Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Spowiedź pirata

Wstęp

Nie będę ukrywał, że nawet dziś, po tylu latach, napisanie tego tekstu, wcale a wcale nie jest takie proste. Po dziś dzień, towarzyszy mi pewien wstyd, poniekąd i strach - chociaż ten drugi nie przed organami prawnymi, co bardziej przed... opinią ludzi. "Byłeś piratem. Jesteś złodziejem!" - kto wie, być może i takie komentarze pojawią się pod tym wpisem, a kto wie czy i nie później. Napisanie tego wpisu, wymagało pewnej "odwagi", chociaż nie do końca wiem czy to właściwe słowo. Jednak przychodzi taki moment w życiu człowieka, że do pewnych rzeczy dorasta. Jeden szybciej, drugi wolniej, niektórzy wcale, jednak w większości prawie wszyscy. Chciałbym pokrótce opisać, jak dorosłem i przestałem być piratem komputerowym.

Jak to jest być piratem?

Kwestia dość prosta - jako kilkunastoletni dzieciak posiadający dostęp do internetu, ściągałem wszystko. Gry, programy, muzykę, filmy, wszelkiego rodzaju soft - praktycznie nie było rzeczy, której nie dało się spiracić, jeśli się ją chciało mieć. Czy coś mnie wtedy powstrzymywało? Absolutnie nic. Wtedy nie miałem żadnych skrupułów przed tym, aby daną rzecz ściągnąć i jej używać. Kompletnie nie obchodziło mnie to czy ktoś się nad nią napracował, że wyprodukowanie danej rzeczy - bez względu na to, co to było - kosztowało mnóstwo wysiłku i pieniędzy. Posiadając w miarę szybki, jak na tamte czasy internet, w przypadku niewielkich plików (zazwyczaj mp3), ściągałem je “na gorąco”. W przypadku większych - jak gry - komputer zostawiałem włączony na noc lub gdy szedłem do szkoły. W ten oto sposób zdarzało się, że miałem więcej gier i filmów, niż czasu na ich oglądanie.

Czy wtedy zdawałem sobie sprawę, że robię źle? Że popełniam przestępstwo? Owszem, jednak nie wierzyłem w to, że jest mnie ktoś w stanie powstrzymać. Plików nigdzie nie udostępniałem (po prostu film oglądnąłem, w grę pograłem i do kosza) - przynajmniej w tym przypadku jakieś ułaskawienie dla pirata, że nie służył jako serwer... Nie wierzyłem w to, że ktoś jest w stanie to przerwać, wiedziałem że będę robił to tak długo, póki będę posiadał stały dostęp do internetu. Bo co mi szkodzi? Po co mam wydawać setki złotych na głupią grę, skoro przejdę ją w kilka godzin? Po co kupować film, skoro oglądnę go raz i zapomnę? Poza tym wchodziła w to sprawa właśnie pieniędzy. Jako gówniarz nie miałem żadnych zarobków, poza kieszonkowymi od rodziców, więc skąd miałbym brać pieniądze na co najmniej kilka gier miesięcznie? Co innego kraść gry z internetu, ale co innego ze sklepu...

Poza tym znajomi. Koledzy ze szkoły, którzy również nie widzieli niczego złego w piraceniu. Przecież to tylko głupia gra/program. Co nam zależy? Co innego, jakbyśmy okradli czyjś dom, mieszkanie, ale tak? Nikogo to nie bolało, nikt przez to nie płakał ani nie cierpiał - o co kaman?

Jak przestałem być piratem?

A więc co się stało, że przestałem to robić? Wpłynęło na to wiele czynników. Jednym z takich pierwszych, który obudził jakąkolwiek minimalną namiastkę nawrócenia, był fakt kupowania gier z gazet komputerowych czy też używanych gierek od kolegów. Do dziś uważam to za świetne rozwiązanie i cieszę się, że są takie czasopisma, które można kupić za kilkanaście złotych, a w środku płyta z kilkoma grami czy też zbiór legalnych i niezbędnych programów.
Zamiast pobierać nielegalne wersje pełnych gier, zacząłem pobierać ich dema i jak mi się dana gra spodobała, kupować oryginał. Poza tym dochodziły wszelki tanie wersje typu eXtra Klasyka (wtedy chyba to inaczej się nazywało), gdzie za kilkanaście złotych można było kupić naprawdę niezłą, starą bo starą, ale jednak oryginalną grę. W taki sposób bardzo powoli, ale jednak do przodu, budziła się we mnie mała iskierka. Rosnąca kolekcja pudełek od gier, filmów czy płyt audio, zaczęła mnie napawać dumą. Nie były to już zwykłe płyty w papierowych kopertach za złotówkę, które leżały gdzieś głęboko schowane przed całym światem. Teraz z dumą mogłem wystawić piękne pudełka na półkę, tak aby widział je cały świat!

Co jeszcze? Na pewno świadomość. Świadomość tego, że istnieje możliwość wyboru. Że nie muszę mieć ulubionej gry w dniu premiery, gdy kosztuje ponad 100zł, a mogę poczekać, aż będzie dwukrotnie tańsza. Że nie muszę już ściągać pirackich programów, które kosztują kilkaset złotych, a mogę najzwyczajniej w świecie pobrać darmowy i legalny odpowiednik, jakim były/są Ubuntu, OpenOffice, Gimp, Avast itp. (a więc pogramy, które w pewnym momencie zdobyły całkiem niezłą popularność). Że już nie muszę pobierać pirackiego Windowsa i okradać Microsoftu, tylko mogę ściągnąć legalną dystrybucję linuksową lub powoli odkładać kasę na oryginalnego Windowsa. Że już nie muszę ściągąć hitowego filmu, a mogę iść do wypożyczalni filmów albo do kina i oglądnąć za te parę złotych, a przy okazji miło spędzić czas z rodziną czy znajomymi. Że już nie ściągnę pliku mp3 z danym utworem ulubionego wykonawcy, a kupię całą płytę, aby wesprzeć jego twórczość. Tego typu świadomość zaczęła się kształtować dopiero z czasem, ale jednak. Miała ona naprawdę spory wpływ na to, że moje spojrzenie na to co robiłem, było zupełnie inne niż wcześniej.

I oczywiście pieniądze. Dopóki nie zacząłem zarabiać, dopóki nie zacząłem dostawać pieniędzy za własną, ciężką pracę, nie potrafiłem ocenić, co znaczy piracić - lub nazwijmy rzecz po imieniu - kraść. Co znaczy przywłaszczyć za darmo coś, co nie jest twoje, za darmo skorzystać z czegoś, co kosztowało mnóstwo wysiłku inną osobę. Dopóki nie dostałem swoich pierwszych, własnych pieniędzy, za własną, ciężko wykonaną pracę, to do tego momentu nie potrafiłem dokładnie ocenić tego, co robiłem w latach młodzieńczych. Dopiero wtedy potrafiłem sobie wyobrazić uczucie, które towarzyszy twórcy danego produktu, gdy zostaje on w tak perfidny sposób okradziony. Gdy wkładasz mnóstwo wysiłku i pracy, aby dana rzecz była dobra, gdy podpisujesz się własnym nazwiskiem, jako twórca danego produktu, a on zostaje tak zhańbiony... Bo wyobraźcie sobie, że wasza praca idzie na marne. Że waszą pracę przypisuje sobie ktoś, kto nie przyłożył do niej ręki. Że wykonujecie swoją pracę, a zamiast waszego nazwiska jest czyjeś inne... Tak to mniej więcej wygląda.

