Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dlaczego założenia Wioo są błędne i skazują projekt na porażkę?

Do napisania tego wpisu skłoniła mnie ogólna sytuacja w polskich szkołach, dotycząca nauczania przedmiotu informatyka, oraz to jak działa fundacja Wioo mająca promować wolne oprogramowanie w oświacie.

Rozpoznanie

Projekt Wioo jak można przeczytać na stronie ma na celu popularyzacje wolnego oprogramowania w polskiej edukacji. Cel szczytny i bardzo ambitny. Po lekturze treści na stronie można się dowiedzieć, że cała idea opiera się na wolontariuszach, którzy robią prezentacje multimedialne na temat wolnego oprogramowania. W roku szkolnym 07/08 dotarli do 99 szkół całej polski. Jak widać, pomysł na wdrożenie open sources do procesu nauczania jest prosty i opiera się głównie na darmowej pracy przypadkowych osób.

O założeniach Wioo

Założenia projektu Wioo ogólnie wydają się słuszne, ale gdy zestawimy je z pytaniami, które zadałem w mejlu napisanym do organizacji z dnia 29.04.2010 r. , przekonamy się, że tylko trochę jest w nich słuszności, a za to jest bardzo dużo niedomówień, uogólnień i braku zrozumienia procesu nauczania polskiego ucznia. Wioo zakłada, że prowadząc swoją działalność uda się przekonać przynajmniej część szkół do stosowania wolnych programów, tak aby uczeń mógł zapoznać się z alternatywą, oraz aby minimalizować piractwo. Założeń jest jeszcze kilka, ale są równie oderwane od rzeczywistości, jak pozostałe.

Przy okazji proszę zastosowac odpowiedni algorytm w przypadku innych programów: Acces, Word itd... Wszystkie są powiązane z książkami i zadaniami.

Książki od informatyki i program nauczania

W Polsce obecnie istnieją następujące szkoły, które są celem Wioo:
-podstawówki
-gimnazja
-szkoły ponadgimnazjalne

W każdej z tych szkół jest stosowany inny program nauczania, oraz są różne szanse powodzenia na to, że znajdzie się tam jakiejś wolne oprogramowanie. Wioo kompletnie nie bierze pod uwagę, że np.: w podstawówce spotkałem się z książką bardzo ściśle opartą o program paint, ma to na celu nauczanie obsługi myszki, oraz oswajanie się dzieci z pracą na kompueterze etc... Teraz pytanie: Jak nauczyciel informatyki ma realizować swój program? A nie czarujmy się, nauczyciel często mało związanym z informatyką, po jakiś kursach, czy zwyczajnie przypadkowo wrzucanych do nauczania informatyki ( bo ona uczy matematyki, a to takie bliskie pojęcia, no fakt bliskie...) uczą tej informatyki ściśle, z tym, co jest napisane w podręcznikach. Mają też masę swoich uprzedzeń, jakiś wyolbrzymionych mitów itd... To jednak nie zmienia faktu, że w obecnej sytuacji taki nauczyciel musiałby się sam dokształcać i jakoś kombinować, jak by tu wymieszać lekcje, żeby była nauka painta i jakiegoś wolnego odpowiednika. Do takich książek jest dołączana płyta, gdzie dzieci po jej włożeniu wykonują kolejne zadania. Teraz kolejne pytanie: z jakiej racji nauczyciel ze swoją pensją ma kombinować, żeby dziecko pracujące na wolnym oprogramowaniu mogło wykonać podobne zadania? A może to Wioo powinno o to zadbać? Kiedy Wioo jeszcze nie ustosunkowało się do moich pytań, a wcześniej to chyba nie było świadome, co czyni;)

Trochę lepiej powinno być w gimnazjach, gdzie poziom nauczania jest już wyższy, a jak się trafi na przychylną dyrekcję i kumatego nauczyciela to można się pokusić o wdrożenie całej pracowni na open sources. Tylko znowu wyłażą problemy, tym razem związane z samym open sources i nie do końca prawidłowymi założeniami Wioo. Po pierwsze Wioo nie bierze pod uwagę, tego kto ma dbać o pracownie w razie awarii, pisze tylko ogólnikowo, o tym że dzięki wolnemu oprogramowaniu można zaoszczędzić ponosząc koszty tylko serwisowania. No właśnie serwisowania... A kto niby ma to robić? Czy przedstawiają jakąś listę firm, kompetentnych na ten temat, czy też mówią czcze bajeczki, a jak się coś wysypie, to trudno, przecież są fora, jest społeczność;)

