Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Prawa konsumenta a oprogramowanie czyli widziały gały co brały.

Moje 'przygody' z cyfrową kopią Starcrafta II i kontem na battle.net natchnęły mnie do przemyślenia problemu: Czy kupując grę komputerową (ogólnie oprogramowanie) jestem konsumentem? Jeśli tak, to jakie mam prawa?

Może nie wszyscy pamiętacie jak to dawniej bywało (TUTAJ fragment genialnego filmu "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" z 1978) - w gruncie rzeczy sprowadzało się to do jednej podstawowej kwestii: "Widziały gały co brały" a Pan Sprzedawca zawsze miał rację.

Minęło 30 lat, weszliśmy do Unii Europejskiej a Federacja Konsumentów wydała mnóstwo pieniędzy aby poinformować nas, o tym jakie mamy prawa (TUTAJ strona na której można obejrzeć pamiętne reklamy, w których Barbara Kałużna stwierdza, że "Dobrze znać swoje prawa, prawda?"). Mimo to klienci firm softwareowych nadal traktowani są tak jak w linkowanym wyżej filmie Barei...

Oprócz prawa do reklamacji u sprzedawcy, produktu wadliwego jednym z fundamentalnych praw e-konsumenta jest prawo do odstąpienia od zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa umowy* – czyli np. on-line w Internecie – w ciągu 10 dni. I wszystko jest fajnie dopóki kupujemy w Sieci np. buty, odzież albo sprzęt sportowy bo kiedy kupujemy oprogramowania to nagle wszystko przestaje być proste.

Na przykładzie cyfrowej kopii nowego Starcrafta zobaczmy jak przebiega proces 'zakupu' gry:

Krok pierwszy: trzeba założyć sobie konto Battle.net a loginem musi być aktywny email; musimy zaakceptować warunki umowy:

co ciekawe jak widać na zrzucie ekranu warunki są w języku angielskim, polska wersja jest dostępna po przekopaniu się przez menu pomoc ale to co akceptujemy jest po angielsku!

Zawieramy więc Umowę licencyjną korzystania z serwisu, z francuską firmą Blizzard Entertainment S.A.S. z siedzibą we Francji, zgodnie z którą m.in.:

"3. 3. Wymogi. Przed rozpoczęciem używania Serwisu należy: (i) przeczytać, zrozumieć i zaakceptować niniejsze WU i Regulamin Ochrony Prywatności na http://eu.blizzard.com/pl-pl/company/about/privacy.html";

Kto z Was w 100% rozumie tekst, napisany specyficznym językiem prawnym? Bo ja nie jestem tego zrozumienia pewien. Skoro tak, to czy mogę w 100% zawrzeć taką Umowę?

"11. Transfery Gier. Klucz Autoryzacji, który towarzyszy większości klientów Gry może być wykorzystany tylko raz. Powiąże on licencję Gry z Kontem, w którym jest zarejestrowana. Powiązanie Pana/i licencji z klientem Gry jest regulowane EULĄ Gry; pod warunkiem, że wszelki transfer klienta Gry nie będzie miał żadnego wpływu na Pana/i Konto, i że Konto nie zostanie powiązane z klientem Gry. Kupno licencji do używanego klienta Gry musi być zgodne z procesem opisanym na stronie www.Blizzard.com, co może wiązać się z koniecznością uiszczenia opłaty manipulacyjnej".

Podobno Saper myli się tylko raz - jak widać nie tylko on.