A dziś?

A dziś, po wielu latach od posiadania ostatniego pirata, staram się o tym zapomnieć. Wszelkie świadectwo moich dawnych czynów już dawno jest gdzieś wyrzucone, przerobione i wykorzystane jako materiał wtórny. Bo dziś już więcej rozumiem. Rozumiem, że nie muszę kraść. Z czasem, gdy piraciłem zacząłem odczuwać. Odczuwać wstyd. Było mi po prostu głupio, że nie tylko robię coś nielegalnego i niezgodnego z prawem, a po prostu robię coś, na co nie pozwala mi sumienie, własny honor i godność. Czułem, że stać mnie na coś więcej, niż ściągnięcie nielegalnego softu. Wiedziałem, że od momentu, gdy postanowiłem przestać kraść, mogę podnieść głowę wyżej i powiedzieć, że jestem legalny. Dziś wszystko, co używam jest zgodne z prawem i legalne. System, programy, gry. Kupuję płyty ulubionych wykonawców i nie muszę się niczego wstydzić. A dlaczego o tym piszę? Bo mam nadzieję, że chociaż 1 pirat (słownie jeden), po przeczytaniu tego tekstu, chociaż w niewielkim stopniu przemyśli swoje zachowanie. Wtedy będzie to dla mnie osobisty sukces i świadomość, że udało mi się zrobić dobry uczynek :)

 

Komentarze

0 nowych
TestamenT   12 #1 31.08.2011 04:32

Ja mam nieco inne podejście do całej sprawy.

Dzięki wolnemu oprogramowaniu nieco się zmieniło w mej świadomości i stworzyły się poglądy z którymi twoje przemyślenia w pewnych kwestiach kolidują.

Choćby z tym zdaniem "Że już nie muszę pobierać pirackiego Windowsa i okradać Microsoftu," Mówisz o korporacji która zdominował rynek komputerów osobistych. A oni nie osiągnęli swej pozycji uczciwą pracą.
Bo ja podchodzę do tego tak że jeżeli ktoś jest w porządku wobec mnie ja jestem w porządku wobec niego. Bo gdybym był taki dobry dla wszystkich to czułbym się kolokwialnie mówiąc wydymany.

Poza tym jeżeli kupuje grę to ja traktuje to jako wsparcie.
Miło jest wpierać małe niezależne studia tworzące gry. Bo w nich tkwi potencjał.
I śmiać mi się chce kiedy ktoś kupuję grę od Ubisoft z chamskim DRM które przeszkadza grać tylko tym co kupili grę.

I ja się nie wstydzę tego że za młodości pobierałem wszystko jak leci i nie posiadałem ani jednej oryginalnej gry na PSX. Ponieważ sam się musiałem nauczyć co jest dobre a co złe w tym temacie. Choć może to kolidować z prawem. Ale niestety świat nie działa tak jak prawo spisane na papierze.

Oczywiście można tak ciągnąć ten temat w nieskończoność ale chciałem pokazać mój fragment poglądów na temat piractwa medialnego.
Powiem tylko tyle że gdyby wszyscy ludzie byli uczciwi i nie kierowała nimi chciwość to świat wyglądałby zupełnie inaczej.


freeq52   8 #2 31.08.2011 20:34

"Mówisz o korporacji która zdominował rynek komputerów osobistych. A oni nie osiągnęli swej pozycji uczciwą pracą"

Nie zmienia to faktu, że pobierając Windowsa z nielegalnego źródła, jesteś piratem. Można nie lubić danej korporacji, jej polityki, historii oraz można mieć wątpliwości co do tego, jak doszła na szczyt, jednak ściągnięcie nielegalnego systemu jest kradzieżą i nic tego nie zmieni.

"I śmiać mi się chce kiedy ktoś kupuję grę od Ubisoft z chamskim DRM które przeszkadza grać tylko tym co kupili grę."

Tutaj poniekąd się zgodzę. Chociaż to też nie jest tak, że Ubisoft robi na złość graczom, aby uprzykrzyć im tylko życie. Szkoda tylko, że nie pomyśleli o tym, że ich zabezpieczenia są większą przeszkodą dla oryginalnych graczy, niż dla piratów...

"I ja się nie wstydzę tego że za młodości pobierałem wszystko jak leci i nie posiadałem ani jednej oryginalnej gry na PSX. Ponieważ sam się musiałem nauczyć co jest dobre a co złe w tym temacie"

Mi ten wstyd nie jest obcy, jednak tak, jak mówię - minęło sporo lat, od kiedy na mym dysku zagościł ostatni pirat. Na dzień dzisiejszy to raczej niemiłe wspomnienie, którym na pewno nie mogę się pochwalić :)

"Powiem tylko tyle że gdyby wszyscy ludzie byli uczciwi i nie kierowała nimi chciwość to świat wyglądałby zupełnie inaczej"

Niestety wszystko kręci się wokół pieniądza. Nawet tak głupia rzecz, jak piractwo komputerowe, jest w 99% zależne od kasy. Ludzie dla pieniędzy są w stanie zrobić wiele rzeczy, również takich, które z prawem nie mają wiele wspólnego.

  #3 31.08.2011 21:06

Chyba 99% userów mialo w swoim zyciu czas gdy na ich kompach goscily piraty (swiadomie lub nie). Ja tez juz jestem czysty :) a dzis kupuje z duza rozwagá lub czekam na obnizki.

Jest jeszcze jeden powód dla którego nie sciagam juz z netu. Nigdy nie wiem co tak naprawde kryje sie pod plikiem np: "w7pro.iso" nikt mnie nie zapewni ze nie ma tam trojanów, backdorów i innych smieci.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #4 31.08.2011 22:45

Piękny tekst - tylko czy to prawda? Nie masz choćby jednej nielegalnej mp3-ki (nie wspominając o filmie czy grze)? Coś ostatnio na blogu pojawiło się kilka wpisów na temat jak to przestałem być piratem i każdy udaje świętego. Kiedyś byłem piratem a teraz jestem święty. Jakoś nie mogę w to uwierzyć.
Ja natomiast mogę powiedzieć, że staram się być w 100% legalnym, ale zawsze na dysku znajdzie się coś nie do końca legalnego. Nie jestem z tego dumny, ale takie jest życie.

Ostatni Mohikanin   26 #5 31.08.2011 23:01

@Shaki81 - wpis podobny tematycznie do mojego. I znowu nikt człowieka nie pochwali, tylko szuka dziury w całym. freeq52 pisze ("spowiada się"), że piracił kiedyś ile wlazło, a teraz mu wstyd i nie piraci. Jakie komentarze na to? Jak gestapo - "Nie masz choćby jednej nielegalnej mp3-ki"? A może chociaż pudełeczko jakie nielegalne się znajdzie? A może gdzieś za szafą Windows95 w kurzu bez licencji leży. Ludzie, wychodzi na to, że ten, co twierdzi, że ma coś legalnie, to jednoczesnie ma przesr... i na pewno kłamie.

