Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pochwała programu dobrze napisanego

Był taki ciąg zdarzeń. Wbrew solennym obietnicom danym samemu sobie, około 3. października postanowiłem eksperymentalnie i dogłębnie spie... Ubuntu 10.04.1 aby mieć pretekst do instalacji 10.10. Com uczynił. Miałem kłopoty z nowym wydaniem i wielkie chęci obsmarowania najnowszego Ubuntu kilka razy na blogu. Niestety, za każdym razem, po długiej bezowocnej walce i krótkim googlaniu, okazywało się, że to nie systemu wina a moja (no, może poza nieszczęsnym a krótkotrwałym niewykrywaniem DVD, związanym z jakimś nie takim udev i zależnościami). W zamieszaniu nie zauważyłem (niemontowania DVD też bym nie zauważył, gdyby nie goście - nie używam praktycznie napędów optycznych, wiele miesięcy w tym roku spędziłem z odłączoną nagrywarką), że nie działa mi Adobe'owskie środowisko A.I.R. Tzn. zauważyłem, późno, akurat po zainstalowaniu Moblockera (jeden z przejawów Hadopi panic u mnie) i tegoż Moblockera błędnie winiłem. Winiłem, mimo że IPLA nie łączyła a Moblock nie wyrzucał żadnych blokowanych IP. Powinienem był więc szukać blokady środowiska AIR gdzieś wcześniej, nie na wyjściu do sieci, ale uparcie nie szukałem.
Wybawił mnie z opresji program dobrze napisany czyli TweetDeck (sam się dziwię, że piszę o programie w A.I.R. dobrze napisany), który wyrzucił komunikat, że coś jest nie tak ze środowiskiem A.I.R. i powinienem poszukać rozwiązania na stronie http://kb2.adobe.com/cps/492/cpsid_49267.html.
Kazali ~/.gnome2/keyrings/ i ~/.appdata/Adobe/AIR/ELS wyrzucić, no to wyrzuciłem ~/.gnome2/keyrings/ i ~/.appdata i Ubuntu znowu stało się pracujące i nudne.
P.S.: Nie wierzcie w te wszystkie bzdury o łatwości update'u przez jedną komendę w konsoli - zbyt wiele jest dodatkowych warunków, które trzeba trzeba spełnić aby się powiodło. Szybciej jest na czysto zainstalować. Partycję domową też lepiej sformatować (po uprzednim backupie) i korzystać ze starych ustawień wybiórczo. Kiedyś z powodzeniem podnosiłem numerek z konsoli ale było to dawno, kiedy nie wiedziałem, gdzie sources.list leży i do czego służy. Potem instalowałem na czysto z /home czystą. Ostatnio uznałem jednak, że 10.04.1 i 10.10 różnią się tak niewiele, że partycję domową zostawię. Biję się w klawiaturę, że było to błędem.

...
8. listopada wprowadziłem drobne zmiany stylistyczne. 

Komentarze

0 nowych
4lpha   9 #1 04.11.2010 21:01

Ten wpis jest...hmm... nieznaczący... Równie dobrze może być i mogłoby go nie być.

hnt   5 #2 05.11.2010 06:47

@sunbeam96
Mówisz o swoim komentarzu?

  #3 05.11.2010 14:59

Nie wiem po co formatować /home przecież od tego system się nie posypie. Traci się tylko czas, a korzyść żadna. Chyba, że zmieniamy system plików na inny, to rozumiem.

  #4 06.11.2010 20:18

@najlepszy (niezalogowany) | 05.11.2010 14:59 :
Nic z tego wpisu nie zrozumiałem. Jedynie, czego mogę się domyślać, to brak automatycznej konwersji plików ze starego formatu do nowego.

  #5 07.11.2010 23:32

Nie prościej po prostu zainstalować Windows a wolny czas spożytkować na rozsądniejsze rzeczy niż ciągłe grzebanie w Linuksie?

fffatman   9 #6 08.11.2010 00:12

@sunbeam96: Wśród 6 mld. ludzi na świecie mógłbyś być i mógłbyś nie być. Skoro jesteś masz wybór nieczytania tego, co cię nie interesuje.
@najlepszy: Ustawienia w /home bywają ciężarem, dlatego preferuję odzyskiwanie przydatnych danych i konfigów z backupu ponad pozostawianie /home nieruszonego.

fffatman   9 #7 12.11.2010 20:24

@Anonim: Pogadamy jak ci się odinstalują razem z programem ustawienia dźwięku w rejestrze.

Ryan   15 #8 05.12.2010 15:04

Faktycznie "dobrze napisany" i AIR się ze sobą gryzą. :) Ale dobry wpis jest dobry, nawet jeśli pojawia się w nim TweetDeck. ;]