Nie wiem do końca od kiedy, zorientowałem się, że wiele osób, które luźno lub lepiej znam, a które do tej pory obchodziły "komputery i internety" szeroki łukiem - ostatnio się zinformatyzowały. Z mojego punktu widzenia dziwnie się zachowują.
Ot, objawia się to na przykład tym, że diagnozę awarii polegającej na braku Internetu rozpoczynają od obdzwaniania znajomych z pytaniem czy u nich też nie ma? Innym razem ktoś prosi mnie żebym komputer z monitorem połączył kablem hdmi – po wielu podstępnych pytaniach z mojej strony okazało się, że nowo-informatyzowany-user wydumał sobie, że jakość streamu video z tvncnbc zależy od kabla którym podłączony jest monitor. Czasem to naprawdę irytujące, kiedy sprzedawca opóźnia wysyłkę kupionego przeze mnie na Allegro przedmiotu bo nie rozumie jak działa payU... ;)
Morał z tego jest taki, że faktycznie doczekaliśmy czasów, kiedy komputery a właściwie Internet trafił pod strzechy i jest już używany powszechnie. Nie ma się więc co dziwić, że zwykli ludzie traktują to wszystko zwyczajnie.