DawidDS4   5 #6 31.08.2011 23:19

Wpis taki... na czasie. Chociaż teraz sporo ludzi kupuje gry poprzez np. STEAM i pudełka nie pokażą całemu światu, a będą to raczej achievement'y typu: "obejrzał całe intro". Kiedyś naprawdę nie przejmowano się konsekwencjami i piraciło się całym osiedlem. Piękne czasy internetu 128 i programu KaZaA :)

JanStefan   6 #7 31.08.2011 23:34

Jak, chyba każdy i ja piraciłem, bo nie miałem własnych dochodów, jednakże piracenie przez moją osobę wyszło na dobre producentom gier - praktycznie każdy hit, jest kupowany na STEAM! Dlaczego tam,... a no pobieranie gier zostało mi we krwi, tylko, że tym razem czynię to legalnie ;)

Patrząc ze swojego doświadczenia, dziwię się, że tak się czepiają - pobieranie pirackich gier, filmów, to wspaniała reklama, gdyby nie ono, to bym używał teraz linuxa, a nie miał wykupionych 5 licencji windowsa - to tyle w temacie.

Maxi_S   4 #8 31.08.2011 23:45

Nie wiem czego spodziewają się autorzy tego typu wpisów. Czy chodzi o pochwały (-> Ostatni Mohikanin), bicie w dzwon, postukanie w konfesjonał?
Piractwo przejawia się na wiele sposobów, tak samo jak łamanie innych zasad w życiu codziennym. O ile samo pobieranie "ile wlezie" wydaje mi się postępowaniem bezsensownym (nawet "wymiana software'u" ma swoje granice) o tyle często korzystanie z "pirata" miało swoje uzasadnienie. Prosty przykład. Lata dziewięćdziesiąte XX wieku, tzw. biura projektów kończą swój żywot, ludzie tracą pracę. Część z nich może przejść na emeryturę, ale młodsi... Ogłoszenie w prasie, że firma X zatrudni inżyniera - warunek: znajomość AutoCAD-a. Co robi zdesperowany człowiek szukający pracy? Składa papiery, a w międzyczasie obłożony literaturą i z zainstalowanym AutoCAD-em (oczywiście piratem, a jakże - o tego wówczas było łatwiej niż o triala, jeśli w ogóle istniał) uczy się programu. Taki scenariusz był wówczas dla wielu zbawieniem, podobnie jak nauka programowania na pirackich kompilatorach itp. Odpowiadając wszystkim współczesnym obrońcom legalności (niewątpliwie mających gros racji) chciałoby się zapytać parafrazą znanego zdania: "Co Ty wiesz o piraceniu?"

sla17   7 #9 31.08.2011 23:59

Kiedyś to się brało wszystko - gry, programy, byle by było pirackie. Nikt nie martwił się odwiedzinami mundurowych, sielanka na całego ;) (pamiętam jak się ze znajomymi wymieniało nośnikami z grami, filmami, albo katowało łącze - najpierw 128Kb/s, potem 256,512, 1Mb/s - i tutaj zaczęło maleć, nie potrzebowałem pirackich programów, gier - bo i tak nie używałem tych funkcji, więc darmowe się sprawdzało.

Obecnie? Ostatnio właśnie natchniony jakimś wpisem sam zrobiłem u siebie porządek w szafce z płytami - wyrzuciłem pirackie gry, jakieś filmy, bo najnormalniej w świecie tego nie używałem, a po co mają być problemy z tego jeszcze :) W gry nie gram, więc problemu nie ma, programów odkąd Linuxa mam piracić nie piracę (w ogóle da się piracić na Linuxie :D?), muzykę słucham z radia i YT. Filmy i seriale - House M.D ściągany, ten z ameryki odcinek, co jest sezon do przodu - no ale nie potrafię wytrzymać bez niego, na szczęście ostatnia seria ma być, a filmy? Odpalę sobie jakiś raz na dwa-trzy miesiące, więc w sumie mogę wypożyczyć (ale wiadomo, tyłek coraz bardziej wygodny i po co się męczyć, jak dwoma kliknięciami można mieć na dysku ;) ). Tak więc nie generuję strat milionowych dla koncernów, nie udostępniam nic nikomu ;)

Czuję się o wiele lepiej i myślę, że kiedyś tego się pozbędę (no ale czy się da, czy istnieje osoba która nie ma ani jednej nieoryginalnej kopii, schowanej gdzieś głęboko w szafce ;)? )

Semtex   18 #10 01.09.2011 00:12

@sla17

W dniu dzisiejszym ściąganie filmów na dysk jest marnotrawstwem łącza i miejsca na dysku :P, w dobie serwisów udostępniających masę filmów , seriali itd, można spokojnie obejrzeć film wieczorem bez zawracania sobie głowy pobieraniem, z pewną dozą poczucia że jednak nie "spiraciłem"....

  #11 01.09.2011 06:45

Śmieszą mnie te wasze wpisy o spowiedziach z piractwa. Nie porównujcie kogoś kto ściąga programy, bo go po prostu na to nie stać do takiego złodzieja! Głupia filozofia. By tak ludzie w innych sferach życia byli szczerzy, a nie skakali sobie do gardeł i świnie podkładali np. w pracy. Niech obniżą ceny programów o 80 % wtedy nie będzie "piractwa". Jeśli ktoś ściąga do domowego użytku nie widzę w tym żadnej przeszkody. Co innego, jak rozprowadza i sprzedaje. Wtedy łatwiej wpaść w ręce policji.

pilarek   5 #12 01.09.2011 08:08

"Piractwo to nie kradzież. Jeśli ukradniesz samochód, oryginał jest stracony. Jeśli skopiujesz grę, jest ich po prostu więcej na świecie. Nie ma czegoś takiego jak stracona sprzedaż." - Notch. :)

przemor25   14 #13 01.09.2011 10:12

Sam też piraciłem w młodości bo kasy nie było i jakoś w tamtych czasach miało się inne priorytety na kupowanie niż legalne piosenki czy filmy. Sytuacja diametralnie się zmieniła kiedy dorosłem, zacząłem pracować, kasy przybywało i zdecydowałem się na kupno lapka z preinstalowanym legalnym Windowsem (XP). Od tamtego czasu dbam o to, żeby nie piracic piosenek (mam pokaźną kolekcję płyt CD), filmów (oglądam tylko te filmy które chcę obejrzeć - czyt. kupione, a w dobie ściągania z neta ściągąło się wszystko co popadnie i oglądało się takie filmy, których nigdy by się nie obejrzało gdyby chciało się je kupić) a programów nigdy nie piraciłem tylko poza Office'em we wspomnianych czasach młodości kiedy miało się tylko kieszonkowe :)

przemor25   14 #14 01.09.2011 10:17

@jajek46

Od strony prawnej masz rację. Ale życie to nie tylko "prawna dłubanka" (;

sla17   7 #15 01.09.2011 10:21

@jajek46 - śmieszy mnie twoja postawa, skoro nie stać na oprogramowanie - niech nie używa i wybierze darmową alternatywę, albo zaoszczędzi i zamiast kupować bzdety kupi oprogramowanie. Ceny fakt, są trochę duże ale nie przesadzajmy - 300 zł na Windows, 250zł na Office czy to aż tak niemożliwa cena do uzbierania?

