Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kopiowanie nie jest kradzieżą! Zrozumcie to!

W debacie o ACTA jaka przetacza się przez Internet powiedziano już prawie wszystko. Napisałem prawie bo zabrakło wyjaśnienia tego, że ściąganie kopii utworu z Sieci nie powinno być mylone z jego kradzieżą! To manipulacja!

Definicja pojęcia

Sednem tradycyjnego pojęcia kradzieży jest wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela.
W przypadku kopiowania utworów w Internecie takie zjawisko nie występuje.

Różnica jest taka jak pomiędzy obrabowaniem skarbca banku a nie opłaceniem raty kredytu w terminie.

Analogia

Rabunek pozbawia bank pieniędzy, a nieopłacenie raty jest naruszeniem umowy kredytowej zawartej z bankiem. Broniący restrykcyjnych norm prawnych lobbyści chcieliby aby ten kto naruszył umowę zawartą z bankiem był przez prawo traktowany tak samo jak bankowy rabuś. Dlatego lansuje się określenie takie jak: "kradzież" lub "piractwo".

Moim zdaniem używanie tych pojęć prowadzi właśnie do antagonizmów i eskalacji problemu.

Przykład

Gdyby jutro miała wejść w życie nowelizacja kodeksu drogowego, wg której każdy kierowca, który przekroczy dopuszczalną prędkość będzie karany tak jak zabójca - i to na wniosek zarządcy lub producenta samochodu - to jestem przekonany, że na ulicach mielibyśmy protestujących kierowców.

Morał

Dlatego tak ważnym jest to aby precyzyjnie formułować i nazywać problem.

Inaczej mamy do czynienia ze zwykłą manipulacją.
 

internet inne

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  19 #1 26.01.2012 11:12

I to co Januszek powiedziałeś - jest prawdą ;)

sanurss   3 #2 26.01.2012 11:54

true ;)

tfl   8 #3 26.01.2012 11:54

@Autor

"Sednem tradycyjnego pojęcia kradzieży jest wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela.
W przypadku kopiowania utworów w Internecie takie zjawisko nie występuje. "

To moze pomysl jeszcze raz...

Mifczu   11 #4 26.01.2012 11:55

Inny przykład, jeżeli zbudujemy sobie samochód i komuś się to spodoba więc sam zrobi sobie identyczny to występuje tu kradzież? I gdyby sobie nie zrobił tego samochodu to nie znaczyłoby, że na pewno go od nas kupi. Producenci chcieliby jak najwięcej kasy za nic a mimo, że płacimy za film wciskają nam pełno zwiastunów i reklam. Skoro już muszę tam być to niech rozdają DVD za darmo a zarabiają na biletach do kina. to samo muzycy, gdyby nie kopie w internecie nikt by ich nie słuchał i nie poszedł na koncert na którym to uczciwie tacy muzycy zarabiają. Osobiście nie kopiuje piratów i w domu mam wyłącznie oryginalne gry, bo warto wspierać twórców produkujących dobry towar, ustawą ludzi do tego się nie zmusi.

  #5 26.01.2012 11:56

Przedstawiłeś sprawę prosto i jasno. Popieram rękami i nogami.

Frankfurterium   9 #6 26.01.2012 12:03

Nie jestem ekonomistą, ale pamiętam, że był na to odpowiedni termin. Istnieje nawet model ekonomiczny zajmujący się jedynie dobrami 'kopiowalnymi', które nie wyczerpują się w czasie dystrybucji. Nie istnieje tam pojęcie kradzieży, tylko coś w stylu utraty potencjalnego zarobku.

floyd   14 #7 26.01.2012 12:11

Rzeczywistość przekracza czasami naszą wyobraźnię. Widziałem nie tak dawno reportaż z NASA w którym demonstrowano jak kosmonauci mogą kopiować potrzebne im narzędzia. Najpierw było skanowanie klucza (francuskiego) z wielu specjalnych kamer, a następnie na podstawie tego skanu komputer sformował z proszku zmieszanego z odpowiednim lepiszczem identyczne narzędzie które działało ja prawdziwe. :)
Przyznaję, że z niedowierzaniem oglądałem ten reportaż. Fantazja to autorów programu czy prawda?
Jeśli prawda, to nic nie stoi na przeszkodzie by w przyszłości kopiować wszystko co nam się zamarzy.
No cóż skopiuję sobie jakiegoś Mercedesika, na początek. :)

oscyloskop   3 #8 26.01.2012 12:24

I owszem, utratę potencjalnego zarobku da się określić jako stratę wynikającą z kopiowania i można próbować temu przeciwdziałać. Jakoś.
Moim zdaniem zamieszanie wprowadza tu jeszcze jedna kwestia. O kradzieży w kontekście własności intelektualnej można mówić, jeśli ktoś skopiuje czyjś utwór/pomysł/projekt/cokolwiek i sobie przypisze autorstwo. Zresztą sam zawsze w ten właśnie sposób rozumiałem "prawo autorskie"/ochronę własności intelektualnej. Oczywiście, z tego wynikają też prawa finansowe (które należy chronić), ale to zupełnie co innego, niż "nielicencjonowane rozpowszechnianie" lub pobieranie.

Mantarak   3 #9 26.01.2012 12:30

Ale jakie jest Twoje zdanie?. Czy brak dobrego terminu według Ciebie usprawiedliwia ten proceder, czy nie. Zaproponuj jakieś słowo.
Czy używanie słowa "samo-chód" oznacza manipulację? On przecież nie chodzi. Słowa nabierają takich znaczeń jakie im przypiszemy. Kiedyś słowo "kał" oznaczało glinę, czy mówiąc "co ja tu paczę" mamy na mysli wypaczanie drewna?. Używamy zwykle najlepszego dostępnego, popularnego i krótkiego określenia. Łatwiej powiedzieć "pirat" niż "osoba duplikująca bez zgody autora jego dorobek intelektualny w postaci linii kodu".

NRN   9 #10 26.01.2012 13:01

@januszek, napisz jeszcze taki sam wpis o pojęciu licencji i licencjonowania, np. na oprogramowanie. Podejrzewam, że słowo "kradzież" tudzież "oszustwo" także pojawią się w tle ;) A fajnie by było, jakbyś taką serię o tego typu sprawach poprowadził.

gowain   18 #11 26.01.2012 13:09

@Januszek... jeżeli przez utwór rozumiesz muzykę i filmy, to ok. Nasze prawo jest tak skonstruowane, że nie można tego nazwać kradzieżą, ale jeśli utwór będzie utworem w rozumieniu gra lub program to, to już jest zwykła kradzież podlegająca pod kodeks karny.