Szkolnictwo to taki łakomy kąsek dla każdej firmy. I firmy to wiedzą i z tego korzystają. Dobrym przykładem jest na to projekt finansowany z EFS, a mianowicie pracownie komputerowe. Ma wiele głupich założeń, ale firmy na tym zarabiają. I co najlepsze! Szkoła o ile wiem, sama decyduje, na czym bedzie pracować pracownia a do wyboru są macintoshe, novell, oraz microsoft. Wioo zupełnie pomija aspekt istnienia EFS w szkole, a proszę mieć na uwadze, że to bardzo istotny element życia informatycznego w każdej szkole (pracownia taka wymusza prowadzenie dokumentacji, czasem dyrektor szkoły ma fioła na punkcie pracowni i nie pozwala na jakie kolwiek zmiany, nawet jak obok komputerów z EFS stoją jakieś inne, zupełnie nie powiązane z EFS). Pomija aspekt zarabiania, a zarazem prosi o wsparcie finansowe, bo wszak taka kampania na rzecz wolnego oprogramowania kosztuje. O to również spytałem, dlaczego nie zmienią modelu działania? Tylko tu trzeba kompletnej przebudowy całej idei tego szlachetnego czynu, jakim jest fundacja Wioo. Fundacja swoją drogą niech realizuje te prezentacje multimedialne, a drugą drogą za tym niech idą umowy z firmami świadczącymi usługi względem open sources. Zyski można by było czerpać i z reklam i ze wdrożeń wolnego oprogramowania. Przecież nikt nie zabrania zarabiać na open sources, a nie oszukujmy się, że dziś bez pieniędzy zdziałamy cokolwiek większego. Powracając do ciągłości pracy takiej szkolnej pracowni, to podam ciekawostkę, że firma odpowiedzialna za instalację takiej pracowni nie bierze na siebie odpowiedzialności, za oprogramowanie, tylko za sprzęt, a szkoly mimo tego dostają to, a europa płaci;) Dlaczego, by nie wykorzystać tego uchybienia i w przypadku open sources zastosować gwarancję na oprogramowanie? Wymagałoby to mnóstwo pracy, ale przecież to jest do zrobienia. Proszę zauważyć, jak wygląda proces przygotowania pracowni opartej na oprogramowaniu microsoftu. Komputery z całej polski są wysyłane w jedno miejsce, gdzie takie oprogramowanie jest gruntownie testowane, po czym opracowują konfigurację, i na koniec wdrażają to w życie. Pomijam stos uchybień w tym procesie, ale to przynajmniej jest robione z głową, plus żywa społeczność opiekunów pracowni plus ich prawdziwe wsparcie (bo dorosły człowiek z doświadczeniem odpowie o wiele lepiej niż domorosły czternasto latek na forum) i jakoś to wszystko się kręci.

I ostatnim pytaniem było, to czy Wioo prezentuje rozwiązania open sources odnośnie innych zastosowań. A może jakiś router na linuksie? A może jakiś serwer plików? A może platforma szkoleniowa tytpu moodle itd itd...Bo jest masę świetnych rozwiązań open sources, tylko kwestia taka, aby zebrać to do kupy i poskładać w całość. Nie doczekałem się jeszcze odpowiedzi na moje pytania ze strony Wioo, dlatego chciałem sprowokować tu dyskuje na ten temat. Tylko skoro są to wolontariusze, to nie można zakładać, że akurat dana osoba będzie znała takie rozwiązania, podejrzewam, że są to w większości uczniowie takich szkół. Z całym szacunkiem do Was, podziwiam Wasz wkład w rozwój wolnego oprogramowania, ale w oczach Waszej konkurencji, jaką są komercyjne rozwiązania , jesteście powodem do salwy śmiechu.

Podsumowanie

W tym nieco chaotycznym tekście przedstawiłem złożony problem polskiego szkolnictwa i próby nauczania informatki na wolnym oprogramowaniu. Jest to skomplikowany temat, ale moim zdaniem w obecnym kształcie nie ma żadnych szans powodzenia. Powody podałem wyżej. A nie można zakładać, że każdy nauczyciel będzie sam sobie w stanie poradzić z jakimiś problemami, jeśli nie potrafią tego uczynić na windows. Idea jest niespójna i nie bierze serio rzeczywistej sytuacji oraz omija szereg ważnych czynników.  

Komentarze

0 nowych
przemo_li   11 #1 09.05.2010 21:42

EFS :D masz informacje ale mylne
można dokonać wyboru systemu to fakt tak samo jak to, że brak "opiekunów" którzy by chcieli Linuksa w takiej pracowni

ale brak zgody na "zmiany" to nie fanaberie ale prawny wymóg. Wymóg zabraniający zmiany konfiguracji pracowni. Więc o ile można dostawić nowe komputery to NIE wolno ich integrować z już istniejącą siecią, dlatego u mnie w szkole (Liceum) gdzie było 2 informatyków po studiach (a jeden robił doktorat) starej sieci nie zintegrowano z nową, a gdy montowano nową ani gdy modernizowano (z innych środków) starą.

