Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Black Mesa - stary Half-Life na nowym silniku

Nie będę ukrywał - jestem wielkim fanem serii Half-Life. Uważam, że Valve stworzyło grę, na której wszystkie studia chcące stworzyć gatunkowo dobrego FPS-a (strzelankę z widokiem z pierwszej osoby) powinny się wzorować. Jest to gra absolutnie pełna - posiada fenomenalą i niezapomnianą fabułę, genialnego niemego bohatera głównego (Gordon Freeman), niesamowity klimat, świetnych towarzyszy broni (Alyx z drugiej części), a do tego jest doskonałą grą akcji.

Pierwszą cześć Half-Life, wydaną w roku 1998 (w Polsce 1999r.), świat przyjął z niedowierzaniem. Gra zdobywała świetne oceny - zresztą 50 tytułów gry roku, trzykrotnie oznaczona najlepszą pozycją wszech czasów - lepszej rekomendacji tej produkcji nie potrzeba. Ja sam grając w tę grę jako dzieciak (chociaż głośno nie powinienem o tym mówić, bo pewnie zaraz zjawią się ludzie, twierdzący że wychowałem się w jakiejś skrajnej patologii, a rodzice niedopilnowali swego syna, który zamiast grać w produkcje przeznaczonego dla dzieci, gra w “gry dla dorosłych”, które zryły mu psychikę i po to tworzy się te chore reportaże o szkodliwości gier) i pamiętam Half-Life’a jako coś dla mnie... niewyobrażalnego. To była chyba pierwsza tak dorosła produkcja, z którą miałem do czynienia w swoim młodym życiu. I która wywarła na mnie tak wielki wpływ, jako gracza.

Pierwszą część, wraz z dodatkami Opposing Force i Blue Shift przeszedłem kilkukrotnie, mimo że gra jest totalnie liniowa i nie dało się jej przejść inaczej, niż to założyli jej twórcy. Niemniej - za każdym podejściem ta produkcja sprawiała mi jednakową radość - to rzadkie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach aby gra za którymś przejściem mogła jeszcze bawić, niemniej - Half-Life potrafił. Wraz z nieodłącznym towarzyszem Gordona - łomem, przemierzałem kolejne kompleksy bazy Black Mesa, walcząc z krwiożerczymi obcymi oraz bardzo inteligentymi jak na tamte czasy komandosami. Jednak czas mijał, technologia szła do przodu i wtedy (2004) W KOŃCU pojawiła się długo wyczekiwana i utęskniona druga część gry.

Half-Life 2

Godny spadkobierca bogatej serii - jeszcze lepszy, jeszcze większy, ładniejszy, obfitujący w nowe doświadczenia. Gordon, wraz z Alyx (notabene jednej z najlepszych, najinteligentniejszych, najlepiej zrealizowanych NPC-ów w historii gierkomputerowych), przemierza kolejne etapy, starając się przetrwać w okrutnym świecie rządzonym przez Kombinat. I mimo że pojawiło się trochę zarzutów wobec dwójki (m.in. przez to, że gra zatraciła trochę klimat zaszczucia, że była trochę bardziej pokazówką silnika i zabrakło dopieszczenia gry i w końcu oba dodatki [Episode One i Episode Two] były strasznie krótkie, bo każdy dało się przejść w 3-5h), to jednak wcale nie przeszkodziło fanom serii w uznaniu gry, jako godnego następcy jedynki, a i sama gra zdobyła 35 tytułów gry roku, zaś średnia ocen waha się w granicach 90-100% - to jednak o czymś świadczy. A Valve nie robi słabych gier.
I nastąpiła stagnacja. Seria nagle stanęła, Valve absolutnie nie spieszy się z tym, aby oznajmić światu, co dzieje się z ich konikiem (zresztą plotek na ten temat dostatek). Po ostatnio wydanym Episode Two (2007) wszyscy zastanawiają się, kiedy światło dzienne ujrzy kolejna część gry. Warto wspomnieć, że w momencie wypuszczania epizodów do dwójki, były zapowiedziane minimum trzy dodatki. Jednak coraz trudniej uwierzyć, że Episode Three ujrzy światło dzienne, a raczej nie ma szans na to, że Valve pracuje nad dodatkiem aż 5 lat! Więc? Potencjalnie podejrzenia są dwa:

1) Valve porzuciło (przynajmniej na jakiś czas) serię Half-Life. Jest to mało prawdopodobne, jednak niestety nie można tego wykluczyć. Stworzenie nowej gry, “zaspokojenie” coraz mniej cierpliwych fanów, stworzenie świetnej produkcji na miarę co najmniej 2013 roku, a do tego podołanie poprzeczce, które wysoko ustawiły poprzednie części, to zadanie niezmiernie trudne. Do tego Valve ciągle dba o inne swoje produkty (Steam, CS:GO, DOTA 2, TF2, w dalekich planach L4D3, kto wie czy i nie Portal 3), a i samo studio nigdy nie należało do pracujących na czas, więc możliwe że i HL3 jest daaaaaaaleko w planach. Albo i w ogóle...

2) Half-Life 3 powstaje, jednak pracę nad grą napotkały pewne utrudnienia. Ostatnio pojawiło się klika plotek odnośnie nowej części. Najnowszą - jak już wspomniałem - jest to, że HL3 ma być grą z otwartym światem, z nieco RPG-owymi powiązaniami, z questami i multum przedmiotów. Rozwiązanie to ma tylu zwolenników, ilu przeciwników, przez co i samo Valve stanęło w pewnym momencie i rozważa, co zrobić z grą i obmyśla to, jak gra ma wyglądać finalnie. Half-Life to zawsze był FPS. Oczywiście otwarty świat, questy i rozmach potencjalnej trójki mocno pobudza wyobraźnię graczy, jednak i martwi. Valve nie ma doświadczenia w tworzeniu takich gier, to zawsze były liniowe produkcje, spluwa na ekranie i tylko jakaś magia sprawiała, że były one wybitne. Teraz stworzenie czegoś bardziej rozbudowanego może przerosnąć możliwości studia. Zresztą spójrzmy co zrobiło id Software z Rage - mimo że nie jest to gra zła, to jednak zawiodła. Nikt nie chce, aby HL3 był produkcjąprzeciętną...

I tak pozostaje nam tylko czekać i sycić się kolejnymi plotkami.

Ale od czego są moderzy?

Tak, panowie i panie. Moderzy postanowili umilić nam czekanie na potencjalną trójkę i stworzyli własny projekt. Projekt, polegający na przeniesieniu Half-Life (część pierwsza) na silnik Source, znany oczywiście z dwójki. Projekt pod nazwą Black Mesa.
Pierwsze pytanie - po co?

Half-Life wydano w roku 1998. Prawie 15 lat! Oczywiście gra przez ten czas zdążyła się mocno zestarzeć, przez co dziś nie wygląda tak atrakcyjnie, jak w dniu premiery (a wtedy miażdżyła). Dziś, gdy jesteśmy na przeddzień końca świata (21 grudnia coraz bliżej) ta produkcja niestety nie może się już podobać. I o ile gracze starej daty pamiętają Half-Life jako grę legendę, tak nowi gracze mogą mieć problem ze skojarzeniem - jak wyglądała jedynka? Zdolni programiści i graficy postanowili przenieść grę na nowy, nieco zmodyfikowany silnik Source, tak aby produkcja ta była atrakcyjna również dla dzisiejszych graczy, jak i dla tych którzy chcieliby trochę powspominać. I mimo że musieliśmy czekać naprawdę długo, a premiera była przekładana wielokrotnie, to w końcu Black Mesa ujrzała światło dzienne. Czy się udało?

TAAAAAAAAAK!!!!!!!!!!!

