Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Gniewosław Wielkoważny

Na sąsiednim blogu nasz dyżurny uniksowy bloger promuje ideologię Open Source oraz Free Sotfware przepisując własnymi słowami hasła z Wikipedii. Pomińmy milczeniem cel takiego działania i skupmy się na tym o co zapytał jeden z komentujących ten wpis. Postawił On mianowicie mniej więcej takie pytanie: Czy oprogramowania "Synkron" może używać w firmie (do celów komercyjnych). Muszę przyznać, że na początku nie załapałem potęgi dowcipu stojącej za tym, wydawać by się mogło prostym pytaniem. Puentę zostawmy na koniec i zacznijmy od początku.

"Synkron folder synchronisation" - to oprogramowanie do synchronizacji plików i folderów, TUTAJ jest strona projektu, gdzie napisano, że program jest wolny i wieloplatformowy. Jest dosyć zaawansowany bo pozwala na multiplatformową synchronizację oraz przywracanie poprzednich wersji (a przynajmniej tak jest opisany). Tam też możemy znaleźć informacje o licencji programu, która wygląda tak: "Synkron is released under the terms of the GPL v2. For more information, see the official site" - rzecz wydaje się więc być prosta - wygląda na to, że autor Synkrona wydał swój program na licencji, której treść jest zgodna z licencją GPL v2 (czyli TEJ z 1991 roku).

W dokumentacji na stronie nie ma treści licencji na jakiej wydano program. No to ściągam wersję binarną dla Windows. Uruchamiam plik instalacyjny i co widzę? Ano widzę takie okienko z licencją do zaakceptowania:

Typowe okienku, bez bicia przyznam się, że zwykle na nim kończę czytanie treści licencji i już na tym etapie zaznaczam, że ją akceptuje (w końcu to GNU GPL - prawda?). Tym jednak razem doszedłem do końca:

Co widać na ostatnim obrazku? Ano widać, że to co mamy zaakceptować to nie jest licencja programu Synkron tylko przykład treści licencji GPL v2 opublikowany w 1991. Podeprę się tu polskim (nieoficjalnym) tłumaczeniem treści tejże, dostępnym TUTAJ - treść, którą widać na zrzucie ekranu brzmi:

"Powinieneś też poprosić swego pracodawcę (jeśli pracujesz jako programista) czy też swoją szkołę (jeśli jesteś uczniem), o podpisanie, w razie potrzeby, "Rezygnacji z praw autorskich" do programu. Poniżej podajemy przykład (zmień nazwy/nazwiska): My, firma Jojodyne Sp. z o.o. niniejszym zrzekamy się i rezygnujemy z wszelkich interesów prawnych w zakresie praw autorskich do programu "Gnomovision" (który realizuje następujące funkcje...), napisanego przez p.Jana Kowalskiego. Podpis: /-/ Gniewosław Wielkoważny Gniewosław Wielkoważny, Prezes...itp"

I tu jest ten moment, w którym można się śmiać. Po chwili ten śmiech może zamienić się w przerażenie bo realnie mamy do czynienia z programem de facto bez licencji bo autor tego oprogramowania jest ignorantem prawnym, który najwyraźniej nawet nie przeczytał tego co nam każe akceptować! Zamiast licencji do swojego programu wkleił tam przykładowy tekst z gnu.org, łącznie z komentarzami! Równie dobrze mógł tam wstawić wygenerowany tekst Lorem Ipsum albo bajkę o królewnie Śnieżce, która ugryzła jabłko...

Morał z tego niech będzie taki, że zamiast przepisywać hasła z wiki o Open Source albo Free Software lepiej propagować kursy podstawowej kultury prawnej dla programistów...

ps. Biedny ten James Hacker, z którego w polskiej wersji zrobiono Jana Kowalskiego. ;) Z drugiej strony Gniewosław Wielkoważny po prostu miażdży. ;) 

Komentarze

0 nowych
Bucic   9 #1 26.06.2011 00:03

Wiedziałem już od dawna, że:

potrzeba wielogodzinnego poszukiowania odpowiedzi na banalne pytanie "czy mogę używać w firmie?" => GNU project facepalm fail

Ale czegoś takiego się nie spodziewałem :) To mamy GNU project, które dało ciała i programistę, który dał ciała. Pytanie do klasy: Kto z osób związanych z synkronem nie dał ciała? :)

Bucic   9 #2 26.06.2011 00:04

Świetny wpis!

webnull   9 #4 26.06.2011 10:50

Gnomovision != Synkron może miał na myśli coś innego co instaluje się razem z Synkronem bądź coś się pomyliło autorowi oprograomwania.