Co do treści, to zarzucasz WIOO to że nie jest firmą i nie jest nastawiona na komercyjny sukces :D :D :D

przemo_li   11 #2 09.05.2010 21:43

a i EFS ma też głupi wymóg nie modyfikowania zainstalowanego softu więc o wielu systemach na jednym kompie też można zapomnieć (a na wirtualizację są za słabe)

eth0   4 #3 10.05.2010 10:00

@przemo
Przeczytaj tekst ze zrozumieniem. Nie chodzi mi o to, aby Wioo stała się komercyjną firmą, bo można łączyć działalność niekomercyjną z działalnością komercyjną.Bo narazie brak im kasy na działanie, skoro ogłaszają zbiurkę, a i same założenia jak widzisz nie są słuszne, bo pomijają ważne aspekty. Szkoły chcą jednego: pracownia ma działać! A Wioo milczy na wiele tematów, chociażby to co zrobić z planem nauczania? Przecież doskonale wiedzą, że mało który nauczyciel zna programy open sources i będzie umiał dostosować plan nauczania pod takie aplikacje, więc uderzanie tylko do szkół to za mało, a na dodatek w niewłaściwy sposób, bo zamiast wolontariuszy chętniej widział bym tam grupe 10 specjalistów, którzy mają dokładnie opracowaną koncepcję takiego wdrożenia open sources na różnych płaszczyznach (sieci, oprogramowanie, ), tak aby mogli rzeczywiście pokazać zalety open sources, a nie robić zamęt. Poza tym do tej pory ne otrzymałem od nich odpowiedzi na moje pytania, jak to zrobią, zamieszcze je tu. Wiem, że nie można ingerować w konfiguracje takiej pracowni,na moim prywatnym blogu masz schemat sieci, którą się opiekuje, musiałem odizolować biblioteke i 10 komputerów, które fizycznie stoją w tym samym pomieszczeniu co komputery EFS.

przemo_li   11 #4 10.05.2010 11:33

no czytam o specjalistach (a oni zarabiają), zarabianiu kasy (bo zbiórka to za mało), o łączeniu działalności komercyjnej z niekomercyjną.

Po prostu zadowoliło by Ciebie dopiero szkolenia organizowane przez Novell lub Mandriva (one chyba mają oddziały w polsce). A nie jakiejś organizacji non-profit.

Co do programu to nie masz racji. Nauczyciele, którzy muszą uczyć w podstawówce czytając z podręcznika to relikt, teraz zaglądają tam aby wiedzieć jaki jest temat zajęć.

Co do gimnazjum to fakt ja miałem nauczycielkę plastyki która znała tylko painta (sic!) i nie miała kursu informatycznego bo dopiero go robiła (!!!!!!!!!!!) ale mieliśmy też gościa który zajmował się siecią SBS, więc tak źle nie było.

W liceum znajomość WIOO powinna być normą, bo uczniowie mogą zdawać na Linuksie :)

eth0   4 #5 10.05.2010 12:41

@przemo_li

"W liceum znajomość WIOO powinna być normą, bo uczniowie mogą zdawać na Linuksie :)"

Powinna być, ale nie będzie, składa się na to wiele czynników.

"Co do programu to nie masz racji. Nauczyciele, którzy muszą uczyć w podstawówce czytając z podręcznika to relikt, teraz zaglądają tam aby wiedzieć jaki jest temat zajęć."

Pisałem o powiązaniu aplikacji z podręcznikiem, czyli inaczej mówiąc książki są oparte o programy zamknięte, płatne, a wzmianki o linuksie traktowane są jako ciekawostkę i uzupełnienie dla bardziej zainteresowanych. To samo z aplikacjami na linuksa. Na własne oczy widziałem jak pani w podstawówce (taka właśnie po kursie) robi ćwiczenia z dziećmi w oparciu o painta i płyte z podręcznika opartą również o painta. To samo jest z nauką o bazach danych itd...Wszędzie zamknięte aplikacje.
Sam pamiętam jak byłem na 3 semestrze studium i mieliśmy zajęcia o linuksie;) Zgadnij kto je prowadził? Pracownia co prawda posiadała zainstalowaną zdaje się mandrive, ale nikt z tego nie korzystał, bo żaden nauczyciel nie znał na tyle linuksa, aby móc prowadzić zajęcia z tym systemem, który był obowiązkowy do omówienia w 3 semestrze;) Nie potępiam zupełnie inicjatywy Wioo, pokazałem tylko ja to ma się do rzeczywistości, oraz to że droga do ich celów jest bardziej wyboista niż się to wydaje. Lepiej jak by przekonali jakiegoś autora do napisania książki w oparciu o wolne rozwiązania, to już jest krok do merytorycznej nauki, masz podkładkę na to, że nauczyciel nie wykręci się wymaganym programem;) Może opowiedz coś jeszcze o supporcie, widzisz Wioo pomija ten fakt, czyli sugeruje że szkoła ma sama sobie z tym radzić, a to wbrew pozorom ważna sprawa, kto za co odpowiada. O ile łatwo znaleźć dobre wsparcie dla windowsa, to znaleźć dobre wsparcie dla systemu linux, który ma dziesiątki dystrybucji, bolączkę z rozdrobnieniem, jest dosyć ciężko. To nie sztuka pokazać jak działa open office, czy inne programy, sztuką jest wdrożyć to do użytku codziennego i zapewnić ciągłość pracy.

eth0   4 #6 10.05.2010 13:05

A i jeszcze jedno.