JanStefan   6 #16 01.09.2011 11:34

Jeżeli kogoś na coś nie stać to niech tego nie ma,... Mnie nie stać na dom mający 2000 m2, więc go nie mam. Nie stać Ciebie na posiadanie PC z płatnym oprogramowaniem - poszukaj alternatywy. W wielu przypadkach koszty na dane oprogramowanie można bardzo, ale to bardzo łatwo i szybko zniwelować do minimum.

Padł temat, co do mp3 czy filmów, a od kiedy posiadanie plików multimedialnych jest niezgodne z prawem? Nie można posiadać, tylko i wyłącznie utworów, jak i filmów przedpremierowych, jak i udostępniać tych zbiorów, samo posiadanie, jak i pobieranie (bez równoczesnego udostępniania) jest legalne,...

drobok   14 #17 01.09.2011 12:13

Ja tam nigdy nie miałem pirackiego systemu na którym pracowałem (nie licząc win server 2003, ale w końcu trza się było tego nauczyć :))

Nie widzę sensu posiadania utworu muzycznego na komputerze i słuchanie go non stop. Nawet radio trzeba co chwile zmieniać, bo jak słuchasz o tej samej porze to non stop to samo leci :S

W tv też non stop to samo. Nie płacę abonamentu tv, nie wstydzę się tego bo moje pieniądze idą na coś co mi nie jest potrzebne, bo po co komu milion jakiś dziwnych seriali, które nudzą się po jednym odcinku, jakieś badziewie etc. Ale nigdy bym nie okradł nawet takiego monopolisty jak ms, bo w końcu ich system jest znośny i jak z niego non stop korzystam to dlaczego by za niego nie zapłacić :)

  #18 01.09.2011 12:29

A ja piracilem i wcale sie tego nie wstydze, bo i czego? nie korzystalem z piratow w celach zarobkowych tylko edukacyjnych - Photosho, corel, 3d max, nawet Offica (uczelnia wymagala formatu docx :( wiec zainstalowalem ). Windowsa mam (mialem) orginalnego. Nikt normalny, ktory chce pracowac profesjonalnie z 3dmax'em, Maya, AutoCadem nie bedzie placil kilkadziesiat tysiecy zlotych na oprogramowanie. Zadna firma nie zatrudni osobe, zeby pozniej wysylac ja na szkolenia.

sla17   7 #19 01.09.2011 14:14

@okji - czyli co, kradzież samochodów nie na sprzedaż i rozbiórkę tylko w celach edukacyjnych jest legalna? Proszę Cię, jeśli chciałeś się zapoznać z programem jest od tego wersja TRIAL :)

  #20 01.09.2011 14:37

@sla17
co innego jest piracic (mp3, video,gry,system) dla przyjemnosci a co innego piracic (3d-max) w celach czysto edykacyjnych niezarobkowych. I nie porownuj prata do kradziezy samochodu bo to tak jakbys porownal mrowke do slonia. Jesli chcesz nauczyc sie 3dmaxa to co wydasz 20 000zl na orginalna wersje ? Naszczescie tworcy oprogramowania wydaja czasami wersje studenckie lub nie do komercyjnego uzytku, ale nie zawsze

  #21 01.09.2011 14:38

@sla17
ps co innego jest zapoznac sie z programem a co innego NAUCZYC.

G.Gn7Ex   5 #22 01.09.2011 15:29

I dlatego ważne jest istnienie Linuksa oraz wolnego oprogramowania. Bo perspektywa wyboru darmowej alternatywy też w jakimś stopniu przyczynia się do spadku piractwa.

@TestamenT
"Choćby z tym zdaniem "Że już nie muszę pobierać pirackiego Windowsa i okradać Microsoftu," Mówisz o korporacji która zdominował rynek komputerów osobistych. A oni nie osiągnęli swej pozycji uczciwą pracą.
Bo ja podchodzę do tego tak że jeżeli ktoś jest w porządku wobec mnie ja jestem w porządku wobec niego. Bo gdybym był taki dobry dla wszystkich to czułbym się kolokwialnie mówiąc wydymany."

Otóż to! Ja choć prawda za swego czasu Windowsa XP kupiłem, ale traktuje go jako wersję BOX.

@pilarek
Heheh! Owszem!
Ale mimo to, niedawno kupiłem Minecrafta i uważam że warto było.

CSa, Civilization IV oraz GTA SA też miałem pirackie, obecnie mam kupione na STEAMie.

freeq52   8 #23 01.09.2011 16:15

@Shaki81

"Nie masz choćby jednej nielegalnej mp3-ki (nie wspominając o filmie czy grze)? "

MP3? Dziś jest 1500 możliwości słuchania muzyki legalnie, bez pobierania plików na komputer. Chociażby youtube, a możliwości jest duuuużo więcej. Jak jadę autem - też wrzucam sobie płytkę i lecę. Odtwarzacz mp3 - rzadko bo rzadko, ale też tylko te utwory, które znajdują się na płytach przeze mnie kupionych legalnie. A więc wg mnie można, chociaż dla osób które słuchają muzyki o każdej godzinie dnia i nocy, 30 dni w miesiącu, 24h na dobę i to tylko absolutnych nowości - bez względu na to gdzie są - może to być trudne :) Ja na szczęście do takich osób nie należę, co nie znaczy że muzyki nie słucham w ogóle czy nawet rzadko. Po prostu nie muszę łazić wszędzie z mp3 na uszach :) Plus jest też taki, że w ostatnich latach "nowości" muzyczne, to głównie beznadziejny pop, typu Lady Gaga, Rihanna czy Justin Biber, w których to nie gustuję. Dlatego nie mam problemu z tym, że słucham naprawdę dobrych, starych utworów i mam wyrobiony pewien gust muzyczny. Na chwilę obecną, gdy w przemyśle muzycznym bieda i skończyły się czasy prawdziwej muzyki, kupuję zaledwie kilka płyt rocznie. To naprawdę niewiele i uwierz mi - nie sprawia mi problemu NIE POSIADANIE mp3 na dysku.

Film? Tak jak wspomniałem - kino lub dvd. Raz, że co raz rzadziej oglądam nowości (głównie ze względu na braku czasu, dwa ze względu na to, że np. w w ciągu ostatnich ostatniego roku ilość interesujących mnie filmów nie przekroczyła bodajże... 10 pozycji?), toteż również nie mam z tym problemu. Nie muszę oglądać każdej nadmuchanej sensacyjki...

Co do gier - jestem zwolennikiem dystrybucji cyfrowej (chociaż zdaję sobie sprawę, że dla osób które w miarę obserwują mego bloga może się to wydać dziwne, bo przecież umieściłem dość długi wpis o tym, jak mnie ona zawiodła). Ale wracając - jestem zwolennikiem takiego steama (chociaż nie fanatycznym, widzę jego olbrzymie minusy), korzystam również z GoGa, Origin itd. Mimo, że dystrybucja cyfrowa ma swoje minusy, pozwala mi ona w jakiś sposób odrobić moje stare występki i zdarza mi się kupować gry, które kiedyś tam piraciłem (jeśli są dostępne). W jakiś sposób odpokutuje swoje winy hehe :)

freeq52   8 #24 01.09.2011 16:42

@Maxi_S

"Nie wiem czego spodziewają się autorzy tego typu wpisów. Czy chodzi o pochwały (-> Ostatni Mohikanin), bicie w dzwon, postukanie w konfesjonał?"