Głównym bohaterem serii Half-Life jest Gordon Freeman - doktor specjalizujący się w fizyce teoretycznej, pracujący w tajnym instytucie badawczym położonym gdzieś na pustyni w stanie Nowy Meksyk. Instytut ten zajmuje się mega tajnymi i ekstremalnie niebezpiecznymi badaniami. Podczas jednego z takich eksperymentów dochodzi do katastrofy, której skutkiem jest otwarcie portali do równoległego świata Xen, z którego do bazy przedostają się wrogo nastawieni obcy. Na terenie ośrodka dochodzi do wielu zniszczeń, a wiadomość o istniejącym niebezpieczeństwie oraz obcych grasujących po kompleksie sprawia, że rząd USA wysyła specjalną jednostkę, mającą na celu nie tylko wyeliminowanie niebezpiecznych istot, ale i wszystkich świadków nieudanego eksperymentu, w tym i wszystkich naukowców. Gordon Freeman, aby przeżyć musi uciekać. Tak rozpoczyna się ta krwiożercza historia, w której gracz musi przeciwstawić czoła zarówno śmiertelnie niebezpiecznych istotom pozaziemskim, jak i bezwzględnym komandosom. Jednak najdziwniejszą postacią jest nieznajomy osobnik w ciemnym garniturze i walizką w ręku. Czego chce? Dlaczego nas obserwuje?
Tak, to jest Half-Life...

Osobiście, jako wielki fan obawiałem się tego, co się stanie z klimatem gry. Klimatem, który zaskakuje nawet i dziś. I sam, mimo tego, że grałem już w wiele gier i widziałem na dobrą sprawę już prawie wszystko, to zastanawiałem się czy ten mod, jest w stanie przenieść ten klimat zaszczucia. Ten niepokój, tą sterylność. Bo to nie był zwykły FPS. Half-Life owszem był strzelanką, ale nic nie stało na przeszkodzie aby nazwać tę grę survivalem, bo o przeżycie w tej grze chodziło, a swoista bezradność i ciągłe zagrożenie tylko potęgowały to wrażenie. Nowa grafika mogła wpłynąć na ten element, ale jak się okazało - nie wpłynęła. Wcielenie się w Gordona Freemana po raz kolejny sprawia, że ja, jako gracz mający już parę latek, miałem ciary na całym ciele, gdy widziałem poprawiony, sławny i wielu graczom znany początek gry, gdy nasz doktorek wjeżdza do bazy kolejką. Tak, wstęp też się tutaj znalazł!

Graficznie Black Mesa może się podobać, w szczególności zrobi wrażenie na graczach, którzy pamiętają oryginał. Większość elementów została wiernie oddana, a dzięki nowemu silnikowi całość wygląda bardzo przyjemnie. Oczywiście nie oczekujmy tutaj czegoś na miarę nowego Crysisa... Source, mimo że lekko zmodyfikowany, to silnik mający już swoje lata, jednak mimo to dzięki swojej elastyczności absolutnie może się podobać. W szczególności dbałość o detale - na każdym kroku widać, że mod był tworzony przez fanów i dla fanów, a więc wyciśnięto z niego ostatnie soki. Dodatkowo dzięki możliwościom silnika doszło troszkę efektów - antyaliasing, motion blur, filtrowanie czy zaawansowane cienie, o wyższej rozdzielczości już nie wspominając - to wszystko znalazło się i w tym modzie, przez co sama baza Black Mesa wygląda naprawdę spektakularnie. Dzięki temu, że sam Source jest też silnikiem dość mocno rozbudowanym jeśli chodzi o fizykę gry, tak i tutaj mamy znaczący wpływ na otoczenie. Sporą część rzeczy można podnieść, zniszczyć, ba, jeśli dobrze zaplanujemy swoją akcję to nieraz strzał w odpowiednią butlę z gazem może sprawić, że pozbędziemy się natrętnych przeciwników poprzez piękny wybuch. Gracze Half-Life 2 będą zachwyceni.

