Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Elektroniczny obieg dokumentów- po co komu nowoczesność?

Wprowadzenie elektronicznego obiegu dokumentów w urzędach miało wielkie, piękne założenia. Miała zmniejszyć się ilość zużywanego w urzędach papieru, miało to skrócić drogę dokumentu od kancelarii do urzędnika, miało ułatwić dostęp petentom do urzędu, miało skrócić czas oczekiwania na decyzje, itp., itd. Miało. I co z tego wyszło?

Jak wygląda droga pisma w moim urzędzie?

Standardowa pani Krysia około godziny 9:00 przynosi z poczty wszystkie przesyłki adresowane na nasz urząd. Trafiają one do kancelarii, gdzie są rozpakowywane, podbija się potwierdzenia odbioru. Następnie wszystkie pisma są rejestrowane w systemie Proton. Za każdy dzień tworzone jest zestawienie pism przychodzących, w którym umieszczane są dane nadawcy, daty i dekretacja, w której wskazana zostaje komórka organizacyjna, do której dane pismo ma trafić. Przychodzące pismo jest również skanowane, przesyłane za pomocą Protona do dekretacji (sekretarz lub kierownik wydziału organizacyjnego), następnie podawane jest dalej do kierownika danej jednostki organizacyjnej, a kierownik przekazuje pismo znów dalej do referenta, który daną sprawą się zajmuje/będzie się zajmował. Kierownik nie dość, że pismo dostaje w oryginale i podpisuje odbiór pisma na zestawieniu to często zdarza się, że dane pismo kseruje i dopiero kopia trafia do referenta (papierzyska x2).

E-maile, które trafiają na ogólną skrzynkę urzędu (nie bezpośrednio do danej osoby) są rejestrowane w dzienniku, drukowane (!) i przekazywane w formie papierowej danej osobie (!!!). Nigdy nie zdarzyło się, żeby mail został zarejestrowany i po prostu "podany dalej" ZPO na maila osoby, do której powinien trafić, bez drukowania.

Zamiast ograniczać ilość papierów w urzędach generujemy ich coraz więcej.

Drukujemy bardzo często i bardzo dużo, marnujemy papier. Takie są fakty. Drukujemy maile tylko po to, żeby je przeczytać. Drukujemy pisma po to, żeby je skorygować. Po co, skoro możemy nanieść poprawki na wersję elektroniczną? Bo tak. Bo tak jest wygodniej. Bo nie lubię czytać na monitorze. Serio, tak jest. Często drukujemy pisma, materiały jednostronnie i zamiast zużyć 5 kartek zużywamy 10.
Wiadomo, bardzo ciężkie jest całkowite wyparcie "papieru" z urzędu, ale da się je ograniczyć. Trzeba tylko chcieć. I z tym jest największy problem. (BTW- zdarzają się urzędnicy, którzy mają problem z obsługą komputera, nie wiedzą nawet jak zrobić reset komputera). Taki przykładowy Proton jest fajny- wpływa do mnie pismo, rejestruję je w odpowiedniej teczce, nadaję numer, automatycznie generuje mi się czas na załatwienie danej sprawy, zawsze mogę ją zawiesić, zakończyć czy wydłużyć termin na załatwienie. Gdy wysyłam pismo i je rejestruję automatycznie widzę ile czasu druga strona ma na udzielenie mi odpowiedzi, wiem kiedy wysłać ponaglenie, nic nie muszę nigdzie notować, system pamięta o niektórych rzeczach za mnie. W przypadku przewlekania spraw często zdarza się, że sekretarz dzwoni i pyta co się dzieje, że dana sprawa nie jest jeszcze załatwiona/czemu nie odebrałam tego czy tamtego pisma (ma podgląd na to). Papierowe pisma zdarza się, że zaginą w czeluści dokumentów albo przez nieuwagę zostaną zniszczone. W Protonie póki co nic nie zginęło- a nawet jak trafiło nie do tego wydziału co miało, to zostało przekierowane do odpowiedniej osoby. Minusem takiego systemu na pewno jest to, że będziemy mieli problemy z dostępem do niego w przypadku braku prądu czy niedostępności internetu. Z JST nie da się też całkowicie wyprzeć papieru, ponieważ niektóre przepisy nakładają na dane urzędy taki, a nie inny sposób dostarczania dokumentów.

e-PUAP powoli robi się coraz bardziej popularny. Ale powoli.

