Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nieuczesane myśli o gwizdaniu i oprogramowaniu.

Spin doktorom różnej maści udało się wywołać u jakiejś części zwykłych ludzi, skojarzenie, że naruszenie praw własności intelektualnej jest zwykłą (fuj) kradzieżą lub piractwem. Ostatnio nawet czytałem o tym na blogu dp. To urocze, kiedy ktoś publicznie chwali się tym, że używa tylko legalnego oprogramowania - sam przez taki etap przechodziłem, TUTAJ możecie to zobaczyć.

Moim skromnym zdaniem ten pogląd o kradzieży i piractwie nie jest prawdziwy (jeśli już to możemy mówić o korsarstwie działającym w drugą stronę bo nazwijmy sprawę po imieniu - ministerialny wpis na listę organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi jest dzisiejszym odpowiednikiem listu kaperskiego).

Mam wrażenie, że głoszący takie poglądy nie do końca zdają sobie sprawę, że sami kopią pod sobą dołek. Jak słusznie zauważył kolega duffee wielu użytkowników używa oprogramowania WinRAR przez więcej niż 40 dni i nie kupuje licencji albo używa oprogramowania Total Commander przez więcej niż 30 dni i nie kupuje licencji. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę z tego, że do grupy "pirato-złodziejskiej" można zostać zaliczonym w innych przypadkach. Poniżej lista 5 na szybko wymyślonych przypadków, kiedy możemy naruszyć umowę licencyjną (więc w świetle powyższych poglądów staniemy się piratami i/lub złodziejami):

1. Używamy innego klienta niż firmowany przez firmę Gadu-Gadu S.A. do komunikacji w sieci GG lub też używamy komunikatora firmy Gadu-Gadu do komunikacji z klientem innej niż Gad-Gadu sieci.
2. Używamy fontu (czcionki) bez odpowiedniej licencji.
3. Zezwalamy osobie innej niż "krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego" skorzystać z naszego komputera, na którym zainstalowany jest system operacyjny Windows.
4. Oglądamy stronę www, na której (czy też w treści której) znajduje się skrypt (czyli oprogramowanie) umieszczony tam bez stosownej licencji zezwalającej na to aby taki skrypt był wczytany i/lub wykonany w naszym komputerze.
5. Korzystamy z legalnie nabytego oprogramowania, które zawiera w sobie dowolny fragment kodu, który nie pochodzi z legalnego źródła.

W tej chwili trwają prace nad tym aby ograniczyć dozwolony użytek osobisty i wyłączyć z niego nie tylko oprogramowanie ale także inne treści. Może więc zdarzyć się i tak, że złodziejem i/lub piratem za czas jakiś zostaniemy już po obejrzeniu na "nie licencjonowanym" odbiorniku dowolnej treści. Dodatkowo takie ograniczenia spowodują duże zamieszanie w nie internetowej rzeczywistości bo piratami i/lub złodziejami staniemy się także wtedy kiedy np. w autobusie zagwizdamy melodię ulubionej piosenki (chyba, że będziemy wyposażeni w odpowiednią licencję na gwizdanie).

Jako autor powyższego tekstu zezwalam na nieograniczone prawo do odczytywania tej treści na głos w pojazdach komunikacji miejskiej ;) 

Komentarze

0 nowych
UHO   4 #1 02.02.2010 12:23

Ciekawy tekst, mi się podoba;) w końcu jakiś głos rozsądku w masie tych wpisów nt. legalności, od których już na mdłości zbierało.

Tobi74   4 #2 02.02.2010 12:40

Ciekawe i jakże prawdziwe :)

corrtez   11 #3 02.02.2010 12:46

Hmmm wygláda na to ze my wszyscy juz jestesmy piratami tylko jeszcze o tym nie wiemy... Wedlug zasady ze znajdz mi ofiare a ja juz znajde na niá paragraf...

  #4 02.02.2010 12:50

Parafrazując januszka:

Każdy kto korzysta z alternatywnych komunikatorów z obsługą wtyczek (np. AQQ) i używa do komunikacji protokołu GG - jest złodziejem, bo Gadu-Gadu S.A. w umowie licencyjnej wyraźnie zastrzega, że z protokołu GG wolno korzystać jedynie za pośrednictwem oficjalnego klienta. Idąc tym tokiem rozumowania każdy Linuksiarz z GG na pokładzie jest złodziejem - Kadu.

Ile razy wpada do nas znajomy coś przedrukować albo na partyjkę multiplayera. Wówczas także przypada nam w udziale naklejka złodzieja z tytułu naruszenia licencji systemu Windows.

O bezprawnym wykorzystaniu wizerunku, albo wykorzystaniu grafik, które także podlegają prawom autorskim (popularne na forach dyskusyjnych) nie wspomnę.

Ale czy to już nie zalatuje paranoją?

Nareszcie głos rozsądku. Wielkie brawa dla autora.

MantisGhost   4 #5 02.02.2010 12:54

no tak jak mówiłem piracić z umiarem i będzie dobrze to samo z kupowaniem :)

Meszuge   15 #6 02.02.2010 13:17

Nie wiem, czemu ograniczać się do korsarstwa? Myślę, że warto wreszcie pójść na całego. Jeżeli mam w komputerze oprogramowanie komercyjne, za które nie zapłaciłem, to nazwijmy to robinhoodyzmem, albo lepiej od razu – altruizmem. Tak! Jestem altruistą! Bo kto inny, jak nie altruista zgodziłby się używać tak beznadziejnego oprogramowania? Ja po prostu jego producentom robię przysługę! Powinni mi być wdzięczni! W końcu robię im przysługę, a nawet wyświadczam pewną łaskę!

  #7 02.02.2010 13:21

Trzeba upolować hrabiego Photoshopa, albo tłustego barona Nero.

  #8 02.02.2010 14:14

Wczoraj przeczytałem licencję na Office. Może coś oczywistego, żeby przeczytać licencję, ale myślę, że można by na palcach obu rąk policzyć osoby prywatne, które instalując windows'a albo office'a przeczytały EULA choć raz. Jakież zdziwienie ogarnęło mnie jak się doczytałem jak niewiele można zwykłemu użytkownikowi po zakupie licencji (bo to licencje kupujemy na np office, a nie program) na soft.
Brawo dla autora, oklaski na stojąco za trzeźwe spojrzenie na sprawę, która za każdym razem gdy jest poruszana daje lawinę szybko rzucanych sformułowań i deklaracji chęci bycia "legalnym". Niestety pewnie zaraz oplują Cię za to, że wspomniałeś o "jedynym prawidłowym" dostawcy OS w negatywnym spojrzeniu.

