Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pobór energii przez sprzęty a rzeczywistość

Temat wpisu wywołany został przez samych czytelników, przy okazji Esprimo (za co ładnie dziękuje). Pokrótce - wiele osób przerażał pobór energii na poziomie astronomicznych 50Wh :) Wpis nie koniecznie na łamy DP ale na mój prywatny blog technologiczny, jak znalazł.

Oszczędzamy jak się da

Zakładam, że każdy stara się oszczędzać energię. Ja również tak czynię, bo po co płacić za niewykorzystany prąd. W swoich oszczędnościach zagalopowałem się do zakupu listw Master/Slave, by całkowicie odłączać od prądu niepracujące w danej chwili sprzęty (nie licząc się zupełnie z kosztami zakupu). Mamy teraz eko-modę, na inteligentne domy, smart włączniki i automatykę. Kupujemy energooszczędne żarówki LEDowe, wymieniamy naszą domową elektronikę na coraz nowszą, oszczędniejszą. W swoich zakupach preferujemy sprzęt AGD o klasie A+++ (szczegółowe informacje o klasach tutaj).
A tak się szczęśliwie składa, że z ostatnią branżą mam troszkę wspólnego i wiem jak wygląda sam proces projektowania i testowania urządzeń. I jak to zwykle bywa, jesteśmy przez producentów celowo wprowadzani w błąd.

Ktoś tu kręci

Jak to? A gdzie tu można oszukać, pralka pobiera 180kWh na rok według informacji na obudowie a lodówka 150kWh. Mamy nowoczesną zmywarkę, piekarnik, suszarkę. W sumie po przeliczeniu przez cenę kWh jakieś 0,55 zł - tragedii nie ma. Pewne jest, że wartości podawane przez producentów nie są realne (zakładają, że lodówkę otwieramy 2 razy dziennie i nie na dłużej niż 10 sekund. a temperatura otoczenia jest zawsze taka sama, optymalna do pracy). To jest znany fakt i często przypominany przez liczne strony. Wiadomo również, że rzeczywiste zużycie może być nawet o 70% większe. Ale nie o tym będzie ten wpis, od niedawna stosowany jest inny myk, również z pozoru oczywisty. W związku z coraz to większą konkurencją w najniższych przedziałach cenowych, jakoś materiałów staje się coraz gorsza, w poszukiwaniu tańszych rozwiązań stosuje się półśrodki przy jednoczesnym zachowaniu wysokich klas energetycznych (najlepiej A). Nic się jednak nie mówi o sprawności tych urządzeń, a jest ona masakrycznie niska. Sprzęt AGD przy pierwszym roku użytkowania potrafi zjechać z klasy A do klasy C, później spadki są już zdecydowanie mniejsze ale nadal ciągłe. Najczęściej przyczyną tego stanu są zawodzące mechanizmy odzyskiwania energii (pompy ciepła). Powinniśmy prowadzić ciągłe pomiary zakupionych urządzeń i to na przestrzeni lat aby wyliczyć faktyczne zużycie (a kto tak robi?). Co ważne sprzęty są sprawne, trwałość w najtańszych modelach jest zadowalająca, tylko ta zwiększająca się energia... no, ale kto to sprawdza.

Elektronika chyba bezpieczna

Jak jest z elektroniką, tu sytuacja powinna wyglądać lepiej. Nie ma tu elementów odpowiedzialnych za odzysk zużytej energii. Jasne, zestaw audio, komputer, konsola, drukarka może notować większe zapotrzebowanie na energię w związku z mniej wydajnym chłodzeniem i większą temperaturą pracy. Ale jaki to jest rząd wielkości, nie potrafię powiedzieć. Zresztą, nie ma chyba klas energetycznych określonych dla tego typu sprzętów. Pewnym jest natomiast to, że inżynierowie zmieniają pracę i dzielą się swoimi pomysłami z nowym pracodawcą. A mają się czym wykazywać obserwując ogólną tendencję na rynku by odzysk energii był jak największy w każdym urządzeniu (no przynajmniej do momentu zjechania z linii produkcyjnej).