"Po prostu zadowoliło by Ciebie dopiero szkolenia organizowane przez Novell lub Mandriva (one chyba mają oddziały w polsce). A nie jakiejś organizacji non-profit."

Przynajmniej robione było by to od początku do końca:
-dostarczany system
-wsparcie techniczne
-spójna dokumentacja
-sprawdzone rozwiązania (workgroup suite novell i inne)

No jak widzisz hermetyzacja środowiska w tym przypadku ma kluczowe znaczenie. To jest próba przerwania błędnego koła, bo nie myśl że oponuje żeby go nie przerwać, wręcz odwrotnie ja chcę, aby ktoś w końcu przerwał to błędne koło, tylko nie w taki sposób, bo raczej się nie uda.

Poza tym jak wiesz, albo nie open sources oferuje rozwiązania na wielu płaszczyznach. Końcówki działają pod windows? To nie oznacza, że open sources nie ma czego tam szukać. Jako router może robić ipcop. Samba też fajne rozwiązanie, o moodli nie wspomnę, obieg dokumentów potrzebny? Ależ jest taki OWL i inne. Nawet widziałem rozwiązanie w oparciu o pulpit zdalny niemieckiego programisty, zapomniałem nazwy, ale dla szkół ciekawe rozwiązanie. To moim zdaniem była by lepsza droga do wejścia na teren szkół niż to co obecnie reprezentuje Wioo. Cała akcja jest szczytna i bardzo fajnie, że ktoś robi cokolwiek w celu popularyzacji wolnego oprogramowania, tylko dlaczego pomija tak ważne kwestie?

  #7 10.05.2010 19:15

A po co open source w szkołach? Jak jest możliwość, to dlaczego uczniowie nie mają korzystać z Windows'a i Office'a? Czy Open Source jest w czymkolwiek lepsze?

  #8 10.05.2010 19:25

informatyka powinna nie powinna być obowiązkowym przedmiotem, kto by chciał to by chodził, a kto by przeszkadzał to by nie chodził (mówię o naszych super gimnazjach). a normalny user powinien mieć komp tak skonfigurowany żeby nic nie musiał robić oprócz klikania, czyli taki który jeszcze nie istnieje, i byłby spokój.

  #9 10.05.2010 19:30

@Loreno10 (niezalogowany) tak jest lepsze przede wszystkim lepszą konfigurowalnością. wyobraź sobie np. że ci nie pasuje układ menu, mając kody zmienienie układu to tylko chwila.

  #10 10.05.2010 20:06

Znacznie lepiej spisałoby się pootwieranie w szkołach dodatkowych pracowni, prowadzonych przez jakieś niby komercyjne podmioty. Mam na myśli, że otwarto by kafejkę internetową z otwartym oprogramowaniem. Dostęp dla uczniów byłby całkowicie darmowy. Uczniowie nie raz nie mają poza zajęciami informatyki w szkołach dostępu do internetu/komputerów. Przynoszenie laptopa do szkoły, to też głupi pomysł. Czasem szkolne komputery o dostępie publicznym są w opłakanym stanie. Wniosek. Zbudować kafejki internetowa w szkołach w oparciu o GNU/Linux i darmowym dostępie dla uczniów(legitymacja szkolna). Myślę, że parę darmowych wdrożeń na pokaz, a pozostały szkoły by ten pomysł częściowo zaczęły finansować z własnej kieszeni(brak mi jednak rozeznania w kwestiach prawnych, więc pewien nie jestem). Kafejka mogłaby być mała(z pięcioma stanowiskami). Do tego ktoś obeznany by tam siedział, by mógł coś zademonstrować. Można by obok pracowni z Linuksem wdrożyć tanie rozwiązania, jak inteligentna tablica w oparciu o Wiimote(szkoła też mogłaby oczywiście wypożyczyć tę pracownię do prowadzenia zajęć, jednak za opłatą).

  #11 10.05.2010 20:08

Zapomniałem dopisać, że w realizacji mojego pomysłu uwzględni się, że komputery są własnością FWIOO. Jeżeli szkoła zrezygnuje z oferty, to wszystko trafi do innej szkoły.

przemo_li   11 #12 10.05.2010 21:39

OpenSource możne na przykład zaoferować wyzwanie tym bardziej zainteresowanym informatyką. Na Windows możesz sobie popaćkać w paincie, w Linuksie możesz programować.

Kolejna sprawa to cena. Nie każdy chce kupić edytor tekstu z tymi wszystkimi fajnymi opcjami tak przydatnymi do sporządzania rocznych raportów firmy aby tylko wydrukować tekst z Wikipedii. Pewną wariancją tego jest kompletna legalność FLOSS.

Na koniec należy dodać większe możliwości FLOSS, przez dostarczanie bogatszej palety programów. Oraz dowolność konfiguracji oraz obsługi dowolnych urządzeń.

Extraordinarykid   6 #13 11.05.2010 00:44

Myślę, że odrobina chęci wystarczy.

Projekt ma jako takie powodzenie, przynajmniej w jednej ze szkół ( o czym mi wiadomo).