webnull   9 #5 26.06.2011 10:51

PS. i to nie wina licencji tylko autora i jego podejścia, a Wy cały czas zwalacie winę na GPL który to rzekomo nie pozwala na użytek komercyjny

januszek   18 #6 26.06.2011 12:55

@webnull: Nie my - tylko Bucic - i nie zwala winę - tylko pyta. Ja wyraźnie napisałem już wcześniej, że to jest skomplikowany problem, który wykracza po za definicję encyklopedyczną. Zakładam, że czytałeś: http://www.dobreprogramy.pl/,Artykul,11359.html i http://www.dobreprogramy.pl/,Artykul,11361.html - a to tylko muśnięcie problemu interpretacji! Dlatego do mnie przemawia idea public domain - domeny czy też własności publicznej a nie jakieś ideologie wolnościowe (naśladujące ruch religijny), których tezy potrafią być sprzeczne same ze sobą i przez to generują problemy interpretacyjne...

Bucic   9 #7 26.06.2011 19:47

@webnull
"walacie winę na GPL"
Nie wiem, skąd to wytrzasnąłeś. Obie sprawy (niedostateczna informacja na stronach GNU i brak poprawnej licencji w instalatorze Synkrona) to osobne sprawy. Łączy je tylko to, że zostały odkryte przy okazji próby wykorzystania synkrona w firmie.

roobal   14 #8 27.06.2011 01:47

Dobre :)

Pozdrawiam!

tfl   8 #9 27.06.2011 12:45

dobry wpis!

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #10 27.06.2011 13:47

@webnull

Nie rzekomo ... W imię wolności (również oprogramowania) często jesteśmy ograniczani i nie tyczy się to tylko tak znienawidzonego MS. Problem jest w tym że licencja z przed 20 lat, nie jest jasna i klarowna tylko obwarowana mnóstwem zakazów i czasem wzajemnie wykluczających się klauzul ... I pomyśleć że to dotyczy Wolnego Oprogramowania.

januszek   18 #11 27.06.2011 13:52

@Pangrys: Jak to ktoś słusznie zauważył, w komentarzu do wpisu na blogu webnulla, wolność jest dla kodu a Twórca (albo) User są ograniczani.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #12 27.06.2011 14:10

Przy pracach nad GPL v3 nader często podnosiły się głosy że GPL v2 spełnia wszystkie wymagania i nowa licencja jest niepotrzebna ...
Wolność ta niestety czasem anarchia i by zadowolić wszystkich wychodzą "potworki" które tak naprawdę nie zadowolą każdego.

n33trox   6 #13 27.06.2011 16:48

Ostatni screen - wymiękłem :D Świetny wpis!

floyd   14 #14 27.06.2011 20:38

@Januszek
Brawo, trafiłeś w sedno: "Dlatego do mnie przemawia idea public domain - domeny czy też własności publicznej a nie jakieś ideologie wolnościowe (naśladujące ruch religijny), których tezy potrafią być sprzeczne same ze sobą i przez to generują problemy interpretacyjne... "
Poszerzając temat chciałbym tylko dodać, że ludzkość w swej większości nie ceni tego co jest darmowe i dla wszystkich. Genetycznie jesteśmy ukierunkowani na rywalizację i dążenie do sukcesu indywidualnego. Eksperymenty komunistyczne gdzie wszyscy mieli pracować dla wspólnego dobra, a wypracowane dobra rozdzielane po równo i za darmo splajtowały.
Czy się komuś to podoba czy nie, to tak po prostu jest, że bliżej nam do rywalizujących lwów nie unikających jednak współpracy podczas polowania niż do mrówek czy pszczółek.
A, dążenie do nieograniczonej wolności o której tak marzy webnull?
Już niejednokrotnie wykazano, że poszerzenie wolności jednych najczęściej ogranicza wolność innych i nie da się inaczej, niestety.

mktos   9 #15 27.06.2011 20:49

Kiedyś natrafiłem na dwa ciekawe instalatory - jeden pokazywał komunikat "wprowadź własną treść umowy licencyjnej" (właściwa licencja pokazywała się tylko w instalatorze w angielskiej wersji językowej).

Drugi... pozwalał skasować treść wyświetlanej licencji i wpisać własną :-D

command-dos   17 #16 27.06.2011 21:11

hmmm, zrobiliście z igły widły - moim skromnym zdaniem... Jeśli pisze, że na licencji GPL2, to na tym kończę czytanie i akceptuję. Resztę wytłumaczyliście sobie pod wpisem @webnull'a.

januszek   18 #17 27.06.2011 21:20

@command-dos: Morał z tego taki, że prawie nikt nie czyta umów, które podpisuje ;P

command-dos   17 #18 27.06.2011 21:29

@januszek - nie o to chodzi - ale to też fakt :) moim zdaniem (nie jestem prawnikiem, więc mnie wyprostujcie, jak się mylę), jak coś nie jest zabronione, to jest dozwolone - i tyle :)

Mantarak   3 #19 27.06.2011 22:42

Świetny wpis. Gratulacje dl autora.