  #12 26.01.2012 13:15

pamięta ktoś jeszcze interwencje Policji min. w akademikach? wtedy padły słowa o kopiowaniu do użytku "domowego" (nie handlowego, nie przemysłowego) jest dozwolone, lecz wymiana między użytkownikami już tak; druga rzecz to podobno patenty na popularne formaty jak .avi, .mp3, .divix, .wav itd, wtedy ludzie konwertowali sobie pliki do "wolnych" formatów jak: .ogg i .flac by być fer i co wyszło?

floyd   14 #13 26.01.2012 13:21

@mentarak
"Czy używanie słowa "samo-chód" oznacza manipulację?". raczej nie nazwiemy tego manipulacją bo nikt tu nie zyskuje ani nie traci, ale pewnego rodzaju manipulacją jest gdy robola pracującego bez zezwolenia i nie płacącego podatku określa się jako pracującego 'na czarno', natomiast bogatszego przedsiębiorcę też niepłacącego podatków określa się znacznie łagodniej jako prowadzącego działalność 'w szarej strefie'. Nie mam wątpliwości komu bardziej sprzyjali twórcy tych określeń. Niby drobiazg takie przyporządkowanie kolorów, a jednak wolał bym aby było odwrotnie.

gowain   18 #14 26.01.2012 13:34

@chiquita Gwoli ścisłości jeśli chodzi o patenty od np. mp3 to płaci je producent sprzętu odtwarzającego mp3, a nie użytkownik, bo byłoby to bardzo komiczne. Tak samo jakbyś mając telefon z Androidem musiał płacić kilkunastu firmom za wykorzystywanie ich patentów...

  #15 26.01.2012 13:49

@gowain
ja to wiem, lecz posiadając plik w "niewolnym" formacie, podejrzewany byłeś/jesteś o piractwo ew. handel, musiałeś/musisz wykazać źródło w innych przypadkach byłeś/jesteś "kolekcjonerem"; teraz posiadając cokolwiek jesteś potencjalnym "niemoralnym" i musisz płacić; ZAIKS np. interpretuje "puszczeniem w eter" i tak, czy siak wymagana jest statystyczna opłata uzależniona od potencjalnych słuchających; wyobraź sobie, że blogi również mogą być płatne za udzielanie/kopiowanie/tłumaczenie informacji z innych serwisów oraz na wymuszeniu prowadzenia działalności gospodarczej, takie tematy również się pojawiały jako "czarnowidztwo"; co w związku z tym z vimeo, gdzie większość filmików jest w formacie ogm, i jest przerobioną kopią z innego portalu

Mantarak   3 #16 26.01.2012 13:52

@floyd
Masz rację. Zwróciłeś uwagę na ogólny problem. Tak naprawdę wszytkie nasze wypowiedzi to mniejsza lub większa manipulacja. Słowa mogą być bronią, lekarstwem, instrumentem nacisku. Można kogoś doprowadzić do łez i do śmiechu tylko jednym słowem. Szczególnym przypadkiem są dziennikarze i politycy, oraz przedstawiciele handlowi. Pisarze też nami manipulują. Tak po prostu działa ten świat. Ostatecznie to od nas zależy jakie znaczenie podłożymy pod konkretne słowo bo przecież nie zajrzymy do czyichś myśli aby odkryć prawdziwe intencje rozmówcy.
Mistrzowie słowa (czytaj manipulanci naszych emocji) poderwą każdą laskę, sprzedacą Ci gówienko w złotym papierku, sprawią, że wybierzesz ich w wyborach itd, itd...

  #17 26.01.2012 13:55

@floyd kopiowanie 3D to rzeczywistość. Poszukaj informacji o drukarkach 3D, jest tego pełno w sieci :)

Mantarak   3 #18 26.01.2012 14:07

@Zb
Na razie kopiowany jest kształt ale nie materiały z których to zbudowano. Ale kto wie, przy tym tempie postępu nano technologii wszystko jest mozliwe. Proceder podrabiania pieniędzy nabierze nowego wymiaru:)

  #19 26.01.2012 14:20

Więc co z twórcami darmowych programowych odtwarzaczy odczytujących np. mp3 czy avi ? Autorzy i uzytkownicy softu stają się przestępcami ?

killer6   5 #20 26.01.2012 14:34

@Mantarak
Co jak co, ale pieniędzy nikt nie da ci podrobić. Jest to najbardziej karany proceder i naprawdę nie radzę nawet próbować bo traficie do więzienia na zawsze.

  #21 26.01.2012 14:48

@killer
Ha, ha .Masz racje ale tylko, gdy podrobię 1000 $, Jak to będzie 1 000 000 $ to znajdą się prawnicy , którzy mnie z tego wyciągną a jak dopiszemy jeszcze 12 zer to być może przejmę władzę nad światem. No trochę rozmarzyłem. Pora zejść na ziemię.
Oczywistym jest, że zanim powstanie technolgia kopiowania każdego atomu to pieniądz fizyczny zniknie z rynku.

  #22 26.01.2012 15:01

Jeżeli chodzi o utwory muzyczne, filmowe - nie chodzi o "kradzież" tylko o naruszanie praw autorskich w tym nieautoryzowane rozpowszechnianie - ściąganie z internetu takich treści będzie karane.

przemo_li   11 #23 26.01.2012 15:10

@Mantrarak

Poprawny termin to naruszanie prawa autorskiego. Nie "kradzież", nie "piractwo", a naruszanie prawa autorskiego.

Nie trzeba niczego wymyślać.

Patenty na MP3 dotyczą tylko producentów. ALE patenty na H.264 obowiązują użytkownika końcowego. MPEG LA wyraźnie i wielokrotnie to podkreślało. Jeśli dostawca oprogramowania nie wykupił licencji to użytkownik końcowy jest odpowiedzialny!!

przemo_li   11 #24 26.01.2012 15:12

No i co mają wspólnego prawo o patentach i prawo autorskie?

To że kilka organizacji usilnie próbuje nadać im jedną nazwę nie oznacza, że musimy na to przystać.

januszek   18 #25 26.01.2012 15:23

@tfl: Nie rozumiem Twojego przesłania.

@Mantrak: Moje zdanie jest takie, żeby nazywać rzeczy konkretnie bo mówimy o prawie a nie o podrywaniu lasek, opowiadaniu dowcipów albo o sprzedawaniu błyskotek. Tragedią jest, że prawo piszą jak napisałeś "mistrzowie słowa" a inni "mistrzowie" je uchwalają, jak się okazuje nawet nie czytając bo Ci pierwsi "mistrzowie" im powiedzieli, że jest na pewno dobre...

@gowain: Nie, nawet w przypadku programu lub gry nie będzie to "zwykła kradzież" bo kodeks karny nie używa tego pojęcia (sprawdź art 278 KK). Kodeksowa nazwa karanego czynu jest taka: "...kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" - i kto spełni taki warunek ten będzie ukarany taką samą karą jak ktoś "kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą". Swoją drogą, moim zdaniem takie właśnie "wrzutki" do prawa są efektem działania lobbingu tych samych korporacji i organizacji, które stoją za projektem ACTA.

@floyd: Wpisz w wyszukiwarkę: drukowanie 3d :)

tfl   8 #26 26.01.2012 15:31

@Januszek

Sluze wytlumaczeniem. Napisales tak:

"Sednem tradycyjnego pojęcia kradzieży jest wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela.
W przypadku kopiowania utworów w Internecie takie zjawisko nie występuje."