"13. WYŁĄCZENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI Z TYTUŁU GWARANCJI. NIE OGRANICZAJĄC ODPOWIEDZIALNOŚCI BLIZZARD WYNIKAJĄCEJ Z ROZDZIAŁU 14 PONIŻEJ, NINIEJSZY SERWIS JEST DOSTARCZONY "W STANIE AKTUALNYM" I "W STANIE DOSTĘPNYM DO UŻYTKU", BEZ ŻADNYCH GWARANCJI, WYRAŹNYCH LUB DOMYŚLNYCH, WLICZAJĄC W TO BEZ OGRANICZEŃ GWARANCJE PRZYDATNOŚCI DO DANEGO CELU, TYTUŁU, NIENARUSZANIA PRAW JAK RÓWNIEŻ GWARANCJE WYNIKAJĄCE Z PROCEDUR NEGOCJACYJNYCH LUB HANDLOWYCH. BLIZZARD NIE GWARANTUJE, ŻE BĘDZIE PAN/I W STANIE WEJŚĆ DO SERWISU LUB UŻYWAĆ GO W DANYM CZASIE LUB POŁOŻENIU; ŻE SERWIS BĘDZIE NIEPRZERWANY I BEZBŁĘDNY; ŻE USTERKI ZOSTANĄ NAPRAWIONE; LUB ŻE KLIENT GRY LUB SERWIS NIE ZAWIERAJĄ WIRUSÓW LUB INNYCH SZKODLIWYCH SKŁADNIKÓW".

Czyli Blizzard przed Użytkownikiem praktycznie za nic nie odpowiada.

"17.8 Roszczenia prawne. Niniejszym przyznaje Pan/i, iż Blizzard poniósłby nieoszacowane straty jeżeli niniejsza Umowa nie została właściwie wdrożona, i dlatego też przyznaje Pan/i, iż powinniśmy być uprawnieni, bez kaucji, innych gwarancji lub dowodów straty, do odpowiednich roszczeń prawnych odnośnie naruszenia WU, w dodatku do innych roszczeń, które możemy wykorzystać zgodnie z obowiązującym prawem".

Ale Użytkownik konta wobec Blizzarda może odpowiadać za cokolwiek.
Krok drugi: pobieramy klienta gry;

Krok trzeci: kupujemy klucz; ja kupiłem w polskojęzycznym sklepie Internetowym Game Codes, dostępnym w Sieci pod adresem z domeny pl - jak się potem okazało, że z faktycznym adresem w Delaware, USA (co skutecznie wyłącza działanie Ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów).

Krok czwarty: rejestrujemy klucz na koncie battle.net co umożliwi instalację ściągniętej wcześniej gry i samą grę.

W moim przypadku problemy pojawiły się w kroku czwartym, odbiłem się od supportu, na firmowym forum też pomocy nie znalazłem:

Musiałem samemu szukać rozwiązania. Ewidentnie miałem do czynienia z produktem wadliwym, skoro tak to powinienem go reklamować u sprzedawcy, czyli Game Codes - cóż, tak zrobiłem ale oni po prostu nie odpowiedzieli na wysłanego maila. Zabierałem się już do wysłania poleconego ale adres Delaware, USA skutecznie uzmysłowił mi, że sklepy z USA, sprzedając on-line produkty dostępne z Polski, nie muszą przestrzegać polskiego prawa.

Pośród maili z opisem problemu, które regularnie wysyłałem do supportu Blizzarda, wysłałem jednego, z pytaniem o możliwość reklamacji. Nie było odpowiedzi. W międzyczasie problem rozwiązałem samemu ale ciekawość pozostała więc wysłałem maila do Federacji Konsumentów z opisem całej sprawy i prośbą o zajęcie stanowiska.

Podsumujmy: Oprogramowania i/lub usług sieciowych nie kupujemy tylko nabywamy ograniczone prawo do używania określonej kopii oprogramowania i/lub określonej usługi sieciowej na określonych w licencji zasadach. Umowy licencyjne są skonstruowane tak, że producent oprogramowania i/lub dostawca usługi za nic nie odpowiada, za to użytkownik może odpowiadać na podstawie 'widzimisię' producenta. O gwarancji można zapomnieć bo umowy ją wyłączają. Oprogramowanie i/lub usługi sieciowe dostarczane są takimi jakie są. Jak Ci się nie podoba to nie używaj, czyli krótko mówiąc: Widziały gały co brały.

Uwaga do wersji pudełkowych: ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów działa dopóki nie rozpakujemy paczki, jeśli otworzymy pudełko automatycznie tracimy prawo do odstąpienia od umowy.

* Ustawa z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. 2000 nr 22 poz. 271).
 