JanStefan   6 #20 28.06.2011 01:03

command-dos
podam dość drastyczny przykład - morderstwo - gdyby zabicie kogoś było dozwolone tym samym ograniczało by prawo do życia innych, albo np. kradzież, ograniczało by się swobodę do własności - z innej strony - ograniczenie prędkości, powoduje zmniejszenie zgonów na drodze - czyli zwiększa bezpieczeństwo. Przykłady gdzie ograniczenia dają coś, a wolność może zabierać

Pozdrawiam

januszek   18 #21 28.06.2011 06:36

@command-dos: Teoretycznie, patrząc na sprawę ogólnie jest tak jak napisałeś ;) Pytanie jest inne: skąd wiesz, że coś nie jest zabronione lub ograniczone? W mojej pracy zawodowej często spotykam się z Klientami, którzy reagując (na ich zdaniem zagrożenie jakim są dla nich kontrole różnych instytucji typu Sanepid, PIH albo PIP) starają się niejako 'dokumentować' całą rzeczywistość i żądają np podawania podstawy prawnej braku jakiegoś wymogu (uściślę, że taki wymóg sami sobie wymyślili). Coś jak: "Proszę o podanie podstawy prawnej, że samochodem, który rozwija prędkość maksymalną 90km/h można jeździć autostradą bez specjalne pozwolenia". Zwykle pytający żąda, aby mu wskazać konkretne zdanie w jakiejś tam ustawie, które powinno brzmieć: "Dopuszcza się poruszanie się po autostradach bez pozwolenia pojazdami, których prędkość maksymalna wynosi 90km/h" i nie dopuszcza żadnego innego wyjaśnienia ;)

command-dos   17 #22 28.06.2011 07:04

@JanStefan - nie miejsce tu na filozofię, mamy do rozpatrzenia konkretny przypadek ;) Poza tym, komu, jak komu, ale mi tego nie musisz tłumaczyć. Zawsze byłem bliżej stwierdzenia: "myślta co robita", niż "róbta co chceta"... Większość przeciwników wolnego oprogramowania, wydaje mi się, jest takiego zdania, jak Salvador Dali: "Nienawidzę wolności, bo zmusza do dokonywania wyboru.". Natomiast ja bardziej skłaniam się ku temu: "Wolność to zdolność do samodyscypliny." - Georges Clemenceau. Właśnie to, że mogliśmy te zakazy, nakazy (moim zdaniem nie ma większego ograniczenia, jak nakaz czegoś) ustanowić, czyni nas wolnymi. Oczywiście z wolności trza umieć korzystać - Polacy, jako naród, nie potrafią, co wspaniale cały czas pokazujemy (końcówka poprzedniego wieku, do teraz). "Daj polakom rządzić a sami się wykonczą." - Otto von Bismark. Kwintesencja nie bycia zniewolonym Polakiem przez innych, z perspektywy zewnętrznego "obserwatora"...
Aleście mnie naciągnęli na gadkę, powracając... więc, jak coś nie jest zabronione, to jest dozwolone? Jak mówią reguły, które z samodyscypliny ustaliliśmy, będąc wolnymi? ;)

command-dos   17 #23 28.06.2011 07:16

@januszek, ale nigdzie nie masz napisane, że możesz jechać 85 km/h - a możesz? Nie wiem o co chodzi, z tym "pozwoleniem" w Twoim przykładzie, ale jasno w przepisach jest (a może było) powiedziane, że na autostradę możesz wyjechać pojazdem, który na prostej drodze jest w stanie rozwinąć prędkość 40 km/h - prawko zdawałem jakieś 17 lat temu, więc może coś się zmieniło ;)
Może chodzi Ci bardziej o coś takiego: Znak C-2 "nakaz jazdy w prawo za znakiem" zobowiązuje kierującego do ruchu w kierunku zgodnym ze strzałkami. Nigdzie nie masz tu napisane, że zakazuje się skrętu w lewo. Ewidentnie jest to zakazane, poprzez nakazanie jazdy w prawo.
Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem i czy jeszcze o tym samym gadamy :)

januszek   18 #24 28.06.2011 08:14

@command-dos: Chodziło mi o to, że pytający, który sobie wymyślił, (bo gdzieś kiedyś coś słyszał albo trafił na niedouczonego kontrolera etc), że potrzebne są jakieś "pozwolenia" teraz jak ktoś mówi, że nie są wymagane to on żąda podstawy prawnej: "że nie są wymagane" ;)

command-dos   17 #25 28.06.2011 09:16

@januszek - aaa, kumam :) to się chyba nazywa biurokracja :) ale, faktycznie, jakiś przepis powinien regulować i to... Byle nie popaść w paranoję i np. zakazać zakazów.
Powracając do tematu, poświęciłem nieco czasu na odnalezienie informacji, czy moją vistę business mogę wykorzystać w firmie. I tak: najpierw za linkiem z pudełka, poszedłem na stronę, którą mi wskazano: http://www.microsoft.com/oem - i tu niespodzianka. No cóż, nie poddałem się. Użyłem swoich metod i dotarłem w końcu do: http://download.microsoft.com/Documents/UseTerms/Windows Vista SP1_Business_Polish_f1efa347-842f-4cc5-a797-023dba196421.pdf i albo słabo szukam, albo nie chcę znaleźć ;) nigdzie informacji o tym, czy mogę to oprogramowanie wykorzystać w firmie "for commercial use". Ktoś pomoże?