Pytanie - czy weterani jedynki, którzy chcieliby pograć w Black Mesa będą ziewać z nudów? Tak, również zadawałem sobie pytanie czy ta gra będzie dla mnie swego rodzaju samograjem - większość etapów znam praktycznie na pamięć, przez co obawa przed tym czy gra nie znudzi mi się po kilkunastu minutach była absolutnie uzasadniona. Odpowiedź jest jedna - nie. Na szczęście sami twórcy nie poszli na łatwiznę i postanowili dodać coś od siebie. I nie, nie bójcie się, to nie będzie inna gra. Przez to, że ta produkcja korzysta z totalnie nowego silnika, to i sami twórcy dostali w swoje ręce nowe możliwości. I tak - mamy nowe AI przeciwników, nie tylko wygląd, ale i inny recoil broni, zmienione głosy postaci, soundtrack. Nieco zmienione, a przede wszystkim urozmaicone zostały same etapy gry, przez co wcale a wcale nie będziemy mieli szansy przechodzić gry totalnie na pamięć. Owszem, większość rzeczy znajduje się na swoim miejscu i z łezką w oku będziemy wspominać stare czasy, ale mimo to - jest nieco inaczej. Dlaczego? W prosty sposób - jeśli mamy nowy silnik, nowe możliwości to dlaczego mamy ograniczać się tylko do tego, co dano nam w oryginale? To pytanie zadali sobie i twórcy moda, którzy postanowili, że to co dobre w grze, przeniosą do swego dzieła, a to co przeciętne, po prostu poprawią. I tak mamy nie tylko nowe tekstury i większą rozdzielczość, ale też i poszczególne elementy - tu i tam poprawiono jakiś korytarz, dodano jakąś skrzynkę czy stolik, zmieniono położenie przedmiotu X lub go absolutnie usunięto - to nie jest wierna kopia! I to cieszy. Przeniesienie gry na nowy silnik sprawia, że etapy które znamy z oryginału są nie tylko dokładniejsze, ładniejsze, ale i ciekawsze.

Ale pewnie zapytacie - co ze strzelaniem? Wszak Half-Life to dalej strzelanka - owszem, wybitna, ale dalej główną rolę w tej produkcji spełnia strzelanie czy to do obcych czy to do komandosów. Po pierwsze - nie ma się co obawiać o jakieś udziwnienia. Twórcy stwierdzili, że nie ma sensu poprawiać czegoś, co działa dobrze i wszystkie bronie znane z podstawki znajdą się tutaj. Oczywiście nieco podrasowane, a nawet i mocno zmienione względem jedynki jeśli chodzi i wygląd, jednak cała reszta pozostała bez zmian. Ba, nawet mimo tego, że mamy tu przecież nowy silnik fizyczny, to zadbano, aby bronie były jak najbliższe oryginału, przez co nie będziemy mieli wrażenia, że coś jest mniej lub bardziej wyważone. Taaa...

W każdym miejscu widać serce włożone w tę produkcję. Warto wspomnieć, że twórcy moda nie mieli możliwości korzystania z silnika Source, w takim znaczeniu, jak rozumie to każdy z nas. Nie mogli korzystać z gotowego już kodu, przez co każdy element musieli stworzyć sami! Od początku, do końca. Tym bardziej należą się im pokłony, zwłaszcza że całość jest dostępna całkowicie... za darmo! Tak, mod Black Mesa jest modem totalnie darmowym, który każdy z nas może pobrać bez ponoszenia jakiejkolwiek straty finansowej. Biorąc pod uwagę, jak dopracowany i dopieszczony jest to projekt, ile czasu i pracy mu poświęcono, w dodatku biorąc pod uwagę fakt, że - jakby nie patrzeć - mamy darmową możliwość zagrania w przecież dalej płatną pierwszą część Half-Life, tym większe słowa uznania należą się jego twórcom.

