Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Bliadhna mhath ur

Zapytacie zapewne - ki diabeł? Poszukajcie - google znajdzie :)
Ale ten wpis będzie nie o tym choć mocno związany z krajem, z którego pochodzi to zdanie.
To o czym ten wpis? O emigracji. O tym jak znaleźć pracę w swoim zawodzie (a jakże - IT) na obczyźnie - w tym wypadku Szkocji.
Wpisów pewnie będzie więcej, na razie zaczynam od tego, zainspirowanego innym, podobnym.

Emigracja

Z Polski wyemigrowałem kilka lat temu i jak większość naszych ziomków zaczynałem od dołów. Nie był to tradycyjny zmywak ale niestety rzeźnia. Dlaczego facet administrujący na co dzień bazami oracle pojechał, ups - poleciał, do UK ważyć baraninę w "fabryce mięsa"? Odpowiedź banalnie prosta - bo taką pracę mogłem dostać od zaraz po przyjeździe. Ale powiedziałem sobie - oczywiście szukam od razu roboty w swoim zawodzie. Co też uczyniłem, z miernymi rezultatami na początku.
Z rzeczonej fabryki, po dogadaniu się z lokalnym informatykiem, dostałem, za darmochę, wycofany sprzęt - jakiś pecet, monitor 17", klawisze, mycha. Mieszkałem u siostry, internet mieli, więc wystarczyło podłączyć i skonfigurować.
Parę pierwszych miesięcy upłynęło na szukaniu ofert, parę następnych na wysyłaniu CV gdzie się dało i gdzie oczywiście profil pozycji odpowiadał moim umiejętnościom. Pojechałem na kilka tzw. "interview" i po takim zimnym prysznicu zacząłem odświeżać, trochę zardzewiałą, wiedzę informatyczną. To był jakoś trzeci kwartał w UK już. Nadmienię, że wszystko to działo się w Anglii. Co to były za instytucje, do których jechałem na rozmowy? Uniwersytet w pobliskim mieście, duża firma ubezpieczeniowa w Londynie, mała firemka projektująca strony www dokładnie w mieście, w którym mieszkałem i jeszcze kilka innych. Było nawet stanowisko w policji. Nie pamiętam dokładnie co to było.
Wszystkie te wakaty miały jedną wspólną cechę - wymagania nie odpowiadały dokładnie moim umiejętnościom. Można sobie wyobrazić, że gdy kandydatów kilkunastu, z tego ponad 50% pasuje pracodawcy, a ja mało, że obcokrajowiec to jeszcze aplikuje na coś do czego w zasadzie ma w połowie wiedzę, to wynik jest jeden.
Ale po około 10 miesiącach znalazłem bardzo ciekawą ofertę, dokładnie wstrzelającą się w mój profil - administrator oracle, mssql plus parę innych rzeczy. Problem - Scotland, Edinburgh.

Lecę do Szkocji

No dobra rzekłem. Muszę pogadać z drugą połową, oczywiście jeszcze mieszkającą w PL. Ustaliliśmy, że trzeba podjąć wyzwanie, co będzie oczywiście kosztowało na początku. Zgłosiłem się, wysłałem CV, list, referencje itd. Przyszła odpowiedź, że zapraszają mnie na interview. No to kupujemy bilet na samolot (najlepsza opcja, kosztowało mnie to ok 100 funtów a na miejscu byłem w 2 godziny). W Edi byłem rano, popytałem trochę ludzi jak się dostać na univerek, wsiadłem w autobus i jazda.

Interview

Interview było całkiem owocne, niezbyt trudne. Podzielone na dwie części - pisemną i ustną (jak matura). Pisemna część polegała na odpowiedzi na kilkadziesiąt pytań, część z ogólnej wiedzy informatycznej (np. co to jest default gateway itp), potem część oraclowa i mssql. Pytania, niektóre szczegółowe, innej mniej. Część ustna to rozmowa z tzw. panelem. Kilka osób, moich przyszłych kolegów z pracy ;) zadawała pytania - i te z musu były ogólne jak np. - pojawia się nowe oprogramowanie na uniwersytecie, musimy napisać do niego dokumentację typu DR, implementacja, podręczniki dla nowych użytkowników itd - jak bym napisał taką dokumentację i czy to będzie to samo dla wszystkich? Inne pytanie - co lepsze - ms sql czy oracle - i dlaczego uważam jak uważam?
Wywiad skończony, do odlotu jeszcze trochę czasu - połaziłem po Edynburgu.

