Prywatność zbędna
Nastały czasy, gdzie dla wielu ludzi prywatność nie jest 'trendy'. Brak prywatności natomiast - już tak. Przeglądając profile poszczególnych osób na różnych portalach społecznościowych (o ile mamy możliwość pełnego wglądu w profil) możemy dowiedzieć się masy rzeczy - jak się ubierają, gdzie jeżdżą na wakacje, z kim są, jakiej muzyki słuchają, jakie mają poglądy. Sam szef Facebooka stwierdził, że ludzie nie chcą już prywatności. To chyba jest niestety prawdą. Sukces portali społecznościowych i dynamiczny rozwój blogów tylko to potwierdzają - Twitter, Nasza-Klasa, Facebook i wiele, wiele innych tylko utwierdzają w przekonaniu, że gro ludzi uznaje prywatność za coś zbędnego. Pokłóciłeś się z partnerem? Napisz na Facebooku, ustaw smutny opis na komunikatorze. Zakończyłeś związek? Oczywiście trzeba się 'pochwalić'. Tylko czym? Co jest takiego w ujawnianiu tak prywatnych rzeczy? Chwilowe zainteresowanie?
Idąc dalej, urodziło Ci się dziecko? Jeżeli tak, trzeba założyć mu profil na Naszej-Klasie, a na swoim koncie umieścić tysiąc zdjęć bobasa! Chociaż niektórzy idąc z duchem czasu nie czekają do porodu... bo i po co. Takie sytuacje można wymieniać w nieskończoność. Ludzie zaczęli stawać się rozrywką dla innych, szukając poklasku, uwagi i... sam nie wiem czego jeszcze.
Zaraz wracam, ustawię tylko opis, że wstawiłem nową notkę. I że zrobiłem kupę.
Nie wszystkim pasuje
Nawet tak duża korporacja jak Google tworząc portal społecznościowy Google Buzz chyba wyszła z założenia, że ludzie nie cenią już swojej prywatności w sieci, domyślnie udostępniając kontakty użytkownika z poczty Gmail. Innym przykładem może być komunikator Xfire, który śledzi w jakie gry jego użytkownik gra i w czasie rzeczywistym przesyła te dane na serwer, zapisując godziny na stronie. Każdy mógł wejść na profil takiego delikwenta i dowiedzieć się w jakie gry grał, jak długo i w co grał ostatnio. O ile na początku była to zaleta tego komunikatora (oczywiście obok tej największej - możliwości otwierania okna komunikatora w czasie gry, nie minimalizując jej), to z czasem wielu użytkowników rejestrowało się w sieci Xfire dla swoich znajomych, którzy przez większość czasu byli dostępni tylko tam. I to chyba właśnie im najbardziej przeszkadzało wywlekanie ich informacji w świat. Nie wiem dokładnie kiedy, ale jakiś czas temu Xfire wprowadziło możliwość zablokowania wyświetlania tych danych. Jak Google w usłudze Buzz.
Przez kabel łatwiej
Cóż, jeżeli głębiej się nad tym zastanowić, można dojść do wniosku, że czasem łatwiej jest otworzyć się przed nieznajomymi w sieci. Nie widzicie się nawzajem, więc czujesz większy komfort. No i siedzisz w domu, pijąc kawę i słuchając ulubionej muzyki. Nie musisz szukać, zaczepiać na ulicy - wchodzisz na czata i bum, jest rozmówca. Otwierasz swój komunikator i piszesz ze znajomymi - nie jednym, a z kilkoma. Czy w realnym świecie udałoby Ci się tak nadążać? Pierwsze okno - smutek, drugie - radość, trzecie - głębokie rozważania. Pisząc z kimś nie wiesz nawet, czy na prawdę ta druga osoba dostatecznie się skupia na rozmowie z Tobą.
Zresztą, żaden tekst czy emotikona nie zastąpi maślanych oczu, miny pełnej niezrozumienia czy szczerego, radosnego uśmiechu. Niestety, nie wpadłem na to pierwszy, bo stworzono kamerę internetową. Co będzie następne? Może zapach! (chociaż myślę, że akurat na brak moich bąków nikt nie narzeka:)
Nie jestem hipokrytą
To nie jest tak, że ja sam nie korzystam z żadnego portalu społecznościowego - wręcz przeciwnie! Jestem aktywnym użytkownikiem Facebooka, Twittera i Last.fm. Korzystam z Xfire i udostępniam publicznie moje informacje tam zawarte. Korzystam również z Naszej-Klasy, ale za tym portalem specjalnie nie przepadam. Jednakże to, że korzystam nie oznacza, że tym żyję, że upubliczniam moje intymne sprawy i czekam na aprobatę innych (ale nikt mi nic nie napisał o mojej kupie :( )
W moim PocketPC Twitter, Facebook, Last.fm, w konsoli XBOX360 - podobnie, tyle, że bez Last.fm. Świat poszedł w takim kierunku, a producenci oprogramowania, chcąc wyjść naprzeciw potrzebom swoich klientów implementują takie rozwiązania. I ludzie korzystają. Ja nie jestem wyjątkiem - dla mnie to wielkie ułatwienie i na prawdę to doceniam. Zresztą, spójrzcie na niedawny news na DP.
Czytając komentarze pod nim widzę, że nie wszyscy rozumieją intencje portali społecznościowych. Biorąc na przykład Facebooka - jego użyteczność nie kończy się tylko na wysyłaniu do siebie wiadomości, wstawianiu zdjęć i zbieraniu znajomych. To tak, jakby męski narząd rozrodczy służył tylko do oddawania moczu:) To są elementarne funkcje, ale nie jedyne. Dla mnie tego typu portale stały się źródłem informacji i rozrywki. Dzięki Last.fm poznałem wiele świetnych zespołów, na których normalnie w życiu bym się nie natknął. Dowiaduję się o koncertach w mojej okolicy, mogę przejrzeć trasę koncertową lubianego artysty. A to wszystko w jednym miejscu, pod ręką! Facebook? Ciekawe linki znajomych, informacje 'z ich świata', kontakt offline, zabawa;) Twitter? Mikroblog - gdzie bym nie był, mogę zamieścić krótkie info, link etc. SZYBKO I ŁATWO. Ogrom możliwości wykorzystania:)
Już kończę, spokojnie
Portale społecznościowe zmieniły nieco nasze nawyki. Problem w tym, że niektórym zmieniły też sposób życia - w większym lub mniejszym stopniu, ale zastępują życie poza domem. A nie o to tutaj chodzi - ideą jest szybsza komunikacja, frajda z zupełnie innego wymiaru kontaktu (również grupowego) i inne rzeczy urozmaicające nasz czas. To tak jak z bronią - można jej użyć w różny sposób, prawda?