januszek   18 #26 28.06.2011 09:49

@command-dos: Wydaje mi się, że zbliżamy się do tego miejsca, w którym Łasice mają swoje gniazdo... ;P

JanStefan   6 #27 28.06.2011 10:18

@command-dos oksymoronem walisz, bo piszesz, nie czas na filozofię, a sam filozofujesz. No i chyba słuchasz "Świat wg. blondynki" w Radio Zet.

Tak naprawdę wszystko rozbiega się o znajomość prawa, własną interpretację, a także poprawność zapisów z innymi. Z życia wyjęte - prawo skarbowe. W wielu przypadkach niejasne i sprzeczne z innym prawem - pobieranie cła za sprowadzone auto.

Ja się jeszcze nie spotkałem z idealnym prawem co by w sposób jasny i rzetelny opisywała co komu wolno a co nie, bo ludzie piszący prawo sami go w pełni nie znają, tak samo jak Ci co mają je przestrzegać. Głównym błędem jest próba detalizowania tego co można a czego nie - wtedy ktoś może coś pominąć - i wchodzi pewna moralność, bo np. skoro nie można użyć tych przekleństw ******,******,***** to może nie można użyć i słowa kurczę, albo zajebiście - które przez wielu ludzi jest słowem wulgarnym. Pięknie to wszystko brzmi pisząc ogólnie to co zabronione to zabronione a to co dozwolone to dozwolone - rzeczywistość nie jest taka piękna.

Pozdrawiam

JanStefan   6 #28 28.06.2011 10:29

@command-dos aha i ta wypowiedź gdzie jest oksymoron, jest świetnym przykładem, że zapisy często bywają być niejasne i sprzeczne z samym sobą, bo skoro ty nie potrafisz napisać wypowiedzi, bez błędu logicznego to co dopiero stworzyć jasne i proste zasady, ale się nie gniewaj, bo tak mają wszyscy.

Pozdrawiam

command-dos   17 #29 28.06.2011 10:32

@up - no więc mówię, że robicie z igły widły ;) dla mnie gpl2, jest na tyle jasne, że nie mam oporu zainstalowania programu dla celów zarobkowych opartego na tej licencji. Jak powiedział @JanStefan, pozwala mi na to moja znajomość prawa i moja interpretacja zawartych tam zapisów - jeśli ktoś (twórca) myśli inaczej, to spotkamy się w sądzie i sąd oceni, kto miał rację...
BTW - co do filozofowania, to faktycznie dałem się wciągnąć (nie wytrzymałem). I od razu odpowiem na przypuszczenia @JanaStefana: nie, nie słucham radia Zet i tym bardziej "Świata wg blondynki" ;)

command-dos   17 #30 28.06.2011 10:40

@JanStefan - nie gniewam się ;) ale czytam to jeszcze raz i nie widzę błędu logicznego - gdzie go popełniłem?

januszek   18 #31 28.06.2011 12:12

@command-dos: Czekaj, czekaj, GPLv2 jest jasna - ok, ale pytanie było o licencję programu "Synkron", która jak się okazało nie jest nawet licencją - więc nie ma sensu rozpatrywać czy jest ona zgodna z któraś wersją GPL czy nie ;) I to prowadzi do tego, że pierwszym warunkiem faktycznej weryfikacji czy coś o czym *myślimy że wygląda na zgodną z GPL* jest przeczytanie tego czegoś od początku do końca ;) Podkreślę: chodzi o ***czytanie*** ;) Celem mojego wpisu było pokazanie, jak łatwo można wpaść w pułapkę czytając tylko pierwszą stronę ;) Niczym w filmie "Nic śmiesznego" i lasem krzyży... ;P

command-dos   17 #32 28.06.2011 13:57

http://sourceforge.net/projects/synkron/ - tam jest jasno napisane na jakiej licencji jest program - nie wiem po co dalej szukać. W razie czego jest dowód ;)
A co do filmu, to jeden z moich ulubieńszych ;)

januszek   18 #33 28.06.2011 14:24

@cammand-dos: A to o drewnianym płocie na którym napisano "pupa" kojarzysz? ;) http://ussburaque.org/2008/11/pogaska-drzazga-mu-si-wbia.html