Pozdrawiam

Squonk   2 #9 02.02.2010 14:21

@Meszuge Przecież chodzi tu tylko o odrobinę zdrowego rozsądku.

Podam inny przykład - kupuję sobie gierkę. W domu mam dwa komputery i z przyjemnością pogram z rodzeństwem przez sieć. Problem w tym, że nie pobawimy się wspólnie, bo na obu komputerach zainstalowano program tym samym numerem seryjnym. Czy to znaczy, że muszę kupić jedną grę dwa razy? Paranoja.

Extraordinarykid   6 #10 02.02.2010 14:40

Argument numer 3 nijak się ma do komputerów z licencją komercyjną . Posiadając system Windows w wersji Professional z licencją dla firmy możesz go udostępnić x liczbie użytkowników, pod warunkiem, że w licencji zapisany jest cel zarobkowy .
Argument numer 5 też jest chybiony, bo zgodnie z prawem za taką sytuację odpowiada podmiot, który go udostępnia bez wcześniejszej analizy legalności poszczególnych fragmentów.
Jak to miało miejsce w przypadku Microsoft Word.
Nie ty bekniesz za to, tylko Microsoft, który ma obowiązek stosownie się rozliczyć z klientami, których wprowadził w błąd ..


@Jamjumetley
Nie, to nie oznacza, że Ty musisz kupić grę 2 razy.
To znaczy, że jak Twoje rodzeństwo chce sobie pograć legalnie przez sieć, to musi sobie kupić grę ..
Ty już ją przecież masz.

A tak poza tym, to piszesz racjonalizacje dla kradzieży oprogramowania. Próbujesz usprawiedliwiać tych, którzy w świadomy sposób obchodzą licencje lub po prostu w ogóle się do niej nie stosują - piracąc !
Tego nic nie usprawiedliwi, nawet jak pojedziesz 1000 razy po takich wpisach..

Extraordinarykid   6 #11 02.02.2010 14:41

@
A tak poza tym, to piszesz racjonalizacje dla kradzieży oprogramowania. Próbujesz usprawiedliwiać tych, którzy w świadomy sposób obchodzą licencje lub po prostu w ogóle się do niej nie stosują - piracąc !
Tego nic nie usprawiedliwi, nawet jak pojedziesz 1000 razy po takich wpisach..

To było dalej do autora wpisu ; )

  #12 02.02.2010 14:53

Bardzo ciekawy artykuł.

Ad.1. Nawet o tym nie wiedziałem. Dobrze, że w ogóle niechętnie korzystam tak z samego oprogramowania jak i całej ich sieci. ;)
Ad.2. Chyba się nie zdarzyło, a jeśli tak - to o tym nie wiem. :P
Ad.3. Osobom obcym raczej nie pozwalam na korzystanie z kompa. Poza tym, jak zauważył ExtraordinaryKid, to chyba dotyczy głównie wersji OEM lub Home. Niemniej jednak o tym też nie wiedziałem, a miło jest się dowiedzieć.
Ad.4. No to już nie moja wina, tylko autora strony. Powinny być banery takie jak (chyba) są na stronach z wiadomymi treściami - "Strona zawiera elementy naruszające prawa autorskie. Czy chcesz na nią wejść, wiedząc, że stajesz się przez to piratem? Tak. Nie."
Ad.5. No to też już nie jest wina użytkownika tylko programisty. Mało kto zdebuguje lub zdeasembluje kod (co też jest nielegalne, notabene) by sprawdzić, czy zawiera on treści "zapożyczone".

Dimatheus   21 #13 02.02.2010 16:06

Świetny artykuł. :) Można powiedzieć, że uchyla rąbka wejścia do innego świata; świata bubli prawnych, w których każdy z potentatów czeka, by Cię pożreć - z tego czy innego powodu. Według mnie wszystko wynika z niedostosowania prawa do realiów życia oraz działania społeczeństwa. Zobaczmy jeden przykład: kupuję płytkę CD ulubionej kapeli; oczywiście z normalną licencją nie pozwalającą na odtwarzanie publiczne, etc. Jako że mieszkam w bloku, to włączając muzykę nieco głośniej - potencjometr to jednak strasznie mało-doskonałe urządzenie :) - serwuję ją także sąsiadom, czyli w rozumieniu prawa publicznie. Więc jestem piratem... Zresztą wiele takich przykładów można by znaleźć... A wszystko przez to, że prawo nie jest dostosowane do obecnych czasów - paranoja...

Pozdrawiam.
Dimatheus

G.Gn7Ex   5 #14 02.02.2010 16:15

A ja jestem jak najbardziej ZA tym aby obchodzić/przełamywać głupie i krzywdzące ograniczenia w zapisach licencyjnych - oczywiście w odpowiednim umiarze, bo jak na jedno stanowisko/tylko użytku domowego no to OK. No ale tylko masochista będzie przestrzegał krzywdzących zapisów licencji programu za który ciężko zabulił oraz dawał się wyzyskiwać bogatym firmom które i tak mają go głęboko w *****

  #15 02.02.2010 16:48

Super, nareszcie ktoś normalny, który sam zauważa absurdy w licencjiach oprogramowania oraz prawie i nie gada głupot o tym, że jest w pełni legalny jeśli nie ma pojęcia o zapisach licencyjnych, które w większości są chore.

Squonk   2 #16 02.02.2010 16:56

@Extraordinarykid
Apropos tej gierki - widzisz teraz jak wykorzystuje się człowieka, który kupi grę legalnie. Jeżeli ktoś wejdzie w posiadanie takiego programu drogą nieoficjalną, nie będzie musiał sobie w ogóle zaprzątać głowy.

Najlepsze rozwiązanie, jakie kiedykolwiek widziałem odnośnie opisanego przeze mnie przykładu, zastosował Blizzard w Warcraft II. Jedna osoba instaluje sobie pełną grę, druga instaluje spawn (http://en.wikipedia.org/wiki/Spawn_installation). W efekcie, można razem zagrać.

pankrzysio   4 #17 02.02.2010 18:43

@januszek "lub też używamy komunikatora firmy Gadu-Gadu do komunikacji z klientem innej niż Gad-Gadu sieci"
to nam raczej nie grozi bo, gg firmy gg gada tylko z gg ;)
@anonim47 "O bezprawnym wykorzystaniu wizerunku, albo wykorzystaniu grafik, które także podlegają prawom autorskim (popularne na forach dyskusyjnych) nie wspomnę"
@Extraordinarykid, skąd masz swojego avatara? Bo chyba nie z LittleBigPlanet??

imeehow   5 #18 02.02.2010 18:45

@ Meszuge i Extraordinarykid: Mam nadzieję, że obaj macie 100% pewności, że wasze awatary nabyliście zgodnie z prawem i szanujecie prawa autorskie ich twórców.

imeehow   5 #19 02.02.2010 18:47

O! Pankrzysio mnie ubiegł. Gratuluję.