Komentarze

0 nowych
GL1zdA   11 #1 09.08.2010 14:38

Tak trudno było kupić grę w oficjalnej dystrybucji? Tyle było problemów, gdy Steam blokował klucze z innych regionów. Obstawiam, że to co zrobiłeś podchodzi pod "Kupno licencji do używanego klienta Gry musi być zgodne z procesem opisanym na stronie http://www.Blizzard.com, co może wiązać się z koniecznością uiszczenia opłaty manipulacyjnej". Co do reszty, to trudno wymagać od Blizzarda 100% dostępności - to nie jest oprogramowanie do elektrowni atomowych.

  #2 09.08.2010 14:42

Podsumujmy: "Oprogramowania i/lub usług sieciowych nie kupujemy tylko nabywamy ograniczone prawo do używania określonej kopii oprogramowania i/lub określonej usługi sieciowej na określonych w licencji zasadach. Umowy licencyjne są skonstruowane tak, że producent oprogramowania i/lub dostawca usługi za nic nie odpowiada, za to użytkownik może odpowiadać na podstawie 'widzimisię' producenta. O gwarancji można zapomnieć bo umowy ją wyłączają. Oprogramowanie i/lub usługi sieciowe dostarczane są takimi jakie są. Jak Ci się nie podoba to nie używaj, czyli krótko mówiąc: Widziały gały co brały.

Uwaga do wersji pudełkowych: ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów działa dopóki nie rozpakujemy paczki, jeśli otworzymy pudełko automatycznie tracimy prawo do odstąpienia od umowy. "

Bardzo dobrze sprecyzowane. Już nie raz publikowałem podobne wpisy na tym blogu, jednak nie powoływałem się na konkretne przypadki. Wciskanie licencji do sklepu i mamienie nas w mediach, że "powinnyśmy kupować programy", to grube nieporozumienie. Jak niby człowiek ma kupić program? Czy sprzedawca zgodzi się na to, by Jan Kowalski kupił od niego program? Oczywiście, że nie!

Zaciekawił mnie natomiast ostatni paragraf. Z tego, co słyszałem, to jedynie w USA przedstawiono taką interpretację przepisów - otwierając pudełko zgadzasz się na akceptację warunków przedstawionych przez producenta, mimo iż możliwość zaznajomienia się z nimi otrzymałeś dopiero po otwarciu.
Nie spodziewałem się, że w Polsce doszło do podobnych idiotyzmów. Jakim prawem nie dosyć, że zabierają nam coś, za co zapłaciliśmy, to jeszcze zobowiązują nas do przestrzegania warunków, których nie znaliśmy w momencie ich akceptowania? Jest to prawie DMCA/DRM! Mógłby autor trochę lepiej przybliżyć ostatni akapit odpowiedzi?

  #3 09.08.2010 14:47

Przytoczę przypadek jednej takiej umowy licencyjnej:
"http://blog.linux.pl/post-5651.html"

Czyli nie dosyć, że nam nic się nie należy, nas mogą oskarżyć(podać do sądu) o byle widzimisię lub zdezaktywować produkt zdalnie bez podawania przyczyny, to jeszcze żądają od nas sprzedaży własnej duszy?

Licencję niestety podpisałem, gdyż stanowiła ona prezent od bliskiej osoby. Nie chciałem martwić tej osoby tym, jaki ten świat jest dziwny, i sugerować jej, że sprawiła mi przykrość przynosząc coś takiego do domu.

  #4 09.08.2010 14:48

@GL1zdA | 09.08.2010 14:38 : Zabezpieczenia regionalne, to coś wyjątkowo złego dla wolnego rynku i konsumenta, dla komunikacji, itd. Wyobraź sobie, że obejrzałeś świetny film, pakujesz krążek z filmem(+pudełko) do koperty i wysyłasz ciotce ze stanów. Ona Ci odpisuje, że te polskie krążki są popsute, bo nie działają na amerykańskich odtwarzaczach.