Wracam do rzeźni i czekam na jakąś odpowiedź. A ta przyszła zaraz na początku następnego tygodnia. PRZYJMUJĄ MNIE.

Realia życia

I teraz wypadało by podać kilka detali dotyczących pracy tutaj. Stawki za takie stanowisko są różne, na uniwersytecie są mniejsze bo i pakiet dodany jakby większy, choć to nie reguła i są firmy oferujące niezłe pieniądze i dodatkowe bonusy. Zaczynałem od 31k. Podwyżki są stałe co roku, w dwóch formach - jedna to pay raise - po prostu roczna rekompensata inflacji, druga to grade raise - gdzie przenosimy się na wyższy szczebel aktualnej drabiny. Drabiny nie da się zmienić nie zmieniając stanowiska, więc jak się osiągnie ostatni szczebel, to zostają tylko podwyżki inflacyjne.

Język

Z początku było trudno i to nie tylko z powodu specyfiki szkockiego akcentu, którego nawet nie wszyscy Anglicy rozumieją. W rzeźni pracowałem w bardzo wielonarodowej obsadzie - Polacy (w przewadze), Słowacy, Czesi, Węgrzy, Litwini, Łotysze, Hiszpanie, Portugalczycy, jeden gość z Ghany, jeden z Jamajki, Irlandczycy (też mają inny akcent) i jeszcze paru których nie pamiętam. Trudno było oswoić się z angielskim skoro wokół wszyscy po polsku. Ale że i tak podstawy miałem dobre, nie było tak źle i w końcu zacząłem służyć jako etatowy tłumacz dla kierownictwa ;) A w Szkocji - w teamie wszyscy rozmawiali zupełnie uniwersytetowym angielskim. Ale zwykli użytkownicy nie, więc rozmowy przez telefon były trudne. Przez jakiś rok chyba. Najciekawszy incydent miałem w Glasgow. Pojechałem pociągiem z Edynburga do Glasgow, by tam się przesiąść na pociąg do Prestwick. Ale w Glasgow trzeba przejść na drugi dworzec (mają dwa główne). Więc zapytałem o drogę ..... i zrozumiałem tylko gest pokazujący kierunek ;)

CR1

Współpraca z innymi teamami odbywa się na zasadzie tworzenia tzw calls. Jest do tego program, RMS. Używa się tego do śledzenia postępów zgłoszonego pakietu do wykonania, do komunikacji, wymiany plików itd. Zwykły mail czasem wystarczy do drobniejszych spraw ale wszyscy chronią tyłki, więc co zarejestrowane w RMS to nie zginie. Poza tym wszyscy mają do tego dostęp, więc jak nie ma kogoś komu przydzielona została praca, to ktoś inny może to podjąć. Gdy wyślę mail a ten ktoś pójdzie na urlop - zapomnij.
CR1 to "change request" - jest to sformalizowana prośba o wykonanie jakiejś zmiany - np. upgradu bazy danych. Podpisują to managerowie systemów i na tej podstawie powiadamiani są użytkownicy systemów, których upgrade dotyczy. Potem nie ma że ktoś coś zrobił samowolnie.

Chorobowe

Tak to prawda - można sobie samemu wystawić zwolnienie chorobowe :)
No nie jest to oczywiście żadne formalne zwolnienie itp., ale do tygodnia czasu usprawiedliwić swoją nieobecność spowodowaną chorobą można samemu, na tzw formularzu "powrotu z choroby". Powyżej tygodnia też trzeba ten formularz wypełnić, ale musi być podparty świstkiem od lekarza. Do dwóch miesięcy nieobecności (chyba, nie pamiętam za bardzo) univerek wypłaca pełną stawkę, tak jakbym był w pracy. W przypadku dłuższej nieobecności jest to procent (też nie pamiętam) ale powyżej 50%.
HR krzywo patrzy jak ktoś jest za często na chorobowym (off sick), więc wypuścili regułkę - do 3 razy w ciągu 6 miesięcznego okienka wstecz. Każdy czwarty raz, w ciągu 6 miesięcy od pierwszego zwolnienia w tym czasie, spowoduje skierowanie takiego delikwenta do "occupational help" i tam się przyglądają szczegółowo co to za zwolnienia, dlaczego taki chorowity itp.