Druedain   13 #34 28.06.2011 15:03

@commandos-dos mnie uczono w szkole, że m.i. na tym polega liberalizm, że właśnie dozwolone jest to czego nie zakazano. Często studzę zapał i chłodzę emocje ludziom, którzy pytają dlaczego ktoś nie zachowuje się tak by móc patrząc przez pryzmat własnych ideałów (z reguły dość popularnych, a nie niezwykłych) powiedzieć, że ten ktoś jest porządnym człowiekiem, mówiąc im, że mają do tego prawo. Ponieważ nikogo nie można zmusić do tego by zachowywał się pro-społecznie, to z reguły dyskusja się na tym kończy.

command-dos   17 #35 28.06.2011 15:25

@januszek - już kojarzę :) wiem o co Ci chodzi. Na pewnym portalu jednak, ktoś rzucał jajami do prezydenta i jakoś znalazł się "winny"... Gdyby ktoś napisał na płocie jednak: "firma XYZ to pupa", pewnie byłaby inna gadka...
Dla mnie temat jest wyczerpany - wkraczamy w mgliste rejony i czepiamy się już, a to niepotrzebnie - fajnie się dyskutowało. Ten kto ma rozum, wyciągnie wnioski, także dotyczące licencji i tego feralnego programu... Pozdrawiam.

tomasz154   2 #36 30.06.2011 08:49

@januszek
Chciałem napisać "dobra, pośmiałeś się a teraz przeproś i wyjdź".
Ale nie napiszę, bo masz trochę racji.
A czemu nie całą? Już tłumaczę.
Otóż autor wkleił dokładnie to co miał wkleić. Na pierwszym z Twoich screenów można przeczytać:
"Everyone is permitted to copy and distribute verbatim copies of this license document, but changing it is not allowed."
I wierz lub nie licencja GNU w takiej postaci dołączona jest do LibreOffice, programów Mozilli i wielu, wielu innych, których to autorzy okazuje się potrafią czytać i nie są takimi ignorantami prawnymi ;-)

Z kolei część o Gniewosławie wyrwałeś z kontekstu.
W czym masz rację to to, że autor jednak mógłby się pokusić o napisanie "Ja, Gniewosław Wielkoważny daję ci ten oto Synkron na licencji GNU GPL, którą to możesz sobie przeczytać poniżej".

Podsumowując, program Synkron MA licencję.
Wyraźnie napisane jest "Proszę przeczytać Umowę licencyjną...", a poniżej jest umowa GNU GPL w poprawnej postaci.

Pozdrawiam.
PS. Wiem, że chciałeś dobrze :)

tomasz154   2 #37 30.06.2011 09:04

Aha, żeby rozwiać wątpliwości nazwiska Gniewosław Wielkoważny użyłem przykładowo, bo mi się spodobało i nie ma ono związku z przykładem podanym w licencji, który to swoją drogą ma się być może nijak do tego programu.

januszek   18 #38 30.06.2011 09:47

@tomasz154: A licencjodawcą jest John Hacker? ;P
Wybacz ale masz poważne braki w podstawowej wiedzy o prawie... Czy kupiwszy od kogoś samochód też poszedłbyś do urzędu komunikacji, z umową, którą byłby wzór takiej wycięty ze strony tygodnika motoryzacyjnego, w którym to wzorze nie zmieniłbyś przykładowych wpisów (takich jak imiona i nazwiska sprzedawcy i kupującego, model auta, numery etc)?

tomasz154   2 #39 30.06.2011 10:47

Ha! Kij w mrowisko!

Licencjodawcą jest autor programu. Pokusiłem się o jego zainstalowanie. Jest tam napisane coś w ten deseń:
Autor: James Hacker.
Niniejszy program jest objęty licencją GPL v2.
I to w zasadzie wyczerpuje temat. Jest autor. Jest licencja.

Wybacz, ale przeczytaj tą licencję proszę. Jest ona poprawna. Można jej zarzucić, że jest długa, nudna i niejasna, ale autor programu NIE MA PRAWA jej zmieniać, co zacytowałem i zrobię to ponownie, skoro raz nie wystarczyło:
"Everyone is permitted to copy and distribute verbatim copies of this license document, but changing it is not allowed.".
po polsku:
"Zezwala się na kopiowanie i rozpowszechnianie wiernych kopii niniejszego
dokumentu licencyjnego, jednak bez prawa wprowadzania zmian."

Serio zajrzyj do licencji LO, Firefoksa, jądra Linuksa, czegokolwiek. Ta licencja jest tam dokładnie w tej formie. Z fragmentem o Jamesie Hackerze, który jest jej integralną częścią.

