrym programem i bez zastanowienia zapłaciłbym za niego gdybym mógł zapłacić tylko za program do nagrywania płyt, a nie za dodatkowy balast.

Przypadek 3: Adobe Reader

Kiedyś ten czytnik plików PDF miałem zawsze zainstalowany w systemie. Szybko otwierał PDFy. Niestety od wersji 7 zaczął się dziwnie zachowywać. Szybko zmieniłem go na Foxit Readera (który też później dziwnie ewoluował).

Przypadek 4: ACDSee

Aplikacja ta była kiedyś moją ulubioną przeglądarką. Szybka, lekka i przyjemna w obsłudze. Niestety instalator najnowszej wersji zajmuje ponad 50 MB a ambicje twórców urosły do tego stopnia, że dążą do stworzenia prawdziwego kombajnu multimedialnego. Chwileczkę... Oglądać filmy w przeglądarce zdjęć? To w końcu to jest przeglądarka zdjęć czy filmów? A może MP3? Nie, dziękuję. Wolę IrfanView lub XnView.

Przypadek 5: Ad-Aware

Ten program jest absolutnym rekordzistą jeśli chodzi o przyrost „masy”. Kiedy go używałem plik instalacyjny zajmował na dysku 1.5 MB. W tej chwili instalator zajmuje prawie 90 MB! Program urósł o 5500%! Czy obecna wersja robi coś innego niż np. wersja 6? W sumie nie bardzo... Nadal wykrywa oprogramowanie szpiegujące.

Drogie koleżanki i koledzy! Jak zapewne wiecie, takie przypadki można mnożyć jeszcze przez długi czas. Zastanawiający jest fakt, że co 2-3 lata zmieniam komputer na nowocześniejszy i szybszy, dyski na bardziej pojemne, a w pewnym sensie stoję w miejscu. Mój obecny Windows uruchamia się tak samo szybko jak Windows 95, Office 2007 tak samo jak Office 97 - (miałem 64 MB RAM'u w moim Pentium 90). Wolnego miejsca na dyskach mam proporcjonalnie tyle samo, co kiedyś. To jak to jest? Rozwijamy się czy stoimy w miejscu? A może w niektórych przypadkach cofamy się w tył? 

Komentarze

0 nowych
tatus_se   3 #1 15.02.2010 16:51

w pelni zgadzam sie z toba, upychaja do fajnych i popularnych programow tyle ile sie da, bez sensu szczegolnie ze te programy mialy jedna wazniejszych cech ktora je tak rozpowszechnila tj szybkosc i prostota, mialy robic cos konkretnego a teraz tworcy tych programow chca by robily wszytko
natomiast co do nero, samo nero do wypalania plytek udostenil producent za darmo, fakt jest lekko ograniczona ta wersja ale do zwyklego nagrywania wystarczy i jest za to pewny i szybki/nie zapchny niepotrzebnymi mozliwosciami programik

MaXDemage   18 #2 15.02.2010 16:53

Witam,
Pozwolę sobie wypowiedzieć się jedynie na temat WinAmpa, bo to bardzo ciekawy przypadek.
Uwielbiałem starego dobrego WA, bo był mały, lekki i szybki. No i skórki samemu się łatwo tworzyło. Potem ni z tego ni z owego pojawił się któryś tam (bodajże 3, ale nie pamiętam dokładnie) z domyślnym wyglądem Modern. To było straszne. Faktycznie zaczęli wrzucać doń wszystko, od filmplayera do przeglądarki. W tym okresie próbowałem wielu zamienników ale tylko stary dobry winamp sprawował się najlepiej. Nie mniej ostatnio wróciłem do WA gdyż... mimo iż faktycznie jest to wciąż kombajn, to domyślnie instalować można skórkę classic i nie korzystając z niczego innego niż kilka mp3 i radio internetowe obciążenie mojego starego procka jest zerowe a pamięci raptem 6,5 MB zabiera... Widać Panowie w Nullsofcie poszli po rozum do głowy.

Reszta od Nero zaczynając na Reader kończąc to niestety ale przykład przerostu formy nad treścią. Taka teraz moda i nic na to nie poradzimy.

etam   10 #3 15.02.2010 18:27

Programista musi zarabiać. Wniosek: program musi się rozwijać. Wniosek: nie można uznać, że program jest dobry i tak go zostawić. Wniosek: program, który jest dobry rozrasta się o niepotrzebne bajery.

borzole   4 #4 15.02.2010 18:39

Niektóre aplikacje przyjęły bardzo rozsądną drogę rozwoju, wypychając nadmiarową funkcjonalność do pluginów/rozszerzeń (od Firefoxa do Eclipse).
Niestety program klasy Nero jest przeznaczony dla jaskiniowców komputerowych, którzy chcą walnąć maczetą w monitor i płyta ma się nagrać.
Abstrahując od całych wojen systemowych, w Linuksie wszystko składa się z klocków i często można ze zdziwieniem odkryć, że program jest tylko zlepkiem skryptów pythona wokoło kilku sprytnie połączonych małych programów.

kosior6   4 #5 15.02.2010 19:37

Panowie/Pania czy ktoś wam broni korzystania z tego starszego softu?