  #20 02.02.2010 18:57

Dokładnie. Extraordinarykid piraci grafikę w postaci Sackboy'a. W LittleBigPlanet jest wyraźnie zaznaczone, że zakazuje się kopiowania i rozpowszechniania w całości, bądź fragmentów. Nawet jeżeli posiada oryginalną licencję na LittleBigPlanet, w żaden sposób nie usprawiedliwia to rozpowszechniania, co jest o wiele gorsze od użytku własnego. Nie wolno racjonalizować złodziejstwa. :)

Powiesz - toż to błahostka! Ale takie właśnie błahostki w systemie prawnym (np. użycie innego klienta do protokołu GG albo dopuszczenie dalekiego krewnego do komputera z domową wersją systemu Windows) propagujesz.

Extraordinarykid   6 #21 02.02.2010 19:35

Tak, awatar mam nabyty zgodnie z prawem.
został pobrany ze strony z awatarami, która zawiera treści dozwolone do użytku publicznego, nie łamiąc tym samy praw autorskich.
Zostały udostępnione za darmo i takimi mają pozostać.
Nie czerpię z tego żadnego zysku, więc pozostaje to treścią legalną, która wykorzystana jest w sposób zapisany na stronie z której zostało pobrane. Jeżeli zostało tam umieszczone niezgodnie z prawem i objęte prawami, które także łamią warunki prawne, to proszę mnie o tym poinformować. Na pewno go usunę i zmienię na coś innego, 100% według waszego uznania legalnego.
Życzę owocnego poszukiwania takich zapisów : )

Extraordinarykid   6 #22 02.02.2010 19:38

anonim47

Pokaż mi zapis prawny, który reguluje wszystko to, co przedstawiłeś.
Póki go nie masz, to się nie wychylaj, bo możesz sobie nadwyrężyć szyję.
To, co przedstawiłeś, to raczej dotyczy korzystania z części gry lub jakiegokolwiek jej składnika w celach promocyjno zarobkowych.
Póki co, to ja robię im reklamę nie czerpiąc z tego żadnego zysku.

bolivar   8 #23 02.02.2010 19:51

Cytat:
Ile razy wpada do nas znajomy coś przedrukować albo na partyjkę multiplayera. Wówczas także przypada nam w udziale naklejka złodzieja z tytułu naruszenia licencji systemu Windows.

@anonim47 możesz podać odpowiedni numer punktów z licencji? Jestem ciekawy na co się powołujesz...


Z oprogramowaniem jest tak, że nikt nie zmusza do używania. Nie podoba ci się licencja to nie musisz dokonywać zakupu/korzystać z niego. Nie podobała mi się początkowa licencja Chrome (w uproszczeniu fragment o własności do teksów) - odinstalowałem. Na świecie jest sporo innego oprogramowania, w różnej cenie, z różnymi możliwościami i różnymi licencjami. Nie trzeba mieć MS Offica - można przecież zainstalować inny edytor. Nie chcę płacić z Auto-CADa to używam darmowego zamiennika... nie chcę płacić z PhotoShopa to szukam (na portalu dobreprogramy.pl ;-) ) zamiennika.

Sorry, ale dla mnie instalacja "pirata" to przestępstwo. Sam miałem kiedyś nieprzyjemność pozbyć się w ten sposób kilku dni pracy - może kwota niewielka w skali firmowej, ale dla prywatnej osoby spora. Przecież nikomu nic się nie stało, nikt nie został obrabowany...

I na koniec:
ad. 1. Mam klienta GG (wersja 7.7) - jak nie będzie działał to zrezygnuję z tego programu. Przerzucę się na inny - zresztą dla mnie to jest kilka osób z którymi w ten sposób się kontaktuję.

ad. 2. Nie mam dodatkowych fontów - tylko te dostarczone z oprogramowaniem.

ad. 3. Na jakiej podstawie to stwierdzasz? Możesz podać punkt licencji (najchętniej XP Home Edition - jeżeli inny Windows to poszukam w sieci)

ad. 4. Nie odpowiadam za to co zrobił ktoś inny - tak samo jak będę jechał taksówką, która została kilka dni temu skradziona czy będę czytał artykuł w gazecie, który jest plagiatem

ad. 5. Za to jest odpowiedzialny producent oprogramowania i on ponosi konsekwencje (patrz ostatnia sytuacja z XML w Office)

ad. 6. Tak przekraczam prędkość samochodem i płacę mandaty ;P

sid25   4 #24 02.02.2010 19:59

ja dodam jeszcze swoje 3 grosze,
jeszcze jest licencja OEM windowsa sprzedawana z komputerami.
licencja jest tylko na ten system recovery który to posiadamy na płycie bądź też na ukrytej partycji, więc jeśli chcemy instalować "czysta" kopie systemu z ściągniętej z netu bądź pożyczonej od kolegi kopi z naszym kluczem, to taki system jest również nielegalny.

bolivar   8 #25 02.02.2010 20:06

@sid25: Asus z XP (właśnie stawiany od nowa i aktualizowany) - niczego takiego nie widzę w licencji. Możesz napisać w jakim sprzęcie tak jest i jaki punkt licencji to opisuje (ew. jak możesz linka do licencji)?

sid25   4 #26 02.02.2010 20:23

jak większość nie czytałem licencji i nie zamierzam, ale powołuje się na pracownika firmy acer z którym to rozmawiałem na temat licencji, zwrotu i właśnie instalacji systemu bez dołączonego dodatkowego oprogramowania przez tegoż to producenta w postaci offica 60dniowego i różnego rodzaju toolbarów. Pracownik ten poinformował mnie że firma Acer wykupiła licencje na windowsa i licencja jest tylko na ten przez nich modyfikowany system

  #27 02.02.2010 20:29

A moim zdaniem "pseudotwórcy prawnej paplaniny licencyjnej" celowo tak piszą licencje, aby komplikować użytkownikom życie (mogliby raczej pisać co wolno niż czego nie wolno). Niektóre postanowienia licencyjne są absurdalne i powinno się je ignorować.

Ponadto uważam, że jedynie wykorzystywanie świadomie do celów zarobkowych, rozrywkowych (np pirackich gier w salonach, muzyki w klubach) lub komercyjnych, chronionych prawnie treści można nazwać piractwem - używanie awatara będącego chronionym podmiotem do prywatnych celów to koniec końców nie przestepstwo.

Grzegorz®   6 #28 02.02.2010 20:32

@januszek

Niby formalnie masz rację. W praktyce Twoje punkty są iluzoryczne.