Podsumowując moje dzisiejsze wynurzenia. Nie ma co przejmować się 50W pobieranymi przez stary komputer, kiedy kilowaty uciekają nam przez urządzenia AGD. Pobór energii przez te sprzęty wynosi około 70% naszego domowego zapotrzebowania na prąd. Nie starajmy się za każdym razem kupować najdroższego i najbardziej ekologicznego modelu, skoro po kilku latach będzie pracował z wydajnością dużo tańszego sprzętu, a różnica w zakupie będzie nie do odzyskania.
 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
En_der   9 #1 10.07.2015 12:22

Na pewno warto jest oszczędzać energię elektryczną w każdy dostępny sposób, a przede wszystkim przez wyzbycie się złych nawyków - Jednak nic tak nie zwiększa kosztów energii, za której zużycie musimy zapłacić, jak doliczane stawki VAT za poszczególne operacje, wyszczególnione na rachunkach. I tutaj nawet najbardziej energooszczędny sprzęt niewiele nam pomoże ;)

  #2 10.07.2015 12:25

Nie zgodzę się z tym, że nie ma się co przejmować.
Wszystko jest kwestią potrzeb i konkretnego zastosowania. W przypadku komputera te waty to przecież coś, zostanie oddane formie ciepła. To trzeba z kolei wyrzucić poza obudowę = mamy więcej chłodzenia (często oznacza to i głośniejszą pracę). Zupełnie inaczej zachowa się przecież niewielki desktop z wrzuconym np. GTX 660 (TDP ~140 W), a zupełnie inaczej z 750 Ti (TDP ~60 W).

Oczywiście samo TDP nie musi oznaczać dokładnie tyle ile weźmie - co widać np. przy procesorach, gdzie cała linia jest na jednym poziomie, a ze względu na różnice w taktowaniu ilość pobieranego prądu i wydzielanego ciepła nieco się różni - ale jednak jest to pewien wskaźnik mówiący nam o pracy komponentu.

dziubin   6 #3 10.07.2015 13:09

@lukasamd: Masz rację, przy komputerze jest to istotne, zwłaszcza, że nowe komponenty mają oprócz mniejszego poboru większą wydajność. Ale czy warto wymienić grafikę na tą z mniejszym zapotrzebowaniem na prąd kiedy na komputerze tylko przeglądamy internet, oglądamy filmy i to 2-3 godziny dziennie? Tak jak piszesz, wszystko zależy od konkretnego zastosowania.

  #4 10.07.2015 13:20

@dziubin: Wymieniać nie, ale jak się składa / kupuje nowe, warto mieć na to uwadze.

Quest-88   15 #5 10.07.2015 21:09

@dziubin

> Wiadomo również, że rzeczywiste zużycie może być nawet o 70% większe

Nie powiedziałbym, że to takie oczywiste. Skąd takie przekonanie?

>Sprzęt AGD przy pierwszym roku użytkowania potrafi zjechać z klasy A do klasy C, później spadki są już zdecydowanie mniejsze ale nadal ciągłe. Najczęściej przyczyną tego stanu są zawodzące mechanizmy odzyskiwania energii (pompy ciepła). Powinniśmy prowadzić ciągłe pomiary zakupionych urządzeń i to na przestrzeni lat aby wyliczyć faktyczne zużycie (a kto tak robi?). Co ważne sprzęty są sprawne, trwałość w najtańszych modelach jest zadowalająca, tylko ta zwiększająca się energia... no, ale kto to sprawdza.

Mówisz, że nowa lodówka o poborze 300 kWh po roku będzie już pobierać 510 kWh?

