r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

iRights, czyli utopiści ogólnikami walczą o bezpieczeństwo dzieci w Internecie

Strona główna AktualnościINTERNET

Już blisko 150 firm i organizacji wspiera nową brytyjską inicjatywę iRights. Jej program formułuje pięć ogólnych punktów, których realizacja ma zapewnić osobom poniżej 18 roku życia bezpieczeństwo w Sieci i umiejętności świadomego jej wykorzystywania. Po bliższym przyjrzeniu się programowi można jednak nabrać sporych wątpliwości, co do ich ewentualnej skuteczności. Ba, efekty mogą być nawet odwrotne do zamierzonych.

Wspierający inicjatywę iRights są zdania, że dzieci i młodzież posiadając dziś dostęp do ogromnych zasobów informacji, nie mają wiedzy jak skutecznie je pozyskiwać oraz brakuje im świadomości tego, jak zabezpieczać swoje dane osobiste. W tym celu iRights ma zamiar spopularyzowania programu, który stanowiłby odpowiednik Konwencji o prawach dziecka dostosowany do ich działalności wirtualnej.

Autorzy programu słusznie zauważają, że to, co raz pojawiło się w Sieci, nie znika z niej. Mimo to są zdania, że osoby do osiemnastego roku życia muszą posiąść narzędzia, które umożliwią im proste i wygodne usuwanie opublikowanych przez siebie treści. Uzasadnieniem ma być ich niedojrzałość, która może doprowadzić do kompromitujących sytuacji, a te z kolei mogą mieć negatywny wpływ na ich przyszłość.

r   e   k   l   a   m   a

Nie jest jasne jak ten utopijny postulat ma zostać zrealizowany technicznie. Bardziej istotna jest kwestia jej wpływu na kształtowanie się młodego człowieka. Zakładając, że jakimś tajemniczym sposobem, dzieci i młodzież rzeczywiście mogłyby „wymazywać” z Internetu kompromitujące treści, trzeba się jeszcze zastanowić, jak wpłynie to na uczenie ich odpowiedzialności i przewidywania konsekwencji swoich działań. W dobie zacierania się granic między rzeczywistością i wirtualnością, takie postulaty mogą mieć niezwykle negatywny na zrozumienie specyfiki Internetu i debaty w ogóle.

Przedsięwzięcie ma także na celu uświadamianie młodych internautów jak wartościowe dla dostawców usług, z których korzystają, mogą być dane osobiste. Konieczne ma być bardziej przejrzyste formułowanie regulaminów i polityki i prywatności, co ma uczynić podobne dokumenty zrozumiałymi dla młodych. Tak jakby starsi i doświadczeni internauci, w związku z tym, że są w stanie zrozumieć treść licencji, za każdym razem oddawali się wnikliwej jej lekturze i zdają sobie sprawę kto i na jakich prawach zarządza ich danymi.

Cały program iRights dziwi ogólnikowością. Zawarte tam koncepcje trudno nawet uznać za możliwe do zrealizowania – są raczej przejawem mylnego postrzegania Sieci, jako miejsca, które za pomocą szczytnej idei można zmienić w rajski ogród. Z całością programu można zapoznać się na stronie internetowej iRights.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.