Nie, tutaj chodzi bardziej o to, aby udowodnić ŻE MOŻNA i wyjść z piractwa i być legalnym. Poza tym być może znajdzie się ktoś, kto po przeczytaniu pomyśli "cholera, to o czym pisze ten koleś, dotyczy i poniekąd mnie, może warto coś z tym zrobić?". Natomiast pochwały? Pochwalić mogę mnie dwie kobiety mego życia które kocham, rodzina, pracodawca, przyjaciele. To jest blog, mogę tu wrzucić swoje przemyślenia, a że jest to portal komputerowy, to taki o to wpis, a co? A to, że ktoś widzi w tym jakiś sens - fajnie, cieszy mnie to. Jednak wszelką konstruktywną krytykę również przyjmuję na klatę :)

Co do Twojego i okji komentarza, również rozumiem ten problem i zdaję sobie sprawę, że piractwo jak wszystko inne, ma dwie twarze.

sla17   7 #25 01.09.2011 16:54

Nic nie usprawiedliwi piractwa. NIC. Nie ma się licencji na oprogramowanie to nie używam ;)

  #26 01.09.2011 17:05

Miałem pirackiego XP i zrezygnowałem, ale nie ze względów moralnych. Po prosu brakowało mi aktualizacji i bałem się wirusów.
XP dostałem razem z kompem pół roku temu. Cena-150zł:D

xomo_pl   21 #27 01.09.2011 17:20

@Maxi_S

"Nie wiem czego spodziewają się autorzy tego typu wpisów. Czy chodzi o pochwały (-> Ostatni Mohikanin), bicie w dzwon, postukanie w konfesjonał?"

też się właśnie zastanawiam nad tym...

co do piractwa: to też tego nie popieram, staram się unikać ale nie zawsze jest możliwe.
FILMY: kiedyś ściągałem, obejrzałem i do kosza, teraz po prostu oglądam na serwisach streemujących filmy jak megavideo.
Gdyby w naszym kraju seriale US były dostępne od razu po premierze albo z małym opóźnieniem w tv czy na jakimś vod to jestem skłonny zapłacić.
We wrześniu rusza 1szy sezon serialu White Collar na tvp, a w USA w sierpniu skończyli połowę 3ciego sezonu.
Gdyby nie piraci to by trzeba czekać długie miesiące na premiery; a tak pojawiają się one coraz szybciej, choć jak widać na powyższym przykładzie nie zawsze...
Sytuację ratują kanały satelitarne HBO/Canal+ które nadają filmy zagraniczne dość szybko ale zawsze jest to kilka miesięcy po premierze.
Wypad do kina na każdy nowy film? za 16-20zł za bilet? hahaha
Wypożyczalnie dvd/BD też mają filmy długo po premierze kinowej a piraci mają nawet przed kinami...
W erze szybkich łączy nie ma sensu piracenie w czystej postaci, czyli pobieranie filmu na dysk; szybciej jest (i moim zdaniem to legalne) obejrzeć na megavideo czy pochodnych.

MUZYKA: gdybym chciał kupować płyty tych artystów których jakiś utwór (często max 3/kolekcję) mi się spodobają to bym potrzebował szafy na płyty.
Dlaczego w PL nie ma cyfrowej dystrybucji?
mamy 21 wiek, nie zamierzam trzymać się xx wiecznych formatów i płyt cd zajmujących miejsce na półce...
Część muzyki znajduję na myspace, część jak teledyski na YT także udało mi się zniwelować piractwo do kilku artystów, których nie znalazłem w dobrej jakości na YT.
Osobiście, zamiast pobierać pirackie mp3 staram się pobierać teledyski w hd z YT i w miarę potrzeb konwertuję je do mp3.
Często sami artyści wrzucają filmiki na yt dzięki czemu mam legalnie ich dzieła bez dawania zł na archaiczny nośnik jakim jest cd.
GRY: odkąd mam ps3 problem chęci pobrania za free sam się rozwiązał (po części): trzeba kupić bowiem oryginalną grę, ale nikt nie zabroni mi kupić taniej używanej...

  #28 01.09.2011 17:34

pilarek:Racja. To, że piractwo jest kradzieżą, jest tylko wymysłem firm fonograficznych i organizacji typu ZAIKS, aby ludzie, którzy wiedzą, że kradzież to coś złego kupowali płyty i żeby ZAIKS i wytwórnie(nie artyści!) zarabiali.
freeq52:najlepszym sposobem na bezpłatną muzykę jest radio internetowe. Masz muzykę za darmo, legalnie i nie wspierasz równocześnie wielkich koncernów nagraniowych które nie do końca dobrze postępują. A nagrywanie z takiego radia na własny użytek jest zgodne z prawem.
sla17:żadnej nie mam, powyrzucałem, albo pooddawałem kolegom
TestamenT:z DRM jest rzeczywiście problem. I dopóki nie przestaną dodawać go do gier, sprzedaż będzie spadać.

skoro o piractwie, to wkleję tu moje przemyślenia dotyczące tego tematu:

"Co tu kręcić-piractwo jest złe, ale ceny w stosunku do Polskich zarobków są za wysokie.
Sam mam Windowsa oryginalnego(dostałęm wraz z komputerem na promocji). Gry oryginalne kupuję tylko wtedy, gdy są tego warte. Najczęściej jednak szukam ich na Allegro lub na giełdzie(niektórzy mogą się spytać- czemu na giełdzie, skoro można pirackiego za darmo ściągnąć- mam limity internetu i dlatego nic nie ściągam :) )
Moim zdaniem oprócz cen do kupna oryginalnych gier zniechęcają też zabezpieczenia. Ja np. pierwsze co robię z płytką to tworzę jej obraz, gdy prosi mnie o włożenie płyty, montuję obraz i gram. Jednak te zabezpieczenia są coraz bardziej wkurzające- ostatnio, gdy chciałem uruchomić pewną(oryginalną) grę ze zdumieniem przeczytałem, że muszę wyłączyć Alcohol120% i włożyć oryginalną płytkę. :evil:
Najgorsze jest to, że piraci znajdują sposoby obejścia zabezpieczenia po kilku dnach a nawet kilkunastu minutach po wprowadzeniu gry(np.Wiedźmin 2), a uczciwi użytkownicy, którzy nic złego przecież nie zrobili muszą się męczyć z zabezpieczeniami. :-x

Widać producenci gier zapominają o tym, że KAŻDE zabezpieczenie da się złamać.

Co do programów: gdy zapłacisz 300-400 zł za system (np.Windows 7) oczekujesz dopracowanego, stabilnego i szybkiego produktu.
A co otrzymują: dziurawy system podatny na wirusy, czasami zawieszający się, i ciągle mający kosmiczne wymagania. Czy to jest OK? :?: :|
Na szczęście istnieją darmowe odpowiedniki, i myślę, że jak ludzie zaczną dostrzegać zalety Linuxa czu LibreOffice'a piractwo zmaleje.