Ja napisalem, zebys to przemyslal jeszcze raz. Z rozbiegu wytlumacze swoje watpliwosci:

Jesli jestem wlascicielem czegos, a ktos inny zechce to... bo ja wiem... udostepnic komus innemu bez mojej zgody. To czy aby juz nie wyjal to cos spod mojego wladztwa? Wiec czy sedno, o ktorym piszesz, nie zostalo wlasnie trafione? Ergo, czy nie mamy do czynienia z pojeciem kradziezy?

  #27 26.01.2012 15:43

Uważam że największym problemem jest przestarzałe prawa autorskie ( ustawa z 1994 r.) Dziś mamy zupełnie inny świat, gdzie udostępnianie w internecie jest powszechne. Mamy różne rodzaje środowiska cyfrowego - komputer, tablet, komórka czy ipod itp. Najpierw powinno się zmodyfikować istniejące przepisy do realiów a potem lub równocześnie ustanawiać akty prawne zapobiegające ich łamania.

gowain   18 #28 26.01.2012 16:06

@januszek, a zobacz cały art 278:

"Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Jeżeli kradzież popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
§ 5. Przepisy § 1, 3 i 4 stosuje się odpowiednio do kradzieży energii lub karty uprawniającej do podjęcia pieniędzy z automatu bankowego."

To, że w pkt 2 nie ma słowa kradzież, nie oznacza, że to nie jest kradzież. Cały artykuł odnosi się wprost do kradzieży, po prostu jest inaczej sformułowane zdanie.

gowain   18 #29 26.01.2012 16:07

W wielu opracowaniach ten artykuł jest nawet tytułowany "Kradzież".

gowain   18 #30 26.01.2012 16:09

Tak samo, cytując paragraf 3 możesz powiedzieć, że nie ma tam słowa o kradzieży... natomiast patrząc na paragraf 5 już widzimy co innego. Najczęściej brak kontekst wypacza sens...

Mantarak   3 #31 26.01.2012 16:25

@januszek
Tak ogólnie się z Tobą zgadzam. Zasadnym jest używanie właściwych słów. Ułatwia to zrozumienie. Ale czy zawsze możliwe?
Jako zwykły, szary obywatel posługuję się pewnymi sloganami, etykietkami, skrótami myślowymi itd. bo nie znam zwrotów zwykle używanych jakiejś dziedzinie. Więc w jaki sposób mam nazywać rzeczy po imieniu. ? Dodatkowo znaczenie słów zmienia się w czasie. Często za sprawą "mistrzów słowa".

freeq52   8 #32 26.01.2012 16:51

Wg mnie to nie jest takie proste. Przede wszystkim coś takiego, jak moralność. Powiedzmy, że robisz muzykę. Kręcisz film. Malujesz obraz. Kosztuje Cię to mnóstwo pracy, mnóstwo pieniędzy, mnóstwo wysiłku, często są to krew, pot i łzy. Kończysz swoje "dzieło" - czymkolwiek ono jest. Cieszysz się, że jest to DOBRE. A następnie chciałbyś to sprzedać. Niedrogo, kilkadziesiąt złotych - powiedzmy 30zł. Przecież każdy ma 30zł, co to jest? A potem się okazuje, że każdy ma Cię w d***, bo wszyscy już to widzieli, słuchali, oglądali, wszyscy to mają i mają gdzieś to, że spędziłeś przy tym X czasu i wydałeś X pieniędzy. Po prostu - wal się! 30zł? Może i nie dużo, ale po co mam wydawać nawet tak śmieszne pieniądze, skoro już to mam/widziałem/słyszałem/oglądałem. A że Ty to stworzyłeś? I co z tego? Ja to tylko skopiowałem! To jest nadal Twoje, nie mówię że nie. Ale przecież się tym tylko dzielimy, ja tylko to kopiuje, nie przywłaszczam, nie podpisuje się swoim nazwiskiem, uznaję Cię za twórcę tego dzieła, ale po prostu - skopiowałem, zobaczyłem, bujaj się od moich pieniędzy. W sumie przecież nie ukradłem... Tylko skopiowałem. Taa... I Ty będziesz dalej z uśmiechem na twarzy mówił, że spoko, będę dalej robił to co robię, wy to będziecie dalej sobie kopiować, a ja dalej X czasu, X pieniędzy, krew, pot...

januszek   18 #33 26.01.2012 17:14

@gowain: Masz 100% racji, że art 278 trzeba traktować jako całość. I faktycznie, można mówić o kradzieży, w przypadku ściągania pliku z Internetu - ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy spełnione są wszystkie warunki:
a) plik jest programem komputerowym,
b) ściągamy go bez zgody uprawnionego,
c) robimy to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Dlatego uważam, że ciężko to określić jako "zwykłą kradzież". Otwiera się ogromna przestrzeń interpretacyjna i można debatować np nad tym, czy używanie oprogramowania w wersji OEM tak jak się używa wersji BOX wyczerpuje w/w warunki, etc.

@tfl: Przykład, który podałeś jest za ogólny i bardziej pasuje do rzeczy materialnych. Czy potrafisz podać przykład czegoś stricte z materii praw autorskich, w którym wykonując kopię czegoś automatycznie uniemożliwiam tym uprawnionemu dysponowanie swoim prawem ochronnym do oryginału?

@Mantrak - ok - jaki konkretnie czyn chciałbyś nazwać?

@freeq52: Inny przykład: tworzysz film, który w pierwszym dniu wyświetlania go w kinach zarabia tyle, że nie tylko zwraca Ci koszty ale przynosi dochód w wysokości 10 razy tyle co Ty na niego wydałeś. A drugiego dnia już lamentujesz ile to straciłeś przez tych paskudnych piratów, którzy udostępnili w Internecie cyfrową kopię tego filmu w przeddzień premiery. To jest dopiero przykład na moralność ;) ps. Chcę podkreślić, że ja w tym wpisie blogowym nie mówię o tym, że kopiowanie powinno być całkowicie dozwolone i całkowicie bezkarne. Chodzi mi o to aby nie równać tego z kradzieżą. Jeśli chodzi o konkretne rozwiązania to uważam, że powinno to być rozwiązane w postaci stałej opłaty wyrównawczej, która jest doliczana do ceny łącza dostępowego (tak jak jest to rozwiązane w przypadku papieru do ksero albo czystych nośników optycznych).