A czy mod ten ma jakieś wady? Jak każda produkcja występują jakieś problemy. A to można ponarzekać na niektóre elementy grafiki. A to na pewne drobne niedociągnięcia czy nieścisłości. Pewnie i sami fani jedynki znaleźliby coś, co by im przeszkadzało (chociażby i latarka, którą możemy świecić w nieskończoność czy też brak poziomu Xen, który według twórców moda jest przeciętny i zostanie przez nich mocno poprawiony i z czasem dodany do gry), jednak wszystko to blednie przy ogólnym wrażeniu płynącym z gry. A te jest po prostu świetne i przy grze znakomicie będzie się bawił zarówno ktoś, kto nigdy w pierwszą część Half-Life nie grał, jak i ten, kto jest wielkim fanem serii i ma jedynkę w małym paluszku.

Mod do pobrania z oficjalnej strony projektu:http://release.blackmesasource.com/

Screeny z gry mojego autorstwa (chociaż nie wszystkie część, reszta jest na dysku, z czasem dorzucę):Black Mesa

Serdecznie polecam.

 

windows gry hobby

Komentarze

0 nowych
  #1 05.10.2012 15:24

Należę do tego chyba nielicznego grona osób, które nie grały w HL1... niemniej, HL2 pożarłem, podobnie jak oba epizody-dodatki i wyczekuję kontynuacji.
Czemu nie miałem okazji sięgnąć po pierwszą część, w sumie to sam nie wiem... no ale jak ostatnio dowiedziałem się o Black Mesa, to nie było nawet chwili wahania - w to trzeba po prostu zagrać.

Narzekać będę, bo moim zdaniem gra jest momentami przesadnie trudna. Grałem na najniższym poziomie, a walka z helikopterem graniczyła z cudem. Odpuściłem sobie natomiast w miejscu gdzie byliśmy w zaminowanym budynku (po pół godziny prób przeskakiwania wiązek laserowych miałem dość).

wojti.   2 #2 05.10.2012 15:53

@ Lukasamd

Gra nie jest trudna, obecne produkcje są po prostu zbyt łatwe. Zaminowany budynek? W Black Mesa jeszcze tam nie doszedłem, ale w normalnej jedynce tak naprawdę to był banał- uwierz mi. HL 1 i 2 to jest coś. Black Mesa grywam od czasu do czasu- nie pochłonął mnie, za dobrze pamiętam jedynkę. Jednak chwalę takie remejki i twórcom należą się wielkie brawa.

  #3 05.10.2012 15:58

@wojti.:
Ja nie jestem graczem z pokolenia WSAD + LMB, niemniej uważam, że w Black Mesa poziom na jakim grałem był nieadekwatny do tego, jak się nazywał. Może dawno nie grałem w żadnego FPSa... może nie zrozumiałem o co chodziło z tym zaminowanym budynkiem... nie wiem, po prostu piszę, jak wyglądają moje odczucia.

Autor edytował komentarz.
freeq52   8 #4 05.10.2012 16:45

Sam moda przeszedłem na poziomie "normalnym" (od paru lat traktuję gry tylko jako rozrywkę, a nie jako wyzwanie, co miało miejsce kiedyś, gdy większość gier podejmowałem na Hard/Veteran - dziś byłoby to zabójstwem) i fakt faktem, udało mi się zginąć niejednokrotnie, ale nie uważam że Black Mesa prezentuje jakiś nadzwyczajnie wysoki poziom trudności. Owszem, nie jest to samograj bo jednak trzeba lekko się przyłożyć, ale za to satysfakcja większa :)

Darthnorbe   13 #5 05.10.2012 17:44

Cała seria to arcydzieło. Szkoda że nie ma kolejnych części.

Autor edytował komentarz.
corrtez   11 #6 05.10.2012 18:53

@freeq52

Jak tylko podlacza mi neta to sciagne i zagram!!
Sam pamietam HL1, kilka pierwszych etapów a ja ciágle mam szczene na podlodze :D. I nadal ta giera robi wrazenie. Lub multi po lanie i straszenie kolegów tlukác lomem po scianach :)
To byly czasy !!
Bede gral pewnie na srednim poziomie. Nie chce sie zanudzic ale i nie mam ochoty walczyc z giera...