Co do muzyki: Ci, którzy kupują oryginalne płyty, myślą, że wspomagają tym artystę. To nie jest prawda, ponieważ większość pieniędzy ze sprzedanych płyt bierze wytwórnia, która robi to samo co piraci- wytłacza płytki. Tak więc artyści utrzymują się z koncertów.
Dodatkowo, powinni zakazać stosowania zabezpieczeń DRM, ponieważ moim zdaniem jest to ograniczenie dostępu do dóbr kultury.
Dlatego słucham muzyki przez kasety z walkmana- kaset nie da się zasyfić DRM ;)"

freedom   8 #29 01.09.2011 17:35

Czytam komentarz jak wyżej (zomo_prl) i nie mogę wyjść z podziwu jak ludzie lubią utrudniać sobie życie.

"Osobiście, zamiast pobierać pirackie mp3 staram się pobierać teledyski w hd z YT i w miarę potrzeb konwertuję je do mp3."

Pobieranie utworów muzycznych (nie udostępnianie!) jest w świetle prawa polskiego całkowicie legalne, nie bardzo wiem czemu ma służy Twoja zabawa :)

  #30 01.09.2011 17:35

od tego komentarza zmieniło się tylko to, że nie kupuje piratów na giełdzie ;)

xomo_pl   21 #31 01.09.2011 18:42

@freedom,
nie wszystko konwertuję, tylko nieliczne utwory zapisuję dodatkowo jako mp3.

co do pobierania: może i legalne ale mniej bezpieczne (dla pewności trzeba każdy plik z niepewnych źródeł przeskanować) a z YT jest wszystko bezpieczne, do tego w HD.

sla17   7 #32 01.09.2011 19:44

Mówię - albo godzimy się na warunki, albo nie - nikt do zakupu nie przymusza :)

  #33 01.09.2011 20:01

@ sla17
"śmieszy mnie twoja postawa, skoro nie stać na oprogramowanie - niech nie używa i wybierze darmową alternatywę, albo zaoszczędzi i zamiast kupować bzdety kupi oprogramowanie. Ceny fakt, są trochę duże ale nie przesadzajmy - 300 zł na Windows, 250zł na Office czy to aż tak niemożliwa cena do uzbierania?"

Dla niektórych to dużo. Mnie z kolei śmieszy Twoje szczekanie na wszystkich. Ciekawe, czy we wszystkich sferach życia jesteś taki umoralniony.

cephei.   3 #34 02.09.2011 03:58

Kolejny wpis o niczym, pokazujący jedynie tyle, że autor potrafi napisać obok siebie kilka zdań złożonych. No, skoro zdecydowałem się coś napisać, wtrącę swoje 3 grosze.

Jaki ma sens życie w ascezie. W DOMU NIKT NALOTU POLICYJNEGO NIE BĘDZIE MIAŁ PRZEZ TO ŻE ŚCIĄGA FILMY, GRY i MUZYKĘ! Takie rzeczy wychodzą jedynie przy okazji, gdy ktoś jest pod lupą za poważniejsze przewinienia.

Śmieszne jest nazywanie tego kradzieżą - czy pobierając film czy program usuwam go z dysku jego twórcy? Nie - ja go tylko kopiuję, więc twórca nadal go ma. I tak bym tego nie kupił, więc twórca nic nie traci na tym, że ściągam jego wytwory.

freeq52   8 #35 02.09.2011 09:24

@cephei.

"Kolejny wpis o niczym, pokazujący jedynie tyle, że autor potrafi napisać obok siebie kilka zdań złożonych."

Odpowiem tylko jedno: BLOG. Dziękuję.

Co do reszty Twojego komentarza - powiedzmy, że coś tworzysz. Może to być COKOLWIEK, wybierz interesujący Cię temat. Robisz to okrągły rok, 365 dni ciężkiej pracy. Włożyłeś w to... milion złotych. I po tym, gdy skończyłeś to tworzyć, wypuszczasz całość na światło dzienne i okazuje się że już wszyscy to mają, nikt Twojego produktu nie chce, bo on jest już na rynku i to dużo tańszy. Ale nikt tego nie ukradł, po prostu skopiowali Twój pomysł i wdrożyli go na swój sposób. Zamiast planowanych milionów egzemplarzy, sprzedajesz 300 tys, bo po co kupować od Ciebie drożej, skoro jest na rynku dużo taniej? Ale Twój produkt jest, posiadasz go, nikt go nie ukradł, tylko stworzył kopię. Nadal nic na tym nie tracisz?

freedom   8 #36 02.09.2011 11:44

@freeq52, nie rozumiesz jednego, artyści zyskują popularność dzięki muzyce dostępnej w internecie.

Załóżmy prostą sytuację:

"X" - Ty
"Y" - ja

Któregoś dnia przypadkowo trafiamy w internecie na album całkowicie nieznanego nam zespołu "Z":

"X" - nie wiem co to, nie ściągnę bo piractwo to kradzież i odbieranie zysku "Z"!
"Y" - nie wiem co to, mam chwilę czasu więc ściągnę album na własny użytek (zgodnie z prawem autorskim), może akurat "Z" mi się spodoba.

Bilans:
"X" - nie kupił, nie przesłuchał, "Z" nic nie stracił.
"Y" - nie kupił, przesłuchał, "Z" nadal nic nie stracił.

Bilans rozszerzony:
"X" - co to jest "Z"?
"Y"1 - przesłuchałem ich płytkę, była słaba.
"Y"2 - przesłuchałem ich płytkę, była zajebista, może kupię ich kolejny album, może wybiorę się kiedyś na koncert.

Podsumowanie:
W najgorszym wypadku "X" i "Y" kończą tak samo, a w lepszym to ten zły i niedobry "Y", a nie dobry i szlachetny "X" może dać zysk artyście "Z".

Tak to właśnie działa, nie mam wszystkich płyt artystów których słucham, ale zapewniam, że i tak dysponuję pokaźną kolekcją. Nie na wszystkie mnie stać, tak samo jak nie stać mnie na częste chodzenie do kina. I co z tego, na pewno nie czuję wyrzutów sumienia, bo absolutnie nie mam powodów ;)






MiL-   9 #37 02.09.2011 12:31

Po pierwsze to należy rozróżnić piractwo filmów i muzyki od piractwa programów. Filmy i muzykę w Polsce można ściągać do woli, nie można jej udostępniać. W przypadku programów samo posiadanie pirackiego programu jest już przestępstwem.
Prawo jedno a moralność drugie. Co z tego że legalnie możesz sobie ściągnąć płytę jakiegoś wykonawcy, skoro narażasz go na straty bo pewnie już jej nie kupisz. Z drugiej strony dystrybucja muzyki jest jeszcze na poziomie XIX wieku i wszyscy chcą na tym zarobić, a artysta jest dopiero na szarym końcu. Z piractwem nikt nie wygra, może się jedynie dostosować.
Śmieszą mnie wypowiedzi w stylu: "Nie mam żadnej pirackiej mp3, wszystkiego słucham na Youtube." Po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak pirackie mp3, a po drugie cała masa muzyki na Youtube jest tam zamieszczana bez pozwolenia wykonawcy / wydawnictwa. Więc z moralnego punktu widzenia ściągnięcie płyty w mp3 czy przesłuchanie jej na YT to dokładnie to samo.