  #34 26.01.2012 17:28

No właśnie jak się ściągnie np. piosenkę to nie znaczy że się ukradło płytę ze sklepu, oczywiście sklep na nas nie zarobi bo płyty i tak byśmy nie kupili, a skoro pobraliśmy to może też kupimy, sam mam w domu kilka płyt kilku zespołów których słucham, a skąd miałbym wiedzieć że dana płyta czy zespół mi się spodoba, zwłaszcza gdy np. jest to nowy zespół, a nie lubię kupować rzeczy w ciemno.

freeq52   8 #35 26.01.2012 17:38

@januszek

Czyli wg Ciebie, jak ktoś dużo na czymś zarabia, to już można go okradać/kopiować jego dzieło? Bo przecież i tak zarobi? No dobrze, a co z twórcami, którzy nie zarabiają milionów i im się nie zwraca, a nawet jeśli to nie w takim stopniu? Moralność pozwala Ci kopiować/kraść muzykę Lady Gagi czy innej Rihanny, bo one i tak mają miliony i im się zwraca, więc dla nich to bez różnicy, bo swoją działkę mają. Czy równie beznamiętnie/niemoralnie skopiujesz muzykę małych/średnich twórców, którzy ciągle się rozwijają? W sumie i tak przecież kopiujesz? Czy oni nie płaczą, jak kopiujesz ich pracę? Płaczą tylko Ci, którym zwraca się 10-krotnie, bo mogłoby być więcej? Poza tym takich ludzi są miliony (kopiujących). A wszyscy przecież tylko kopiują...

gowain   18 #36 26.01.2012 17:39

@januszek

ad a) Programem komputerowym jest każda gra i oprogramowanie
ad b) Tu raczej nie ma wątpliwości
ad c) Korzyść majątkowa to także wg wyroku Sądu Najwyższego niepogorszenie swojego stanu majątkowego - czyli nie wydałeś kasy i masz program = osiągnąłeś korzyść majątkową.

Co do Twojej wypowiedzi do freeq52 - nie licz komuś pieniędzy, to, że zwrócił mu się film z nawiązką nie powinno Cię interesować w tym kontekście :) Hipotetycznie każdy może stworzyć sobie jakieś genialne dzieło, na którym będzie zarabiał miliony, ale w tym rzecz, że mało kto potrafi zrobić to przynajmniej na poziomie zadowalającym (brak środków to inna kwestia).

  #37 26.01.2012 19:17

@tfl | 26.01.2012 15:31

Zastanawiam się czemu wspominasz o udostępnianiu? Autor / twórca czegoś sam udostępnia coś w celach zarobkowych. Ja ściągając plik mp3 nie okradam go, ponieważ:
1. Nie mówię wszystkim wokoło, że ja jestem jego autorem.
2. Nie okradam go z dóbr materialnych, jakie obecnie posiada.
3. Nie ściągam w potencjalnych celach zarobkowych - może kiedyś taki "ściągacz" zmieni pogląd i będzie kupował TYLKO w sklepach - więc jestem nieszkodliwy. Twórcy w większości i tak wychodzą na swoje.

gowain   18 #38 26.01.2012 19:39

@PavloAkaLogan no i właśnie to jest ta pokrętna "logika". Ty stworzyłeś dany plik mp3? Wyraził Ci autor zgodę na ściągnięcie go bez jego wiedzy? NIE! Nie zakupiłeś praw do odtwarzania i posiadania pliku mp3 więc nie mów, że możesz go sobie ot tak ściągnąć i nic złego się nie dzieje. A argument, że "może kiedyś zmieni pogląd" jest co najmniej absurdalny. Tak samo jak "twórcy w większości i tak wychodzą na swoje". Ja Ci powiem, że skoro stać Cię na komputer i na internet to możesz też kupować sobie płyty z muzyką, lub mp3 i tak wyjdziesz za pewne na swoje - a może się mylę? Twórcy wychodzą na swoje (nie wszyscy), bo są jeszcze ludzie, którzy kupują płyty. Ale powoli zaczynają dostrzegać to, że ludzie kierujący się Twoją "logiką" robią z nich frajerów i w pewnym momencie mogą przestać kupować, bo nie będą chcieli sponsorować dzieciaków, którzy kradną na lewo i prawo.

przemo_li   11 #39 26.01.2012 19:45

@gowin
P****** 3 po 3.

Jak będą Ci odczytywali akt oskarżenia to będzie to za naruszenie praw autorskich, a nie za kradzież.

Ukraść program można komuś gdy mu się pod****** płytkę CD z instalką.

Wszystko inne to naruszanie prawa autorskiego.

@januszek
Też nie masz racji. Nie ma kradzieży aplikacji komputerowych. Jest łamanie ich licencji. Więc nie oskarżają Ciebie o kradzież a o łamanie licencji.

A wstawka o programach komputerowych jest po to aby wyłączyć je z użytku dozwolonego, prawda?



PRAWO ma już odpowiednie terminy. Słowa "kradzież", "piractwo" są wstawiane po to aby przykuć negatywne EMOCJE do omawianych zagadnień.
Skoro ktoś to nazywa kradzieżą to jest to złe, prawda? Guzik prawda :D U WB pójdziesz za kraty, za rzeczy które u nas obejmuje dozwolony użytek :D
Nie dajmy się robić bambuko, sprawa jest na tyle ważna, że by opierać swoje poglądy na realnych faktach a nie emocjonalnych konotacjach.

przemo_li   11 #40 26.01.2012 19:46

"U WB" a miało być
W Wielkiej Brytanii

gowain   18 #41 26.01.2012 19:56

@przemo_li Przeczytaj kodeks, a potem się wymądrzaj... wyżej masz cytat z kodeksu karnego dokładnie opisujący co jest kradzieżą programu. Czytaj, myśl i analizuj za nim coś napiszesz.

A ksywka ma gowain, nie gowin :P

przemo_li   11 #42 26.01.2012 20:25

@gowain
sorki za ksywkę :D

Ok
Masz rację ale nie z paragrafu 5 (który odnosi się tylko do kradzieży energii i karty bankowej) a z 4 wynika że to wszystko to kradzież.

Kopiowanie programu to kradzież wtedy gdy robimy to dla korzyści majątkowej. (Przy okazji jest to też łamanie licencji udzielonej na program, bo dopiero po stwierdzeniu takiego naruszenia można ten czym zakwalifikować jako kradzież).

Więc masz rację.

I jest to jedyny wyjątek w ramach prawa autorskiego. Nie można ukraść muzyki, filmu, książki inaczej jak przez naruszenie prawa autorskiego, lub ukradnięcie fizycznego nośnika.

gowain   18 #43 26.01.2012 20:37

@przemo_li Łamanie licencji i kradzież to dwie odrębne sprawy. Dla przykładu podam Ci, że np. bodajże w licencji pakietu Adobe CS3, sprzedawanego na terenie USA był zapis, że można go używać tylko w USA... a dla naszej skarbówki i organów ścigania nie ważne jest co jest w licencji, faktem potwierdzającym legalność oprogramowania jest dla nich faktura VAT.

antiferno   7 #44 26.01.2012 21:16

Jeszcze jedno pytanie - dlaczego polak który zarabia minimalna krajowa ma robić na 1 płye 1,5 dnia a anglik zarabiajacy minimum na ta sama płyte 3godziny ? [oczywiście kupując w swoim kraju]

gowain   18 #45 26.01.2012 21:27

Bo jest coś takiego jak stałe koszty, które ponoszą autorzy, producenci, dystrybutorzy i pośrednicy. Dla przykłady sprawdziłem koszt jakieś tam płyty Lady Gagi - na Allegro i na angielskim ebay'u cena w przeliczeniu kształtuje się na takim samym poziomie 31-33zł.