Tak się zastanawiam [zakładając, że mówisz prawdę] czy można by było po tym okresie wymienić sprzęt AGD z tytułu rękojmi.

mordzio   14 #6 10.07.2015 22:11

"Sprzęt AGD przy pierwszym roku użytkowania potrafi zjechać z klasy A do klasy C, później spadki są już zdecydowanie mniejsze ale nadal ciągłe" Nie wiem czy takie coś może mieć miejsce chociażby w przypadku pralki, w której kamień zalega na grzałce. Ciężko przeoczyć taki skok zużycia,a co za tym idzie rachunku.
Zawsze pod koniec miesiąca spisuje licznik prądu (rozliczenie rzeczywiste) i u mnie miesięczne zużycie prądu utrzymuje się praktycznie na stałym poziomie.

dziubin   6 #7 11.07.2015 08:09

@mordzio: Jeżeli nie posiadasz pompy ciepła, spadku takiego nie będzie. Z tego co kojarzę UE już teraz zobowiązała firmy produkujące np suszarki do obowiązkowego montażu tego elementu, a nakaz montażu rozszerzany jest o kolejne grupy produktów (w trosce o ekologię)

@Quest-88: Skąd wyliczenia o rzeczywisty pobór energii? Podałem przykład jak producent wylicza zużycie energii dla lodówki. Tu są podobne warunki jak przy wyliczaniu spalania aut. Optymalne dla producenta i dla danego sprzętu. Nie ma możliwości w normalnym użytkowaniu uzyskać takich wartości. Korzystamy z lodówki częściej niż 2 razy dziennie, otwieramy ją i zastanawiamy się co wybrać. Ustawiamy źle dobraną temperaturę chłodzenie. Twierdzę, że podane przez producenta wartości na etykiecie (czyli 300kW) są nie realne i w pierwszym roku zanotujemy pobór o wielkości 500kW. Wszystko zależy od warunków pracy.

Autor edytował komentarz.
  #8 11.07.2015 09:56

A mi się marzy wzmacniacz lampowy :)

dragonn   10 #9 11.07.2015 10:25

@dziubin: Jaka pompa ciepła w suszarce? O czym to mówisz? Możesz podać jakieś źródło tych rewelacji?

  #10 11.07.2015 10:26

Nie 180kW/h a 180kWh.

dziubin   6 #11 11.07.2015 12:32

@dragonn: widzę, że jedyna znana Ci suszarka to ta do włosów, a jest to jeszcze potoczne określenie na urządzenie do pomiarów prędkości i mało popularny w naszym kraju sprzęt AGD (ale prężnie produkowany) przykład: http://www.ceneo.pl/Suszarki

@Seba_G - ok, poprawiam :) dzięki za informację

Autor edytował komentarz.
Kpc21   9 #12 11.07.2015 13:13

@lukasamd: Więcej chłodzenia + temperatury w pokoju jak w nieklimatyzowanej serwerowni, i to nawet po zakręceniu grzejnika (tego właściwego).

Vidivarius   13 #13 11.07.2015 15:51

@@dziubin
"wprowadzani w celowy błąd" --> celowo wprowadzani w błąd

  #14 11.07.2015 16:39

@dziubin: "Nie starajmy się za każdym razem kupować najdroższego i najbardziej ekologicznego modelu, skoro po kilku latach będzie pracował z wydajnością dużo tańszego sprzętu, a różnica w zakupie będzie nie do odzyskania."

Zawsze myślałem, że jest jak w znanej piosence : "tańsze jest gorsze a droższe jest lepsze"

bachus   19 #15 11.07.2015 23:16

Przykład z lodówką jest bardzo nietrafiony i też wynika z pewnej niewiedzy, chociaż powiązane z tym, co wspomniano we wpisie, czyli "temperatura otoczenia jest zawsze taka sama, optymalna do pracy". Chwytliwe jest właśnie co wspomniano "klasy energetyczne", ale rzadko sprzedawcy wspominają "klasy klimatyczne". Lodówka może być wyprodukowana na rynek Brytyjski, gdzie temperatura otoczenia przekraczająca +20oC oznacza, że ktoś ma grzejniki odkręcone na maksimum, natomiast w Polsce +30oC to standard w lecie.
Co do samego wpisu - zbieram właśnie dane w Excelu. Na miesiąc podłączam miernik do urządzeń domowych - od laptopa, po router, lodówkę, pralkę z suszarką, czajnik. Jak wspomniano, najbardziej ciągnie w domu lodówka (która może być źle ustawiona w stosunku do ściany, źródeł ciepła), pralka (a raczej suszarka) itd.