Sprzęt, który szkoła zakupiła do nowych pracowni informatycznych (są dwie), ob-instalowany był w pełni produktami od Microsoftu.
Jednak kiedy pojawiła się możliwość przeniesienia na alternatywne Linuksy i oprogramowanie użytkowe darmowe, dyrektorka nie wahała się ani chwili.

Teraz na wszystkich komputerach wiszą naklejki licencyjne Windows'a, jednak komputery działają pod Linuksem, jako pakiet biurowy jest OOo i wszystko gra.

Dyrektorka nawet mówiła mi, że odkąd pojawił się Linuks w szkole, nie ma awarii komputerów (nikt nie wie, jak go uszkodzić, albo informatyk nie potrafi zlokalizować błędów ;D ).


Pozdrawiam.

nintyfan   11 #14 11.05.2010 07:07

@przemo_li | 10.05.2010 21:39 : Nie edytor tekstu, lecz procesor ;-) . Edytory tekstów na Linuksa nie mają godnych zamienników na Windowsie.

"Pewną wariancją tego jest kompletna legalność FLOSS.". Muszę nadmienić, że FLOSS może być nielegalne w niektórych krajach. Korzystanie z niektórych programów FLOSS(np. do oglądania filmów, słuchania muzyki) na ternie USA jest nielegalne, a jakaś organizacja zbiorowego zarządzania chce, by USA nałożyły restrykcje gospodarcze na niektóre kraje, co migrowały swoją administrację na FLOSS. W przyszłości ta sama organizacja może spróbować zdelegalizować FLOSS na terenie USA.

przemo_li   11 #15 11.05.2010 08:58

"Special 303" to nie delegalizacja, a stwierdzenie "nieuczciwego" faworyzowania , który nie rozwija "ducha poszanowania własności intelektualnej".

Tak samo nie da się zdelegalizować FLOSS.

Tak samo "nielegalność" polega na ograniczeniach patentowych, ale to można rozwiązać przez programy, nie objęte patentami np. ogg vorbis zamiast mp3 etc.

Meszuge   16 #16 11.05.2010 12:37

Ja bym nie twierdził, że założenia Wioo są błędne. One są, tak jak i Linux, amatorskie, entuzjastyczne i niedopracowane.

borzole   4 #17 11.05.2010 12:52

@Meszuge
"One są, tak jak i Linux, amatorskie, entuzjastyczne i niedopracowane."
...nom, dobry tekst na wczesne lata 90 ubiegłego wieku :)

eth0   4 #18 11.05.2010 13:57

@borzole

A bardziej merytorycznie?

borzole   4 #19 11.05.2010 15:31

@eth0
A bardziej merytorycznie to był komentarz do wypowiedzi Meszuge, który uparcie nazywa linuxa amatorszczyzną, pomimo jego dzisiejszej pozycji. Czy ja piszę nie jasno?

tomimaki   6 #20 11.05.2010 18:10

Dobrze, że na moim uniwerku poszli po rozum do głowy i na kilkudziesięciu komputerach w nowej bibliotece zainstalowali OpenOffice'a. Jedyne co mi niezbyt pasuje, to że jest XP. No ale używają jakieś oprogramowanie do kontroli użytkownika, czasu jaki siedzi przy komputerze i żeby nie pozwolić mu zainstalować jakiś program. Efekt taki, że pomimo tego oprogramowania wirusy szaleją w najlepsze, użytkownik nie może zaktualizować np. Firefoxa z poziomu przeglądarki, a admini wysyłają tylko komunikaty "Proszę o ciszę". Pal licho, że to XP, ale żeby chcieli się tym zająć. A co z OpenOffice? Działa i jak wynika z mojego podglądania ;), ludzie z niego korzystają.

przemo_li   11 #21 11.05.2010 19:12

@Meszuge "One są, tak jak i Linux, amatorskie, entuzjastyczne i niedopracowane."

Podziel się z nami tym sekretem, o którym nie wie Google, Amazon, IBM, Novell, MS, HP etc.

Mam takie wrażenie, że twoja opinia, którą cytują jest amatorska, entuzjastyczna i niedopracowana :D ;)

eth0   4 #22 11.05.2010 19:30

@borzole

Po tym co wyrabia Wioo można wysnuć takie wnioski jak @Meszuge, chociaż są to skrajne wnioski i przesadzone, to mimo wszystko czuć niekiedy ten brak profesjonalizmu oraz jedną wielką amatorszczyzne.