To, że zarabiamy mnie niż Zachód to efekt ustroju jaki panował w Polsce i efekt transformacji jakie Polska przechodziła... można zapytać w takim razie, a dlaczego chińczyk ma robić na 1 płytę np. 7 dni?

  #46 26.01.2012 21:29

@gowain | 26.01.2012 19:39
Mówisz tak, jakby te "dzieciaki" kradły WSZYSTKO ze sklepów i KAŻDEMU. Policz do 10, uspokój się i przestań wszystko zwalać na osoby młode.

Paragraf 1 - to nie jest pełnowymiarowa kradzież - tak jak w odniesieniu do przedmiotów materialnych pokroju chociażby samochodu, a przywłaszczenie sobie odpowiednich praw do danych cyfrowych, które w każdej chwili można wymazać.

A ten paragraf ma jakieś zastosowanie, jeżeli ktoś sobie nagra muzykę (do której ma prawa) na nośnik analogowy przykładowo kasetę i gdzieś komuś nieodpłatnie udostępni?

gowain   18 #47 26.01.2012 21:40

Nie ma czegoś takiego jak niepełnowymiarowa kradzież... To jest zwykła kradzież i błagam nie twórzcie własnych interpretacji kodeksu karnego... Z moich obserwacji wynika, że głównie młode osoby wyznają zasadę, że w internecie wszystko jest dozwolone.

Jakbyś poczytał, to byś wiedział, że kopie na własny użytek możesz sobie zrobić i możesz także udostępnić ją bliskiemu, zamkniętemu kręgu (kręgowi? :P ) znajomych.

  #48 26.01.2012 22:02

"To jest zwykła kradzież i błagam nie twórzcie własnych interpretacji kodeksu karnego..."
Nie tworzymy "własnych interpretacji kodeksu karnego" tylko inaczej nazywamy to, co zostało nazwane już przez innych, z tą różnicą, że przyjmujemy teorię zgodną z naszym tokiem myślenia - co nie oznacza tego, że jest ono poprawne czy też błędne. Inaczej - przerabiamy.

gowain   18 #49 26.01.2012 22:09

"tylko inaczej nazywamy to, co zostało nazwane już przez innych, z tą różnicą, że przyjmujemy teorię zgodną z naszym tokiem myślenia" - To jest właśnie interpretacja...

januszek   18 #50 26.01.2012 22:35

@freeq52, gowain: Nie liczę cudzych pieniędzy - odpowiedziałem w kontekście pytania o moralność :) Już wyjaśniam: zauważam pewną korelację polegającą na tym, że im ktoś większe sumy wymianie jako straty ponoszone przez działanie piratów to tym potem większe (czasem nawet rekordowe) zyski wykazuje w sprawozdaniach finansowych. Problem widzę w tym, że gdyby faktycznie straty były takie jak oni szacują to realnie na sprawę patrząc powinni raczej zbankrutować a nie mieć rekordowe zyski. Więc ktoś tu po prostu bezczelnie kłamie. Przykład: http://di.com.pl/news/30747,0,.html - z tego wynika, że jeden tylko pirat wygenerował straty rzędu 7 mln zł (200 tys usd). Skoro w Sieci są miliony takich piratów to łatwo policzyć, że suma strat to biliony albo biliardy dolarów!

gowain   18 #51 26.01.2012 22:48

@januszek... trochę zamieszałeś. Zatrzymali UPLOADER'a, czyli osobę, która ma szybki dostęp do nowości kinowych albo filmów na dvd. Przez niego wstawione filmy pobrało 400tyś ludzi. A skąd 7mln złotych? A no nie trudno się domyślić, że 400 tyś. osób pomnożyli przez średnią cenę biletu w kinie - w tym przypadku 17,50zł i wyszło 7mln zł. Dywagowanie teraz, że np. z tych 400tyś ludzi tylko 10% poszłoby to kina jest śmieszne, bo to 400tyś oglądnęło film, za który nie zapłacili :)

antiferno   7 #52 27.01.2012 00:11

nie liczycie tych którzy i tak by nie poszli i tak by nie kupili bo np nie mają kasy albo dziewczyny zeby z nia isc :P

czytacz   3 #53 27.01.2012 00:50

Jedno mnie bawi - wyśmiewacie koncerny że przeszacowują swoje straty a sami lecicie ze swoimi "wyliczeniami" w drugą skrajność.

Faktem jest, że nie każdy poszedłby do kina na film, którego nie będzie mógł obejrzeć za darmo. Jednak z drugiej strony nie możecie też zakładać że 100% pobieraczy i tak by do kina nie poszło. Przy obecnej jakości pobieranych filmów i możliwościach zestawów kina domowego wyjście do kina na film który już się widziało w domu przestaje być atrakcją. To, że udostępniając film w sieci zmniejsza się potencjalną liczbę widzów kinowych jest więc oczywiste.

  #55 27.01.2012 08:18

"Dlaczego kradniecie filmy z internetu ponieważ oryginały są drogie,a dlaczego oryginały są drogie ponieważ ludzie nie kupują tylko kradną z internetu".I tak można cały czas

  #56 27.01.2012 10:22

Ale przecież kopiując albo rozpowszechniając utwór bez zgody autora (właściciela odpowiednich praw) wyjmujesz ten utwór spod jego władztwa. Autor ma prawo decydować, gdzie i w jaki sposób jego utwory są rozpowszechniane. Dla mnie to jest bezdyskusyjne.

czytacz   3 #57 27.01.2012 10:22

@januszek
Postawa godna uznania, argumentacja jak najbardziej do rzeczy.

Ale nie mów mi proszę że jest to "typowy pirat". Masz jakieś dowody na to, że większość piratujących wykazuje postawę jak autor podlinkowanego przez Ciebie artykułu? Bo ja najczęściej spotykałem się z zupełnie innym obrazem - osoba piraci ile się da i czego się da i nic nie kupi, chyba że będzie do tego zmuszona. Prostym przykładem będzie gościu, który ma mnóstwo pościąganych filmów, mp3 i gier, a kupił TYLKO jedną grę, bo na piracie nie pogra sobie w multiplayera.

Oczywiście nie zmienia to faktu że sposób dystrybucji produktów fimowych/muzycznych/gier/etc. w Polsce jest kulawy i w pewnym stopniu zachęca do piratowania. Wg mnie do wszystkiego powinna być "wersja demo" ukazująca pełną wartość produktu:
- pierwsze 2-3 odcinki serialu
- jakiś wycinek filmu (a nie tylko sekundowe migawki z których nic nie wynika)
- 2-3 utwory z albumu (a nie 10-15 sekund każdego, po których nie da się ocenić artysty)
- pełnowartościowe demo gry (a nie jakaś wersja pre-beta która diametralnie różni się od oryginału; czasem gry nawet dema nie mają "no bo po co?" i producenci oczekują że będziemy gotowi wydać ~100zł na kota w worku)

Dopiero przy takim, OGÓLNIE FUNKCJONYJĄCYM modelu promocji i dystrybucji multimediów twórcy (czy ogranizacje/korporacje) mogliby narzekać że są pokrzywdzeni i nie ma w tym anie trochę ich winy.