  #7 05.10.2012 21:39

Gra jest trudna, trudniejsza niż HL1. Poziom normalny jest trudniejszy niż najwyższy poziom w wielu innych współczesnych FPS-ach. Ale to typowe dla gier robionych przez modderów. Robili pod siebie a nie pod zewnętrznych "casualowych" betatesterów. Czas reakcji zaalarmowanego HECU wynosi dokładnie 0,1s!
Nie nazwałbym jednak tego przegięciem poziomu trudności. To po prostu odwzorowanie rzeczywistości, gdzie żołnierz z wypranym mózgiem strzela błyskawicznie, bez zawahania. To samo dotyczy tak znienawidzonego przez niektórych skoku z chowaniem nóg.

@lukasamd
Zaminowany budynek jest prosty, tylko trzeba SPOKOJNIE się rozejrzeć, a nie przeskakiwać wszystkie miny na pałę. No i na koniec jest nagroda:)

H-L3 się pewnie robi, tylko wyobraźcie sobie jakie wymagania są przed nim stawiane. Pierwszy miał łatwo, bo atakował z zaskoczenia i wszyscy go kochają, pomimo kichy w postaci Xen. Drugi nie miał już tak łatwo. Mimo, że miażdżył w każdym kierunku (i dalej o robi) to zawsze znajdzie się taki freeq52 mówiący "była trochę bardziej pokazówką silnika i zabrakło dopieszczenia gry":) Takie growe "a za komuny było lepiej".
Będzie miał też strasznie pod górę, bo teraz gracze nie znają już:
-strzelanek sci-fi
-hardcorowych strzelanek
Będą pytać "czemu Gordon nic nie mówi?" albo "czemu nie jest US Marines a jakimś śmiesznym doktorem?", "gdzie są cele misji?" i "czemu zdrowie się samo nie regeneruje?".
Gdyby ktoś chciał dogłębnie poznać termin "ponury chichot historii" polecam odpalić pierwsze Call of Duty (2003) a potem H-L 2 (2004) i na koniec spojrzeć na gry FPS dostępne obecnie na rynku:(

Frankfurterium   9 #8 05.10.2012 22:50

Parę dni temu przeszedłem kilka rozdziałów i... Zainstalowałem starego HL z dodatkami. Mimo wszystko w oryginalną wersję gra mi się trochę lepiej :p

wojtex   9 #9 05.10.2012 23:23

Black Mesa jest po prostu arcydziełem - wielki szacunek dla autorów!

A co do poziomu trudności to nie przesadzajcie ;p Jak ktoś grał w oryginalną jedynkę to bez problemu poradzi sobie z Black Mesą na poziomie 'hard'. W końcu po to jest F6 i F9 :-)

PS Keep calm and wait for HL3 :-)

Over   9 #10 06.10.2012 11:36

Pamiętam te czasy HL1 zamiast na WF szło się pograć do salki na dobry początek dnia, ale te czasy już dawno mineły... a potem zaczynało się w CSa Grać,
Fajnie jest się czasami cofnąć do czasów bycia młodszym :)

Autor edytował komentarz.
djfoxer   17 #11 06.10.2012 16:34

Świetna produkcja. Szczególnie, że jest darmowa, a reprezentuje bardzo wysoki poziom! Przypomnę, że obecnie wielu producentów wciska odświeżone pozycje z dopiskiem HD. Są one oczywiście płatne, co jest zrozumiałe, tylko dlaczego reprezentują tak niski, czasem wrećż żenujący poziom wykonania. Podniesiona rozdzielczość i kilka modeli z większą ilością wielokątów to trochę za mało by wyciskać kasę z czegoś co już było.

Gram na poziomie Hard, jest miejscami trudno, ale gra daję niesamowitą satysfakcję :)

  #12 06.10.2012 21:52

@kwahoo Gra nie jest trudniejsza dlatego że robiona jest przez moderów. Tylko dlatego że nie ma tam takiego wymysłu powielanego teraz w każdej grze jak samoleczenie i ammo tonami walającymi się dookoła. Wymusza to na graczu, aby ten przemyślał następny ruch, a nie rzucał się na gromadę przeciwników bo HP i tak zaraz się odnowi a pestkami uzupełni się magazynek każdej broni do pełna.
Ja przeszedłem grę na normalnym poziomie i niebyła nie wiadomo jaka trudna.