  #29 02.02.2010 20:46

@bolivar

http://www.dobreprogramy.pl/Nowe-licencje-na-wypozyczanie-Windows-i-Office,Aktua...

@Extraordinarykid - Paragraf znajdzie się na każdego. Tak jak w "Procesie" F.Kafki :)

Ta ironiczna uwaga nie miała na celu podważenia legalności Sackboy'a samej w sobie. Niech mu Media Molecule błogosławi. :P
Miała na celu wykazanie wszechobecnego absurdu w prawie autorskim i potrzeby nowelizacji.

Kto z ręką na sercu czyta licencję? A jaki jest zazwyczaj powód - "jest długa i niezrozumiała". Tutaj na myśl przywodzą mi dwa zdarzenia.

1. Firma specjalizująca się w wyłudzeniach i zarazem dostawca fałszywego oprogramowania antywirusowego specjalnie skonstruowała długą i zawiłą umowę licencyjną, aby klient zaniechał jej czytania i w efekcie naraził się na konsekwencje finansowe / komponenty szpiegujące (legalne w kontekście licencji). Trudno nie zgadnąć jaki odsetek ludzi się nabrał...

2. To trochę tak jak z propozycją zmiany przykazania 'Nie cudzołóż' -> 'Nie popełniaj zdrady małżeńskiej'. Trudno uwierzyć, ale pojęcie 'cudzołóstwa' jest tak archaiczne, że kompletnie niezrozumiałe dla naszego społeczeństwa (analogia do licencji).

Licencje muszą być proste, przejrzyste i bez skrajności jak wyżej.

plumber   3 #30 02.02.2010 20:50

Fragment treści umowy licencyjnej na Office 2007:

"2. PRAWA DO INSTALACJI I UŻYWANIA. Przed użyciem oprogramowania na mocy licencji muszą Państwo przypisać tę licencję do urządzenia. Urządzenie to jest nazywane „licencjonowanym urządzeniem”. Partycja sprzętowa lub dysk są traktowane jako oddzielne urządzenie."

Ja jako zwykły szary człowiek rozumiem, że virtualnej maszyny z office 2007 nie mogę już postawić jeśli mam juz raz zainstalowany office na normalnej partycji. Czy tak? Wyprowadźcie mnie z błędu.

Pozdrawiam

fiesta   14 #31 02.02.2010 20:55

"3. Zezwalamy osobie innej niż "krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego" skorzystać z naszego komputera, "
Januszek który fragment EULi ci tego zabrania ??

januszek   18 #32 02.02.2010 20:57

@bolivar: hmm... tak, masz wybór bo możesz zaakceptować treść licencji albo nie zaakceptować, tyle, że w niektórych przypadkach to nie jest prawdziwy wybór tylko akceptacja stanu faktycznego bo realnie po prostu nie masz innego wyjścia.

Czy licencja na fonty dołączone do używanego przez Ciebie systemu (jakiego?) zezwala na wykorzystanie ich np w wydruku ogłoszenia nalepianego potem np na słupie ogłoszeniowym na Twoim osiedlu?

Licencja Windows zabrania wypożyczania i dzierżawienia oprogramowania i jednocześnie w punkcie dotyczącym aktywacji wiąże oprogramowanie ze sprzętem czyli jeśli na komputerze zainstalowany jest Windows to nie można wypożyczać ani dzierżawić komputera (zdaję sobie sprawę, że to jest tak samo dyskusyjne jak to, że jak babci naprawię kran to jest ok ale jak sąsiadce to powinna to wpisać w pit-a jako dochód, nie mniej jednak głównie chodziło mi o to, że warunki umów, które zawieramy trzeba czytać a nie o to aby dokopać firmie MS).

Tu chodzi o wady prawne nabytej w dobrej wierze rzeczy i konsekwencje tego dla kupującego/użytkownika, które istnieją niezależnie od konsekwencji dla innych uczestników całego łańcucha. Porównywanie softu do samochodów uważam za nietrafione analogie bo to zupełnie inna materia ale w tym przypadku zrobię wyjątek: co się stanie jeśli w czasie kontroli drogowej Pan Policjant stwierdzi, że Twój samochód został skradziony, oczywiście jeszcze zanim Ty go kupiłeś?

fiesta   14 #33 02.02.2010 21:08

"Licencja Windows zabrania wypożyczania i dzierżawienia oprogramowania"
Jeżeli uważasz powyższy zapis jako zakaz udostępniania komputera z zainstolwanymi "okienkami" obcym, to jest to nadintrpretacja z Twojej strony.
:)

bolivar   8 #34 02.02.2010 21:35

@anonim47:
gdzie tu pisze, że znajomy nie może do mnie wpaść i wydrukować czy pograć na komputerze? Czy ja pobieram od znajomego pieniądze za usługę?

@januszek: np, fonty z OpenOffica (którego mam zainstalowanego).
Jeżeli chodzi o wypożyczanie, dzierżawienie to zapytał bym o to firm leasingowych... poza tym jeżeli licencja na to nie zezwala to dlaczego mam ją łamać? Przecież mogę zainstalować inny system operacyjny i inne oprogramowanie.

Jeżeli chodziło o samochód to to był żart, ale jak widać następnym razem sobie daruję...

Chcesz analogię? OK, zakładam, że mieszkasz w mieście i masz w mieszkaniu wodę (wow, nie?). Skoro jest ona wszędzie to dlaczego za nią płacisz? Woda teoretycznie należy do wszystkich, a te drobiazgi w postaci wodociągów (tak jak programistów) możemy sobie pominąć. Przecież nic się nie stanie jak będę sobie ją brał - przecież spadnie deszcz, napełni zbiornik... Jednak godzę się na takie postępowanie i płacę za nią. Oczywiście mam wybór - mogę się przeprowadzić na wieś, wykopać studnię/kupić działkę obok strumienia/jeziora. Mogę też zakupić kilka beczek i przywozić wodę z darmowego źródełka.
Jak widać wybór jest tylko należy szukać.