Z danych mojego urzędu wynika, że w latach 2010- 2012 przez elektroniczną skrzynkę podawczą nie wpłynęło ani jedno pismo. Ilość osób, które na terenie działania urzędu posiadają profil zaufany- 53. Ilość gospodarstw domowych- ponad 20 000. Słabo, nie? ;) (dla porównania rocznie wysyłamy około 16 000 listów). No cóż, z tego wynika, że nadal jesteśmy mało zinformatyzowani i bądź co bądź wybieramy standardową drogę jeśli chodzi o kontakt z urzędami.
Mój urząd w tym roku przystąpił do projektu unijnego, który ma spopularyzować e-PUAP, zachęcić do zakładania profilu zaufanego i korzystania z niego. Ma on również podnieść wiedzę i umiejętności, zarówno urzędników jak i petentów, w zakresie stosowania nowoczesnych rozwiązań IT w procesie świadczenia elektronicznych usług publicznych. Jedni powiedzą- eee znowu kasa na przeżarcie, jakieś szkolenia bla bla, ale może jednak? Może jednak to coś da i powiew nowoczesności i technologii zajrzy w nasze mury? ;) 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
Vidivarius   13 #1 20.03.2014 17:10

@freyah
"Ilość osób, które na terenie działania urzędu posiadają profil zaufany- 53. Ilość gospodarstw domowych- ponad 20 000. Słabo, nie? ;) (dla porównania rocznie wysyłamy około 16 000 listów). No cóż, z tego wynika, że nadal jesteśmy mało zinformatyzowani "
Jak sądzę nie wynika to (głównie) ze słabej informatyzacji tylko z BRAKU ZAUFANIA do urzędów w Polsce. Urząd jest postrzegany jako machina opresyjna w stosunku do obywatela, a obywatel dla urzędnika jest elementem zakłócającym mu pracę. Zatem dla zwykłego obywatela ze zdrowym podejściem jest wysłanie pisma za potwierdzeniem odbioru lub osobiste dostarczenie i potwierdzenie wpływu na kopii. E-mail zawsze może się gdzieś "zagubić" urzędnik może go "nie zauważyć" - zignorować i rżnąć głupa. A pismo jest pismo w dodatku z pieczątką - to twardy i niepodważalny dowód. Pismo wpłynęło - sprawa zaczęła swój nieubłagany bieg. I tyle.

"Mój urząd w tym roku przystąpił do projektu unijnego, który ma spopularyzować e-PUAP, zachęcić do zakładania profilu zaufanego i korzystania z niego. Ma on również podnieść wiedzę i umiejętności, zarówno urzędników jak i petentów, w zakresie stosowania nowoczesnych rozwiązań IT w procesie świadczenia elektronicznych usług publicznych."
Kolejne zmarnowane pieniądze w celach podwyższania samozadowolenia urzędników i polityków, że "robią coś dla obywatela". Nie zastąpi to rzetelnego podejścia do pracy, likwidacji kolesiostwa i rozdawanych z klucza politycznego posad.

@freyah
Nie odbieraj tego osobiście. Nie znam Cię i nie mam absolutnie żadnych podstaw aby cokolwiek Ci zarzucać. Myślę jednak sobie, że po prostu weszłaś już na te tory urzędniczego myślenia. Nie zakładam absolutnie tu złej woli.
Refleksje moje jednak są podyktowane dotychczasową praktyką w kontaktach z urzędami. Znam też urzędników osobiście, mam kilku w rodzinie i wiem jak to wygląda od zaplecza.