@przemo_li

Jeśli możesz nie mieszaj do tego firm takich jak Novell, Google etc... One co prawda dużo wnoszą do open sources, ale to społeczność jest jej trzonem, a jak widzisz społeczność jednak cechuje się tym co wymienił @Meszuge, na co dowodem jest akcja Wioo, niby fajnie, niby dobrze, ale w porównaniu z tym jak by to zrobiła forma komercyjna (jaką jest google, novell i inni) to wypada blado:) Mówimy o społeczności, a nie o tej sławnej mantrze powtarzanej od lat: przecież z open sources korzystają tacy ginanci (tu nastepuje lista firm), więc jak można mówić, że to nie profesjonalne rozwiązanie? Ano można, w rękach amatorów, którzy nie myślą przy tym co robią to wręcz maszynka do robienia zamieszania i antyreklamy całemu open sources

przemo_li   11 #23 11.05.2010 21:18

Nie widzę powody dla którego nie miałbym nazwać google częścią społeczności, tak samo jak Apple (webkit) czy inne firmy, które wymieniłem wnoszą dużo do rozwoju FLOSS.

Poza tym chciałem głównie pokazać UŻYTKOWNIKÓW FLOSS. Bo firmy, które wymieniłem same korzystają z Linuksa, a nie przeszkadza im "amarotskie, entuzjastyczne i niedopracowane" przymiotniki.

Ręka w górę, kto myśli że Google wybrało Linuksa bo się im liczba literek w nazwie spodobała??

Nie mówiąc o dwoistości takiej wypowiedzi, wszak Linuks to nie tylko cały ekosystem, a także jądro, nad rozwojem którego, trudzą się setki firm, które potrafią ze sobą profesjonalnie współpracować, nawet jeżeli konkurują ze sobą we wszystkim innym.

  #24 13.05.2010 11:04

Witam Pana eth0 i innych dyskutantów.
Dla tych, którzy mnie nie znają - jestem związany z FWIOO oraz mam spore (bo 35 letnie) doświadczenie dydaktyczne jako nauczyciel akademicki, ale uczyłem również nauczycieli (w ramach pionierskiego programu Internet dla Szkół) oraz dzieci - także w szkołach podstawowych - prowadziłem także za darmo różne "kółka komputerowe" na nie cieszących się zbyt dobrą sławą osiedlach!
A teraz o podstawowych błędach w Pańskich założeniach:

Po pierwsze - wychodzi z nich cecha polskiego internetu: BIERNOŚĆ.
Niech ONI coś zrobią, niech ONI znajdą autora i wydadzą książkę, niech ONI przygotują program... FWIOO nie uchyla się od tych zadań - ale czy to ONI zrobili Wikipedię? I czy autorzy haseł to nie przypadkiem zbiór "przypadkowych osób - wolontariuszy", a całość utrzymuje się z wolnych datków?
Proszę się nie gniewać - ale nie rozumie Pan, na czym polega ruch OpenSource (nie "sources" - to nazwa własna).

Po drugie - proszę wziąć pod uwagę, że dzieci ze szkoły podstawowej wejdą w aktywne życie po około 7 latach (lub jeszcze później). Czy wówczas będzie jeszcze istnieć programik paint i myszka? A może już będziemy mieli podłączone elektrody do mózgu lub sterowanie komputera myślą? Działko śmigłowca Apache już przecież celuje samo tam, gdzie patrzy pilot... Mnie uczono (na studiach!) posługiwania się arytmometrem mechanicznym, ale wynalazek kalkulatora elektronicznego uczynił ten program dydaktyczny kompletnie bezwartościowym. A przecież uczono mnie wiedzy (wówczas) jak najbardziej praktycznej.

Po trzecie - cel, jaki Pan chce uzyskać jako wynik nauczania? Czy ma to być sprawne posługiwanie się myszką, excelem (czy OpenOffice Calc - wszystko jedno)? Czy też chce Pan działać tak, jak radził Plutarch twierdząc "umysł jest zarzewiem, które należy rozpalić, a nie naczyniem, które należy napełnić"? Dziś niestety zmierzamy w kierunku naczynia - wymagania minimalne itp. są dla nauczycieli wygodne, bo wystarczy działać w/g schematu rok po roku - ale jakie mamy rezultaty? Zadania maturalne z matematyki potwierdzają, że nawet twórcy tych programów nie spodziewają się niczego dobrego...

Po czwarte - Świat się szybko zmienia. Mieszkam na podkrakowskiej wsi i na moim stole zgłasza się 5 sieci bezprzewodowych. Założonych przez młodych chłopaków z sąsiedztwa. Wielu z nich chodzi jeszcze do szkół. Nie będę Panu przytaczał, co mówią o zajęciach z "informatyki". Moi studenci na V roku Politechniki potrafią co prawda obsłużyć PowerPointa - ale nie potrafią w nim zrobić porządnej, czytelnej prezentacji! Wyjątek - studenci zagraniczni z programu Erazmus. Studenci świetnie posługują się Explorerem, Firefoxem - ale nie potrafią szukać w Internecie informacji - a serwery MIT, Caltech, CMU to wręcz skarbnice. Za to świetnie znają Rapidshare. Gdzie się tego nauczyli? W szkole???

