r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

iOS6pokalipsa… chyba trochę przesadzona?

Strona główna Aktualności

iOS6pocalypse — tym tagiem na Twitterze posiadacze urządzeń z jabłkiem z najnowszym systemem mobilnym określili problemy z produktem, którym firma z Cupertino zadebiutowała na rynku szeroko pojętych usług kartograficznych. Miało być ślicznie, płynnie, w 3D i ze szczegółami… czyli tak:

Okazuje się, że debiut map Apple'a był w podobnym stopniu głośny i nieudany. Zakupiona od firmy C3 technologia niestety albo zawiodła, albo została źle przeniesiona na urządzenia z jabłkiem. Mapy trójwymiarowe w trybie Flyover bywają płaskie, a jeśli już głębię mają, czasami wygląda to jak przelot nad światem Fallouta — zarwane mosty, wpadające pod ziemię ulice, przypalone budynki o zdartych elewacjach. Zaczęło się niewinnie — w niektórych miejscach po prostu obiekty, na przykład Statua Wolności, nie są w pełni trójwymiarowe.

r   e   k   l   a   m   a

Im głębiej zanurzymy się w świat map Apple'a, tym ciekawiej. Największe problemy ma nowa aplikacja Apple'a z mostami, co dobrze widać na przykładzie mostu Brooklińskiego.

Elewacje budynków też nie wyglądają ciekawie. Oto San José po wojnie nuklearnej (z lewej).

Nie jest to oczywiście jedyny problem z tymi mapami, ale zdecydowanie najbardziej spektakularny, gdyż Apple od początku zachwalał zakupioną technologię i kusił atrakcyjnością wizualną swoich map. Jest to też możliwość aplikacji mocno promowana i od razu po aktualizacji systemu można ją przetestować nie wychodząc z domu. Flyover przyciąga wzrok i nie powinno dziwić, że posiadacze urządzeń z nowym systemem najpierw zabierali się za zabawę tym widokiem. Mapy Apple'a cierpią jednak również na bolączki charakterystyczne także dla map konkurencji — znajdziemy źle zaznaczone obiekty, nieczytelne opisy ulic lub dzielnic oraz nielogiczne priorytety (przy oddalaniu się od mapy w niektórych miejscach znikają nazwy dzielnic, zostają nazwy małych ulic). Mają też sporo zalet, z których prawdopodobnie najważniejszą jest integracja z popularnym na zachodzie Yelpem, dzięki czemu od razu widać, czy znaleziona restauracja jest warta polecenia.

Dane do nawigacji dostarcza TomTom, więc raczej w pole nikogo nie wywiezie, informacje o korkach i wypadkach też podobno działają bez zarzutu na terenach, gdzie są obsługiwane. Jeśli więc dla kogoś Flyover jest zbędną zabawką, a mapy mają służyć do wyszukiwania punktów i wytyczania tras, nie powinien się czuć tym produktem bardziej zawiedziony, niż mapą TomToma. Przynajmniej w teorii.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.