Vidivarius   13 #2 20.03.2014 17:17

A przy okazji poruszonego tematu oszczędności papieru:
http://natemat.pl/95473,oszczedzasz-papier-wiewiorka-i-tak-straci-swoj-dom

FaUst   11 #3 20.03.2014 18:20

@freyah
Już nie ma petentów w urzędach są tylko klienci zewnętrzni ;)

gowain   18 #4 20.03.2014 18:25

@Vidivarius nie wiem czy masz świadomość, ale wiadomości/wnioski w ePUAPie to praktycznie to samo co listy polecone. Wszystko jest rejestrowane. Wiele spraw już załatwiałem przez ePUAP, albo przez ceidg.gov.pl i powiem, że chcę więcej takich rozwiązań. Żeby zmienić wpis do ewidencji działalności, rozszerzyć działalność itp., nie musisz wychodzić z domu.

@freyah dzisiaj czytałem raport, że stan zalesienia Polski zwiększa się: "Od zakończenia II wojny światowej powierzchnia lasów zwiększyła się z 21 do prawie 30 proc." - więc można drukować bez obaw :P

Frankfurterium   9 #5 20.03.2014 18:26

Zawsze może być gorzej. Wrocławska polibuda do załatwienia jakiejkolwiek sprawy wymaga _i_ elektronicznej rejestracji, _i_ dostarczenia papierowego druku. Optymalizacja przez podwojenie liczby zabiegów do osiągnięcia celu.

gowain   18 #6 20.03.2014 18:30

Mi bardziej przeszkadza to, że każda instytucja/urząd/ministerstwo tworzą swoje, nowe portale - i tak mamy na przykład ePUAP, ZIP czy SEKAP. Na każdy projekt idzie osobna kasa, czasami funkcjonalności się dublują. Brakuje spójności, jakiejś jednej, wspólnej wizji, choć najbliżej do ideału to ma chyba ePUAP - chociaż dowodu osobistego nie da się tam odnowić :P

LoczeQ123   5 #7 20.03.2014 18:59

Ale ja ostatnio zapytałem proste zapytanie poprzez maila do urzędu pracy w Pile o odesłali mi uwaga: SKAN (tak dokładnie SKAN! w pdf) dokumentu napisanego i wydrukowanego oraz podpisanego przez dyrektora urzędu pracy. Dlatego pewnie czekałem na prostą odpowiedź ponad tydzień. Dla mnie to jest chore. Marnowanie pieniędzy - przecież wydruk (tusz, prąd, zużycie drukarki) kosztuje! Na każde takie odpisanie to się traci pieniądze. Czy naprawdę nie da się to wszystko prościej załatwiać i przede wszystkim szybciej?

necavi   6 #8 20.03.2014 19:44

Ktoś już dawno napisał, że komputeryzacja firm uwypukli ich słabe i mocne strony.

W mojej firmie też jest elektroniczny system obiegu informacji i zgłaszania zadań. Niestety niezależnie od wpisu do systemu jeżeli jakiś dział chce aby zajęto się jego zgłoszeniem korzysta jak to było dawniej z telefonu. Kiedyś nawet na kompa ktoś zaglądał i jakoś to działało, ale po odcięciu internetu:( nie ma zachęty dla pracowników do jego używania.

freyah   15 #9 20.03.2014 19:48

@Vidivarius, e, jeszcze za mało czasu upłynęło, żeby przesiąknęła budżetówką do szpiku kości :) Bardzo chciałabym, żeby: 1) urzędnicy zmienili swoje podejście do petentów, 2) petenci przestali się bać urzędników. I walczę z tym swoją postawą. Ile razy było tak, że ktoś stoi przed tablicą, szuka, nie wie gdzie kogo ma szukać, inni urzędnicy przechodzą, nawet się nie zainteresują, a ja po prostu podchodzę i pytam się czy w czymś pomóc. To już wiele zmienia. Jeśli jest się dla drugiej strony miłym i grzecznym to też od razu inaczej cię traktują. Ale mimo wszystko nie można pozwolić sobie wejść na głowę. Teraz prowadzę biuro projektu, wcześniej pracowałam u rzecznika konsumentów i tam przewijało się mnóstwo ludzi i pomogło się praktycznie każdemu.

@FaUst, petent to petent, inaczej nie umiem :D Sorry!