Kpc21   9 #5 09.08.2010 16:49

Przy czym Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej już nie ma tego ograniczenia dot. otwarcia opakowania. I w razie gdy płyta nie będzie chciała się uruchomić albo będzie wadliwa, możemy ją bez problemu wymienić (a jeśli będziesz żądać naprawy, to teoretycznie nawet zwrócić pieniądze).

GL1zdA   11 #6 09.08.2010 18:01

@notgnucy
Zabezpieczenia regionalne umożliwiają dostosowanie oferty do realiów. W przypadku filmów ma znaczenie plan dystrybucji, gdzie nie może dojść do sytuacji, że region zaleją DVD przed premierą kinową. Nie bardzo wiem jakie jest zagrożenie dla wolnego rynku? Że nie można być tak cwanym by sprzedawać chińskie czy tajwańskie klucze taniej już u oficjalnego dystrybutora?

corrtez   12 #7 09.08.2010 18:59

No wlasnie Januszku poruszyles ciekawy problem. Bo to nas sie straszy wiezieniami i grzywnami za nielegalny soft. Ale firmy które go produkujá nie majá rzadnej odpowiedzialnosci za swój towar. Jesli zainstalujesz soft i stwierdzisz ze ci sie nie podoba z róznych wzgledów to i tak mozesz sie pocalowac w kant bo kupiles to teraz sie wypchaj... Dla takich wielkich firm generalnie to kazdy w internecie (nie daj Boze uzywa P2P) to pirat. I dzieki przkupnym politykom przepycha sie takie buble prawane jak ACTA (wejdzie po cichu bez rozglosu jak o tym zapomnimy)...

  #8 09.08.2010 20:15

@GL1zdA | 09.08.2010 18:01 : Nie klucze, a filmy z importu. W dodatku, to rzeczywiście można by obejrzeć film przed premierą w kinach. Dlaczego konsument ma czuć się, jak osioł? Dlaczego ktoś ma iść do kina z rodziną i zapłacić 100 PLN za seans, zamiast 100 PLN za kopię filmu(w przypadku nowych filmów, to zdarzają się takie ceny).

  #9 09.08.2010 20:16

@corrtez | 09.08.2010 18:59 :
Nie prawda. Firmy odpowiadają za to, że produkują nielegalny soft. W Polsce jednak nie ma zjawiska delegalizacji programów i nie na ten temat jest artykuł.

  #10 09.08.2010 21:17

jest pewna metoda art. 84 KC wada oświadczenia woli. Właśnie prowadzę proces z dużą spółką posiadajacą serwis prawniczy i wydawnictwo prawnicze, jestem wygrany. Pozdrawiam

ste-fan   12 #11 09.08.2010 21:42

Miedzy innymi dlatego firmy wypuszczają trial lub dema żebyśmy nie kupowali kota w worku... a z drugiej strony by przetestować soft to najlepiej jest go sprawdzić z stoiska na rynku bo mamy dostępne wszystkie opcje i co ważne nawet te co są nowe a wersji trial wyłączone i po sprawdzeniu kupujemy lub wywalamy z kompa.

januszek   19 #12 10.08.2010 07:47

@GL1zdA: ależ oczywiście, że kupiłem w oficjalnej dystrybucji! Zapraszam do poprzednich wpisów na tym blogu ;) Problem polegał na tym, że moje konto na battle.net zostało zarejestrowane dawno, w czasach kiedy nie było tam podziału regionalnego (który teraz jest). Byłem więc identyfikowany jako us-battle.net do którego nie można przypisać licencji gier w wersji europejskiej (i odwrotnie). Pomogła banalna zmiana loginu (czyli maila). Sęk w tym, że sam musiałem na to wpaść bo support milczał a wątek na oficjalnym forum na którym wcześniej ludzie z podobnym problemem dzieli się opiniami po prostu zablokowano. A wszystko to tylko przykład opisujący jak wygląda z punktu widzenia konsumenta "sprzedaż" oprogramowania ;) Mamy wielkie szczęście, że producenci np ubrań nie wpadli na pomysł aby zamiast je sprzedawać wynajmować na określonych warunkach użycia ;P