Urlop

Mamy sporo. Ja po 7 latach pracy mam 28 dni, ale w sumie ze wszystkimi dniami ustawowymi to jest coś koło 40 dni. Najlepszy jest okres świąteczny - nie pracuję od 24.12 do 3.01 i nie muszę brać żadnego dnia wolnego :)

Sprzęt

Jest recesja więc i budżety się pokurczyły. Już nie mogę sobie zamówić np. monitora 24" więc mam postawione dwa starsze 17". Każdy zakup musi być umotywowany i wyjaśniony dlaczego nie mogę się bez tego obejść. Jeśli jest alternatywa darmowa do płatnej, to jeśli cena nie jest jakaś absurdalna, ale jest support - przeważa zakup. Nowy projekt to nowy budżet, z reguły zakupy nie są kwestionowane, o ile są sensowne i zatwierdzone w projekcie.

Soft

Univerek na windowsie stoi. Tak - wszystkie stacje robocze to windows, większość 7, nie wiem czy są starsze, pewnie tak, w jakichś salach prezentacyjnych itp. albo u kogoś kto nie ma pojęcia o istnieniu 7 albo mu nie potrzebna. Serwery - większość windows, 2003, 2008, sporo linuksów ale tylko redhat (support). I tu ciekawostka - pozostałe teamy prawie w ogóle nie tykają tego. Całość administrowania linuksami odbywa się w naszym teamie.

Ogólnie jest bardzo elastycznie. Są tzw "core hours" - godziny w czasie których, jeśli jestem w pracy, muszę być w pracy - 10:00-12:00 i 14:00-16:00. Nie mogę się np. spóźnić i przyjść 15 po 10.

Ostatnio miałem bardzo ciekawy okres bo wdrażałem nowy system do wspomagania nauki - moodle. Ale to temat na osobny wpis. Który być może popełnię.

To moja pierwsza próba publikacji czegokolwiek, mam nadzieję, że interesująca. Wszystkie wytknięte błędy będę poprawiał tak szybko jak zdołam znaleźć czas.
 

internet inne

Komentarze

0 nowych
tfl   8 #1 25.01.2013 14:48

interpunkcja szwankuje na calej linii... ale to tylko dowod na to, ze mozna napisac ciekawie, mimo bledow w formie. W zwiazku z brana przeze mnie pod uwage emigracja jestem lasy takich tekstow, jak ogier na klacz w rui.

Ave5   8 #2 25.01.2013 14:54

Treść ciekawa, forma nieco do korekty. Zdziwiło mnie bardzo, że dopiero moodle tam wprowadzacie, przeca to już nawet u nas od dawna stoi.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #3 25.01.2013 15:01

Ja tam nie zwróciłem na interpunkcje uwagi. Jeżeli nie ma rażących błędów, to nie ma się co czepiać. Czyta się dobrze, tekst ciekawy. Coś się zawsze człowiek dowie (jak to jest u innych), dzięki takim wpisom. Myślę, że debiut na DP udany :). Życzę Ci dużo powodzenia i obyś się tutaj dobrze czuł. No i oczywiście zachęcam do pisania ;)

jaredj   10 #4 25.01.2013 15:02

Tak - z interpunkcją zawsze miałem problem. Postaram się coś z tym zrobić.

Moodle - dopiero albo już - to zależy od rynku i dostępnego oprogramowania oraz od tego czego się używa do tej pory.
Do zeszłego roku jechaliśmy na WebCT, produkt BlackBoard. Skończyli to supportować, poza tym mają nowy produkt. Wycenili się jednak .... Firma zaczęła szukać alternatyw i stanęło na moodle. Powodów było kilka, najważniejszym chyba koszty. Przeszliśmy z oracle i webct na mysql i moodle.

Dziękuję

wojtekadams   18 #5 25.01.2013 15:02

bardzo interesujący wpis. tak jak kolega wyżej emigracja mnie kusi dlatego proszę o więcej :)

jaredj   10 #6 25.01.2013 15:04

DjLeo - do Twojego poziomu jeszcze mi brakuję ale dzięki. Na DP jestem już jakiś czas, ale dopiero teraz (a w zasadzie w grudniu) postanowiłem opublikować ten wpis. Jak napisałem - zainspirowany innym, podobnym.