Druedain   13 #16 12.07.2015 09:55

@dziubin: A czy lodówka o klasie energetycznej C w praktyce na E, skoro A na C? Pytanie oczywiście retoryczne.

Tak, jak inni pisali, u mnie pobór prądu jest stały.

Quest-88   15 #17 12.07.2015 10:07

@bachus:

>Chwytliwe jest właśnie co wspomniano "klasy energetyczne", ale rzadko sprzedawcy wspominają "klasy klimatyczne".

Jakie to ma znaczenie, skoro są cztery klasy i Polska łapie się w dwie z nich? Pozostałe dwie dotyczą drugiej strony globu. Nie sądzisz chyba, że w Europie sklepy będą sprzedawać lodówki pod rynek Tajwański. Stąd też brak informacji o klasach klimatycznych.

http://www.euro.com.pl/slownik.bhtml?term=Klasa+klimatyczna&definitionId=240...#

Btw. Też bym chętnie zmierzył pobór prądu przez lodówkę. Możesz polecić watomierz czy wystarczy pierwszy lepszy?

  #18 12.07.2015 11:13

Z lodówką to jeśli ktoś ma starszy egzemplarz to warto wymienić uszczelki. Ja kupiłem też termometr cyfrowy i teraz mam 6st zamiast 4 i rzadziej się włącza. Po prostu temperatura musi być optymalna do przechowywania żywności - za niska też nie jest dobra.

bachus   19 #19 12.07.2015 12:29

@Quest-88: przecież to standard, że trafiają / trafiały do nas lodówki przeznaczone na inne rynki. Najciekawiej jednak wygląda kwestia zimy, gdzie mimo wszystko w wielu Polskich domach temperatura spada znacząco i nie jest niczym dziwnym 16-17 oC i niższa. Lodówka ma wtedy dużo większe problemy, niż przy zbyt wysokiej temperaturze otoczenia. Wtedy trzeba zwiększyć chłodzenie znacząco ze względu na utrzymanie w dobrej kondycji sprężarki (będzie się częściej włączać) - więc klasa energetyczna już zaczyna mieć mniejsze znaczenie.

Autor edytował komentarz.
Emigrant Sebastian   8 #20 12.07.2015 22:16

Kiedyś (jakieś dwa lata temu) starałem się przeliczyć czy energooszczędne świetlówki opłacają się w moim gospodarstwie domowym. Jako że doświadczenie mam już spore i z tanimi jak i drogimi świetlówkami oraz ze źródłem światła którego jest rozżarzony drucik, jakoś to wklepałem w arkusz, setki czynników, kalkulacje, pomiary i takie tam. Według mnie prawda jest taka jaką prezentuje ostatnie zdanie artykułu "różnica w zakupie będzie nie do odzyskania". Cena dobrych żarówek które nie przepalą się po miesiącu jest tak zaskakująco niska że w żaden sposób oszczędność prądu nie zrekompensuje mi wydatku na dobrą energooszczędną świetlówkę która rozpędzać będzie się w identycznym czasie w pierwszym roku użytkowania. Rozumiem tendencję tzw zielonej energii, rozumiem potrzebę dbania o środowisko, ale czy żarówki w produkcji nie są aby mniej obciążające środowisko niż produkcja świetlówek? Czy recycling żarówki tradycyjnej (trochę metalu może 3 rodzaje, szkła i gazu) nie jest aby tańszy niż świetlówki (kilkanaście rodzajów stopów użytych nie tylko na styki obudowy ale i części elektroniczne, plastiki, szkło, gaz, farby np na elektronice)? Jakoś z tym oszczędzaniem na energooszczędnych urządzeniach domowych nie mogę na logikę się zgodzić. Ja oszczędzam poprzez portfel, jeśli w jednostce czasu wydaję uśredniając więcej kasy na oszczędzaniu energii niż na zignorowaniu wszystkich A+++, to dla mnie wniosek jest jeden - energooszczędność to ściema.