Jeszcze jedna kwestia - nie uzasadniajcie proszę piracenia tym, że i tak byście produktu nie kupili. Nie kupiłbym Adobe Creative Suite 5.5 Web Premium bo mimo jego zalet uważam, że nie jest wart 1799$. Jednak nie piracę go i zamiast tego używam czegoś innego - Aptany, Gimpa itd.

Kwestia materiałów typu muzyka, film, książka jest póki co u nas odmienna ze względu na istnienie "dozwolonego użytku prywatnego". Nie zmienia to jednak faktu, że rozprzestrzenianie tych materiałów JEST nielegalne i powinno być ścigane.

Natomiast twórcy powinni poważne zastanowić się nad modelem dystrybucji swoich materiałów. Radiohead wydał album do swobodnego pobrania dając internautom możliwość zapłacenia tyle ile chcą. I jakoś wyszli na swoje, a nie jest to jakiś tam niszowy zespół.

gowain   18 #58 27.01.2012 10:45

@januszek to raczej opis rzadko występującego pirata...

  #59 27.01.2012 11:36

powiem tak, wytwórnie są sobie same winne że w internecie są kopie ich produkcji. Bo za przeproszeniem kto to w internecie zamieszcza? Kto jest pierwszym prowodyrem i wypuszcza do w eter internetu? Jak to możliwe że można pobrać film przed jego premierą? Bo wytwórnie same to robią. (Bo nie wierzę aby to nie dało się wykryć w firmie kto te filmy udostępnia w sieci). Więc wpierw sami to puszczają w internet, a teraz płaczą że niby przez to kasy nie mają.

januszek   18 #60 27.01.2012 11:37

Oczywiście, że mam podstawę aby sądzić, że to jednak opis "typowego pirata serialowego". Mam na myśli raport z badań "Obiegi kultury". Przydatne linki:
http://www.obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/ - sam raport
komentarz do niego:
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1523743,1,kulture-ratuja-cy...

gowain   18 #61 27.01.2012 12:03

Czytałeś raport, bo ja się z nim właśnie zapoznaje i ciekawe rzeczy tam piszą: "Aktywni internauci okazali się być grupą wyjątkowo kulturalną – np. 89% tej grupy deklaruje, że w minionym roku przeczytało książkę." - Książkę, wystarczyło JEDNĄ książkę, a w dodatku mogły to być "podręczniki,
poradniki, publikacje naukowe". Jeżeli na tej podstawie wysnuwa się wniosek, że grupa jest wyjątkowo kulturalna...

Do tego dochodzi np. w dziedzinie książek sprawa wstydliwości przy takich badaniach. Co (mimo, że ankieta jest anonimowa) napiszę, że nie przeczytałem żadnej książki? Wezmą nas potem za prostaków i hamów... :P

Takie mi się nasunęły myśli :P Do tego nie znalazłem (może przeoczyłem) ile osób odmówiło badania...

czytacz   3 #62 27.01.2012 12:14

@ januszek
Chwali się że opierasz się na badaniach. Widzę w nich tylko jedną zasadniczą nieścisłość. Badanie porównuje aktywność kulturalną "aktywnych internautów" w porównaniu do osób nie posiadających dostępu do Internetu.

Moje pytanie jest takie: kto i dlaczego nie ma dostępu do Internetu? W dzisiejszych realiach jest to na tyle tanie medium że może sobie na nie pozwolić niemal każdy. Ludzie rezygnujący z Internetu tak czy inaczej wykluczają się kulturalnie - albo ze względu na brak finansów (a wtedy książki czy płyty i tak nie kupią) albo samowolne wykluczenie, a i tak będzie to margines.

Jeżeli więc przyjąć założenia z badania, faktycznie można wywnioskować że piractwo jednoznacznie generuje przychody w "sektorze kultury".

Obawiam się jednak, że gdyby podobne badanie zrobić wśród zadeklarowanych piratów (oczywiście przy założeniu że nie będą naginać rzeczywistości w kwestionariuszach) to efekt takiego badania byłby nieco inny.

Zastanówcie się ile macie albumów w mp3 na komputerze, których słuchacie co jakiś czas a których nie kupiliście. Podobnie z fimami itd. Odważę się stwierdzić, że większość z nas nie traktuje tego jak coś złego moralnie, tym bardziej że prawnie jest to dopuszczalne.

Książki regularnie sobie kupuję, mam ich już z pół regału. Nie cierpię czytać z monitora, od książki oczy nie bolą, można ją zabrać wszędzie i uwalić się wygodnie na kanapie. Aż się boję pomyśleć co by było gdybym kupił sobie Kindla ;)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #64 27.01.2012 13:07

Czytam, czytam i nie wierzę własnym oczom. Odebrałem Twój tekst jako przyzwolenie do piractwa. No albo coś z Tobą nie tak, albo ja czytam bez zrozumienia. No ale cóż każdy człowiek ma prawo do własnego zdania.

januszek   18 #65 27.01.2012 13:22

@Shak81: To musisz przeczytać jeszcze kilka razy bo ten tekst nie jest przyzwoleniem do "piractwa" tylko apelem aby nazywać rzeczy i czyny konkretnie i rzetelnie bez uciekania się do określeń kojarzących się negatywnie w odbiorze. vide: http://pl.wikipedia.org/wiki/Piractwo_medialne

prap   3 #66 27.01.2012 21:22

Autor wpisu zajmuje się tu semantyką słowa kradzież. To mogłoby być ciekawe, ale po kolei.

Autor pisze o byciu precyzyjnym we wpisie, który z precyzją nie ma nic wspólnego. Na początek padają mocne słowa, że nazywanie piractwa kradzieżą to manipulacja. Być może, ale warto byłoby to wykazać, co niestety nie ma miejsca. Potem pojawia się jednozdaniowa definicja kradzieży nie wiadomo skąd wzięta. Pojawia się też stwierdzenie, że jest to definicja kradzieży w ujęciu tradycyjnym, co samo w sobie wywołuje pewne wątpliwości, no bo skoro taka jest definicja tradycyjna to jaka jest współczesna? Bawiąc się w semantykę, nie zapominajmy, że po pierwsze, słowa mają wiele znaczeń, po drugie z czasem zmieniają swoje znaczenia.

Następnie autor przytacza analogię z obrabowaniem banku, która to analogia pasuje tutaj jak garbaty do ściany. Potem kolejny nieadekwatny przykład z kierowcami by spuentować apelem o precyzję. Niewątpliwie cieszy dobre samopoczucie autora wpisu który w paru słowach, z czego większość to bezsensowne przykłady, rozprawia się raz na zawsze z problemem "czy piractwo to kradzież". Apel o precyzję w tak nieprecyzyjnym wpisie wydaje się być absurdalny. Na koniec pojawia się stwierdzenie, że brak precyzji to manipulacja. Hmm, ciekawe, autorze manipulatorze ;)

Wracając do tematu znaczenia słowa kradzież, co do którego autor nie ma najmniejszych wątpliwości. Pierwszy przykład jaki przychodzi mi do głowy to "On ukradł mój pomysł!". Ale jak to? Przecież pomysłu nie można ukraść. Bądźmy precyzyjni! Szanowny autor pomysłu manipuluje. Wszak pomysłu ukraść się nie da (czy ja się powtarzam?). Czy ubyło w portfelu albo garażu? Nie? To nikt nikogo nie okradł.