Frankfurterium   9 #13 06.10.2012 22:54

Ej, Serious Samy HD są całkiem fajne i poziomem nie odstają od oryginałów :p

djDziadek   16 #14 07.10.2012 07:32

Nareszcie... oczywiście jako "weteran" tej serii wypróbuję :), a co do HL3, mam nadzieje, że nie powtórzy się historia Dooma - kupa lat oczekiwania i... niestety kupa pozostała.
Przy pojedynku twórców HL2 i Doom 3 powstały legendy, wierzę że trzecia część przygód Gordona powstanie i będzie po prostu świetną grą, pytanie czy nadal dla mnie...

  #15 07.10.2012 15:09

Frankfurterium,
SS:HD to prawie to samo co stare SS, oprócz grafiki różni się odrobinę fizyką. No i TSE HD nie ma intra :( Pewnie i tak były wydane jako poletko testowe dla silnika Serious Engine 3, przez użyciem w SS3: BFE.
Z FPS-ów wydanych w ostatnich latach (2011-2012) prawdziwy fun przyniosły mi tylko dwa, właśnie Black Mesa i Serious Sam BFE. Za to nie spojrzałem nawet na SS: HD i nie spojrzę na remake Painkillera, bo po co mam grać n-ty raz w to samo (wydając pieniądze po raz kolejny)? Szczególnie gdy oryginały dalej wyglądają ładnie.

n33trox   6 #16 08.10.2012 10:41

Ta seria nie jest na moje nerwy. Headcraby pojawiające się znikąd, jakieś macki zwisające z sufitu, zdecydowanie nie dla mnie. Grałem w obydwie części, żadnej nie ukończyłem :P Głównie ze względu na te wszystkie horrorki, które się czają tu i ówdzie a ja nienawidzę się bać.

Myślę, że Episode 3 już nie ujrzy światła dziennego. W obecnej formie rozgrywka jest już trochę przestarzała, jak i cały silnik Source. Moim zdaniem Valve zrobi najpierw nowy silnik (Source 2?) i na nim powstanie po prostu Half-Life 3. Może dojdzie do tego normalne celowanie a la Call of Duty czy Battlefield... przydałoby się. Chociaż po Valve to nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać.

  #17 09.12.2012 14:52

To nie gra jest trudna, tylko dzisiejsze gry są banalne. Przeszedłem całą gre w trybie normal, mysle że na hard też bedzie spoko :)
Co do samej gry. I-D-E-A-L-N-A. Architektura poziomów lepsza niż w 90% współczesnych FPSów. Tak rozbudowane lvle z masą znajdziek, niecodziennych sposobów ich pokonywania czy też zagadek mogą być faktycznie jakimś problemem dla rozleniwionego współczesnego gracza, ale no litości gra ma nie być samograjem. Gra ma dawać jakieś wyzwanie, oraz satysfakcje z jej ukonczenia. Zresztą pierwszego HL przechodziłem jak miałem z 11-12 lat. Pamietam jak w etapie xen gdy skacze się po takich platformach nie znalazłem ( później się dowiedziałem że było coś takiego ) jetpacka czy to były buty odrzutowe nie pamietam. I za 50 próbą udało mi się przejsc ten etap rozpedzając się, skacząc i za swoimi plecami detonując ładunki wybuchowe w celu nadania odrzutu :D (udało się, przeszedłem etap majac te 1-2hp xD )

OLOs   2 #18 06.07.2013 14:54

Dla mnie klasyka, piękna, trudna, aczkolwiek mam problem, jak uaktywnić daleki skok?

  #19 14.07.2014 11:59

musisz kod : give item_base jumper albo give_item