januszek   19 #13 10.08.2010 07:54

@notgnucy: Interpretacja, że otwarcie paczki z oprogramowaniem wyłącza, zgodnie z Ustawą o ochronie niektórych praw konsumentów, możliwość zwrotu bez podania przyczyn w ciągu 10 dni - pochodzi ze strony Federacji Konsumentów: http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=31

januszek   19 #14 10.08.2010 07:57

@corrtez: tak jest :) Jeśli kupisz buty, w których na skutek użycia złego kleju odklei się podeszwa, masz prawo do skutecznej reklamacji, która zapewne skończy się ich naprawą, wymianą na nowe lub zwrotem pieniędzy. Jeśli kupisz prawo do użytkowania oprogramowania, którego kod jest źle napisany i dajmy na to program z tego powodu często się wiesza - nie możesz go reklamować.

GL1zdA   11 #15 10.08.2010 08:12

@notgnucy
Bo jeśli tak zależy mu na wersji DVD, to może poczekać na premierę DVD w swoim regionie. Nie dochodzi natomiast do sytuacji, gdzie nikt nie idzie do kina, bo wszyscy film już widzieli.

@januszek
To, że kupujesz licencję na użytkowanie wynika z faktu, że oprogramowanie nie jest fizycznym bytem. Kupujesz usługę, którą program oferuje. Nie możesz np. przerobić programu i sprzedać go dalej jako swój. To tak jakbyś chciał kupić samochód i narzekał, że nie dostarczyli ci schematów do jego zbudowania. Albo ciuchy bez wykrojów krawieckich.

nintyfan   10 #16 10.08.2010 08:53

@GL1zdA | 10.08.2010 8:12 : Naprawdę myślisz, że jeżeli komuś zależy na wersji DVD, to zależy mu na kinach? Powinnyśmy mieć wolny rynek, czyli to konsument powinien być jego dźwignią, a rynek powinien się maksymalnie dostosowywać do jego potrzeb, jak tylko to możliwe.

Nikt nie lubi Oper i innych tego typu rzeczy, a mimo wszystko utrzymują się one z naszych podatków/dopłat państwa, wymuszeniach na dzieciach, by poszły, itd. Tak samo ma być z kinami?

GL1zdA   11 #17 10.08.2010 10:24

@nintyfan
Gdyby dało się na tym zarobić, to bez wątpienia producenci i dystrybutorzy filmów by się do tego dostosowali. Widocznie im się to nie opłaca. A co do opery, to z moich obserwacji wynika raczej, że chodzą tam osoby zainteresowane.

januszek   19 #18 10.08.2010 10:55

@GL1zdA: Nie wiem gdzie przeczytałeś, że chciałem ingerować w kod Starcrafta ;) Zapewniam, że to nie jest prawda ;P

@nintyfan: Analogia z Operą czy Teatrem jest b.dobra bo faktycznie wydaje się, że lobbyści z firm softwareowych doprowadzili do tego, że prawna odpowiedzialność za oprogramowanie jest takie jak za wystawienie sztuki w Teatrze ;) Krótko mówiąc nie możesz reklamować, że sztuka Ci się nie podobała (albo film w kinie) tak jak nie możesz reklamować oprogramowania. Przy czym warto pamiętać, że nawet w takich realiach moje przygody z battle.netem to tak jakby sprzedano mi bilet na sztukę do teatru ale na skutek błędu w czasie sprzedaży bilet był z miejscówką do krzesełka na innym kontynencie, obłsuga nie potrafiła problemu rozwiązać, więc po prostu zaknęła drzwi do sali i wywiesiła na nich wywieszkę "zamknięte" ;P

Xelosu   4 #19 10.08.2010 18:12

Chwilunia, bo to jest jednak nieporozumienie.

Blizz robi świetne gry i jest pazerny na kasę jak mało która firma..

..ale..