I dzięki :)

jaredj   10 #7 25.01.2013 15:05

Napiszcie czego chcielibyście się dowiedzieć.
Może opisać szczegółowo jak wygląda cały proces poszukiwań pracy i potem starania się o tę konkretną. Było by to może rozwinięcie tego co już tu jest.
Albo coś zupełnie innego acz dalej o emigracji?

wojtekadams   18 #8 25.01.2013 15:30

@jaredj
Powiedz mi, na jakim poziome był twój angielski jak wyemigrowałeś, a jaki jest teraz ?

jaredj   10 #9 25.01.2013 15:37

Teraz mój mówiony jest zdecydowanie lepszy. W Polsce rozmawiałem z supportem oracle po angielsku, ale to była raczej mordęga, musiałem wysilać mózgownicę żeby zrozumieć co gość gada. Teraz, jakakolwiek konwersacja, nawet przez telefon to nie problem. Czasem muszę dopytać rozmówcę, jeśli nawija z bardzo szkockim akcentem, poprosić o powtórzenie słowa czy zdania, ale po siedmiu latach to coraz rzadsze.
Mógłbym powiedzieć, że przed przyjazdem mój angielski był średni, teraz jest "fluent"

Autor edytował komentarz.
Druedain   14 #10 25.01.2013 16:07

Ciekawy wpis :) . Teraz jeszcze trzeba sprawdzić co oznacza tytuł.

jaredj   10 #11 25.01.2013 16:23

Miało być wcześniej opublikowane dlatego taki tytuł. Niestety zabrakło czasu ale żeby Was zaintrygować - zostawiłem :)

  #12 25.01.2013 17:13

Niezły przeskok- z rzeźni na uniwerek :) Zaintrygowała egzaminujących taka zmiana?
Co do rozmowy z obsługą techniczną: kiedyś pracowałem w firmie komputerowej, ale na stanowisku "nietechnicznym" (jako telemarketer). Jako że jestem po anglistyce, kiedy przyszło zadzwonić do UK, by zapytać o jakieś kwestie związane z oprogramowaniem, oczywiście to ja zostałem wytypowany. Gość, który wiedział o co pytać by się nie dogadał, a ja bylem w stanie się dogadać, ale co chwilę potrzebowałem podpowiedzi o co pytać, bo moja wiedza z dziedziny informatyki jest raczej mierna :D

Na początku chciałem napisać, że ta językowa mieszanka polsko-angielska nie wygląda zbyt dobrze, ale rozumiem, że jak na co dzień pisze się i rozmawia o czymś po angielsku, to potem pewnie trudno znaleźć na to polskie słowa.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #13 25.01.2013 17:36

Oj co do tego akcentu to po jakimś czasie idzie się przyzwyczaić:)
A sam wpis dość ciekawy, czekam na kolejne.

corrtez   12 #14 25.01.2013 17:36

@jaredj

Skád ja to znam :)

jaredj   10 #15 25.01.2013 19:24

@PN: Przeskok - tak, niezły. Oczywiście, że pytali o to. Po prostu odpowiadałem zgodnie z prawdą. Zresztą w końcowym rozrachunku (rekruterzy na uniwerku) nie brano tego roku kompletnie pod uwagę. Interesowała ich moja wiedza i referencje (dzwonili do banku w PL).

@Shaki81: da się przyzwyczaić, oczywiście. Już nie stanowi dla mnie to problemu, mało tego - sam mówię ze szkockim akcentem ;)

Autor edytował komentarz.
Qrzy   3 #16 25.01.2013 19:59

Mnie osobiście najbardziej intryguje zdanie:

"Zaczynałem od 31k."

jaredj   10 #17 25.01.2013 20:15

Intryguje? Przejrzyj oferty pracy na rynku UK a zobaczysz jakie są stawki dla administratorów oracle. Ta płaca jest w naprawdę dolnym pułapie. I to jest brutto.

Qrzy   3 #18 25.01.2013 21:18

Pardon... zapomniałem, że tam salary jest podawane roczne.. :)

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #19 26.01.2013 16:08

@jaredj

Tak miałem na myśli debiut na Blogu. Z tym poziomem nie przesadzaj, nic specjalnego nie reprezentuje swoimi wpisami. I to nie jest sztuczna skromność, ponieważ naprawdę tak uważam. Ale dzięki za miłe słowa ;) no i czekam na kolejne wpisy ;)

  #20 28.01.2013 09:27

Interesujący wpis.