Kolejna sprawa to szpiegostwo, to militarne i to handlowe i jakie tam jeszcze istnieją. Słyszy się, czyta o wykradnięciu kodów, projektów, planów, listy płac. Ech manipulanci! Nikt nic nie ukradł. Przecież plany, projekty, kody są na swoim miejscu. Szpieg wykonał tylko kopię, czy to aparatem, czy czymkolwiek innym, a kopiowanie to nie kradzież. Nespa?

Wydaje mi się, że te dwa przykłady pokazują, że słowo kraść, wykraść, kradzież, funkcjonuje w języku polskim nie tylko w kontekście podprowadzenia fury z garażu. Niewykluczone, że da się wykazać niepoprawność stosowania tego terminu w kontekście piractwa, ale na pewno nie udało się tego dokonać autorowi tego krótkiego, nieprecyzyjnego (hmm, czyżby manipulacja?) wpisu.

Zaznaczam, że nie miałem czasu czytać całej dyskusji gdzie być może pewne sprawy zostały już wyjaśnione.

januszek   18 #67 27.01.2012 23:37

@prap: Określenie "piractwo" to także manipulacja bo nieautoryzowane kopiowanie nie pasuje do definicji piractwa określonej przez Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza sporządzonej w Montego Bay dnia 10 grudnia 1982 r., ratyfikowana przez RP na podstawie ustawy z dnia 2 lipca 1998 r. o ratyfikacji Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, sporządzonej w Montego Bay dnia 10 grudnia 1982 r., wraz z Porozumieniem w sprawie implementacji części XI Konwencji, sporządzonym w Nowym Jorku dnia 29 lipca 1994 r. (Dz. U. z dnia 31 lipca 1998 r.) i opublikowana w Dz. U. z dnia 20 maja 2002 r.

budda86   9 #68 28.01.2012 00:07

Warto zauważyć, że pojęcie "kradzież" odnosi się do prawa własności, które jest prawem rzeczowym. Autorskie prawo majątkowe w żadnym wypadku nie jest prawem rzeczowym można mówić tu o kradzieży co najwyżej w sensie moralno-etycznym, ale nie prawnym.

prap   3 #69 28.01.2012 00:37

@januszek
A coś na temat, albo chociaż z sensem?

januszek   18 #70 28.01.2012 07:54

@prap: Nie ma prawnej definicji "piractwa" odnoszącej się do kopiowanie utworów. Jedyną definicją piractwa jaką znajdziesz w obowiązującym w Polsce prawie jest napad w celu rabunkowym z użyciem statku lub łodzi... Używanie tego pojęcia na określenie naruszeń prawa autorskiego nie jest właściwe: http://pl.wikipedia.org/wiki/Piractwo_medialne

Podsumujmy: "kradzież utworu" lub "piractwo medialne" - to pozyskanie lub używanie utworu bez zgody autora/producenta lub bez uiszczenia odpowiednich opłat. Takie działanie wg autorów i producentów "ma prowadzić do tego, że oni ponoszą straty". Trzeba wyjaśnić co to są te "straty" - to potencjalne korzyści jakie odnieśli by autorzy pod warunkiem, że osoby które pozyskały lub używały utwór bez uiszczenia odpowiednich opłat takie opłaty by uiściły. Co ciekawe, nie wiadomo - bo nikt jeszcze nie wymyślił jak to rzetelnie i naukowo zbadać - jak dzielenie się w Sieci takimi utworami (pozyskanymi bez zgody autora/producenta lub bez uiszczenia odpowiednich opłat) wpływa na sprzedaż oryginałów tego utworu. Widać bardzo wiele przesłanek na to, że dzięki temu dzieleniu się popularność utworu rośnie a to powoduje, że wzrasta również sprzedaż oryginału (i co za tym idzie zysków autora/producenta).

czytacz   3 #71 28.01.2012 14:22

Problem w tym że NIE WIADOMO czy piractwo służy czy szkodzi przemysłowi medialnemu. Rozprzestrzenianie utworu w "szarej strefie" może tak samo podnosić jego popularność jak i powodować brak przychodów ze sprzedaży tegoż.

Pamiętaj, że tworząc utwór, jego autor poświęca swój czas, pieniądze i inwencję. Te trzy czynniki muszą się przełożyć na konkretny przychód, aby inwestycja się zwróciła ORAZ przyniosła konkretny zysk. Zysk jest szacowany w oparciu o POTENCJALNĄ sprzedaż utworu, ponieważ nie ma możliwości aby być pewnym że sprzeda się z góry założona ilość.

Dlatego też mówi się o utracie POTENCJALNYCH zysków a nie o konkretnych stratach. Bo tu nie krążek generuje koszt tylko proces tworzenia utworu oraz jego promocja i dystrybucja. Tego nie da się przeliczyć wprost na ilość egzemplarzy.

  #72 29.01.2012 17:25

typowe polskie cwaniactwo z tym ściąganiem plików, jak podpieprzanie prądu na lewo z klatki schodowej, stosowanie jakichś magnesów neodymowych (polski patent), jazda bez biletu komunikacją miejską, kiedy za 90 zł można jeździć do wyrzygu, wkladanie lewych kart do dekoderów cyfry + itd, itp. Nikt na zachodzie nie bawi się w takie tematy. Że z biedy? Z obserwacji wiem,że ci co tak kombinują z głodu nie umierają. Polskie myślenie - po co mam płacić, jak mogę mieć za frajer. No właśnie, ten co płaci to frajer...katolicki kraj k.....a.

januszek   18 #73 29.01.2012 19:06

Może ja po prostu zbyt wiele słów znam... Może od niektórych nie mogę tego samego wymagać?

czytacz   3 #74 30.01.2012 10:22

A może po prostu we wpisie użyłeś niewłaściwych porównań a brakiem precyzji doprowadziłeś do tego, że dyskusja poszłą w innym kierunku niż tego zakładałeś?

Zrównywanie sposobu obracania dobrem materialnym i niematerialnym nie bardzo ma sens.

JanStefan   6 #75 30.01.2012 10:35

Wykonanie kopii, już od bardzo dawna było uważane za kradzież. Mam tutaj na myśli wykonanie kopii obrazu i odsprzedanie jako oryginału. Nie chodzi tutaj o kradzież samego obrazu, ale - kradzież pomysłu na obraz, stylu, no i kradzież "nazwiska". Ba, w tym zagadnieniu często też kopiowali sam styl rysując/malując jakiś obraz tak by był uznany, że wykonał go dany artysta, a nie osoba kopiująca.