Zgadza się, tam na końcu jest przykład. Przykład zrzeczenia się praw autorskich do programu, jeśli był on tworzony w firmie Gniewosława Wielkoważnego przez Jamesa Hackera. Ale jeśli James Hacker tworzył ten program po nocy w swojej zamolałej piwnicy to nikt musi dodawać takiego oświadczenia :P

Tak, że akurat fragment o Hackerze i Yoyodyne jest tutaj absolutnie złym argumentem. Prędzej czepiałbym się tego, że nie napisał w okienku z licencją tak:
Autor: James Hacker.
Niniejszy program jest objęty licencją GPL v2, która jest poniżej...

Nie mam zamiaru wchodzić w ideologiczne spory z piewcami GPL, ale uważam, np. licencje MIT i BSD za czytelniejsze (bo napisane krótko i konkretnie):
http://www.opensource.org/licenses/bsd-license.php
http://www.opensource.org/licenses/mit-license.php
I swoją drogą w nich właśnie (jako dokumentach) jest miejsce na uzupełnienie autora programu, tak jak tego sobie życzysz :)

januszek   18 #40 30.06.2011 11:17

@tomasz154: Autorem programu Synchron jest Matúš Tomlein.

"James Hacker" - to zmyślone imię i nazwisko, które wstawiono w jako przykład. Powinno zostać wyedytowane. To taki amerykański odpowiednik naszego Jana Kowalskiego (tego, który jest np na skrzynkach na listy), tyle, że z ukłonem w kierunku środowiska programistów...

tomasz154   2 #41 30.06.2011 11:18

Wiem! Używałem James Hacker specjalnie, żeby uogólnić.

tomasz154   2 #42 30.06.2011 11:27

Dobra, napisałem wszystko niejasno i może ciężko to zrozumieć napiszę jeszcze raz od początku.
Licencja GNU GPL wklejona przez Matúš Tomlein jest poprawna. Fragmenty o Jamesie Hackerze, Yoyodyne, Wielkoważnym, itp. są częścią tego dokumentu i muszą tam pozostać.
Jedyne, czego bym się ewentusalnie czepił to, że nie napisał w tym okienku tak:
Program Synkron został stworzony przez Matúš Tomlein (nie odmieniam, bo nie wiem jak) i jest udostępniony na licencji GNU GPL v2, która jest poniżej:
(tu treść licencji GNU GPL z wszystkimi wstawkami o Hakerach, Gniewosławach, itp.)

Czy jest to jasne?
Jeśli ciągle uważasz, że ta licencja to szablon to proszę zgłoś Linusowi Torvaldsowi, że jego plik z licencją jest błędny. I, że pozostaje błędny od ok. 18 lat.
Czy naprawdę uważasz, że wiesz o GPL więcej niż twórca sztandarowego produktu rozpowszechnianego na tej licencji? :P

januszek   18 #43 30.06.2011 12:26

Ja nie twierdzę, że sama ogólna treść GNU GPL nie jest poprawna. Twierdzę, że w polskich realiach prawnych to co akceptujemy w tym okienku w ogóle nie jest licencją (czyli wymaganą przez nasze prawo umowę użytkownia oprogramowania) i co za tym idzie to oprogramowanie nie może być zgodnie z prawem użytkowane. Pierwszą wadą prawną jest brak informacji "copyright" (to w końcu do niej treść licencji GPL jest dodatkiem) a drugą to, że treść licencji GPL trzeba akceptować (bo nie trzeba).

ps. Swoją drogą zerknij na tę dyskusję: http://42.pl/u/2CqS - gdzie ktoś przytomnie zapytał o to *jakie konkretnie prawa do użytkowania* otrzymuje z programem licencjonowanym na licencji GNU GPL. Wyszło na to, że może modyfikować i rozprowadzać. Ale używać nie.

januszek   18 #44 30.06.2011 12:36

@tomasz154: Jeszcze jedno - nie masz racji twierdząc, że wstawki o Hakerach, Gniewosławach itp są częścią treści licencji GNU GPL - ona kończy się tam gdzie jest napisane "END OF TERMS AND CONDITIONS" - to co jest poniżej to tylko wskazówki jak ją stosować. Sprawdź to sam tu: http://www.gnu.org/copyleft/gpl.html

ps. Z tego wynika, że goście od Mozilli, na których przykład się powołujesz też są lepsi w programowaniu niż w czytaniu dokumentów w języku prawniczym ;P

tomasz154   2 #45 30.06.2011 13:10

Może wyjaśnię moje stanowisko odnośnie kilku rzeczy:

1. Licencja GNU GPL v2 jest zamotana i bardziej dba o kod programu sam w sobie i jego prawa, niż prawa użytkownika, tu zdaje się zgadzam się z Tobą
"The act of running the Program is not restricted" to sformułowanie jest dość niejasne, dla mnie osobiście oznacza, że mogę używać programu do czego chcę.