Ostatni Mohikanin   26 #38 02.09.2011 14:42

@cephei. - widzę, że idea bloga jest dla ciebie bardzo niezrozumiała.

sla17   7 #39 02.09.2011 15:00

Programy to mnóstwo linijek kodu, mnóstwo godzin pracy, tysiące litrów wypitej kawy, mnóstwo testów, wkładu finansowego w opłacenie programistów - rzeczywiście, krzywdy nie robię nie kupując programu, wszystko się samo kupuje ;)

ender140   3 #40 02.09.2011 17:46

@JanStefan: Jak nie masz domu 2000 m2, to prosisz Niemca, by Ci go udostępnił w zamian za cieciowanie:) - Paweł Graś

w pełni popieram freedoma.

Moja historia:
Kumpel kiedyś (2002 rok bodajże) pożyczył mi pirata Serious Sama. Wtedy kompletnie nie wiedziałem, co to. A teraz mam 2 oryginalne wersje tegoż produktu, pomijając inne części. Kupiłem oryginał za 9 złotych w markecie, a teraz mam wszystkie części na Steamie.

Prawda jest taka: lepszy pirat niż ktoś, kto w ogóle nie używa danego produktu, bo znalazł darmowa alternatywę. Gates albo Palmer powiedział, że ubolewają nad tym, że ogromna większość rynku azjatyckiego to spiracony Windows, ale wolą taką sytuację, aniżeli by wszyscy tam korzystali z Linuxa. Bo jest większa szansa, że człowiek przyzwyczajony do danego produktu kiedyś go kupi, niż ten, który znalazł alternatywę.

Poszukajcie historii filmu "The Man From Earth" z 2007 roku. Gdyby nie piraci, świat w ogóle by się o tym filmie nie dowiedział. Autor filmu dziękował (!) piratom za to, że za darmo rozreklamowali jego dzieło.

Dlatego nikt mi nie wmówi, że to w całości zło i piratami się szatan interesuje. Dla twórców lepszy pirat niż ktoś, kto w ogóle nie ma komputera czy konsoli. Poza tym to właśnie piraci wydają najwięcej pieniędzy na gry, a piractwo to dla dużej części z nich po prostu wersje demo. Najczęściej kupują dla multiplayera i tu ja muszę wyrazić ubolewanie, bo właśnie przez nich twórcy gier, które powinny być singlowe, dorzucają badziewny multi, byleby był, zamiast skupić się na dopracowaniu tegoż singla.

Nie znoszę, gdy ktoś przyjmuje stanowisko jednej strony i bez zastanowienia się nad chociażby możliwością racji drugiej.

ender140   3 #41 02.09.2011 17:53

Żeby było jasne, nie popieram piractwa. Ale piractwo to nie kradzież. Inaczej w kodeksie karnym nie byłoby osobnych artykułów opisujących to zjawisko.

I jeszcze jedno: freeq52, gdybyś nigdy nie był piratem, to jak myślisz, wydawałbyś teraz tyle pieniędzy na gry/programy, czy mniej? Zapewne mniej, co dobitnie świadczy o tym, że w pewnych okolicznościach piractwo przynosi zyski, a nie straty. Chociażby przez darmową reklamę.

cephei.   3 #42 02.09.2011 18:45

Nadal nie rozumiem jaką stratę ponosi twóca produktu, który pobrałem za darmo, a którego i tak bym nie kupił.

Wielkim burakiem na naszym podwóru okazał się Kazik, który wpadł w szał kiedy dowiedział się, że jego album jest w internecie ;)

Dla producentów oprogramowania dotkliwe jest tylko piractwo w FIRMACH (raczej marginalna skala). Nic nie obchodzi np. takiego Adobe, że jakiś tam dzieciak ze szkoły średniej scrackował Photoshopa żeby pouczyć się narzędzia którego będzie używał pracując jako grafik komputerowy (wówczas już kupionego).

Dla producentów komercyjnego oprogramowania problemem jest istnienie coraz lepszych darmowych odpowiedników (często wydawanych nawet jako open-sorce - "open-source jest rakiem na rynku oprogramowania"[szef MS, Steve Ballmer]) a nie używanie pirackich wersji programów. "Nie ważne, że piracą - ważne że piracą nasze produkty". Piractwo programów komputerowych wśród młodocianych jest wręcz pożyteczne dla twórców komercyjnego oprogramowania. Taki dziaciak nie znając alternatyw, pracując zawodowo, będzie nadal chciał korzystać ze "swoich" narzędzi, ale tym razem będzie musiał je KUPIĆ. W długofalowej perspektywie jest to dla prodeucenta OGROMNY zysk.

freeq52   8 #43 03.09.2011 20:54

@freedom

Z jednej strony Cię rozumiem, z drugiej się nie do końca zgodzę. Nie muszę ściągać całej płyty, aby się z nią zaznajomić. Czy wysłuchanie danego utworu np. na Youtube jest takim problemem? Otóż nie, a nie muszę go ściągać na kompa. Poza tym jest jeszcze radio, TV, nawet recenzje w prasie czy internecie - a więc jak widać, pobieranie całej płyty nie jest na dzień dzisiejszy koniecznością.

@MiL-

"Prawo jedno a moralność drugie. Co z tego że legalnie możesz sobie ściągnąć płytę jakiegoś wykonawcy, skoro narażasz go na straty bo pewnie już jej nie kupisz."

No właśnie, to jest ta sprawa którą poruszyłeś. Dlatego dla mnie ściągnięcie całej płyty na dysk, a wysłuchanie kilku utworów na YT, nie jest tym samym i w moim mniemaniu, ściągnięcie płyty w mp3 czy przesłuchanie jej na YT to jednak nie to samo. Na YT słuchasz danej piosenki i tyle. Jak chcesz ją mieć, to musisz kupić płytę. A ściągając ją w postaci mp3 już ją masz, a więc oryginał jest Ci zbędny. Oczywiście pomijam w tym przypadku pobieranie filmiku/muzyki z YT. Ogólnie tak jak powiedziałeś - w przypadku takiej muzyki decyduje tylko moralność...

@ender140

Zgadzam się pod kilkoma względami, ale Ty już wkroczyłeś na reklamę i to, jakie piractwo ma ewentualne plusy. Oczywiście, jest ono be, złe, niedobre i nielegalne, ale jak sam napisałeś - są i pewne plusy. Sporo osób cytuje Notcha, który twierdzi, że piractwo to nie kradzież, bo po prostu czegoś jest w ten sposób więcej. Ogólnie jestem ciekaw czy zarówno Notch, jak i Microsoft (ktokolwiek), twierdziłby to samo, gdyby na swoich produktach nie zarobił kompletnie NIC, a nawet stracił?

Co do wydawania na gry/programy - czy bycie piratem w przeszłości sprawiło że kupuje ich mniej/więcej? Nie sądzę, wydaje mi się, że nieco bardziej wpływają na to pieniądze.

@cephei.

"Nadal nie rozumiem jaką stratę ponosi twóca produktu, który pobrałem za darmo, a którego i tak bym nie kupił"

No właśnie ponosi stratę, bo zamiast kupić - ściągnałeś. Rozumiem co masz na myśli, ale się z tym nie zgadzam. Według Twojego punktu widzenia, nie zamierzałeś tego kupić, a wiec nikt nie traci. Pytanie - dlaczego nie zamierzałeś tego kupić? Bo mogłeś (miałeś możliwość) spiracić. A jakbyś nie miał możliwość piracenia? Musiałbyś kupić. W związku z tym stracili...