O moodle chętnie poczytam, bo mamy na UJocie Jagiellońskim jego cokowiek "customizowaną" wersję - Pegaza. Posługuję się tym jako zwykły użytkownik i choć bywa, zę nieco ułatwia życie, to jednak nie jest to najwygodniejsze narzędzie. Siermiężne dosyć i w przypadku implementacji UJotowej - ślamazarne.

Miałem styczność z Blackbordem, znacznie bardziej intuicyjny, podobno komercyjny ale dla UJotu zakupiono licencje. Problem w tym, że trzeba prosić kogoś z IT, żeby każdemu pracownikowi i studentowi po kolei przydzielał konta, więc nikomu sie nie chce, a na Pegazie już są - z automatu.

Ukłony,

djfoxer   18 #21 28.01.2013 10:05

Witamy na blogu. Oby więcej wpisów, które zapewne zainteresują niejednego czytelnika :)

Słyszałem wiele o języku szkockim, głównie właśnie, że niełatwo jest zrozumieć "man in the street".

jaredj   10 #22 28.01.2013 12:52

Szczerze powiem, że teraz, po paru latach już, łatwiej mi zrozumieć rodowitego Szkota, którego gwarę można by porównać do naszej śląskiej, niż Anglika z np. rejonu Bedfordshire, którego język mówiony to bełkot i poucinane końcówki (np. zamiast wyraźnego what - łot, mówią - wha - łoo).

Wpisów szykuję kilka, jeden z najbliższych będzie poświęcony konfiguracji i instalacji dodatkowych pakietów na NAS'ie Zyxela NSA310 (bo mam ;)
Myślę też opisać historię wdrożenia moodle u nas na uniwerku. Ciekawie było by porównać to do analogicznych projektów w Polsce.

Autor edytował komentarz.
  #23 29.01.2013 12:35

Wracam do rzeźni made my day. Super wpis.

jaredj   10 #24 29.01.2013 16:50

Cieszę się, że Ci się podoba :)
A z tym "wracam do rzeźni" - moja siostra ciągle mieszka w tym mieście. Odwiedziłem ją jakiś czas temu. Praca w tym miejscu zostawiła jednak ślad na psychice bo jadąc przez miasto miałem wrażenie jakbym wrócił do "horroru". Zdecydowanie niemiłe. Prawdopodobnie mało kto z ludzi IT może powiedzieć jak wygląda praca w takim miejscu - sztywno na godzinę, przerwy też i co do minuty, zimno na hali (ok 1-3 stopni) więc trzeba wkładać na siebie kilka warstw ubrań, wszędzie mokro, ludzie .... często o prostych światopoglądach ;), "nadzorcy" (supervizor) wredni, wszędzie unoszący się "zapach", pieniądze słabe, chyba że z nadgodzinami. Plusy (he - są jakieś?) - można kupić pierwszej klasy mięso i samemu je sobie wybrać, godzina 15:30 koniec pracy (i znowu - chyba że nadgodziny) bez żadnych dyskusji, tydzień wymówienia, nie trzeba myśleć - jak jest praca (bo często było tak, że po prostu stałem i czekałem na partię) to czas leci bardzo szybko - idziesz do pracy, wyłączasz myślenie, wracasz do domu - hmmmmm - a gdzie to ja byłem.......

  #25 03.02.2013 14:18

dziwny wpis

https://www.youtube.com/user/BART69K


gosc pojechal goly na sotpa, zostal sprzataczem, placi za pokoj i w dwa miechy kupil kompa a tutaj pan opowiada o rzezni, mieszkaniu u siostry, braka kasa na kompa i takim kryzysem ze firma zajmujaca sie oraclem nie ma na monitor .... jakas dziwna sytuacja no ale dobrze sie skonczylo

pozdro

  #26 04.02.2013 16:54

wlasciwie nie daje mi to spac

ile pan uczyl sie tego oracla
jak panu placili w pl
dlaczego nie zdecydowal sie pan na poszukiwania pracy tylko odrazu ta rzeznia nieszczesna z pana wiedza

wielu polakow z glupim php zakladaja w uk firmy raczej nie znam ludzi ktorzy majac 2-3l doswiadczenia IT robili zakusy na dziwne prace poza IT, bardzo mnie to Ciekawi co PAna podkusilo a moze ten oracle to tak kwartal sie pan uczyl :)