Pozdrawiam

JanStefan   6 #76 30.01.2012 10:42

Aha, przy plikach i ich kopiowaniu człowiek zawsze ma jakąś korzyść, główną jest wygoda, brak potrzeby płacenia itd. Jeżeli komuś coś ukradniesz ze sklepu to masz takie same korzyści, bowiem nie musisz płacić. Więc co miałeś na myśli, pisząc iż kopiowanie a kradzież to nie to samo... Moim zdaniem masz takie same korzyści, a jak masz takie same korzyści, a że jedno z nich jest przestępstwem powinno też tyczyć się i samego kopiowania.

Trochę by było śmieszne jakby w każdym przypadku kopiowanie było by karane, dlatego dla własnego użytku na podstawie już zakupionego nośnika, książki, takowe kopiowanie powinno być dozwolone. Np. Masz filmy na płytach, no ale nie chce ci się wstawać i szukać i wkładać do napędu, wtedy kopiujesz i tworzysz bibliotekę na PC co daje wygodę.

No ale tak rozumienie tego daje wielkie ograniczenia, bowiem tak czy siak trzeba wydać kasę na oryginał a jak wiadomo, z kasą trudno jest rozstać.

Axles   16 #77 30.01.2012 11:32

Świetny wpis, jasno przedstawiający problem. Bardzo dobre porównania.

januszek   18 #78 30.01.2012 21:44

@czytacz: O tym właśnie mówię, że stosowanie pojęć powstałych dla określania obrotów dobrami materialnym nie bardzo ma sens w przypadku niematerialnych bo czegoś co nie jest materialne w tradycyjnym znaczeniu tego pojęcia nie można ukraść. To są właśnie manowce o których pisałem. Swoją drogą, jeśli kiedyś w rozwoju technologicznym dojdziemy do momentu, w którym materialne rzeczy będzie można kopiować (replikować) to... ;)

@JanStefan: Zupełnie nie masz racji bo wykonanie kopii obrazu to reprodukcja a dodatkowo odsprzedanie jej jako oryginału to fałszerstwo. Zauważ także, że ja apeluję o precyzyjne nazywanie problemu a nie rozważam czy to jest czyn karalny czy nie jest. Pytasz co miałem na myśli? Chyba wyraźnie napisałem: "Sednem tradycyjnego pojęcia kradzieży jest wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. W przypadku kopiowania utworów w Internecie takie zjawisko nie występuje".

  #79 01.02.2012 20:06

Zabronic umieszczania w internecie wszystkiego co ma jakiekolwiek zastrzezenia autorskie
licencyjne itp. Umieszczenie w internecie jakiegokolwiek dziela z zastrzezeniem praw autorskich licencyjnych traktowac jako:
1. Prowokatorow swobodnego i wolnego rozwoju intelektualnego i technicznego.
2. Paralizatorow swobodnej innowacji i eksperymentow nowego pokolenia.
3. Uzurpatorow przestrzeni intelektulanej i technicznej.
Globalnie wszystkie te licencje i prawa autorskie wiecej szkody niz pozytku przynosza
gdyz z natury rzeczy sa uwiklane w spory formalno prawne
ograniczajace swobodny rozwoj. Sluza tylko calej masie nierobow cwaniakow kretaczy uzywajacych tak zwanego prawa w imie tzw. dobra ogolnego.

  #80 01.02.2012 20:43

Zastrzegam sobie prawo do powiedzenia:
"Rozbic o du*e"
Wyjasnienie: jezeli mowimy ze to cos nie nadaje do niczego np: ACTA

prap   3 #81 08.02.2012 17:25

@januszek
Wreszcie znalazłem trochę czasu żeby odpowiedzieć. Mógł Kolega od razu dodać na początku "using namespace prawo;" a bym się nawet nie odezwał pod tym wpisem. Pisał jednak Kolega o tradycyjnym a nie prawnym pojęciu kradzieży i dlatego nie mogłem się zgodzić z Kolegi tezą, że nie można ukraść pomysłu. Podobnie z piractwem, podaje mi Kolega nie wiedzieć czemu prawną definicję, a ja zaglądam do słownika online PWN i widzę

pirat
1. «członek załogi okrętu, który na morzu napada i rabuje inne statki»
2. «osoba lub firma czerpiąca zyski z nielegalnego rozpowszechniania cudzej twórczości albo z nielegalnego nadawania programów radiowych lub telewizyjnych»

Ja się o prawnej definicji kradzieży wypowiadał nie będę, ale to nie prawo definiuje znaczenia słów których używamy, a język. Słowa kradzież i ukraść należą przede wszystkim do języka, a ich użycie w terminologi prawnej jest wtórne względem tegoż języka. W prawie można zdefiniować ślimaka jako rybę jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi.

januszek   18 #82 10.02.2012 17:05

@prap: A masz może gdzieś pod ręką na półce z książkami Encyklopedię PWN wydaną nie później niż na początku lat 90-tych, czyli zanim zaczęto lansować to drugie znaczenie pojęcia piractwa?

prap   3 #83 14.02.2012 12:23

Nie mam pod ręką, ale kiedy ostatnio (kilka lat temu) zaglądałem do encyklopedii z lat 80-tych to można tam było znaleźć ciekawe informacje o ZSRR, PRL i innych. Mapy też były ciekawe. Co się okazuje? Encyklopedia z początku lat 90tych w roku 2012 jest już przeterminowana, opisuje to co było wtedy, a nie to co jest teraz. Spodziewam się, że słowo haker też się tam nie pojawia, a jeśli się pojawia to wystarczy się odpowiednio cofnąć w czasie i znajdziemy tom gdzie się nie pojawia. Ale to chyba nie jest dowód na to, że hakerzy nie istnieją, prawda?

Pojęcie piractwa komputerowego jest już powszechne. Tak jak pisałem wcześniej, słowa często tracą swoje pierwotne znaczenia, zyskują nowe. Język się zmienia. Nie jest teraz istotne kto, ani dlaczego wylansował takie znaczenie słowa pirat/piractwo, istotne jest jedynie to, że współczesne znaczenie tego słowa jest takie jakie podałem wyżej za słownikiem PWN. Podawanie definicji prawnej piractwa w celu wykazania, że piractwo komputerowe nie istnieje wydaje mi się być próbą zaklinania rzeczywistości. Jak najbardziej przyznaję rację, że w prawie taki termin nie występuje, ale to nie znaczy, że nie istnieje, i że nie należy się nim posługiwać.

mir.on   4 #84 02.04.2014 08:59

Porównanie przez analogię nie jest dobre, ale ułatwia patrzenie na świat.
To jest odwieczny problem czy coś mam kupić, mieć za darmo, bo mi się należy albo zabrać komuś, bo jestem silniejszy.

  #85 26.07.2014 10:19

Wybrane fragmenty ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 6
1. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie;
3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie;

Art. 23
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. [...]
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Art. 23.1
Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie:
1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub
2) zgodnego z prawem korzystania z utworu.

Art. 34
Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia.

ZATEM KOPIUJCIE I ŚCIĄGAJCIE (OD ZNAJOMYCH) BEZ OBAW. STOP ACTA!