Ja używam Winampa 2.9, WINDOWS commandera, starego outlooka do poczty, BESTplayera 1.0, nero 6 i nie mam żadnych problemów z wirusami czy innymi sprawami tego typu. Wiadomo programy które powinny być aktualne antywirus, przeglądarka aktualne są, a cała reszta? Dla funkcji których i tak się nie używa? Nie dziękuję..wolę żeby program mi startował w mgnieniu oka niż czekać w nieskończoność na odpalenie programu do posłuchania muzyki

:)

MaRa   8 #6 15.02.2010 20:37

@kosior6 - oj broni. Czasem starszy program nie za bardzo chce działać na nowszym systemie, starszy system nie za bardzo na nowszym komputerze.
Gdybym nie miał dwurdzeniowego procesora i 2GB RAMu, to chętnie zainstalowałbym sobie Windowsa 98. A tak nie mogę, bo instalator twierdzi, że "zbyt mało pamięci". Za to na VirtualPC Windows 98 śmiga jak szalony.

Mam wrażenie, że dawniej programy były bardziej dopieszczone, każdy piksel był przemyślany. Eleganckie pudełka, wyczerpujące podręczniki - dzisiaj dają kawałek kartki z informacją, żeby kliknąć setup.exe i postępować zgodnie z sugestiami instalatora, a reszty informacji szukać w pomocy programu. I to w bardzo drogich programach, jak AutoCAD LT czy Microsoft Office.

Choć niektóre programy nie idą z tym trendem, choćby Office 2007 ma bardzo ciekawą koncepcję wstążki (trzeba się tylko nieco przyzwyczaić), Opera nadal ma instalator około 5MB, a wszystkie nowe funkcje tak wkomponują, że się nie narzucają. Media Player Classic Home Cinema ma wszystko do filmów, jest malutki i szybki.

kosior6   4 #7 15.02.2010 20:42

@MaRa, no niby fakt, ale to chyba tylko w tych bardziej specjalistycznych programach. Osobiście używam praktycznie tego samego zestawu programów od czasów win98 (2002 rok), przeszło to przez ME, 2000, obecnie od dobrych 4 lat na XP śmiga, a testowałem Vistę i 7 i na tych systemach jednynie ikonki w WC były źle obłsugiwane, oraz 7 nie radziła sobie z GG 6 :)

Pozdro :)

kosior6   4 #8 15.02.2010 20:43

No, ale cóż mam takie upodobanie co do starych programów i jakoś nie mogę się odzwyczaić :D

Dimatheus   22 #9 16.02.2010 12:11

Wszystko przez to, że promuje się uniwersalności. A sama ona uchodzi też za miecz na konkurencję... :P "Skoro wypala płyty, to dorzućmy jeszcze inne, dodatkowo - może i niepotrzebne - funkcje. Przynajmniej nie będą instalować konkurencji" - może i rozumienie jest poprawna, ale w większości przypadków to przerost formy nad treścią. W końcu po co kilkuset megowy Nero, skoro CDBurner XP ma nieco ponad 4 MB - a dzięki niemu nagrasz najważniejsze typu kompilacji... To samo tyczy się wielu innych programów, które z miana "programu" przerodziły się w "kombajny multimedialne"... Pytanie tylko po co... :P

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #10 16.02.2010 13:35

Treść artykułu całkiem OK
Rozbawiło mnie tylko ostatnie zdanie: "A może w niektórych przypadkach cofamy się w tył?"

Czy autor cofał się kiedyś do przodu?

Pozdrawiam ;)

n-pigeon   5 #11 16.02.2010 14:29

Zgadzam się przechodziłem przez to samo winamp, nero, gadu-gadu, adobe reader. [*]

W sumie dlatego lubię systemy Linuksowe, aplikacje na nie są lekkie, małe i służą do tego do czego powinny.
Szczególnie podoba mi się droga Gnome, rozwija się intensywnie, ale bez zbędnego balastu. Można było mu zarzucić brzydotę, ale od kiedy testuje rewelacyjnego Gnome-Shell widzę że nowy Gnome będzie jeszcze bardziej funkcjonalny oraz o wiele bardziej atrakcyjny wizualnie nie godząc jednocześnie w prostotę.

mleczakm   3 #12 16.02.2010 23:18

Chuck Norris cofa się do przodu. Zawsze.

przemek1234   7 #13 17.02.2010 16:15

Całkowicie popieram autora wątku. Do tych programów można z pewnością zaliczyć również:
-Flash Player (ahh, gdzie te czasy Macromedii Flash Player działającej na wszystkim co można nazwać komputerem)
-Gadu-Gadu (tu komentarz chyba zbędny)
-Samsung (New) PC Studio (z nastawieniem na "New", ci co mają telefony Samsunga niestety wiedzą o czym mówię)
-VirtualBox (tu się wielu może nie zgodzić, ale te nowe wersje zdają się z deka trochę przyciężkawe w stosunku do pierwszych wersji, jeszcze od innotek)
-Norton (absolutny rekordzista, normalnie program chyba stworzony do pracy na superkomputerze "Galera", a nie na domowym PC'cie)
-Office (wiadomo, Office 2007 - porażka; Office 2010 - OMG).

PS .Sorry, że się rozpisałem, ale chciałem tylko dopełnić ten wpis ;)

  #14 01.03.2010 13:13

Adobe Reader od wersji 9 naprawdę miło mnie zaskoczył sprawnością działania.