jaredj   10 #27 08.02.2013 17:16

Widzisz - student to sobie może jechać kiedy mu się podoba, nawet goły, nie zostawia za sobą nic. Ja takiej wygody nie miałem. Zostawiłem rodzinę, którą utrzymywałem (częściowo sama siebie oczywiście utrzymywała). Nie stać mnie było na to by jechać zupełnie w ciemno i szukać pracy, to zbyt wielkie ryzyko.
Nigdzie nie napisałem, że brak było kasy na kompa choć w zasadzie żeby sobie kupić jakiegoś składaka musiałbym coś poświęcić, a że okazja się nadarzyła na darmowego, wycofanego grata - to dlaczego nie?
Kryzys - też nigdzie nie napisałem, że firmy nie stać na monitor ale kryzys spowodował, że zakup musi być usankcjonowany - jeśli mam dwa działające sprawnie monitory i proszę szefa o jeden albo dwa np. 24" - odmówi bo te co mam po prostu są jeszcze dobre (to dwie 17" i ma rację). Poza tym - nepotyzm tu też niestety się szerzy. Inni poprosili o Surface'y i mają. Ja nawet nie miałbym jak to usprawiedliwić - po co dba tablet?
Ile oracle się uczyłem? W zasadzie nie pamiętam - to bym jak to mówią Anglicy - ongoing process. Wersje się zmieniały więc trzeba było przyswoić nowe. Ciągle się zmieniają. I ciągle mogę powiedzieć, że nie jestem ekspertem od oracle, choć znam te systemy baz danych całkiem nieźle.
W PL zarabiałem ok 2k.
I ostatnia odpowiedź - rzeźnia (no szczęśliwy nie byłem, że tam właśnie pracuję) - ponieważ była od razu, od ręki, jadę i pracuję i nie tracę pieniędzy. Czas jaki tam pracowałem przeznaczyłem na szukanie właściwej pracy, będąc już tam, na konkretnym rynku, mając uregulowane wszystkie ważne rzeczy jak konto bankowe, rachunki, NIN itd.
I nie chcę zakładać własnej firmy. Niektórzy po prostu taki przyjmują sobie profil i tyle. Taki okres (prywatna firma) w życiu miałem i zakończyłem i to nie z powodu tego, że słabo szło. Były inne przyczyny, ale to nie miejsce na takie zwierzenia.

  #28 09.02.2013 21:07

Dzieki za odpowiedz

2k w polsce za oracla .... ktos Cie niezle oszukiwal ale duzo sie tu nie zmienilo poza wawa i dalej jest to samo a nawet co dziwne gorzej

Skoro w UK daja praca za minimum 30k funt rocznie i w kryzysie nie chca latwo dac monitora to co powiedziec o polsce gdzie masz 24 kpln ... chyba kazali pisac zapytania na kartce a za kompa robilo liczydlo

Pytajac ile sie uczyles mialen nadzieje na odpowiedz typu ze siedziales w tym 1 rok albo 5 lat.

Ciesze sie ze sie dobrze skonczylo. :)

FL FAN   4 #29 17.04.2013 18:46

jaredj, składam Ci serdeczne pozdrowienia i uszanowanko z mojej strony. Zaskoczył mnie fakt, że prowadzisz blog, pozytywnie oczywiście, gdyż pierwszy bardzo obrazujący wpis czytało się z zaciekawieniem.

Autor edytował komentarz.
jaredj   10 #30 29.04.2013 11:19

Z tym prowadzeniem bloga to jak widzisz twierdzenie lekko na wyrost ;) Ale mam w zamyśle parę tematów, tylko niestety czasu brak.

Co do zarobków w PL - oczywiście nie znam rynku teraz. Wtedy pracowałem w Bydgoszczy, to nie jest rynek gdzie zapotrzebowanie na informatyków przewyższa ich ilość. Strasznie mnie to denerwowało, że takie umiejętności są tak opłacane, mając dla porównania rynki warszawski czy wrocławski np., nie wspominając w ogóle o UK. Dlatego, między innymi, taka decyzja moja. A w ogóle - nie zostałem zatrudniony jak oracle dba - to przyszło z czasem. I jak w wielu firmach bywa - kwalifikacje pracowników rosną, ale nie ich pensje.

bartman   1 #31 01.09.2013 21:40

ciekawy wpis, dzięki za informacje