@LoczeQ123, widzisz- wszystko zależy od ludzi i od tego jakie mają podejście do pracy.

sr57be45   5 #10 20.03.2014 19:52

Vidivarius
klucz pokoleniowo/polityczny nie było pełnej lustracji, a akta SB palili np w elektrociepłowni w Łęgu. (19 340 kg). Granica się przesunie i dopiero wtedy będzie obowiązywała jednomyślność po czystkach w urzędach. ;]

Powierzchnia lasów się zwiększyła, będzie więcej $ z późniejszej ich prywatyzacji.

Urzędnicy ;) program emp@tia, e-posterunek też równie udane, albo obowiązkowy kurs komunikacji z pacjentem dla rejestracji medycznych/szpitalnych ??? w 100% zmarnowane środki z UE.

Kraj aktualnie z jedynie rosnącym deficytem, z demografią gorszą niż kraje Afrykańskie pogrążone w wojnie domowej ale premie i 13-tki są.

gowain   18 #11 20.03.2014 19:54

@freyah nie uwierzę, miły urzędnik jest przecież jak yeti :P A tak serio, to sam zauważam zmianę w podejściu urzędników. Jeszcze 10 lat temu to była masakra, teraz w większości trafiam na miłe urzędniczki, które doradzą, pomogą, poszukają rozwiązania. Kiedyś było: "nie ma pan załącznika xyz - proszę go zdobyć i ustawić się na koniec kolejki" :)

freyah   15 #12 20.03.2014 19:58

@gowain, bo nie byłeś moim klientem to nie wiesz! :P

freyah   15 #13 20.03.2014 20:45

Zbyszku, owszem zapach książek z księgarni bezcenny, ale te drukowane w urzędzie w dużych ilościach (wiem co mówię, bo trochę papierów nadrukowałam) już tak ładnie nie pachną, a mogą przyprawić o ból głowy. Serio :(

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 20.03.2014 20:48

Niestety, jeszcze dużo wody w rzekach upłynie zanim elektroniczny obieg dokumentów będzie działał sprawnie. Bo problem jest zawsze gdzieś po środku, z jednej strony urzędnicy tacy jak pisał LoczeQ123, z drugiej strony petent, który boi się elektronicznej dokumentacji.

Wacuś Zagłada   5 #15 20.03.2014 22:03

Miałem "przyjemność" pracować w urzędzie, gdzie elektroniczny obieg dokumentów próbowano wprowadzać ze dwa lata. Ostatecznie wyglądało to tak, że cała praca papierkowa była dublowana pracą wirtualną i nikt tak naprawdę nie wiedział po co to wszystko.

Nie mogło być inaczej, skoro w całym urzędzie nie było jednej osoby, która by potrafiła obsługiwać komputer. Albowiem klikanie kilku batonów na ekranie jednej jedynej aplikacji, do której urzędnik został wytresowany, żadną miarą nie można nazwać umiejętnością obsługi komputera.

Na wielu biurkach komputery były wyłączone i leżały tylko dla zasady, a starsze panie grzejące tyłki w oczekiwaniu na emeryturę przerzucały się papierkami po staremu. A jako że papierków za dużo nie miewały, więc częściej przesiadywały przy placku z psiapsiółkami z ulicy i obrabiały tyłki psiapsiółkom, które akurat nie przyszły.

Ciekawe czasy to były.

beruniu   2 #16 20.03.2014 22:08

Projekty ePUAP i inne tego typu są spartolone i już mówię dlaczego (moim zdaniem):

1. Są przeładowane treścią. To sprawia, że człowiek przyzwyczajony do szybkiego przeglądania internetu się na stronach rządowych i urzędowych czuje przytłoczony.
2. Interfejsy są mało czytelne. Nikt nigdy nie pomyślał dokładnie nad usability tych stron.
3. Procedury logowania i wypełniania dokumentów często są zbyt skomplikowane, następują przekierowania, zmiany a to wszystko straszy użytkownika, bo czuje się niepewnie.