Samym narzekaniem i piraceniem mało co się zmieni. Myślisz, że MS obniżył ceny licencji ze względu na piractwo? Zrobił to bo pojawiła się konkurencja (mała bo mała) w postaci wolnego oprogramowania. Dwa (o ile dobrze pamiętam) lata temu pojawił się za darmo pakiet Works (do kupienia z gazetami), który wyświetlał małą reklamę (ja początkowo myślałem, że to jakieś helpy). To była taka mała próba pokazania i dokopania OpenOfficowi. Teraz nie wiem na ile to sprawdzone wiadomości ma się pojawić jakaś darmowa wersja MSO2010 (oczywiście z reklamami), wcześniej domowa wersja MSO2007 na 3 stanowiska z 200 zł (teraz chyba 250). Jak widać nie piracenie, a używanie konkurencji bardziej pomaga.
By dalej poruszać się po rynku IT - pamiętasz co się działo jak procesory dostarczał (właściwie) tylko Intel? Dopiero pojawienie się AMD spowodowało jako taką konkurencję i to, że za 200 zł możesz kupić procesor.
Wróćmy jednak do oprogramowania. Pamiętasz jak wyglądała sprawa kompilatorów i środowisk? Płatny Borland, płatny MS... nagle pojawiają się darmowe alternatywy. Masz darmowe (i do użytku komercyjnego) i okrojone wersje Turbo (tutaj dodatkowo możesz zainstalować tylko jeden produkt) i Express. Co się dzieje na rynku baz danych? MSSQL Express, Oracle (niestety tutaj nie pochwalę się znajomością licencji - wiem, że jest wersja Oracle Express Edition jednak jej nie używałem). To wszystko dzięki MySQLowy, Postgre, FireBird, itp.

Po prostu konkurencja robi swoje.

roobal   14 #35 02.02.2010 22:30

Używanie klienta sieci GG innego niż oficjalny klient sieci GG nie jest niezgodne z licencją a niezgodne z regulaminem a to jest lekka różnica, ponieważ licencja udzielana jest na korzystanie z samego klienta sieci GG, natomiast regulamin ustala zasady korzystania z samego protokołu, w tym nakazuje korzystanie z oficjalnego klienta sieci. W tym wypadku ciężko nazwać osobę korzystającą z innego klienta sieci GG niż ten oficjalny, piratem ponieważ nie łamie licencji ani praw autorskich a jedynie regulamin.

Jeśli ktoś złamie regulamin Vortalu bądź forum to od razu jest piratem?

Pozdrawiam!

imeehow   5 #36 02.02.2010 23:08

A czy komuś z was zdarzyło się wkleić jakiś tekst bez podania źródła? Czy to nie jest łamaniem praw autorskich? Nie zawsze są one zastrzeżone, ale nawet jeśli są, mało kto się tym przejmuje.

ToMaS-11   3 #37 03.02.2010 08:55

@Bolivar - "Z oprogramowaniem jest tak, że nikt nie zmusza do używania. Nie podoba ci się licencja to nie musisz dokonywać zakupu/korzystać z niego. "

Woow... zdradź mi tajemnicę, jak zatem zmusić sprzedawcę, żeby wybranego przeze mnie laptopa sprzedał mi bez preinstalowanego systemu Windows? Argument, żeby kupić innego nie wchodzi w grę, bo ja kupuję laptopa, a nie system i wewnętrzne umowy między M$ a producentem laptopa mnie nie dotyczą.
Już na starcie "muszę" zapłacić za coś z czego korzystać nie będę (np. Vista). Potem muszę stracić kupę czasu i nerwów, żeby przekonać firmę, która mi to wcisnęła, żeby zwróciła mi przywłaszczone wbrew mojej woli pieniądze (przywłaszczenie jest jak kradzież). Często ta firma przywłaszczonych pieniędzy nie chce zwrócić, albo kwota jaką wylicza ma się nijak do kwoty przywłaszczonej. Więc gdzie tutaj jest ten twój wybór??

Normalny człowiek, jak mu ktoś ukradnie albo przywłaszczy pieniądze, albo rower stara się to odzyskać. Skoro prawnie tego zrobić nie może - przeciętny proces cywilny trwa 5 lat i kosztuje więcej czasu, pieniędzy i nerwów niż warta jest kwota (przedmiot) przywłaszczenia. Co można zrobić?
No cóż - ukradziono mi rower. Jakbym spotkał kolesia jadącego na moim rowerze, to bym go zatrzymał i spuścił łomot i własność swoją odebrał. Ja jestem w stanie udowodnić, że to mój rower - koleś nie (nie ma rachunków itp.).
Jak producent systemu operacyjnego przywłaszczył sobie kasę za Vistę, której używać nie chcę, a on tej kasy nie zwraca to wyliczam wartość przywłaszczenia i korzystam z innych wersji systemów, programów tego producenta do kwoty przywłaszczenia. Nazywanie tego piractwem i kradzieżą, jest o tyle słuszne, jeżeli wartość programów przekroczy wartość przywłaszczenia przez tego producenta.
Z tego punktu widzenia też jestem przeciwko piractwu, ale jestem też za zdrowymi relacjami producent-konsument.

bolivar   8 #38 03.02.2010 09:05

Dziękuję za nieopublikowanie mojego komentarza z dnia wczorajszego w okolicach 21:30. Jakaś awaria?

@ToMaS-11: rozumiem, że jak chcesz kupić (pozwól, że posłużę się analogią do normalnego życia) buty w kolorze fioletowym o numerze 47, a sprzedawca powie ci, że takich nie ma/nie produkują/ producent nie przewidział to będziesz rzucał się po sklepie? Czy może pójdziesz do innego sklepu i poszukasz innego modelu. Jak znajdziesz już takie buty i nie podobają ci się sznurówki... bo chcesz by były żółte w niebieskie kropki, to robisz zwrot czy kupujesz te w swoim ulubionym kolorze i zmieniasz?
Jeżeli kupujesz sprzęt w takiej i takiej konfiguracji to zgadzasz się na nią. Zauważ, że tutaj masz dobrze ponieważ masz możliwość dokonania zwrotu i odzyskania części pieniędzy. Zauważ, że sznurówek byś nie oddał...

Extraordinarykid   6 #39 03.02.2010 10:35

@ToMaS-11
Ty w ogóle myślisz o tym, co piszesz ?
Raz już na swoim blogu wspomniałem i wspomnę jeszcze raz !
Jako świadomy klient gospodarki wolnorynkowej masz prawo zakupić sobie notebooka bez systemu operacyjnego, skoro twierdzisz, że Ciebie okradają !
Jak jesteś w salonie samochodowym i maja tylko czerwony model, kupisz go i co ?
Nazwiesz dealera złodziejem, bo chciałeś niebieski, ale miał tylko czerwone ?
Nie.
Ty w tym momencie jesteś temu winien, bo jak oferta nie odpowiada, to się idzie gdzie indziej, a nie narzeka jak małe dziecko.

System Windows Nabyty wraz z komputerem na pewno podwyższa jego cenę, jednak można zakupić modele bez systemu u odpowiednich dystrybutorów poszczególnych marek.
Wystarczy się douczyć.