tI3r   8 #21 12.07.2015 23:32

@lukasamd: "Nie zgodzę się z tym, że nie ma się co przejmować.
Wszystko jest kwestią potrzeb i konkretnego zastosowania. W przypadku komputera te waty to przecież coś, zostanie oddane formie ciepła. To trzeba z kolei wyrzucić poza obudowę = mamy więcej chłodzenia (często oznacza to i głośniejszą pracę). Zupełnie inaczej zachowa się przecież niewielki desktop z wrzuconym np. GTX 660 (TDP ~140 W), a zupełnie inaczej z 750 Ti (TDP ~60 W). "

No właśnie - nie zgodzę się :). Odnośnie kompa to kto broni kupić DOBRE chłodzenie? Przecież dopłata do porządnego coolera to grosze w porównaniu do ceny dobrego zestawu. Żeby schłodzić 4820k do sensownych temperatur musiałem zaopatrzyć się w thermalright macho rev.b. Niby stówka więcej niż zwykłe chłodzenie ale sporo mniej ciepła dmucha w stopy - a to już coś :).
Więc te waty, które trzeba oddać w postaci ciepła robią się straszne tylko wtedy kiedy źle zaprojektowaliśmy system chłodzenia.

  #22 12.07.2015 23:39

@tI3r: Zamontuj mi wspomnianego proca i coolera w HTPC.
Powodzenia :)

tI3r   8 #23 13.07.2015 08:25

@lukasamd: A widzisz, tego nie powiedziałeś :). HTPC... to nie mój klimat, chociaż następne 2011 (v3) wolałbym składać na matx. Zawsze można to zapakować w jakąś miłą dla oka obudowę.

Autor edytował komentarz.
Azi   10 #24 13.07.2015 09:49

@tI3r:Zakładając najlepsze chłodzenie oszczędniejszy nie będziesz :D
Tylko "zbijasz temperaturę" i bardziej komfortowo się pracuje z komputerem, to samo dotyczy np. chłodziarek - jak by była potrzeba, to zakładaliby podwójne chłodzenie z tyłu (czytaj - więcej rurek i blachy z tyłu lodówki). Tylko po co?

  #25 13.07.2015 12:22

Ostatnio zmieniałem sprzęt. Wymieniłem głównie na Electroluxa. Wszystko w klasie energetycznej A++ i A+++. Obliczyłem że w porównaniu z poprzednim sprzętem mogę zaoszczędzić w skali roku kilkaset złotych. Wcześniej wymieniłem żarówki na LEDy więc skala oszczędności będzie większa.

Quest-88   15 #26 13.07.2015 22:43

@bachus: Czy klasa klimatyczna jest tak samo jasno oznakowana jak energetyczna, czy trzeba jej szukać/trzeba pytać o nią u sprzedawcy?

Autor edytował komentarz.
darkman999   6 #27 26.07.2015 04:22

Wymieniłem monitor na "płaski" i od razu poczułem ulgę w kieszeni :]

Jaro070   15 #28 02.08.2015 18:02

@Quest-88: Klasa klimatyczna powinna znajdować się na tabliczce znamionowej.

WODZU   16 #29 04.08.2015 13:08

Kiedyś kupując lodówkę zastanawiałem się nad modelem o najwyższej klasie energooszczędności, ale różnica w cenie była taka, że lodówka musiałby służyć mi 25 lat, aby wyrównać koszt, nie mówiąc o oszczędności. Natomiast w całym domu zamontowałem oświetlenie LED, aby nie zastanawiać się nad zużyciem energii i wymianą źródeł światła. Największym pożeraczem energii pozostaje więc pompa CO podpięta do pieca.

Autor edytował komentarz.