Podsumowując: ludzie, którzy to zlecali i robili zapomnieli o najważniejszym czyli o UŻYTKOWNIKU. Moim zdaniem to skandal. Po prostu, ktoś się musiał wykazać, projekt dostał budżet i hura. Są ePUAPY, które mało kto ogarnia. A to przecież takie proste: PROSTOTA.

beruniu   2 #17 20.03.2014 22:10

Dobrze mi wyszło ePUŁAPY - od pułapek.

xm2   3 #18 20.03.2014 22:59

Co do tzw Profilu Zaufanego - skoro sam jego projektant odradza korzystanie z niego (MSWiA zrealizowało projekt z pominięciem kluczowych elementów bezpieczeństwa), to coś musi być na rzeczy.
Skoro u samych podstaw mamy fail, to nie ma sensu iść dalej.

  #19 20.03.2014 23:56

Mam konto w e-PUAP i co? Nic. Nowoczesne rozwiązania, poszla kupa kasy, a niewiele osob korzysta, bo niewiele można z tą nowoczesnoscia zalatwic.

  #20 21.03.2014 01:08

Do niedawna pracowałem w budrzetówce. Bywało że któraś z naszych "pań Kryś" tworzyła dokument w Wordzie, drukowała go i przynosiła mi np. do umieszczenia na stronie BIP, czyli do ponownego wklepania na komputerze. :)

normanek   4 #21 21.03.2014 02:26

W pełni podzielam zdanie Vidivariusa. Nic nie da takiej pewności, jak papier i pieczątka. Najlepiej stawić się osobiście. Ani system komputerowy, ani potwierdzenie nadania nie da później takiego komfortu w Strasburgu. Choć ostatnio coś się pozmieniało (była podana podstawa, lecz nie chce mi się teraz szukać) i dostałem pismo z wezwaniem do zapłaty bez podpisu. Musiałem jechać do Sądu (i chyba nagrywałem, ale "nie mogę sobie przypomnieć") i usłyszeć od urzędniczki, że taka kwota i na taki rachunek jest do zapłaty.

Wiele osób zapomina, że urzędnicy to też ludzie i nawet im zdarzają się pomyłki, a jak się zdarzą, to niektórzy nie chcą - jak to u ludzi bywa - za nie odpowiadać i pociągną do odpowiedzialności szarego obywatela w miejsce swojej niekompetencji (autentyczny przypadek z jednego Sądu Rejonowego na terenie RP, gdzie zapomnieli wysłać pisma i miało to nieprzyjemne konsekwencje).

Proszę pamiętać. Tak samo, jak Sądy byłyby niepotrzebne, gdyby ludzie nie wchodzili w konflikty, tak Strasburg byłby bezużyteczny, gdyby Sądy nie wchodziły w konflikty z obywatelami. To samo, tylko z innymi placówkami odwoławczymi, odnosi się do Urzędów Miejskich, Starostw, Komorników etc. I wtedy w przypadku komunikacji elektronicznej jednostka gwarantująca autentyczność naszych podstaw (wysłane dokumenty) jest stroną (przeciwną).

Warto pamiętać o czymś, o czym młodzi urzędnicy mogą nie wiedzieć: zasada, że "ręka rękę myje" jest szalenie ważna, jak się nie chce przy ruletkach kadrowych stracić posady lub premii. Szczególnie, jeśli nie wyjątkowo, w budżetówce.

Protected_48   3 #22 21.03.2014 09:01

Większość informatyzacji w urzędach to po prostu powielanie dokumentów. Być może jest to spowodowane tym, że ktoś stwierdził myśl : "Dokument cyfrowy jest łatwiej stracić" i na dzień dzisiejszy uogólniając pracownik uzupełnia dokumenty na piśmie oraz i cyfrowo.

Z innej strony informatyzacja jest i ogłoszony "SUKCES".

: )

  #23 21.03.2014 09:44

Bardzo, bardzo dawno temu tak napisał mądry praktyk:

KOMPUTERY I ICH KAPŁANI
Najpierw wbij sobie dobrze w głowę, że komputery to nic innego jak duże, drogie, szybkie, nieme liczące mechaniczne maszynistki. Potem zdaj sobie sprawę, że większość specjalistów komputerowych, których prawdopodobnie spotkasz czy zaangażujesz, komplikuje każdy problem, a nie upraszcza. Starają się, aby wyglądało to na diablo trudne. W żadnym razie na coś łatwego. Rozwijają całą mistykę, tworzą własny klan kapłański i rytualną obrzędowość ku czci fetyszów, by nie pozwolić ci dojść, co-się-właściwie-dzieje.
Oto kilka praktycznych zasad:
1. Na obecnym poziomie rozwoju tej sztuki zatrzymaj prawo decyzji o komputerach dla najwyższego szczebla. Upewnij się, czy panuje u was klimat, w którym bezlitośnie weryfikowano by praktyczną przydatność każdego systemu, programu i wydruku. „Co masz zamiar zrobić z tą informacją?" „Co byś zrobił, gdybyś jej nie miał?" Inaczej twoi programiści będą na twoich maszynach robić prace doktorskie, a twoi kierownicy będą się zagłębiać w banialuki wydruków, na których zamówienie dali się nabrać, choć wstyd im teraz przyznać, że nie mają one dla nich żadnej wartości.
2. Zanim weźmiesz się do automatyzowania twojego obecnego systemu informacyjnego, upewnij się, czy jest on racjonalnie przejrzysty i efektywny. Inaczej twój nowy komputer tylko przyspieszy cyrkulację bałaganu.
3. Zamiast tworzyć własny zespół informatyczny, wynajmij małą niezależną firmę software'ową; niech przyjdą do ciebie, zaprojektują twój system komputerowy, a potem niech sobie pójdą. Dopilnuj, żeby z góry zaprojektowali każdy szczegół, i niech wiedzą, że spodziewasz się po nich dotrzymania wszystkich parametrów kosztu i czasu. Systemy są jak drogi. Bardzo kosztowne. I nie da się dobrze zbudować jakiegokolwiek systemu, póki nie wie się dokładnie, dokąd ma nas zaprowadzić.
4. Zanim zaangażujesz specjalistę komputerowego, postaw jako warunek, aby spędził trochę czasu w fabryce, a potem popróbował sprzedać waszym klientom to, co produkujecie — przez miesiąc w ciągu pierwszego roku, po dwa tygodnie — w następnych latach. Wprowadzenie takiej niedogodności pozwoli ci wyselekcjonować tych, którzy chcą oddać swe umiejętności interesom waszej firmy, spośród tych, których program życiowy polega na zdobywaniu dla siebie nowych doświadczeń za wypłacaną przez was pensję.
5. Niezależnie od tego, co mówią eksperci, nigdy, przenigdy nie informatyzuj żadnej czynności ręcznej bez dostatecznie długiego okresu podwójnych równoległych operacji. W razie wątpliwości — wstrzymaj pracę komputerów. I nie wstrzymuj prac wykonywanych ręcznie aż do chwili, gdy niefachowcy w twojej organizacji ocenią, że automatyzacja zdała egzamin. Nie spotkałem nigdy firmy, której by zaszkodziło zbyt powolne tempo informatyzacji, ale znam szereg klasycznych już przykładów firm, które zbankrutowały, ponieważ skomputeryzowały się przedwcześnie.

ariiell   11 #24 21.03.2014 12:08

Obawiam się, że jeszcze kilka pokoleń musi przejść swoją drogę, aby zmienić takie działania. Sporo się zmienia - informatyzacja w polskich urzędach itp., ale niestety brak odpowiednich szkoleń pracowników a i samo podejście to smutne realia.

  #25 21.03.2014 14:48

@mmm7
"Wprowadzenie takiej niedogodności pozwoli ci wyselekcjonować tych, którzy chcą oddać swe umiejętności interesom waszej firmy, spośród tych, których program życiowy polega na zdobywaniu dla siebie nowych doświadczeń za wypłacaną przez was pensję."