Extraordinarykid   6 #40 03.02.2010 10:37

Jeszcze a' propos modelów bez systemu.
Z tego, co aktualnie mi wiadomo nie ma takiej możliwości przy zakupie komputera Apple, jednak z tego co wiem, to system tam odgrywa malutka role cenową, tak jak pakiety dołączane do niego..

januszek   18 #41 03.02.2010 10:57

@bolivar: O! Świetna analogia ;) Wyobraź sobie, że dostawy wody do Twojego kranu realizowane są w oparciu o umowę licencyjną z zakładem wod-kan, która reguluje, że wody możesz używać tylko do tego co jest określone w tej umowie. Dodaj do tego wyobrażenia jeszcze dłuższy okres czasu bo z każdym nowym rokiem Twoje prawa jako użytkownika są coraz bardziej ograniczane. I wreszcie koniec: przychodzi hydraulik, cementuje kran i wręcza Ci pismo o treści: "Szanowny Panie, z uwagi na stwierdzenie pirackiego poboru wody został Pan odcięty od dostępu do wody na okres 6 miesięcy. Pouczenie: odcięcie z powodów wynikających z piractwa nie wnosi za sobą zwolnienia z opłat abonamentowych za posiadanie w domu kranu. Od powyższego nie przysługuje Panu odwołanie." ;)

Co do fontów dostarczanych z pakietem Open Office to używam tylko pakietu w wersji dla Windows i nie widziałem aby częścią takiego pakietu były jakieś czcionki. Poproszę o jakieś wskazówki gdzie ich szukać :)

Extraordinarykid   6 #42 03.02.2010 11:05

Coś mi się zdaje, że OffTopic się robi ; p
Co do tych fontów, to mam na komputerze klika, które są udostępnione na licencji darmowej z tym, że nie wolno ich rozprowadzać ani używać bez tej licencji.
Drukowanie i rozwieszanie jest zatem możliwe.
Są też fonty, które można kupić za kilka złotówek na stronce pewnego autora, który je tworzy i używać do woli..

Co do tej wody i oprogramowania, to z wodą manewr jest o wiele trudniejszy i mniej powszechny.
Jeżeli ktoś kradnie cud natury sprzedawany przez zbirów, to nie mam pytań.. Rozumiem koszty oczyszczenia i wszystko. To jest ich praca. Ale sama woda spada "z nieba" ;)
A oprogramowanie nie spadło z nikąd i często jest okradane.
Nawet to komercyjne, które zawiera w sobie kod wolnego oprogramowania, za co na przykład twórca musiał zapłacić..
I w rezultacie Ci, którzy chwalą się korzystaniem z wolnego oprogramowania także je okradają ...

bolivar   8 #43 03.02.2010 11:07

@januszek:
tylko, ze ja nie zgodził bym się na taką umowę z zakładem wod-kan. Po prostu nie odpowiadał by mi i w inny sposób załatwiał bym się w wodę lub zmienił miejsce zamieszkania. Wystarczy, że dzieciństwie miałem regulowane dostawy prądu... Zresztą jadąc na wakacje do domku letniskowego korzystam z innego sposobu otrzymywania wody.
Jak widać można powiedzieć nie i dać zrobić innej firmie (np. dostarczającej wodę w butlach), a kran wywalić. Pozostaje inną sprawa jak jest to wygodne... jednak patrząc po przykładzie przedstawionym przez ciebie była by to o wiele wygodniejsza opcja...

beny_pl   3 #44 03.02.2010 12:01

BRAWO!
januszek na prezydenta! eee... PREMIERA!!! ;)

Grzegorz®   6 #45 03.02.2010 12:29

@ToMaS-11

[Woow... zdradź mi tajemnicę, jak zatem zmusić sprzedawcę, żeby wybranego przeze mnie laptopa sprzedał mi bez preinstalowanego systemu Windows?]

Po prostu nie kupuj, lub kup innego. To wolny rynek.


[ Argument, żeby kupić innego nie wchodzi w grę, bo ja kupuję laptopa, a nie system i wewnętrzne umowy między M$ a producentem laptopa mnie nie dotyczą.]

Dotyczą jak najbardziej o ile zdecydujesz się na zakup tego akurat laptopa. To są dwie prywatne firmy i mogą się dogadywać się między sobą jak chcą (oczywiście w granicach prawa). Czy ToMaS-11 jako właściciel firmy byłby zadowolony gdyby państwo mówiło mu z kim może podpisać umowę a z kim nie? Na przykład państwo zabroniłoby mu podpisania korzystnej umowy?


[przywłaszczenie jest jak kradzież]

Nieprawda. Ale ToMaS-11 po prostu nie wie czym różni się przywłaszczenie o kradzieży. Więc bredzi.

ToMaS-11   3 #46 03.02.2010 13:37

@Bolivar - wybacz ale twoje analogie z butami i laptopami mają się jak pięść do nosa (bez urazy). A jak buty są na rzepy, albo bez sznurówek albo są to buty narciarskie? Gdybym się rzucał o kolor laptopa to twoje porównanie miałoby jakiś sens.

"Jeżeli kupujesz sprzęt w takiej i takiej konfiguracji to zgadzasz się na nią."
Masz rację. Tylko zauważ, że system operacyjny nie zalicza się do części składowej konfiguracji sprzętu - to nie jest rzecz jak procesor, pamięć czy dysk twardy.

"Zauważ, że tutaj masz dobrze ponieważ masz możliwość dokonania zwrotu i odzyskania części pieniędzy. "

No właśnie problem w tym, że nie mam takiej możliwości - producenci bronią się przed tym rękami i nogami. Czasem pozostaje jedynie droga sądowa. Ale jeżeli uważasz, że tak jest to zapraszam do sklepu - chętnie zobaczę jak egzekwujesz to prawo w praktyce.

@ Extraordinarykid - "Jako świadomy klient gospodarki wolnorynkowej masz prawo zakupić sobie notebooka bez systemu operacyjnego, skoro twierdzisz, że Ciebie okradają !"

Zapraszam do salonu np. Vobis'a albo do jakiegoś Saturna czy Media Markt - ja ci wskażę laptopa a ty przekonasz sprzedawcę, żeby od jego (laptopa) ceny odliczył rynkową wartość systemu operacyjnego oraz zainstalowanego oprogramowania, a następnie wykasował mi dysk twardy. Jeżeli to zrobisz to ja ci kupuję drugiego takiego samego laptopa. Jak nie ty płacisz.

"Jak jesteś w salonie samochodowym i maja tylko czerwony model, kupisz go i co ?
Nazwiesz dealera złodziejem, bo chciałeś niebieski, ale miał tylko czerwone ?"

Co wy z tymi autami i kolorami - co ma piernik do wiatraka? Ale tak nazwę dilera złodziejem, jeśli będę niewidomy, a diler będzie mnie zapewniał, że kupiłem auto w kolorze niebieskim a ono było czerwone.