Wolne Oprogramowanie zakłada aktywność i współpracę użytkownik-twórca. Można analizować jego działanie - Windowsów NIE WOLNO (proszę przeczytać licencję MS). Jak ja mam uczyć informatyki, jak nie mogę wytłumaczyć i pokazać jak program działa? Pozostaje "informatyka": "drogie dzieci - lewy klawisz myszki służy do..." i test "sprawdzający wiedzę" z takimi pytaniami. A dziecko idzie to domu i szaleje w "Need for Speed" i jakoś daje sobie radę bez lekcji z "myszki" i "painta".

pozdrawiam serdecznie

Tomasz Barbaszewski, Przewodniczący Rady Ekspertów FWIOO

  #25 13.05.2010 15:11

Tekst niezwykle chaotyczny.
Po przeczytaniu:

"w podstawówce spotkałem się z książką bardzo ściśle opartą o program paint"

mniemam, że za dużo lat nie masz, zresztą świadczy o tym styl języka użyty w tekście.

Przepraszam, ale takim poziomem to możesz przekonać co najwyżej ziomków z gimnazjum bądź "reprezentacje JP" z liceum...

eth0   4 #26 18.05.2010 11:12

@RRH

Odniose się do Twojej wypowiedzi, chociaż powinienem tego nie robić. Mniemać to sobie możesz, jednak grubo się mylisz, lat mam 25, a swoją opinię poparłem argumentami, jak nie umiesz ich zrozumieć, cóż, nie mój problem. Być może jesteś jeszcze na etapie zafascynowania linuksem i całym wolnym oprogramowaniem, a na każdą jego krytykę reagujesz alergicznie tak jak to miało miejsce w Twoim komentarzu. Możesz się czepiać stylu, nie jestem polonistą, chodziło mi tylko o zwrócenie uwagi na pewne fakty, które Wioo pomija z całą stanowczością, a które moim zdaniem są kluczowe do tego, aby ten projekt miał szanse powodzenia. No i na koniec tekst z reprezentacją JP daruj sobie, bo do gimnazjum nie chodziłem,a moi znajomi są dużo starsi od gimanzjalistów. Przeczytaj, wyciągnij wnioski, sprawdź jak jest faktycznie w polskiej edukacji, a później się wypowiadaj. Mam za sobą doświadczenia wdrażania linuksa pod strzechy szkoły, są to różne doświadczenia, ale wiem jedno, w tym skostniałym systemie taką drogą jaką idzie Wioo wiele się nie wskóra, a dlaczego, to już napisałem.

@Tomasz Barbaszewski

"Po pierwsze - wychodzi z nich cecha polskiego internetu: BIERNOŚĆ.
Niech ONI coś zrobią, niech ONI znajdą autora i wydadzą książkę, niech ONI przygotują program... FWIOO nie uchyla się od tych zadań - ale czy to ONI zrobili Wikipedię? I czy autorzy haseł to nie przypadkiem zbiór "przypadkowych osób - wolontariuszy", a całość utrzymuje się z wolnych datków?
Proszę się nie gniewać - ale nie rozumie Pan, na czym polega ruch OpenSource (nie "sources" - to nazwa własna)."

Ja nie jestem bierny, bo popularyzuje zarówno linuksa jak i wolne oprogramowanie, ale tak jak mi się to podoba. Rozumiem że cała siła wolnego oprogramowania tkwi w darmowej pracy wielu tysięcy osób, tylko po prostu narzędzie trzeba dobierać stosownie do zastosowań. Obawiam się, że wolontariat w przypadku szkół się nie sprawdzi, a dlaczego to wyjaśniłem w swoim tekście. Mam nadzieję, że się mylę i Wioo odniesie sukces, a ja przejmując kolejną szkołe pod swoją opiekę zastanę pracownie opartą o wolne rozwiązania. Póki co to mrzonki.

"Po drugie - proszę wziąć pod uwagę, że dzieci ze szkoły podstawowej wejdą w aktywne życie po około 7 latach (lub jeszcze później). Czy wówczas będzie jeszcze istnieć programik paint i myszka? A może już będziemy mieli podłączone elektrody do mózgu lub sterowanie komputera myślą? Działko śmigłowca Apache już przecież celuje samo tam, gdzie patrzy pilot... Mnie uczono (na studiach!) posługiwania się arytmometrem mechanicznym, ale wynalazek kalkulatora elektronicznego uczynił ten program dydaktyczny kompletnie bezwartościowym. A przecież uczono mnie wiedzy (wówczas) jak najbardziej praktycznej."

Proszę zostawić dzieci w spokoju i zająć się nauczycielami, którzy uparcie jak beton bronią się przed linuksem i wszystkim co z tym związane. Jestem ciekaw jak by Pan przedstawił ten argument tysiącą nauczycieli po kursach (którzy właśnie kiepsko uczą) i co oni na to? Ja wiem co oni na to, tylko nie wiem czy Pan wie?

"Po trzecie - cel, jaki Pan chce uzyskać jako wynik nauczania? Czy ma to być sprawne posługiwanie się myszką, excelem (czy OpenOffice Calc - wszystko jedno)? Czy też chce Pan działać tak, jak radził Plutarch twierdząc "umysł jest zarzewiem, które należy rozpalić, a nie naczyniem, które należy napełnić"? Dziś niestety zmierzamy w kierunku naczynia - wymagania minimalne itp. są dla nauczycieli wygodne, bo wystarczy działać w/g schematu rok po roku - ale jakie mamy rezultaty? Zadania maturalne z matematyki potwierdzają, że nawet twórcy tych programów nie spodziewają się niczego dobrego..."