2. Z całą stanowczością twierdzę, że to co odkryłeś jako wielki bug w Synkronie, bo autor zapomniał/nie umiał/nie wiedział, że trzeba wypełnić licencje GNU GPL jest bzdurą, bo nie ma tam nic do wypełniania. I zasadniczo dowiedzenie tego było moją intencją.
Nawiasem mówiąc GNU GPL v3 jest już smutniejsza i nie ma tam Ty Coona ani Jamesa Hackera, są za to typowe wypełniacze. Nie zmienia to faktu, że chodzi tam o pewne zalecenia, a nie to, że trzeba coś tam wypełnić.

3. Autor Synkrona zasadniczo te zalecenia spełnił: w plikach z kodem źródłowym zawarł odpowiednią formułkę (stwierdzam na podstawie obejrzenia niereprezentatywnej próbki 3 plików), a w okienku Pomoc|Informacje o
zawarł informację o autorze i licencji.
Zakładam, że program powstawał w ziemiance czy innej siedzibie obywatela Matúš Tomlein, a nie w firmie Ty Coona i niepotrzebne są, żadne oświadczenia ze strony tego drugiego. Tak - wiem, że Ty Coon to bohater fikcyjny ;-)

4. Powstaje pytanie, czy takie pokazywanie licencji w instalatorze programu i pełnych informacji o nim jest niezbędne. Taki np. LibreOffice w ogóle w instalatorze nie pokazuje licencji, za to w programie jest ona dostępna. A taki np. Firefox? Też nie ma. Cóż zrobić.

5. Najgorsze w GNU GPL jest to, że musimy z nią żyć. Jest licencją wirusową. Cokolwiek wykorzystuje kod na GPL musi być licencjonowanie na GPL. Linux jest skazany na GPL. Podobnie jak wiele innych projektów.
Ale z drugiej strony zasadniczo nie ma już w Polsce problemów z wykorzystywaniem programów na GPL w firmach. Minęły czasy głupoty w stylu kupowania gazet z Linuksem.

tomasz154   2 #46 30.06.2011 13:11

Jeszcze jedno. Mam rację ;-)
Spójrz tu:
http://www.gnu.org/licenses/gpl-2.0.html
U góry w konspekt:
GNU GENERAL PUBLIC LICENSE
Preamble
TERMS AND CONDITIONS FOR COPYING, DISTRIBUTION AND MODIFICATION
How to Apply These Terms to Your New Programs

Ewidentnie "How To Apply" jest częścią GNU GPL. :P

tomasz154   2 #47 30.06.2011 13:13

Za szybko posłałem... Mogę nawet wyjaśnić czemu one tam są.
One są tam dla Ciebie. Jeśli zachce ci się zrobić forka Synkrona, Linuksa, czy czego tam, to już wiesz co masz zrobić :-)

tomasz154   2 #48 30.06.2011 13:15

I jeszcze jedno :P To, co podałeś to GPL v3 ;-)

tomasz154   2 #49 30.06.2011 13:26

O, to zamyka temat:
"The preamble and instructions are integral parts of the GNU GPL and may not be omitted"
Moje tłumaczenie jak ktoś nie zna angielskiego: "Preambuła i instrukcje są integralną częścią GNU GPL i nie mogą zostać pominięte."
za:
http://www.gnu.org/licenses/gpl-faq.html#GPLOmitPreamble

januszek   18 #50 30.06.2011 13:39

Nie prawda. Zobacz screen tego co linkujesz: https://picasaweb.google.com/kezsunaj/Rozne#5623971759981344258
Może masz jakiś problem z monitorem? Bo u mnie jest tam wyraźnie napisane, wielkimi literami: "END OF TERMS AND CONDITIONS".

tomasz154   2 #51 30.06.2011 14:06

Ja czytam, co linkuję...

Dobrze, to ustosunkuj się do tego:
http://www.gnu.org/licenses/gpl-faq.html#GPLOmitPreamble
bo mam wrażenie, że zmierzasz w kierunku osobistych wycieczek do mojego monitora :p

"END OF TERMS AND CONDITIONS" to nie to samo, co "END OF GPL"
Gdybyś nie zauważył, bo może masz jakiś problem z monitorem ;-) to w GPL jest taka część "TERMS AND CONDITIONS FOR COPYING, DISTRIBUTION AND MODIFICATION" i to prawdopodobnie do niej odnosi się "END OF TERMS AND CONDITIONS", nie sądzisz?
Przed "Terms and conditions" jest "Preamble", a po - "How to Apply".
Wszystko to wchodzi w skład GPL.