A jakby do wszystkich aut produkowanych na świecie (różnych producentów) dokładali przyczepę kempingową o wartości 1/3 wartości samochodu i bez tej przyczepy nie mógłbyś kupić auta, a przyczepa by ci do niczego nie była potrzebna, bo już swoją masz to co? Przestałbyś jeździć samochodem.
Aha - a zakupionej z autem przyczepy mógłbyś tylko ty używać i nie mógłbyś jej sprzedać.
Więc przestań wymyślać jakieś wydumane przykłady z kolorami lakieru bo to ma się nijak do problemu wyłudzania kasy przez M$ za system, którego nie chce się używać.

"Z tego, co aktualnie mi wiadomo nie ma takiej możliwości przy zakupie komputera Apple,(...)"

Apple produkuje swój laptop i instaluje na nim swój system i to rozumiem. Jak M$ wyprodukuje swojego firmowego laptopa to może tam instalować swój system. Acer też może wyprodukować swój system i go dołączać do swoich laptopów.
To jest zrozumiałe. Natomiast uzależnianie zakupu laptopa jakieś firmy od zakupu systemu innej firmy jest tak zwaną sprzedażą wiązaną i jest prawnie niedozwolone - jest to na liście klauzul niedozwolonych.




bolivar   8 #47 03.02.2010 13:49

@ToMaS-11:
jak najbardziej system operacyjny stanowi "część" tego laptopa. Nie podoba ci się, że jest tam zainstalowany Windows to nie kupuj tego laptopa. Nikt przed tobą nie ukrywa, że tam jest konfiguracja z takim prockiem, takim dyskiem, taką pamięcią, takim ekranem, z takim oprogramowanie i w takim kolorze. Jeżeli nie odpowiada ci dany element to nie kupujesz i szukasz innej wersji. Proste i skuteczne rozwiązanie.

Porównanie jak najbardziej ma sens - to TY wybierasz co chcesz kupić i NIKT cię do tego nie zmusza. Ktoś przystawił ci pistolet do głowy i kazał kupić? Jeżeli jednak kupujesz dany sprzęt to zgadzasz się na pewne warunki określone przez prawo i licencję. Ciekawe co byś powiedział na nowiutkiego lapka z 7 dniową gwarancją? Wyśmiał byś sprzedawcę i poszedł do innego sklepu. Rozumiem, że jesteś wymagającym klientem, ale nikt nie będzie za ciebie wszystkiego robił...

Pamiętaj - nie odpowiada ci coś to nie kupuj. Idź do konkurencji, zamów inną markę. Masz wybór.

ToMaS-11   3 #48 03.02.2010 14:01

Grzegorz® - "[przywłaszczenie jest jak kradzież]

Nieprawda. Ale ToMaS-11 po prostu nie wie czym różni się przywłaszczenie o kradzieży. Więc bredzi."

Skutek jest ten sam - różnice występują w sposobie utraty rzeczy - w skrócie, żebyś zrozumiał: ja ci pożyczam książkę, ty mi jej nie oddajesz (przywłaszczenie); ty przychodzisz do mnie do domu i wynosisz z niego książkę, bez mojej wiedzy (kradzież).
Paniał?
To nie forum prawnicze.

"To wolny rynek."

Parafrazując twoje podsumowanie: Grzegorz® po prostu nie wie co to jest wolny rynek i co to jest monopol, więc bredzi.


Extraordinarykid   6 #49 03.02.2010 14:17

Nie masz racji.
Sklepy typu Vobis sprzedają komputery z systemem, ale nie tylko takie sklepy istnieją.

Powtarzam Ci po raz kolejny, że istnieje możliwość zakupu komputera bez systemu.
Nie jest to Vobis ? W porządku. Ale są takie, co sprzedają.

Nie przykladaj przyczepy do samochodu, bo z tym jest podobnie. Kupiłbym auto u takiego dealera, który sprzedaje bez przyczepy. A Ty robisz z siebie ograniczonego umysłowo klienta, który nie wie, że można wybrać. Jestem przekonany 100%, że robisz to celowo, aby wzniecić niezdrową pogawędkę.
Dobrze wiesz, że jest alternatywa i możesz z niej także skorzystać. Ponadto Vobis, to mało opłacalny sklep. Widziałem wiele tańsze sprzęty, które Vobis oferuje, więc tam nawet samego komputera się nie opłaca kupować.

Wolny rynek, to wolny rynek. Monopol, to monopol.
wolny rynek ma to do siebie, że pozwala Monopolistom mieć nas w d***. Dlatego tez powstało coś takiego jak "zdrowa konkurencja", abyśmy mieli wybór.

Aktualnie czekam na odpis z firmy HP na temat komputerów dla klientów indywidualnych bez systemu. Otrzymałem wstępną informację, że jak najbardziej, taka możliwość [b]istnieje[/b] ; )

januszek   18 #50 03.02.2010 14:17

@bolivar: W międzyczasie Korporacja Wod-Kan tak się rozrosła, że stała się światowym monopolistą i udało jej się nawet wylobbować takie zapisy prawne w świetle których niekorzystanie z ich wody a w zamian samodzielnej się w nią zaopatrywanie uznane zostało za terroryzm ekologiczny... ;)

Extraordinarykid   6 #51 03.02.2010 14:23

Jeszcze w kwestii sprzedaży wiązanej.
Pracuję w firmie komputerowej i także składamy komputery na zamówienie ( stacjonarne, naturalnie ) ..
I na życzenie klienta instalujemy system w wersji OEM lub jak ktoś sobie życzy, to dokupuje sobie BOX.
I nie narzucamy nikomu systemu.
Zdarza się jednak, że jest jakiś komputer, który składamy i instalujemy na nim system OEM, jako OEM builder i on już tam jest.
Osobiście sam tego nie popieram, ale wielu ludzi chce mieć system z góry zainstalowany, bo się nie znają na tym.

Kupiłem komputer HP Pavilion dv6 1306 ew za 3199 zł z systemem Microsoft Windows 7.
W firmie HP ten komputer bezpośrednio od nich mogę zakupić u specjalnego dystrybutora za 100 zł mniej .
Ale lubię oprogramowanie firmy Microsoft i nie kupie Windows 7 za kwotę 100 zł ..
Czy w tym momencie ktoś mnie okrada ?
Nie wydaje mi się.
Czy przyczyna tego jest to, że mam system licencjonowany na firmę ? Nie wiem, możliwe. Natomiast czuje, że i tak dobrze na tym wyszedłem.

Extraordinarykid   6 #52 03.02.2010 14:24

Co wy z tą wodą ?
Mieszkacie na wsi i nie macie do niej dostępu ?
Skupcie się na temacie ! ;D

ToMaS-11   3 #53 03.02.2010 14:30

@ Extraordinarykid - "Kupiłbym auto u takiego dealera, który sprzedaje bez przyczepy"

Napisałem "do wszystkich aut" - nie istniał by diler z autem bez przyczepy. Czytaj ze zrozumieniem.