Prawda jest taka, że twojemu problemowi winne są umowy międzynarodowe które musi respektować Blizzard i każda inna firma "międzynarodowa". Jeśli Polska nie podpisała umowy z USA dotyczącej wymiany jakiś tam towarów (bo to jest sprzedaż poza terenami kraju) to Blizzard jest zobligowany zablokować możliwość dostępu do usługi z "niezalegalizowanych kluczy".
Jest to problem bardzo widoczny właśnie w świecie gier, ale nie tylko tam obecny. (przykład z DVD i generalnie wszystkim co ma licencje) Takie same problemy są z niektórymi produktami na Amazon, i tym podobnymi. Czasem zdarza się natknąć na opis "usługa niedostępna w twoim kraju".

A w czym problem? Kupując klucz "przez internet", tak naprawdę kupujemy go w jakiejś konkretnej firmie. Jeśli ta firma nie jest zarejestrowana u nas w kraju to zasady takiej sprzedaży opisują umowy międzynarodowe. Niestety, ale dla większości produktów "software" takie umowy nie istnieją i stąd "rejonizacja".

Tak więc pretensje należy kierować do naszego rządu, a nie do Blizza.
A jeśli chodzi o battle.net to podział tam był zawsze, tylko, że ostatnio Blizzard scalał wszystkie konta od swoich gier w jedno konto i prawdopodobnie z braku innych danych "przypisał" do US.

corrtez   12 #20 10.08.2010 21:41

@januszek
No wlasnie czemu to prawo nie dotyczy softu. Jak drá mordy o piractwie to chcá by to traktowac gry jak kazdy towar (np.buty) ale juz reklamacje ich nie dotyczá i wyjasnienie jest "widzialy galy co braly".
Wersje demo tez nie sá wyjsciem bo czesto sá to najlepsze kawalki z danego softu a czasami nie ma dem i tyle.
Takim babolem jest wlasnie ARMA 2 którá kupilem ostatnio, grac sie w té padline poprostu nie da ale nikt mi nie przyjmie reklamacji a do sádu nie bede latal...

januszek   19 #21 11.08.2010 07:46

@Xelosu: czy dobrze zrozumiałem, że winnym tego, że Blizzard scalając konta spowodował, że moje trafiło do US zamiast do EU jest Polski Rząd? ;) mam wymalować na płótnie: "Tusku! Oddaj mi Starcrafta!" i pomaszerować na Krakowskie Przedmieście? ;P

Xelosu   4 #22 11.08.2010 19:45

@januszek
Pośrednio tak, bo gdyby nie brak umów o sposobie realizacji licencji zakupionych w innym kraju pomiędzy USA i Polską to nie byłoby potrzeby rejonizacji. Rejestrowałbyś się dowolnym kluczem na dowolnym koncie.
Niuansów prawnych nie znam, ale chodzi tam między innymi o podatek.

A co do tego, że twoje konto oznaczono jako US.. nie wiem dlaczego tak się stało więc trudno mi się wypowiadać. Generalnie Blizzowi zależy na kasie i nie jest mu na rękę to, że ktoś nie ma dostępu do konta i nie może opłacić abonamentu za np. WoW-a.

Piszesz, że konto miałeś zakładane dawno.. Blizzard wysyłał maila do wszystkich posiadaczy kont w jakiejkolwiek blizowej gierce: "Battle.net Account E-mail Verification - Action Required". Jeśli to sobie olałeś to sam sobie zawiniłeś. Ten mail był wysłany 12-10-2009. Trudno oczekiwać żeby po pół roku Blizz sprawdzał czemu twoje konto jest źle przypisane..

Takich klientów Blizz ma miliony i nie ma czasu każdemu odpisywać w błahych sprawach. Poza tym jeśli nie miałeś na koncie zarejestrowanej żadnej gry to co za problem zrobić sobie drugie konto ?

januszek   19 #23 12.08.2010 07:53

@Xelosu: Napisałeś: "brak umów o sposobie realizacji licencji zakupionych w innym kraju pomiędzy USA i Polską" - możesz podać jakieś sprawdzone i rzetelne konkrety? Bo mam w domu kilka płyt DVD kupionych w USA i w Australii - i trochę się martwię, że w świetle tego co napisałeś mogą być uznane za pirackie...