Nie do mnie z tym argumentem, do nauczycieli po raz kolejny. Ja tylko pokazałem co mi się nie podoba opierając się na stanie faktycznym i rzeczywistym. To nie moja wina, że akurat informatyki, bo tylko ona mnie interesuje uczą osoby raczej słabo przygotowane do tego nauczania, nie zawsze, ale jak widać na przykładach często, za często. Nic tu nie da wymyślanie abstrakcji, chociaż słusznych, bo jestem za tym, aby uczyć się sposobu działania konkretnej funkcji programu, niż kliknij tu, potem tu... Tylko co z tego? To muszą zrozumieć nauczyciele, a na obecnym poziomie nie rozumieją tego i jakoś nie widzę, żeby się na to zapowiadało. Dlatego po raz kolejny : takie argumenty kierować należy do nauczycieli, ja moge jedynie oceniać stan na podstawie faktów. Kiedy zaproponowałem pewnej szkole wprowadzenie linuksa jako środowiska zastepczego, żeby bylo na czym pracować w razie awarii sbs2003 (a pada on często), usłyszałem:" ja na tym pracować nie będę, nauczycele w polsce nie chca linuksa, czy pan tego nie rozumie? "

"Po czwarte - Świat się szybko zmienia. Mieszkam na podkrakowskiej wsi i na moim stole zgłasza się 5 sieci bezprzewodowych. Założonych przez młodych chłopaków z sąsiedztwa. Wielu z nich chodzi jeszcze do szkół. Nie będę Panu przytaczał, co mówią o zajęciach z "informatyki". Moi studenci na V roku Politechniki potrafią co prawda obsłużyć PowerPointa - ale nie potrafią w nim zrobić porządnej, czytelnej prezentacji! Wyjątek - studenci zagraniczni z programu Erazmus. Studenci świetnie posługują się Explorerem, Firefoxem - ale nie potrafią szukać w Internecie informacji - a serwery MIT, Caltech, CMU to wręcz skarbnice. Za to świetnie znają Rapidshare. Gdzie się tego nauczyli? W szkole???

Wolne Oprogramowanie zakłada aktywność i współpracę użytkownik-twórca. Można analizować jego działanie - Windowsów NIE WOLNO (proszę przeczytać licencję MS). Jak ja mam uczyć informatyki, jak nie mogę wytłumaczyć i pokazać jak program działa? Pozostaje "informatyka": "drogie dzieci - lewy klawisz myszki służy do..." i test "sprawdzający wiedzę" z takimi pytaniami. A dziecko idzie to domu i szaleje w "Need for Speed" i jakoś daje sobie radę bez lekcji z "myszki" i "painta"."

Te argumenty proszę kierować również do nauczycieli oraz do MEN, które w zasadzie wymusza używanie oprogramowania od Microsoftu, nie musi mi Pan tłumaczyć, że ms ma zamknięte źródła, bo to wiem, znam też parę przykładów jak drażniące potrafią być zapisy w umowie licencyjnej. Proszę nauczycielą tłumaczyć, że dzieci potrzebują innego sposobu nauczania. Mogę się założyć, że natrafi Pan na mur z betonu tak wysoki, że nie wiadomo narazie jak go przeskoczyć.
Nadal uważam, że założenia Wioo są niesłuszne i w tym kształcie nie przebrną przez pole walki. Nie dowiedziałem się co się dzieje w kwestii serwisowania pracowni opartych np.: na linuksie, albo czy nauczyciel sam ma rozwiązywać problemy chociaż by z open office, czy też może liczyć na jakieś sensowne wspracie (nie liczył bym na to, że chętnie przystaną na korzystanie z forum), to z pozoru błahe problemy, ale jednak potrafią nieźle zahamować to co chce zrobić Wioo. Wiem o tym, że to tak naprawdę wola nauczyciela na czym i jak będzie uczyć informatyki, ale niestety takie osoby jak Pan, czy pewien nauczyciel który zbudował sobie tablicę ineraktywną, a w całej pracowni zainstalował linuksa to rzadkość. Przeważa za to nauczyciel wygodny, który uczy z musu, który ma na głowie pracownie z EFS, któremu wiecznie brakuje czasu, który za mizerną pensje robi to co mu każą, z taką jakością jak mu płacą.

Pozdrawiam

.slaw   4 #27 01.06.2010 08:45

Nie sądzę aby nauczyciel który dobrze zna systemy operacyjne w tym linuksa, i generalnie jest dobrze wykształcony w tym kierunku został długo tym nauczycielem. W naszych realiach praca nauczyciela w gimnazjach ani nie jest ciekawa, rozwijająca, również zarobki nie satysfakcjonują. Wydaje mi się, że to jest przyczyną niedouczonych nauczycieli w szkołach.