Co do sklepów - podałem takie, gdzie (niestety) kupuje większość klientów.

Dobrze wiesz, że nie ma alternatywy i nie można z niej skorzystać. Wyjątek stanowi tutaj firma Asus - oni faktycznie mają wiele modeli z i bez systemu. Ale np. SONY, HP, Toshiba już nie.

Co do twojego oczekiwania na odpowiedź od HP - czy dopytujesz się o konkretny model laptopa/komputera bez systemu, czy ogólnie o możliwość sprzedaży "wybranych" przez HP modeli laptopów/komputerów? Tzn. czy ty masz wybór czy też możesz kupić to co łaskawie firma HP ci udostępni?

januszek   18 #54 03.02.2010 14:40

@ToMas-11, przyznam, że chciałem Ci odpowiedzieć podając jako przykład sklep na stronie Dell-a ale wszedłem w dział "dla domu", wybrałem pierwszy-lepszy model notebooka, kliknąłem "Dostosuj i kup" i okazało się, że nie ma opcji zakupu bez systemu Vista, można tylko wybrać pomiędzy jej wersjami...

ToMaS-11   3 #55 03.02.2010 14:48

@januszek - wiem :) Borykam się z tym na co dzień. W Anglii był precedens, że klient zakupił laptopa i nie zaakceptował licencji M$ i Dell pieniądze za system zwrócił. Ale np. we Włoszech czy Francji klienci dostali zwrot pieniędzy (od Acer'a i HP) dopiero po procesach sądowych, które te firmy przegrały.
Pozdrawiam:)

bolivar   8 #56 03.02.2010 14:52

@ToMaS-11: nie ma wszystkich aut. Nie ma takiego monopolu.

@januszek: to kupię Asusa. Nie muszę mieć Della, nie muszę mieć HP (jak chciałem to kupiłem z systemem - bo był mi potrzebny)... mogę poszukać innej bardziej elastycznej firmy.
Dell nie ma w danych modelach opcji bez Windowsa ponieważ istniej coś takiego jak support - nie chce się bawić w szkolenie ludzi z innych systemów czy tworzenie sterowników.

Jeżeli nic nie znajdziesz to zawsze możesz sam złożyć (czy właściwie zamówić) sobie sprzęt - poszukaj informacji na temat platformy VBI/CBB.

Grzegorz®   6 #57 03.02.2010 21:35

@ToMaS-11

[ja ci pożyczam książkę, ty mi jej nie oddajesz (przywłaszczenie); ty przychodzisz do mnie do domu i wynosisz z niego książkę, bez mojej wiedzy (kradzież).]

Teraz dobrze. I gdzie tu analogia?


[po prostu nie wie co to jest wolny rynek]

Wolny rynek polega na minimalnym interwencjonizmie państwa. A ToMaS-11 postuluje coś odwrotnego, co pozwala przypuszczać, że liczba 11 w nicku to wiek. ;-) Równie dobrze firmy od Linuksa mogą się dogadywać z producentami komputerów. Były laptopy z Ubuntu. Czy odniosły jakiś sukces? Co z nimi? Bo jakoś dziwnie ucichło.

No i ToMaS-11 nie odpowiedział czy chciałby aby państwo mówiło mu z może podpisać umowę, a z kim nie może jej podpisywać.

Gdyby popyt na rozwiązanie, o którym mówisz był powyżej progu opłacalności, to takie konfiguracje by się na rynku pojawiły. Ale jak widać nie ma na to wystarczającego popytu, co pozwala producentom olewać takich jak Ty.

ToMaS-11   3 #58 03.02.2010 23:45

Grzegorz® - "Wolny rynek polega na minimalnym interwencjonizmie państwa."

Źle! Na wolnym rynku kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów zewnętrznych. Minimalny interwencjonizm państwa przekreśla wolny rynek. Jest to pojęcie czysto abstrakcyjne - coś takiego jak wolny rynek w przyrodzie nie istnieje w żadnym kraju.
Zapomniałeś dodać co jest podstawą istnienia "wolnego" rynku - KONKURENCJA. Co jest wrogiem wolnego rynku - MONOPOL.
Jaką pozycję ma firma Microsoft? I co ma wspólnego Monopol tej firmy z wolnym rynkiem?
Argument: "nie podoba się to nie kupuj" albo "nikt cię nie zmusza do kupowania" nie istnieje w gospodarce wolnorynkowej. Podstawą wolnego rynku jest różnorodność, konkurencja i możliwość wyboru no i brak monopoli.
Obrona monopolisty i twierdzenie, że jego działanie to urzeczywistnienie gospodarki wolnorynkowej to jakieś poplątanie z pomieszaniem. Może zlikwidujmy konkurencję w telefonii komórkowej - zróbmy monopol, zaporowe ceny, a potem krzyczmy "nikt cię nie zmusza, żebyś miał komórkę". LOL

"No i ToMaS-11 nie odpowiedział czy chciałby aby państwo mówiło mu z może podpisać umowę, a z kim nie może jej podpisywać."

Proszę bardzo:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,7411110,UOKiK_ukaral_Cersanit__90...

http://www.poradaprawna.pl/artykul.php?id=10114

http://mobile.computerworld.pl/news/328660/Zmowa.cenowa.Sharpa.i.LG.prawomocne.w...

W końcu te wszystkie firmy umawiały się swobodnie między sobą - za co je ukarano?
Ojej, chyba za to, że ich "wewnętrzne umowy" powodowały zanik konkurencji (podstawy wolnego rynku) i powstawanie monopoli - no ale zdaniem Grzegorza to przecież podstawa wolnego rynku.
Odpowiedź - tak, jestem za ustalaniem reguł i ochroną słabszej strony, jaką jest konsument.

"Gdyby popyt na rozwiązanie, o którym mówisz był powyżej progu opłacalności, to takie konfiguracje by się na rynku pojawiły."

Ja nie żądam, żeby były laptopy z linuxem, czy z innym systemem. Jeżeli M$ wypuści swojego laptopa, to niech tam ładują co chcą. Ja chcę kupić laptopa i mieć możliwość wyboru jakiego systemu chcę używać, wszak możliwość wyboru też jest podstawą wolnego rynku, to właśnie jego brak jest jego zaprzeczeniem, co wiele osób wypowiadających się tutaj zdaje się tego nie dostrzegać.

Co do cyferki 11 przy nicku - po prostu nick ToMaS był zajęty, a nie wpadłem na pomysł jak ty Grzegorzu, żeby użyć niestandardowego znaczka ® ;)