Niemalże idealny leming korporacyjny - klapki na oczach, zero własnego życia, nie rozwija się tylko codziennie dzień świstaka i klepać dzień w dzień to samo. Podziękuję.

normanek   4 #26 21.03.2014 15:24

Pytanie ważne: co i dlaczego informatyzować? I jeszcze ważniejsze: czy czynności, które się informatyzuje, są w ogóle niezbędne? Widzę to zwłaszcza porównując Polskę z Czechami, gdzie działam... Prawie cały ciężar mojej działalności znajduje się w Czechach, ale w Polsce z urzędami wymieniam KILKANAŚCIE razy więcej dokumentów. Z byle pierdołą, bo tak prawo każe. A w Czechach, jeśli nie ma się nic ważnego do zakomunikowania, cisza... Tylko raz do roku dostanę podsumowanie z ubezpieczenia i wyślę sprawozdanie finansowe. O różnicy w działaniu urzędów skarbowych to już nawet szkoda wspominać, bo Polska przy Czechach wygląda w tej dziedzinie jak jakaś bananowa republika z przerostem biurokracji. No ale najważniejsze dla większości wydaje się, by te wszystkie zbędne czynności robić przez komputer zamiast na papierze.

2099   8 #27 22.03.2014 09:43

Przerost biurokracji (zarówno zatrudnienia urzędników jak i zawiłości procedur, brak spójnej wizji, braki w wykształceniu, kolesiostwo, korupcja i megalomania.
A ty szaraku milcz i przytakuj w oczekiwaniu na skan wydrukowanego dokumentu...

FaUst   11 #28 22.03.2014 12:03

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: sporo tych którzy narzekają na urzędników (że np nie chcą maila tylko pismo przysłane poleconym) nie wynika z lenistwa, niewiedzy itp a z faktu że obowiązują ich takie a nie inne przepisy. Też posiadamy elektroniczny obieg dokumentów i co z tego? Udało się wyeliminować (częściowo) jedynie część pism wewnętrznych departamentu. Komunikacja między departamentami musi iść papierem i równolegle elektronicznie bo jest wymóg archiwizacji takich rzeczy przez ileśtam lat a nie ma narzędzi, przepisów ani procedur które by jasno określały czy i jak można archiwizować elektroniczne pisma. A wizyta NIKu i tłumaczenie się przed urzędasami kontrolującymi urzędasów jest jeszcze gorsza ;)

WODZU   16 #29 22.03.2014 14:17

Obieg dokumentów w urzędach wygląda tak, że kiedy się przemeldowywałem, to dostarczyłem wypełniony formularz do jednego pokoju, tam otrzymałem jakiś druczek, z którym musiałem zrobić"obieg" do pokoju obok... Wszelkie rozwiązania elektroniczne, które ułatwiają funkcjonowanie, najlepiej sprawują się w prywatnych firmach, bo tam nikt nie pozwoli sobie ani nie zapłaci za bubel.

yuwo   7 #30 23.03.2014 16:10

Miałem okazję doświadczyć "elektronicznego obiegu dokumentów" w urzędzie, w taki sposób, że jak odpowiedziałem mejlem na pismo do mnie kierowane (mejl był podany w nagłówku pisma wraz z nr telefonu i faksu), w treści mejla wskazując numer sprawy i prowadzącego go referenta, to mi odpisali, że muszę odpowiedzieć pisemnie, gdyż niezwykle ważny jest mój podpis na odpowiedzi. Problem w tym, że nie było to żadne postępowanie administracyjne, czy coś takiego. Ot, zwykła wymiana informacji, która w zasadzie nie skutkuje żadnymi zmianami w stanie prawnym.

  #31 27.03.2014 20:38

Gminy (poza nielicznymi wyjątkami) totalnie olewają ePUAP - bardziej niż petenci. W większości gmin nic przez ePUAP nie załatwisz. Urzędy centralne powinny jakoś na to wpłynąć.

SpeX   6 #32 18.10.2014 19:35

Co to za program ten Proton?

  #34 16.08.2016 15:21

Przeczytaj jeszcze artykuł ze strony http://nf.pl/manager/chcesz-wdrozyc-elektroniczny-obieg-dokumentow-musisz-to-wie... dobrze to opisali, masz zalety systemu i możesz zobaczyć jak wygląda. To jest rozwiązanie firmy, która wdraża też systemy ERP.

  #35 20.09.2016 21:08

Ja mam pytanie.. Ile trzeba czekać na odpowiedź przez ePuap?? Wysłałem pismo na początku września, a to już 3 tygodnie i nic nie mam w skrzynce.. Był to wniosek do Ministerstwa Cyfryzacji.. Mam wrażenie, że się nie doczekam.