G.Gn7Ex   5 #44 04.09.2011 15:52

@freeq52
"A jakbyś nie miał możliwość piracenia? Musiałbyś kupić. W związku z tym stracili..."
Nie musiałby - mógłby tego po prostu nie używać i ewentualnie poszukać sobie alternatywy, bądź po prostu zająć się czymś innym. Nie kupiłby też, gdyby po prostu nie miał na to kasy.
Zresztą i tak by nie kupił gdyby się z tym nie zapoznał(zakładając że nie ma wersji trial).
Tak więc by na tym nie zyskali. ;-]

Karach   3 #45 05.09.2011 14:17

@pilarek
Zawsze to samo powtarzałem i dalej będę to powtarzał. Tylko że słowa Notcha mają znacznie większy zasięg i wagę, niż moje skromne. :P

Karach   3 #46 05.09.2011 14:26

Swoją drogą dość dawno już wymieniłem moje pirackie programy na ich darmowe odpowiedniki, system mam jeszcze z czasów WATowskiego MSDN AA, piosenek nie słucham, bo nie lubię XD. Natomiast gry kupuję, jeśli naprawdę są tego warte i nie mają upierdliwych DRMów (czyli DYSTRYBUTORZY - nie twórcy - nie traktują mnie z góry jak złodzieja). Zwykle nie w dniu premiery, co prawda, ale dobra gra nie traci z czasem. ;) I dlatego właśnie chętnie kupiłbym Assassin's Creed II, ale niestety, Ubisoft, pocałujcie mnie w dupę tym swoim niesławnym DRM.
Nawiasem mówiąc, kupowanie jakichś gierek typu Indie przychodzi mi dużo łatwiej niż tego mainstreamowego szajsu. :P Niech się dystrybutorzy uczą od chłopaków. ;)

freeq52   8 #47 06.09.2011 20:07

@G.Gn7Ex

W wielu przypadkach, nie ma czegoś takiego jak alternatywa, kilka osób się już wypowiedziało :) Owszem, w użytkowaniu domowym takie słowo istnieje, ale już powiedzmy w firmie X? Coś takiego jak alternatywa nie zawsze ma miejsce. Oczywiście, możemy tutaj podawać miliony wariantów, dlaczego piractwo jest złe, a dlaczego nie i dlaczego można znaleźć jakiekolwiek dla niego ułaskawienia, ale to poniekąd bez sensu. Ilu ludzi, tyle opinii :)

@Karach

Co do DRM - ja tylko jednego nie potrafię zrozumieć. Jak to jest, że firma X (w tym przypadku Ubisoft), wkłada miliony dolców w zabezpieczenia, które:

a) są mega upierdliwe i uczciwi gracze czują się mocno pokrzywdzeni, przez co firma minusuje
b) jak długo by nad nimi nie pracowali i ile kasy nie wydali i tak znajdzie się jakiś Chińczyk, który to złamie...

Więc jaki jest sens? Czy też dla Ubisoftu robi różnicę powiedzmy... 24h potrzebnego czasu od momentu premiery, na złamanie zabezpieczenia?

Co do DRM - rozumiem jego potrzebę, rozumiem to z czym chcą walczyć i sama myśl jest dobra, ale już wykonania tego wszystkiego nie pojmuję. I tak złamią i tak, więc po co?

"Nawiasem mówiąc, kupowanie jakichś gierek typu Indie przychodzi mi dużo łatwiej niż tego mainstreamowego szajsu. :P Niech się dystrybutorzy uczą od chłopaków. ;)"

Sam kupiłem Minecrafta :) Mimo że grałem w niego jakieś kilkanaście godzin max, dzisiaj praktycznie raz na miesiąc, jak mi się nudzi (może 1.8 to zmieni), jednak w taki drobny sposób, postanowiłem nagrodzić Notcha, zarówno za pomysł (na zawsze zdefiniował pojęcie sandboxa), jak i osobowość (równy chłop :)

W_tym_temaciE   5 #48 06.09.2011 20:36

Cóż. Programów nigdy nie piraciłem.
Jeśli chcę kupić jakąś grę to ją kupuję, a nie ściągam. Bo kupowanie gier to swego rodzaju hołd dla artystów, którymi są Twórcy. Choć jeśli chcę kupić jakąś grę, a mój złomek nie spełnia wymagań sprzętowych/ słyszałem o popularnym błędzie, to najpierw ją ściągnę (o ile dema nie ma) żeby ją włączyć i odinstalować(w ten sposób wykryłem problem z minecraftem i javą {oraz ze SpyBotem, bo później znajomy/rodzina "ja myślałem że to zwykły antywirus jest}) . Zresztą ostatnio prawie same gry indie kupuję.
Muzyka - tak samo nielegalne jest ściągnięcie jej z YT jak z TPB czy innych. Jeśli podoba mi się płyta artysty, albo nawet parę utworów z niej to kupuję. Ew. jak nie mam gdzie lub czekam na "przypływ" gotówki, ściągnę ją i słucham.
@zomo_prl
"FILMY: kiedyś ściągałem, obejrzałem i do kosza, teraz po prostu oglądam na serwisach streemujących filmy jak megavideo. "
To tak samo legalne jak ściąganie ich na dysk twardy.
POBIERASZ TE DANE, CZYLI PIRACISZ!

  #49 17.05.2013 10:24

Szkoda tylko, że tak mało osób dostrzega, że nawet gdyby piractwo znikło, to i tak by to mało zmieniło. Czemu? Ano temu, że nawet, gdyby piraci oddali w sklepach wartość tych- dajmy na to- 20kilku milionów pobranych z neta "piratów", to i tak znikomy procent trafiłby do właściwych twórców danego produktu. Przeważająca większość rozeszłaby się między różnych menagerów, pośredników, organizacje typu ZAIKS... a twórca jak gówno dostał, tak gówno dostanie... Tak samo jest z grami, muzyką, filmami!

Żeby zachęcić ludzi do większej częstotliwości kupna oryginałów trzebaby zlikwidować wszystkie tych nic niedających pośredników. Więcej kasy dla twórców- twórcy robią więcej i bardziej wartościowego contentu. I coś w tym było, bo niejaki Kim 'Dotcom' Schmitz chciał zrobić platformę, z której dochody szłyby bezpośrednio do twórców. No cóż- nie spodobało się to tylko całej tej hołocie z Hollywood, wszystkim pośrednikom, którzy na tym by stracili- uruchomili kontakty i dziwnych cudem FBI zrobiło "brawurowy" (i bezprawny) najazd na jego dom... brawo- przecież to jest tak fair play, że ja podziękuję, wolę być oficjalnie piratem, niż wspierać nierobów, którzy "w świetle prawa" okradają artystów z ich dochodów i w dodatku jeszcze perfidnie się śmieją i grożą, że jak nie będziesz ich sponsorował, to pożałujesz. Dziękuję bardzo, mam własny mózg....

  #50 02.02.2014 17:19

Według mnie jedyny przypadek w którym osoba ściągająca jest usprawiedliwiona moralnie to sytuacja w której nie ma pieniędzy na kupno lub że danej gry,filmu,muzyki itp by i tak nie kupiła niezależnie czy by pobrała czy nie

Porównanie że piractwo jest jak kradzież ze sklepu jest idiotyczne bo piracąc kopiuję a nie odbieram pod warunkiem że i tak nie kupię czyli twórca i tak nie zarobi