I z innej beczki:
znajdź mi jeden przykład licencji GPL napisanej "po Twojemu". Chętnie zobaczę ten twór.

januszek   18 #52 30.06.2011 15:05

@tomasz154: Rozumiem, patrzysz na ten tekst jak na dzieło. Słusznie - jest to dzieło, objęte nawet ochroną prawno autorską. Tyle, że to dzieło - ten tekst - nie jest w sensie prawnym, w Polsce, prawnie wiążącą umową licencyjną.
Zerknij jak np firma UX wybrnęła z tego i jak oferuje w Polsce swoją kompilację OO: http://www.ux.pl/openoffice/?page=licencja ;)

tomasz154   2 #53 30.06.2011 15:14

Dokładnie, patrzę na to jak na dzieło - nierozerwalną i niemodyfikowalną całość i cały czas próbuję Ci to wpoić ;-)

Z tym wybrnięciem to nie jest takie proste. W Ux wybrnęli bo mogli wybrnąć. Bo OpenOffice/LibreOffice jest na LGPL.
Z GPL, czyli np. z Linuksem nie można zrobić takiego triku.

januszek   18 #54 30.06.2011 15:18

Mam podać przykład jak powinno być? Tak jak np 7zip. Instalator o nic nie pyta. Po zainstalowaniu aplikacji masz na dysku, w folderze z programem dwa pliki: License.txt i copying.txt - (ten drugi zawiera właśnie treść GNU GPL) i tak ma być, vide: http://www.gnu.org/licenses/gpl-howto.pl.html

tomasz154   2 #55 30.06.2011 15:35

Gwoli ścisłości 7-zip jest na LGPL, ale to w tym wypadku nieistotne.

Zgadza się, że tak jest idealnie. Tak samo jest z Linuksem (jako jądrem).
Z Synkronem jest gorzej, bo GNU GPL jest dostępna do przeczytania w trakcie instalacji, a później w programie jest tylko informacja, że obowiązuje GNU GPLv2. I nie ma jej w żadnym pliku. Niemniej cytując podlinkowane przez Ciebie howto
"Ponadto gdzieś w pakiecie dystrybucyjnym programu powinniście umieścić egzemplarz samej licencji". No umieścił w pakiecie dystrybucyjnym jak nic.

A pytając o "przykład licencji GPL napisanej "po Twojemu"" chodziło mi raczej o taką "wypełnioną" :-)

januszek   18 #56 30.06.2011 16:55

@tomasz154: Owszem umieścił - ale wracamy do punktu wyjścia bo, co przyjmij w końcu do wiadomości, bez wskazania autora (tego copyright z pliku Licence.txt) to co umieścił staje się formalnie bezwartościowym prawnie tekstem. Równie dobrze mógł tam wstawić obraz Upadłej Madonny z Wielkim Cycem wstawić ;P

  #57 06.06.2012 00:31

Niestety, tomasz ma rację; a januszek to debil, bez zdolności do analizy tekstu i umiejętności przyznania się do błędu.

http://en.wikipedia.org/wiki/GNU_General_Public_License#The_GPL_in_court

To, że w Polsce prawo pozwala takim ludziom jak januszek pisać, polskiej policji konfiskować permanentnie komputery "na poczet śledztwa" a 60- czy 70-letnim sędziom, którzy w życiu nie widzieli na oczy komputera, orzekać w postępowaniach dotyczących informatyki, jest tylko dowodem, że białe niedźwiedzie nie są mitem.

Na świecie były już osoby, które myślały tak jak autor postu, np firma Cisco. Po zapłaceniu paruset tysięcy dolarów ugody zmieniły zdanie.

Instrukcje n/t stosowania GPL są nieodłączną częścią tekstu GPL. Wiążący w sensie prawnym jest polski kodeks prawa cywilnego, który stanowi między innymi, że "licencja" jest po prostu umową, zawartą między odbiorcą a twórcą. Ponieważ w przypadku oprogramowania obydwie strony wyrażone są implicite (odbiorca - użytkownik, twórca - autor oprogramowania), nie jest niezbędne podawanie ich explicite w treści umowy.

" 0. This License applies to any program or other work which contains
a notice placed by the copyright holder saying it may be distributed
under the terms of this General Public License. The "Program", below,
refers to any such program or work, and a "work based on the Program"
means either the Program or any derivative work under copyright law:
that is to say, a work containing the Program or a portion of it,
either verbatim or with modifications and/or translated into another
language. (Hereinafter, translation is included without limitation in
the term "modification".) Each licensee is addressed as "you"."

; licencja odnosi się więc do każdego programu, opatrzonego tekstem GPL; a program, z definicji z Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, jest w punkcie startowym wyłączną własnością jego autora. Wynika z tego jasno, że osobami, które zawierają umowę licencyjną, jest autor oprogramowania i jego użytkownik.

W polskim prawie dwie osoby i wyrażona obustronnie zgoda to już wystarczające pole do zawarcia umowy.

tl;dr - autor flame'a na GPL to moron, uparty jak osioł z ostrą konstypacją.